Relacja Robbiego z Dukiem to najlepszy element tego sezonu. Niby zaczyna się banalnie, takie pitu pitu o motorach, wycieczce, problemach ze zdrowiem, ale na koniec wjechał "ten" wątek i totalnie zdębiałem. Nie wiem czy jest lepiej niż w pierwszym sezonie, bo też inaczej rozkładają się akcenty. To, co było mocne wcześniej - czyli końcówka - postanowiono przesunąć w środek dając bohaterom nieco więcej oddechu (ot choćby motyw Mel z zeznaniami, czy Whitaker i jego upgrade. Jestem fanem:)
Daje się wyczuć antytrumpowskie wtręty i słabują one (zwłaszcza to, co dzieje się w odcinku z ICE jest po prostu złe), ale nie kładą się cieniem na reszcie. Fajnie, że cała ekipa ma swoje momenty i pokazuje się ich w kryzysie egzystencji (Mohan, Dana). Nowi rezydenci nie wkurzają, choć będzie im trudno zyskać taki status jak poprzednikom.
Za tydzien finał.
Daje się wyczuć antytrumpowskie wtręty i słabują one (zwłaszcza to, co dzieje się w odcinku z ICE jest po prostu złe), ale nie kładą się cieniem na reszcie. Fajnie, że cała ekipa ma swoje momenty i pokazuje się ich w kryzysie egzystencji (Mohan, Dana). Nowi rezydenci nie wkurzają, choć będzie im trudno zyskać taki status jak poprzednikom.
Za tydzien finał.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
12-04-2026, 19:35





