Szczęśliwego Nowego Jorku - dziwny film, po obejrzeniu na dobrą sprawę rozumiem wszystkich wystawiających zarówno 9 jak i 3. Mi się raczej podobało, najntisowy klimacik robi robotę, a i fabuła głupia nie jest - takie tam kilka przerysowanych dni z życia polaków cebulaków na emigracji w USA. Sercem filmu oczywiście monolog Lindy o polskich mordach :D Chociaż mi się bardziej podobał podsumowujący tekst Pazury (w ogóle jaką on ma stylówę! Aż szkoda, że go ostatecznie tak mało) o tym kogo USA zniszczyło: "po pierwsze indianie, po drugie murzyni, po trzecie bizony" :)
Sympatyczne, daję 6/10
Sympatyczne, daję 6/10
18-05-2026, 16:12





