Mail którego wysłałem do KŚ:
Witam.
Jako pierwszy na swoim blogu zwróciłem uwagę na jakże oryginalny, niesławny już plakat do filmu âPopiełuszko". Link do mojej notki trafił na Wykop, stamtąd sprawa rozprzestrzeniła się bardzo szybko, by swój finał znaleźć na antenie TVN-owskich âFaktów". Po drodze zgubiła się jednak istota całej sprawy. Owszem, tło plakatu przypomina to z postera âCasino Royale". Jednak nie o to tutaj chodzi i nie to powinno być przedmiotem zainteresowania mediów, ale fakt, że film o tak ważnej postaci promuje bardzo zły plakat, kuriozalny potworek, który słusznie spotkał się z falą miażdżącej krytyki (czego zdają się Państwo uparcie nie zauważać, co jest nawet zabawne).
Poniżej odniosę się do fragmentów Państwa oświadczenia w sprawie plakatu:
(âŚ) kampania reklamowa tego filmu również nie może być konwencjonalna i jednowymiarowa. Ma dwa oblicza - dwa rożne kierunki promocji, których odzwierciedleniem są dwa różne layouty plakatów. Pierwszy plakat âPopiełuszki" przygotowany został w konwencji, której użyli również twórcy plakatu âKsiężnej" albo âWalkirii" (âŚ). Drugi z nich, równolegle funkcjonujący, opracowany został w konwencji filmu akcji.
Rozumiem, w filmie są sceny akcji. Ale co z tego? Czy chociaż przez chwilę wzięli Państwo pod uwagę coś innego niż badania marketingowe przeprowadzone wśród młodzieży (sic!) lub swoje jakże oryginalne pomysły na kampanię filmu? Na przykład poczucie dobrego smaku, albo zdrowy rozsądek, który z miejsca wyklucza takie przedstawienie Jerzego Popiełuszki? Skąd pomysł i założenie, że właśnie w taki sposób powinno się promować film o Popiełuszce?
Poprzez plakat, chcieliśmy pokazać w niekonwencjonalny, a zarazem czytelny sposób istotne cechy filmu oraz postaci, której losy film przedstawia.
Niekonwencjonalny? To fakt, czegoś takiego jeszcze nie było. Z czystej litości dla twórcy plakatu nie podejmę się określenia jakie to istotne CECHY FILMU można odczytać ze zdjęć Syrenki, milicji, bohatera na tle gór itp. Cechy postaci? Jakie cechy? Zacznijmy od tego, że trzeba dłuższej chwili żeby w ogóle zauważyć, że to duchowny. Dlaczego zamiast księdza widzę faceta z głupkowatym uśmieszkiem (z całym szacunkiem dla aktora), który wygląda jak model z gazetki reklamowej któregoś z marketów?
Istnieją typy konstrukcji layaut'u plakatu filmowego, które pozwalają odbiorcy takiego komunikatu szybko odczytać / 'odszyfrować' najistotniejsze informacje na temat filmu â najczęściej poprzez ugruntowane skojarzenia i nawiązania do innych, wcześniejszych filmów.
Niby w jaki sposób ma to tłumaczyć fakt, że mamy tu do czynienia z gigantycznym rozstrzałem treści na linii film-plakat? Że jest on nieadekwatny do tematyki filmu, zupełnie dla niej nieodpowiedni i niepasujący?
Obowiązująca i, jak pokazują wyniki sprzedażowe, sprawdzona konwencja na plakat komedii romantycznej to białe tło, dwie lub trzy wyszparowane sylwetki głównych bohaterów, jaskrawa, kolorowa typografia â jest to prosty sygnał dla potencjalnego widza, że ma do czynienia z komedią romantyczną. Podobnie jest w przypadku innych gatunków filmowych.
Obecność w filmie scen akcji nie usprawiedliwia wrzucenia filmu o Jerzym Popiełuszce do jednego worka z filmami o agencie 007 (!!!). Dlaczego nie iść o krok dalej i nie posłużyć się innym, równie idiotycznym skojarzeniem? Proponuję plakat w konwencji horroru, nawiązujący do âEgzorcysty". W końcu w obu filmach bohaterem jest ksiądz, prawda?
Przykładem typowego wykorzystania konwencji jest najnowszy plakat polskiego filmu âDrzazgi" w reżyserii Macieja Papierzycy . Wystarczy porównać go z dużo wcześniejszym, międzynarodowym visualem filmu âMy Blueberry Nights" (w polskiej wersji âJagodowa miłość"), żeby zauważyć podobieństwo â efekt przypadku, a może inspiracji?
âTypowe wykorzystanie konwencji" - cóż za ładne określenie plagiatu! I to wyjątkowo perfidnego. Efekt przypadku? Oczywiście. Jest to taki sam przypadek jak to, że oba filmy dystrybuuje właśnie Kino Świat, oraz że oba wchodzą do kin tego samego dnia.
W kampanii reklamowej filmu âPopiełuszko", jak wielu innych przed nami, posłużyliśmy się konwencją, aby uprościć przekaz i wzbudzić zainteresowanie filmem.
Oczami wyobraźni widzę plakat dramatu o pedofilu, z białym tłem, na którym atrakcyjny mężczyzna daje lizaka uśmiechniętej dziewczynce. Posłużenie się konwencją? Jest. Uproszczony przekaz? Obecny!
Szum medialny, jaki powstał wokół plakatu, najlepiej dowodzi tego, jak trafne to było posunięcie.
Innymi słowy nieważne jak mówią, ważne że mówią. Brawo! Jeżeli po tych wszystkich komentarzach, które jednoznacznie uznały plakat âPopiełuszki" za żałosny, kompromitujący, śmieszny, niesmaczny, fatalny, paskudny, beznadziejny, denny, tragiczny, skandaliczny etc. uważają go Państwo za trafny, pozostaje mi tylko powiedzieć âręce opadają" i pogratulować Państwu âprofesjonalizmu", który zresztą wielokrotnie udowodniliście już wcześniej spartaczonymi wydaniami DVD i skandalem z pociętą âMgłą".
PS. Pomijając już pomysł na plakat w stylu filmu akcji, minę aktora i kultowy już kożuszek â nie jest Państwu wstyd, że wypuszczają plakat który wygląda jakby nie wyszedł spod ręki profesjonalnego grafika posiadającego coś takiego jak poczucie estetyki, ale przypadkowej osoby dopiero rozpoczynającej przygodę z photoshopem? Ja bym się wstydził.
Podpis
Witam.
Jako pierwszy na swoim blogu zwróciłem uwagę na jakże oryginalny, niesławny już plakat do filmu âPopiełuszko". Link do mojej notki trafił na Wykop, stamtąd sprawa rozprzestrzeniła się bardzo szybko, by swój finał znaleźć na antenie TVN-owskich âFaktów". Po drodze zgubiła się jednak istota całej sprawy. Owszem, tło plakatu przypomina to z postera âCasino Royale". Jednak nie o to tutaj chodzi i nie to powinno być przedmiotem zainteresowania mediów, ale fakt, że film o tak ważnej postaci promuje bardzo zły plakat, kuriozalny potworek, który słusznie spotkał się z falą miażdżącej krytyki (czego zdają się Państwo uparcie nie zauważać, co jest nawet zabawne).
Poniżej odniosę się do fragmentów Państwa oświadczenia w sprawie plakatu:
(âŚ) kampania reklamowa tego filmu również nie może być konwencjonalna i jednowymiarowa. Ma dwa oblicza - dwa rożne kierunki promocji, których odzwierciedleniem są dwa różne layouty plakatów. Pierwszy plakat âPopiełuszki" przygotowany został w konwencji, której użyli również twórcy plakatu âKsiężnej" albo âWalkirii" (âŚ). Drugi z nich, równolegle funkcjonujący, opracowany został w konwencji filmu akcji.
Rozumiem, w filmie są sceny akcji. Ale co z tego? Czy chociaż przez chwilę wzięli Państwo pod uwagę coś innego niż badania marketingowe przeprowadzone wśród młodzieży (sic!) lub swoje jakże oryginalne pomysły na kampanię filmu? Na przykład poczucie dobrego smaku, albo zdrowy rozsądek, który z miejsca wyklucza takie przedstawienie Jerzego Popiełuszki? Skąd pomysł i założenie, że właśnie w taki sposób powinno się promować film o Popiełuszce?
Poprzez plakat, chcieliśmy pokazać w niekonwencjonalny, a zarazem czytelny sposób istotne cechy filmu oraz postaci, której losy film przedstawia.
Niekonwencjonalny? To fakt, czegoś takiego jeszcze nie było. Z czystej litości dla twórcy plakatu nie podejmę się określenia jakie to istotne CECHY FILMU można odczytać ze zdjęć Syrenki, milicji, bohatera na tle gór itp. Cechy postaci? Jakie cechy? Zacznijmy od tego, że trzeba dłuższej chwili żeby w ogóle zauważyć, że to duchowny. Dlaczego zamiast księdza widzę faceta z głupkowatym uśmieszkiem (z całym szacunkiem dla aktora), który wygląda jak model z gazetki reklamowej któregoś z marketów?
Istnieją typy konstrukcji layaut'u plakatu filmowego, które pozwalają odbiorcy takiego komunikatu szybko odczytać / 'odszyfrować' najistotniejsze informacje na temat filmu â najczęściej poprzez ugruntowane skojarzenia i nawiązania do innych, wcześniejszych filmów.
Niby w jaki sposób ma to tłumaczyć fakt, że mamy tu do czynienia z gigantycznym rozstrzałem treści na linii film-plakat? Że jest on nieadekwatny do tematyki filmu, zupełnie dla niej nieodpowiedni i niepasujący?
Obowiązująca i, jak pokazują wyniki sprzedażowe, sprawdzona konwencja na plakat komedii romantycznej to białe tło, dwie lub trzy wyszparowane sylwetki głównych bohaterów, jaskrawa, kolorowa typografia â jest to prosty sygnał dla potencjalnego widza, że ma do czynienia z komedią romantyczną. Podobnie jest w przypadku innych gatunków filmowych.
Obecność w filmie scen akcji nie usprawiedliwia wrzucenia filmu o Jerzym Popiełuszce do jednego worka z filmami o agencie 007 (!!!). Dlaczego nie iść o krok dalej i nie posłużyć się innym, równie idiotycznym skojarzeniem? Proponuję plakat w konwencji horroru, nawiązujący do âEgzorcysty". W końcu w obu filmach bohaterem jest ksiądz, prawda?
Przykładem typowego wykorzystania konwencji jest najnowszy plakat polskiego filmu âDrzazgi" w reżyserii Macieja Papierzycy . Wystarczy porównać go z dużo wcześniejszym, międzynarodowym visualem filmu âMy Blueberry Nights" (w polskiej wersji âJagodowa miłość"), żeby zauważyć podobieństwo â efekt przypadku, a może inspiracji?
âTypowe wykorzystanie konwencji" - cóż za ładne określenie plagiatu! I to wyjątkowo perfidnego. Efekt przypadku? Oczywiście. Jest to taki sam przypadek jak to, że oba filmy dystrybuuje właśnie Kino Świat, oraz że oba wchodzą do kin tego samego dnia.
W kampanii reklamowej filmu âPopiełuszko", jak wielu innych przed nami, posłużyliśmy się konwencją, aby uprościć przekaz i wzbudzić zainteresowanie filmem.
Oczami wyobraźni widzę plakat dramatu o pedofilu, z białym tłem, na którym atrakcyjny mężczyzna daje lizaka uśmiechniętej dziewczynce. Posłużenie się konwencją? Jest. Uproszczony przekaz? Obecny!
Szum medialny, jaki powstał wokół plakatu, najlepiej dowodzi tego, jak trafne to było posunięcie.
Innymi słowy nieważne jak mówią, ważne że mówią. Brawo! Jeżeli po tych wszystkich komentarzach, które jednoznacznie uznały plakat âPopiełuszki" za żałosny, kompromitujący, śmieszny, niesmaczny, fatalny, paskudny, beznadziejny, denny, tragiczny, skandaliczny etc. uważają go Państwo za trafny, pozostaje mi tylko powiedzieć âręce opadają" i pogratulować Państwu âprofesjonalizmu", który zresztą wielokrotnie udowodniliście już wcześniej spartaczonymi wydaniami DVD i skandalem z pociętą âMgłą".
PS. Pomijając już pomysł na plakat w stylu filmu akcji, minę aktora i kultowy już kożuszek â nie jest Państwu wstyd, że wypuszczają plakat który wygląda jakby nie wyszedł spod ręki profesjonalnego grafika posiadającego coś takiego jak poczucie estetyki, ale przypadkowej osoby dopiero rozpoczynającej przygodę z photoshopem? Ja bym się wstydził.
Podpis
06-02-2009, 09:56





