(25-12-2024, 00:28)simek napisał(a): The Thomas Crown Affair - świetny film, do tego mam wrażenie że dzisiaj nie do powtórzenia (tym bardziej ciekawy jestem remaku z Brosnanem). Teoretycznie nie powinno się to udać, bo filmy o bohaterach właściwie idealnych zazwyczaj słabują, a tutaj wyszło znakomicie i sam nie wiem dlaczego, zapewne to czar i autentyczność w byciu samcem alfa Stevena McQueena pomogły.
Dobrze że takie filmy istnieją: dosyć proste opowieści o zajebistym złodzieju, które nie są żadnym moralitetem, nie pokazują pułapek czekających na zbyt pewnego siebie bogola, tylko po prostu pokazujące jak chłop bawi się życiem, a widz razem z nim. 8/10 i serduszko.
Swoją drogą ten film to kolejny dowód na to jak kilka dekad temu ludzie szybciej się starzeli: McQueen ma tutaj raptem 37 lat, a przecież wygląda jak nobliwy, mocno doświadczony facet pod pięćdziesiątkę. Gdyby porządnie ogolić, ostrzyc i umalować Pitta czy Clooneya, to wyglądaliby młodziej niż McQueen wtedy.
Właśnie skończyłem oglądać (na Prime Video jest, ale niebawem znika, więc jakby ktoś chciał obejrzeć to ma okazję) i ostatnia rzecz, którą mogę napisać o tym filmie to, że widz dobrze się bawi razem z McQueenem :D Sorry, ale ja na tym filmie mocno przysypiałem i w zasadzie nie licząc pierwszych 20 minut, to wynudziłem się jak mops.
W tym filmie totalnie nic się nie dzieje i dzisiaj to bardziej bym traktował jako ładną wizytówkę tamtej epoki, a nie porządny heist-movie z elementem romansu w tle. Do pewnego momentu działały też te zabawy z montażem i dzieleniem ekranu, ale później był to taki sam meh jak wszystko inne w tym filmie. Popisówka, w której Jewison chyba bardziej zainteresowany jest fajnym pokazaniem kadru niż wszystkim innym. Fabuła i postacie nudne, dramaturgia leży, stawki emocjonalnej brak - film niedawno skończyłem, a pamiętam z niego scenę na plaży, jak jeździli po niej czerwonym autkiemf, pierwsze wejście Faye i scenę otwierającą.
Jeszcze apropo Faye to rakieta zacna to była. Nie widziałem za dużo jej filmów z lat 60. i 70., ale z tego co widziałem to tutaj wyglądała najlepiej, miała taki niegrzeczny bitch-look. Podobało się mnie to.
PS nie wiem czy wiecie, ale kręcona jest obecnie nowa wersja z laureatem Oscara, niejakim Michaelem B. Jordanem. Jordan sam też reżyseruje. Z dobrych informacji natomiast - w obsadzie jest też Adria Arjona :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
20-03-2026, 00:38






