Trochę gierek w przeciągu ostatnich 2 miesiący przeszedłem bądź "naruszyłem" warto by więc zrobić małe podsumowanie:
Call of Duty 4
Niektórzy narzekają, że za krótka, dla mnie była idealna. Nie zdążyła mi się znudzić i zapewniła kilka naprawdę emocjonujących i przyjemnych wieczorów. Przeniesienie akcji do czasów współczesnych wyszło grze na zdrowie, byłem już nieco zmęczony nawalaniem ciągle do szwabów (co swego czasu było dla mnie dużym plusem tych gier, bo nie byłem specjalnym amatorem traktowania w FPSach ołowiem demonów i innych kosmitów). Do tego świetna fabuła, oferująca parę mocarnych motywów i wstrząsów fabularnych. Świetny motyw ze sterowaniem
[spoilery]
stopniowo tracącą kontakt z rzeczywistością postacią, która przeżyła wybuch atomowy oraz końcowe wybicie na moich oczach towarzyszy broni. W pewnej chwili zorientowałem się, że ci goście towarzyszą mi przez cała grę, zdążyłem się do nich przywiązać i pomyślałem, że jeżeli twórcy zdecydowaliby się ich uśmiercić, byłoby to wybitnie perfidnym zagraniem z ich strony. Godzinę później rozdrażniony mściłem się za ich śmierć :)
[/spoilery]
Crysis
A w to pograłem w sumie krótko, niewiele mam do powiedzenia, jakoś nie trafiła do mnie ta gra, ani klimatem, ani gameplay'em ani niczym innym. Odłożyłem na potem i tak minęły już chyba 2 miesiące... :)
No ale może jeszcze do niej wrócę i dam jej drugą szansę, kto wie...
Dead Space
Jak wyżej, chociaż w to pograłem nieco dłużej i początkowo mi się nawet podobało. Ale z czasem zaczęło się odzywać odczucie monotonii gameplay'em, scenografią, potworami i bezjajecznym bohaterem milczącym jak grób. Odłożyłem grę na prawie dwa miesiące skupiając uwagę na innych tytułach, ale myślę, że jeszcze do niego wrócę, bo mimo wszystko niezła to pozycja i wierzę, że jeszcze wiele ciekawych motywów w niej zawartych mnie ominęło. Więc gra zawieszona, ale raczej nie permanentnie.
Gears of War
A to natomiast wciągnęło mnie od pierwszych minut. Kapitalna młócka, bez jakiś większych ambicji, ale cholernie rajcowna i stanowiąca w sumie spore wyzwanie. Co istotniejsze, mimo, że często powtarza się jakiś moment wielokrotnie (przez zostanie uśmierconym rzecz jasna) to nie traci się mobilizacji do kolejnych prób. Bohaterowie to w sumie drużyna Pudzianów, o elokwencji gangsta raperów, ale w sumie można ich polubić, zwłaszcza głównego bohatera.
Chyba jednak nieco przesadziłem z wybranym poziomem trudności (Hardcore) bo od jakiś 2 tygodni bezskutecznie próbuję przejść jeden moment w grze. Co prawda można w każdej chwili zmienić poziom trudności na słabszy ale durna ambicja nie pozwala mi tego zrobić. Zwłaszcza, że do ukończenia gry mam już zdecydowanie bliżej jak dalej.:)
Assassin's Creed
Jako, że uwielbiam motywy skrytobójcze, a przeniesienie ich do czasów wojen krzyżowych i na teren ziemi świętej brzmiało od pierwszych newsów niezwykle smakowicie, to pomimo sporej ilości negatywnych opinii musiałem kiedyś sięgnąć po tę grę. No i niestety narzekania nań okazały się być słusznymi. Ale po kolei. Pierwsze kilka godzin z grą jest czystą przyjemnością. Szczegóły przedstawionego świata, freeroaming, budowa, rozległość i wizualizacja historycznych miast, to wszystko zachwyca. Podobnie jak misje, swobodne wspinanie się na najwyższe punkty miast, eliminacja przeciwników, podsłuchiwanie, okradanie i obrona miejscowej ludności. Tyle że to urzeka przez pierwsze 3-4 misje. Później odkrywamy, że na dobrą sprawę robimy to samo ale wciąż się dobrze bawimy, więc wzruszamy ramionami i gramy dalej. Jakiś czas później się okazuje, ze nas to już jednak nuży. Robimy więc sobie 3 dni przerwy, wracamy, po godzinie znowu wyłączamy i... odkrywamy że minął miesiąc od momentu ostatniego odpalenia gry. Szkoda...
Prince od Percia
Dużo negatywnych opinii zbiera ta gra, że w sumie prosta, że schematy jak w wyżej wymienionym tytule, że w zasadzie to tylko piękna wydmuszka. I w sumie to prawda ale... mnie rozgrywka wciągnęła bez reszty. Gra po pierwsze urzeka cudowną cell-shadingową grafiką,
projektami plansz, które rozległością i imponującymi widokami zjadają te z AC na śniadanie (zresztą robione na silniku tamtej gry). Do tego mamy chyba najfajniejszą (a przynajmniej jedna z najbardziej ujmujących nasze serce) postać kobiecą w historii gier. Bohater też wzbudza sympatię, to wygadany i cyniczny awanturnik, który często wzbudza uśmiech na buzi swoimi komentarzami. Wielokrotnie się zatrzymywałem i prowokowałem fajne wymiany zdań pomiędzy nim a panienką. Jest to niewątpliwie specyficzny tytuł. Jedni się znudzą wiecznym skakaniem po platformach, zapadniach i innych kołkach, drudzy będą się tak jak ja świetnie przy tym bawić. Na tyle, że po ukończeniu gry wczytałem ostatniego save'a, żeby zdobyć jeszcze dla czystej satysfakcji wszystkie rozsiane w grze ziarna czasu (do ukończenia gry potrzeba zebrać ok. 800 w sumie jest jednak 1001 co jest oczywistym nawiązaniem do pewnych baśni). Nie każdemu przypadnie ta gra do gustu, więc byłbym ostrożny z polecaniem tego tytułu innym, ja jednak bawiłem się przy niej wyśmienicie.
Oprócz tego napocząłem jeszcze Devil May Cry 4 i Fallouta 3 ale za mało w nie jeszcze grałem, żeby się wypowiadać, póki co jest dobrze... :)
Call of Duty 4
Niektórzy narzekają, że za krótka, dla mnie była idealna. Nie zdążyła mi się znudzić i zapewniła kilka naprawdę emocjonujących i przyjemnych wieczorów. Przeniesienie akcji do czasów współczesnych wyszło grze na zdrowie, byłem już nieco zmęczony nawalaniem ciągle do szwabów (co swego czasu było dla mnie dużym plusem tych gier, bo nie byłem specjalnym amatorem traktowania w FPSach ołowiem demonów i innych kosmitów). Do tego świetna fabuła, oferująca parę mocarnych motywów i wstrząsów fabularnych. Świetny motyw ze sterowaniem
[spoilery]
stopniowo tracącą kontakt z rzeczywistością postacią, która przeżyła wybuch atomowy oraz końcowe wybicie na moich oczach towarzyszy broni. W pewnej chwili zorientowałem się, że ci goście towarzyszą mi przez cała grę, zdążyłem się do nich przywiązać i pomyślałem, że jeżeli twórcy zdecydowaliby się ich uśmiercić, byłoby to wybitnie perfidnym zagraniem z ich strony. Godzinę później rozdrażniony mściłem się za ich śmierć :)
[/spoilery]
Crysis
A w to pograłem w sumie krótko, niewiele mam do powiedzenia, jakoś nie trafiła do mnie ta gra, ani klimatem, ani gameplay'em ani niczym innym. Odłożyłem na potem i tak minęły już chyba 2 miesiące... :)
No ale może jeszcze do niej wrócę i dam jej drugą szansę, kto wie...
Dead Space
Jak wyżej, chociaż w to pograłem nieco dłużej i początkowo mi się nawet podobało. Ale z czasem zaczęło się odzywać odczucie monotonii gameplay'em, scenografią, potworami i bezjajecznym bohaterem milczącym jak grób. Odłożyłem grę na prawie dwa miesiące skupiając uwagę na innych tytułach, ale myślę, że jeszcze do niego wrócę, bo mimo wszystko niezła to pozycja i wierzę, że jeszcze wiele ciekawych motywów w niej zawartych mnie ominęło. Więc gra zawieszona, ale raczej nie permanentnie.
Gears of War
A to natomiast wciągnęło mnie od pierwszych minut. Kapitalna młócka, bez jakiś większych ambicji, ale cholernie rajcowna i stanowiąca w sumie spore wyzwanie. Co istotniejsze, mimo, że często powtarza się jakiś moment wielokrotnie (przez zostanie uśmierconym rzecz jasna) to nie traci się mobilizacji do kolejnych prób. Bohaterowie to w sumie drużyna Pudzianów, o elokwencji gangsta raperów, ale w sumie można ich polubić, zwłaszcza głównego bohatera.
Chyba jednak nieco przesadziłem z wybranym poziomem trudności (Hardcore) bo od jakiś 2 tygodni bezskutecznie próbuję przejść jeden moment w grze. Co prawda można w każdej chwili zmienić poziom trudności na słabszy ale durna ambicja nie pozwala mi tego zrobić. Zwłaszcza, że do ukończenia gry mam już zdecydowanie bliżej jak dalej.:)
Assassin's Creed
Jako, że uwielbiam motywy skrytobójcze, a przeniesienie ich do czasów wojen krzyżowych i na teren ziemi świętej brzmiało od pierwszych newsów niezwykle smakowicie, to pomimo sporej ilości negatywnych opinii musiałem kiedyś sięgnąć po tę grę. No i niestety narzekania nań okazały się być słusznymi. Ale po kolei. Pierwsze kilka godzin z grą jest czystą przyjemnością. Szczegóły przedstawionego świata, freeroaming, budowa, rozległość i wizualizacja historycznych miast, to wszystko zachwyca. Podobnie jak misje, swobodne wspinanie się na najwyższe punkty miast, eliminacja przeciwników, podsłuchiwanie, okradanie i obrona miejscowej ludności. Tyle że to urzeka przez pierwsze 3-4 misje. Później odkrywamy, że na dobrą sprawę robimy to samo ale wciąż się dobrze bawimy, więc wzruszamy ramionami i gramy dalej. Jakiś czas później się okazuje, ze nas to już jednak nuży. Robimy więc sobie 3 dni przerwy, wracamy, po godzinie znowu wyłączamy i... odkrywamy że minął miesiąc od momentu ostatniego odpalenia gry. Szkoda...
Prince od Percia
Dużo negatywnych opinii zbiera ta gra, że w sumie prosta, że schematy jak w wyżej wymienionym tytule, że w zasadzie to tylko piękna wydmuszka. I w sumie to prawda ale... mnie rozgrywka wciągnęła bez reszty. Gra po pierwsze urzeka cudowną cell-shadingową grafiką,
projektami plansz, które rozległością i imponującymi widokami zjadają te z AC na śniadanie (zresztą robione na silniku tamtej gry). Do tego mamy chyba najfajniejszą (a przynajmniej jedna z najbardziej ujmujących nasze serce) postać kobiecą w historii gier. Bohater też wzbudza sympatię, to wygadany i cyniczny awanturnik, który często wzbudza uśmiech na buzi swoimi komentarzami. Wielokrotnie się zatrzymywałem i prowokowałem fajne wymiany zdań pomiędzy nim a panienką. Jest to niewątpliwie specyficzny tytuł. Jedni się znudzą wiecznym skakaniem po platformach, zapadniach i innych kołkach, drudzy będą się tak jak ja świetnie przy tym bawić. Na tyle, że po ukończeniu gry wczytałem ostatniego save'a, żeby zdobyć jeszcze dla czystej satysfakcji wszystkie rozsiane w grze ziarna czasu (do ukończenia gry potrzeba zebrać ok. 800 w sumie jest jednak 1001 co jest oczywistym nawiązaniem do pewnych baśni). Nie każdemu przypadnie ta gra do gustu, więc byłbym ostrożny z polecaniem tego tytułu innym, ja jednak bawiłem się przy niej wyśmienicie.
Oprócz tego napocząłem jeszcze Devil May Cry 4 i Fallouta 3 ale za mało w nie jeszcze grałem, żeby się wypowiadać, póki co jest dobrze... :)
Kinofilia - blog filmowy
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli...
TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji.
PAMIĘĆ ABSOLUTNA, czyli...
TOTAL RECALL 2, czyli dlaczego Paul Verhoeven nie nakręcił kontynuacji.
04-02-2009, 21:14





