Zakończymy to... Odcinki 11, 12, 13 (o jakże wysublimowanych tytułach:
„Jaskier”, „Falwick”, „Ciri”), które to są nudne i w większości (niespodzianka) znów wymyślone.
Ogólnie cały ten serial to PADLINA i w żadnym razie NIE JEST lepszy od badziewia Netflixa. Jakieś pojedyńcze elementy mogą/są nieznacznie lepsze ale to bez znaczenia w reszcie szamba.
Ten Falwick, kreowany na głównego złola (wcześniej wiedzmin) okazuje się na końcu totalną pizdą. A jak wspominałem wczesniej o nieskrywanej NIENAWIŚCI scenarzystów do samych wiedźminów to w ramach dowodu, na końcu serialu, dostajemy, STEMPEL wyrzygania i zidiocenia. Okazuje się, że ojca Geralta (bo tu miał ojca) ubili... wiedźmini. A sam Geralt przestaje być na końcu wiedźminem bo tak właściwie to nigdy nim nie był, nie chciał, miał wątpliwości, jazdy itp. Wysrali się na materiał źródłowy tak niegodnie jak Netflix.
Żebrowski tylko bywa dobry ale to (narzucone) rozchwianie mentalne powoduje, że to nie jest Geralt książkowy. W książkach to się zdarzało ale tu typ robi za niezdecydowaną, skrzywdzoną pizdę. Z 1. strony zabija (bezsensownie) wieśniaków w karczmie, z 2. płacze "oh, moja córka Ciri". Swoją drogą Ciri se znika w przedostatnim odcinku a w ostatnim dowiadujemy się, że była "u druidów". Skąd się tam wzięla? A kogo to obchodzi.
W ogóle zabawna jest chronologia, tj. przeskakiwanie latami bez zaznaczenia, ile czasu mineło. Ot, dowiadujemy się tego ze szczegółowych dialogów typu: Jaskier spotyka Geralta i rzuca: "tyle lat się nie widzieliśmy". Tu muszę się cofnąc do odcinka nr. 2, gdzie zarośnięty Geralt to młody, jeszcze nie-wiedźmin, który się dopiero szkoli. Nikt tam kurwa nie wpadł na pomysł, że powinien być gładki? Jako MŁODZIK? Zabawne jest też, że w jednej scenie z walki tam, w środku są ze 3 ujęcia ewidentnie kręcone w innym czasie, bo widać, że był bardziej zarośniety.
Później też Geralt dostaje swoją charakterystyczną bliznę na ryj. Ale skąd? Nie wiemy. Tak po prostu: już ją nagle ma w kolejnym odcinku. W sumie ja sam nie wiem KIEDY ją dostał. Zawsze wydawało mi się, że w walce ze strzygą.
Ale chyba nie ma nic o tym w książkach.
Co do aktorstwa/obsady: w większości to kicha. Nie trawię tego Jaskra, tej Yennefer. Geralt ujdzie. Poza tym najlepiej wypadły uznane nazwiska czyli Chyra (Borch) Dymna (Neneke), Talar (chyba jakiś wymyślony baron), Kozłowski (Falkwick), Łukaszewicz (Stregobor), Wiśniewska (Calanthe). Olbrychski jako elf to porażka. Podobnie jak i reszta elfów. Chyba chcieli zaoszczędzić na sztucznych uszach bo elfy w tym serialu to jacyś Indianie w przepaskach, gdzie właśnie uszy są ukryte pod perukami.
Pewnie coś se jeszcze przypomnę.
Widzę, że lata temu dałem 3/10 i nic się nie zmieniło w tej kwestii. A dostrzegam jeszcze więcej minusów.
„Jaskier”, „Falwick”, „Ciri”), które to są nudne i w większości (niespodzianka) znów wymyślone.
Ogólnie cały ten serial to PADLINA i w żadnym razie NIE JEST lepszy od badziewia Netflixa. Jakieś pojedyńcze elementy mogą/są nieznacznie lepsze ale to bez znaczenia w reszcie szamba.
Ten Falwick, kreowany na głównego złola (wcześniej wiedzmin) okazuje się na końcu totalną pizdą. A jak wspominałem wczesniej o nieskrywanej NIENAWIŚCI scenarzystów do samych wiedźminów to w ramach dowodu, na końcu serialu, dostajemy, STEMPEL wyrzygania i zidiocenia. Okazuje się, że ojca Geralta (bo tu miał ojca) ubili... wiedźmini. A sam Geralt przestaje być na końcu wiedźminem bo tak właściwie to nigdy nim nie był, nie chciał, miał wątpliwości, jazdy itp. Wysrali się na materiał źródłowy tak niegodnie jak Netflix.
Żebrowski tylko bywa dobry ale to (narzucone) rozchwianie mentalne powoduje, że to nie jest Geralt książkowy. W książkach to się zdarzało ale tu typ robi za niezdecydowaną, skrzywdzoną pizdę. Z 1. strony zabija (bezsensownie) wieśniaków w karczmie, z 2. płacze "oh, moja córka Ciri". Swoją drogą Ciri se znika w przedostatnim odcinku a w ostatnim dowiadujemy się, że była "u druidów". Skąd się tam wzięla? A kogo to obchodzi.
W ogóle zabawna jest chronologia, tj. przeskakiwanie latami bez zaznaczenia, ile czasu mineło. Ot, dowiadujemy się tego ze szczegółowych dialogów typu: Jaskier spotyka Geralta i rzuca: "tyle lat się nie widzieliśmy". Tu muszę się cofnąc do odcinka nr. 2, gdzie zarośnięty Geralt to młody, jeszcze nie-wiedźmin, który się dopiero szkoli. Nikt tam kurwa nie wpadł na pomysł, że powinien być gładki? Jako MŁODZIK? Zabawne jest też, że w jednej scenie z walki tam, w środku są ze 3 ujęcia ewidentnie kręcone w innym czasie, bo widać, że był bardziej zarośniety.
Później też Geralt dostaje swoją charakterystyczną bliznę na ryj. Ale skąd? Nie wiemy. Tak po prostu: już ją nagle ma w kolejnym odcinku. W sumie ja sam nie wiem KIEDY ją dostał. Zawsze wydawało mi się, że w walce ze strzygą.
Ale chyba nie ma nic o tym w książkach.
Co do aktorstwa/obsady: w większości to kicha. Nie trawię tego Jaskra, tej Yennefer. Geralt ujdzie. Poza tym najlepiej wypadły uznane nazwiska czyli Chyra (Borch) Dymna (Neneke), Talar (chyba jakiś wymyślony baron), Kozłowski (Falkwick), Łukaszewicz (Stregobor), Wiśniewska (Calanthe). Olbrychski jako elf to porażka. Podobnie jak i reszta elfów. Chyba chcieli zaoszczędzić na sztucznych uszach bo elfy w tym serialu to jacyś Indianie w przepaskach, gdzie właśnie uszy są ukryte pod perukami.
Pewnie coś se jeszcze przypomnę.
Widzę, że lata temu dałem 3/10 i nic się nie zmieniło w tej kwestii. A dostrzegam jeszcze więcej minusów.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
01-05-2026, 16:50





