Nie żebym chciał szczególnie bronić filmu, ale uważam że jego problemu leżą gdzie indziej.
Nie zgadzam się z tym, że "wystarczyło pogadać" bo przecież mamy przez ładnych kilka scen pokazane te próby kontaktu we wspólnym mieszkaniu, do tego na przestrzeni kilku dni, więc to absolutnie nie było tak, że oni się obrazili na siebie i milczeli sobie wkurzeni, Pattinson to jej wierci dziurę w brzuchu i co chwila dopytuje, bo chce wyjaśnić wszystkie okoliczności, Zendaya trochę opowiada, ale potem się irytuje, denerwuje, przestaje widzieć w tym sens, woli przeczekać sytuację, co ostatecznie się jej udaje, bo do ślubu dochodzi.
Scena "zdrady" dla mnie w porządku, taka realistyczna, przyziemna gdzie z jednej strony roztargniony, zagubiony, wkurwiony Pattinson zareagował impulsywnie, a tamta laska na początku zdziwiona, ale potem uznała, że w sumie czemu nie - nie wiem jak możnaby to inaczej pokazać, zagrać.
To dopiero byłyby smuty, gdyby film jeszcze bardziej wchodził w motywacje młodej Zendayi! Wiemy wszystko co musimy: pomiatana wśród rówieśników, broń ojca pod ręką, strzelaliny w okolicy, które podsunęły pomysł i tyle, koniec - to jest film o związkach, a nie traktat o przyczynach przemocy wśród młodzieży.
Nie zgadzam się z tym, że "wystarczyło pogadać" bo przecież mamy przez ładnych kilka scen pokazane te próby kontaktu we wspólnym mieszkaniu, do tego na przestrzeni kilku dni, więc to absolutnie nie było tak, że oni się obrazili na siebie i milczeli sobie wkurzeni, Pattinson to jej wierci dziurę w brzuchu i co chwila dopytuje, bo chce wyjaśnić wszystkie okoliczności, Zendaya trochę opowiada, ale potem się irytuje, denerwuje, przestaje widzieć w tym sens, woli przeczekać sytuację, co ostatecznie się jej udaje, bo do ślubu dochodzi.
Scena "zdrady" dla mnie w porządku, taka realistyczna, przyziemna gdzie z jednej strony roztargniony, zagubiony, wkurwiony Pattinson zareagował impulsywnie, a tamta laska na początku zdziwiona, ale potem uznała, że w sumie czemu nie - nie wiem jak możnaby to inaczej pokazać, zagrać.
To dopiero byłyby smuty, gdyby film jeszcze bardziej wchodził w motywacje młodej Zendayi! Wiemy wszystko co musimy: pomiatana wśród rówieśników, broń ojca pod ręką, strzelaliny w okolicy, które podsunęły pomysł i tyle, koniec - to jest film o związkach, a nie traktat o przyczynach przemocy wśród młodzieży.
19-04-2026, 20:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-04-2026, 20:54 przez simek.)





