Nie będę cię kochać (1973) to polskie zadupie i problemy młodzieży i dorosłych z powodu alkoholu. Smarzowski mógłby się uczyć, tyle powiem, bo skupienie całości na dzieciach i ich perspektywie jest naprawdę przygnębiające i mocne, choć nie ma tutaj praktycznie nic aż nazbyt dosadnego i bezpośredniego. Ot, dziewczynka chodzi do szkoły, ojciec wypije sobie kieliszka z inżynierem bo nie wypada odmówić, potem winko do obiadu i dwa piwka przed snem, takie rzeczy... i on może przestać, może nie pić, bo przecież nie pije dużo i w ogóle co to za awantura. Bluzgów brak, może padnie jedno gdzieś w tle, obrazowych scen rzygania, srania i chlania też brak, tylko zwykła, obyczajowa codzienność za PRLu gdzieś na prowincji.
Na partego może trochę przeszkadza epizodyczność przedstawionych wydarzeń, bo tu jest lekcja w szkole, potem zabawa nad jeziorem, potem wypad do lasu, do knajpy po piwko dla tatusia, z kolegą łódką w trzciny albo motorkiem do miasta obok "na randkę", oczekiwanie na powrót ojca i lęk czy będzie pijany czy nie, albo panika gdy przez szkołę przetoczyła się wieść, że ciężarówka potrąciła pijaka, czy inne takie, ale to tyle, bo całość niosą aktorzy. Naprawdę, dzieciarnia świetnie odegrała swoje role, od irytujących gówniarzy, poprzez pyskate małolaty aż po wioskowego bad boya co ma motorynkę. No fajne to, fajne, a im dalej, tym bardziej depresyjnie, bo u jednej koleżanki widać podbite oko czy rozwaloną warge, kolejną wszyscy pomiatają i wyzywają od najgorszych, inna reaguje agresją na wszystko i praktycznie każda zapowiada, że nie wyjdzie za mąż, bo nie i tyle, a lokalne chłopaki to gorsze jak hipisy :)
8/10, bardzo dobra rzecz, idealnie wyważona moim zdaniem, bez zbędnego epatowania patologią czy brudem.
Na partego może trochę przeszkadza epizodyczność przedstawionych wydarzeń, bo tu jest lekcja w szkole, potem zabawa nad jeziorem, potem wypad do lasu, do knajpy po piwko dla tatusia, z kolegą łódką w trzciny albo motorkiem do miasta obok "na randkę", oczekiwanie na powrót ojca i lęk czy będzie pijany czy nie, albo panika gdy przez szkołę przetoczyła się wieść, że ciężarówka potrąciła pijaka, czy inne takie, ale to tyle, bo całość niosą aktorzy. Naprawdę, dzieciarnia świetnie odegrała swoje role, od irytujących gówniarzy, poprzez pyskate małolaty aż po wioskowego bad boya co ma motorynkę. No fajne to, fajne, a im dalej, tym bardziej depresyjnie, bo u jednej koleżanki widać podbite oko czy rozwaloną warge, kolejną wszyscy pomiatają i wyzywają od najgorszych, inna reaguje agresją na wszystko i praktycznie każda zapowiada, że nie wyjdzie za mąż, bo nie i tyle, a lokalne chłopaki to gorsze jak hipisy :)
8/10, bardzo dobra rzecz, idealnie wyważona moim zdaniem, bez zbędnego epatowania patologią czy brudem.
Wczoraj, 13:45
Spoiler




