Wklejam z filmweba, nie chce mi się nic więcej pisać o tym gównie.
Wpatrując się w słońce - Wpatrywać się w słońce to ja mogłem zamiast pójść na to „dzieło”. Wspaniale 10 godzin w kinie. Na sam koniec czekałem już tylko na napisy, a tu kolejna scena, i kolejna i kolejna. Kolejny film z katalogu artsy fartsy indie pierdololo, gdzie przez cały seans nie dzieje się nic, a postaci są z kartonu. Nie rozumiem zachwytów, no totalnie nie rozumiem. Lubię spokojne i powolne kino, ale gdy jest umiejętnie sprzedane albo no cokolwiek się dzieje (Aftersun np). Film o niczym, z dużą ilością jakichś przemyśleń…o niczym. Zdjęcia bardzo irytujące. Te specjalne pogorszenie obrazu pewnie miało jakiś swój oryginalny cel ale mnie wytrącał z równowagi. Najgorszy seans w kinie odkąd pamiętam. Najwyraźniej jestem za normicki na takie awangardowe kino.
1/10
Wpatrując się w słońce - Wpatrywać się w słońce to ja mogłem zamiast pójść na to „dzieło”. Wspaniale 10 godzin w kinie. Na sam koniec czekałem już tylko na napisy, a tu kolejna scena, i kolejna i kolejna. Kolejny film z katalogu artsy fartsy indie pierdololo, gdzie przez cały seans nie dzieje się nic, a postaci są z kartonu. Nie rozumiem zachwytów, no totalnie nie rozumiem. Lubię spokojne i powolne kino, ale gdy jest umiejętnie sprzedane albo no cokolwiek się dzieje (Aftersun np). Film o niczym, z dużą ilością jakichś przemyśleń…o niczym. Zdjęcia bardzo irytujące. Te specjalne pogorszenie obrazu pewnie miało jakiś swój oryginalny cel ale mnie wytrącał z równowagi. Najgorszy seans w kinie odkąd pamiętam. Najwyraźniej jestem za normicki na takie awangardowe kino.
1/10
1 godzinę temu (Ten post był ostatnio modyfikowany: 1 godzinę temu przez Krismeister.)





