Gdyby Bondy z Rogerem potraktować jak klocki Lego i pokusić się o stworzenie najlepszego możliwego filmu, to z FYEO wyjąłbym Tewjego mleczarza; chyba mój ulubiony pomagier agenta 007 (i na dodatek wyjątkowo udaje mu się przeżyć). Sam film lubię (jeden z lepszych Muruf), acz Glover rzeczywiście nieciekawy, a kobitka nie gra (tylko wygląda).
Co do pozostałych elementów:
— złoczyńcą zostaje Scaramanga (w doskonałym świecie mógłbym pewnie wybrać Bowiego w roli Zorina);
— pomocnik złego to oczywiście Buźka (zero wątpliwości);
— laseczki... dylemat pomiędzy żoną Ringo Starra a doktor Quinn;
— obowiązkowo Baron Samedi w epizodzie (bo jest wspaniały).
Najbliżej perfekcji znajduje się Szpieg (minusy za nudną końcówkę i złego z rolą ograniczoną do siedzenia za stołem), Złoty Pistolet (durna blondyna na przemiał) i Voodoo (takie durne, że równocześnie super i kiepskie).
Co do pozostałych elementów:
— złoczyńcą zostaje Scaramanga (w doskonałym świecie mógłbym pewnie wybrać Bowiego w roli Zorina);
— pomocnik złego to oczywiście Buźka (zero wątpliwości);
— laseczki... dylemat pomiędzy żoną Ringo Starra a doktor Quinn;
— obowiązkowo Baron Samedi w epizodzie (bo jest wspaniały).
Najbliżej perfekcji znajduje się Szpieg (minusy za nudną końcówkę i złego z rolą ograniczoną do siedzenia za stołem), Złoty Pistolet (durna blondyna na przemiał) i Voodoo (takie durne, że równocześnie super i kiepskie).
05-05-2026, 20:24





