Trójgłowy smok - nie wiem, czemu polska dystrybucja zdecydowała się na zmianę oryginalnego tytułu. W oryginale brzmi Ilja Muromiec jak główny bohater (postać, która jak mniemam w Polsce była bardziej znana w latach 50.), a tytułowego smoka mamy dopiero w finale. Taka ciekawostka – żmij Gorynycz (czyli rzeczony smok) był jedną z głównych inspiracji dla Króla Ghidory. Czyli Ghidora to żaden kosmita tylko Ruska Onuca :).
Pierwszy radziecki film w CinemaScope. Plusem komunizmu było to, że nie szczędzili kasy na widowiska - i o kurwa, to naprawdę wygląda epicko. Wielkie budowle, od cholery jest statystów, a podczas pieśni pielgrzymów są przebitki na rozległe plenery ZSRR. Prócz tego są efekty specjalne jak starcie z Słowikiem-Rozbójnikiem. Dosłownie przeniesiony na taśmę filmową epos. Też całkiem dla mnie niecodzienny wizerunek głównego herosa - w filmach (także tych ruskich - patrz Za siedmioma górami i Zaczarowany świat) hero to szczupły młodzieniaszek-gołowąs urwany z Bravo Girl - a Ilja to pokaźny dzik z wielką brodą i równie wielkim głosem.
Może odrzucać całościowo patetyzm i pomnikowate postacie. Czasem efekty specjalne mogą niedomagać jak czasem słaba maska. Otóż, potem jak doczytałem, nawet w ZSRR nie było tylu tłumów i posiłkowali zwielokrotnymi ujęciami. Dziś takie tłumy da się to zmultiplikować w CG, a tu musieli pogłówkować hymu. Także Gorynycz na dzisiejsze standardy sprawia wrażenie topornego. Ale patrząc na lata, w jakich był zrobiony i mimo wszystko solidnie to wygląda. I jak Rou carował w filmowych baśniach, tak Ptuszko carował w epickich fantasy (na razie widziałem tylko jeden, a chętny jestem na inne jego filmy).
7,5/10
Pierwszy radziecki film w CinemaScope. Plusem komunizmu było to, że nie szczędzili kasy na widowiska - i o kurwa, to naprawdę wygląda epicko. Wielkie budowle, od cholery jest statystów, a podczas pieśni pielgrzymów są przebitki na rozległe plenery ZSRR. Prócz tego są efekty specjalne jak starcie z Słowikiem-Rozbójnikiem. Dosłownie przeniesiony na taśmę filmową epos. Też całkiem dla mnie niecodzienny wizerunek głównego herosa - w filmach (także tych ruskich - patrz Za siedmioma górami i Zaczarowany świat) hero to szczupły młodzieniaszek-gołowąs urwany z Bravo Girl - a Ilja to pokaźny dzik z wielką brodą i równie wielkim głosem.
Może odrzucać całościowo patetyzm i pomnikowate postacie. Czasem efekty specjalne mogą niedomagać jak czasem słaba maska. Otóż, potem jak doczytałem, nawet w ZSRR nie było tylu tłumów i posiłkowali zwielokrotnymi ujęciami. Dziś takie tłumy da się to zmultiplikować w CG, a tu musieli pogłówkować hymu. Także Gorynycz na dzisiejsze standardy sprawia wrażenie topornego. Ale patrząc na lata, w jakich był zrobiony i mimo wszystko solidnie to wygląda. I jak Rou carował w filmowych baśniach, tak Ptuszko carował w epickich fantasy (na razie widziałem tylko jeden, a chętny jestem na inne jego filmy).
7,5/10
Wczoraj, 18:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: Wczoraj, 18:55 przez OGPUEE.)





