(27-01-2026, 18:35)Pelivaron napisał(a): No ej, muzyka jest ładna, i zdjęcia są ładne, i aktorzy fajnie grają. No i nie ma czarnych.
Jak nie ma, jak są? Jak Szekspir irytuje się na nie przygotowanego aktora to siedzi jedna Murzynka (początkowo w zamgleniu). I na pokazie Hamleta jest kilku czarnych statystów, w tym jeden w loży vipowskiej. Przy czym zero słowa od nich i obsada w 99.99% biała. I ci wszyscy Murzyni są w Londynie, mieście i światowym centrum. I jastrzębia Agnes gra myszołowiec, dziko żyjący jedynie w Meksyku, który jeszcze chyba nie był odkryty. I dubbinguje go też amerykański myszołów rdzawosterny. Dodatkowo mescalowa fryzura wydawała mi się za współczesna. Co wybijało z immersji, bo np. pamiętali o takich detalach jak to, że w czasach elżbietańskich role kobiece grali faceci.
I jak można domyśleć, byłem dziś na Hamnecie. W ramach projektu, w którym uczestniczę otrzymałem darmowe bilety na ów film, na którego rozważałem pójście. Wśród widowni słychać, że ciężki. Faktycznie, jest ten ciężar i surowość (i nie unika kwestii, że kiedyś śmiertelność wśród była wyższa), choć mnie pozostawało niewzruszonym i całość to taki ponury Zakochany Szekspir. No i niekiedy banalna była symbolika. Na pewno ciekawe podejście do biografii Szkespira, bo wzięli mało znany skrawek jego życia (i nie ma jakiej powszechnej świadomości jak wygladały początki jego teatralnej kariery). Mescal i Buckley wypadli dobrze w swych rolach, więc nic nowego nie napisze, ale bardzo dobrzy byli aktorzy dziecięcy, szczególnie tytułowy bohater i relacja z jego siostrą. No i aktor grający aktora grającego Hamleta też i jego szczere zaskoczenie zachwytem widowni teatru. Zdjęcia i realizacja generalnie OK, choć kolory zdawały się przytłumione.
Mówiąc szczerze, arcydzieła w tym nie widzę i bliższy jestem opinii simka.
6/10
11-02-2026, 23:09





