Hamnet (2025) - no nie porwało mnie to wszystko. I to do tego stopnia, że nawet nie bardzo mi siedzi ten Oskar za pierwszoplanową rolę kobiecą. No niech będzie, I guess...
Aktorstwo jest ok, w tym dzieciaki. Ale całość strasznie toporna i mało angażująca. Po prostu nudna. Taki nieudany wyciskacz łez, który właśnie za cel ustawił sobie, żeby doprowadzić widza do płaczu. Zbyt oczywiste, więc nie dałem się nabrać.
Rozumiem też pominięcie kwestii twórczości Łiliama, aż do ostatniej (dobrej) sceny w teatrze. Ale trochę mi tego jednak brakowało na przestrzeni filmu. Chociaż trochę. Żebyśmy wiedzieli, że oglądamy zmagania poety, o którym mówi się po 500 latach.
Natomiast szanuję, że w roli jednej z najbardziej znanych, angielskich postaci historycznych oraz jego żony, zaangażowano dwójkę aktorów irlandzkich. Lol. Aż dziwne, że nie było z tego powodu przypierdolki w mediach. No ale widocznie brytole mają aż tak wyjebane już na swoje dziedzictwo. Wszystko im jedno.
4/10.
Aktorstwo jest ok, w tym dzieciaki. Ale całość strasznie toporna i mało angażująca. Po prostu nudna. Taki nieudany wyciskacz łez, który właśnie za cel ustawił sobie, żeby doprowadzić widza do płaczu. Zbyt oczywiste, więc nie dałem się nabrać.
Rozumiem też pominięcie kwestii twórczości Łiliama, aż do ostatniej (dobrej) sceny w teatrze. Ale trochę mi tego jednak brakowało na przestrzeni filmu. Chociaż trochę. Żebyśmy wiedzieli, że oglądamy zmagania poety, o którym mówi się po 500 latach.
Natomiast szanuję, że w roli jednej z najbardziej znanych, angielskich postaci historycznych oraz jego żony, zaangażowano dwójkę aktorów irlandzkich. Lol. Aż dziwne, że nie było z tego powodu przypierdolki w mediach. No ale widocznie brytole mają aż tak wyjebane już na swoje dziedzictwo. Wszystko im jedno.
4/10.
08-04-2026, 13:05





