(15-08-2026, 23:10)Dr Strangelove napisał(a): Nie ma sensu dalej się boksować bo to już rzeczy czysto subiektywne, czy dorożka ma jechać 30 sekund czy dwie minuty.
Ja spokojnie bym obejrzał i 5 godzinną wersję.
Zarzut że mało mięsa i dłużyzny jest więc dla mnie kompletnie niezrozumiały.
Wiadomo, ze to wszystko jest subiektywne, a film dziala na takich plaszczyznach, ze rozumiem, ze da sie zachwycac tymi wszystkimi scenami, bo technikalia, ale mimo wszystko gadamy o filmie fabularnym, gdzie jak dla mnie nie musze ogladac godzinnej podrozy bryczka, zeby wiedziec, ze w swiecie filmu ona tez dlugo trwala.
Co do wersji pieciogodzinnej to taki byl chyba oryginalny zamysl, ale zakladam, ze w kinowce/wersji rezyserkiej Cimino zostawil samo mieso, a to co wypadlo to fluff i te przeciagniete sceny i ujecia wlasnie.
(Wczoraj, 00:01)Dr Strangelove napisał(a): Nie no Bucho na Boga, co tu jest przeciągnięte?
Przecież to klamra, która spina całe jego życie i całą historię. Mamy początek, kiedy widzimy młodych chłopaków z dobrych i zamożnych domów, mamy pastora który mówi, że obowiązkiem bogatych jest pomaganie ludziom, którzy nie mieli w życiu tyle szczęścia, żeby urodzić się w dobrej rodzinie.
I potem mamy historię Kristoffersona, który tak właśnie postępuje. Zostaje szeryfem a nawet zakochuje się w burdelmamie.
A potem właśnie mamy epilog po 33 latach kiedy widzimy go na jachcie, zapewne z żoną (to ta sama postać na którą patrzy na początku filmu), kiedy wrócił do swojej klasy władców tego świata.
I scena nie jest ani za długa ani za krótka. Ma pokazać, że jest człowiekiem nieszczęśliwym, choć w teorii posiada wszelkie atrybuty człowieka szczęśliwego i spełnionego.
To taki Karol Borowiecki Dzikiego Zachodu, a samo cięcie czasowe przecież jest bardzo podobne do "Dawno temu w Ameryce" Leone.
A ja jestem pesymistą i lubię pesymistyczne zakończenia :)
No scena Walca, bo o niej pisalem :)
Rozumiem klamre, zamysl rezysera i ogolnie kocham ten film, ale jak dla mnie moglby byc lepszy, gdyby jednak w wielu miejscach nie byl tak przeciagniety, a narracyjnie i fabularnie bardziej soczysty. I dla przykladu, ja nawet nie tyle, ze nie mam problemu z dlugimi scenami/ujeciami bez zadnych dialogow, ktore pokazuja jakies filmowe swiaty (hostoryczne, s-f), co je wrecz uwielbiam, ale jednak umiar ma znaczenie, a to co jest pokazywane musi cieszyc nie tylko oko, ale musi byc interesujace i nie powtarzalne/nie przeciagniete. Kurcze, jakas tam praca na polach, czy zycie ulicy do dla mnie zawsze pyszotka, ale znowu, mozna w ciekawy sposob pokazac zniwa, z calym cyklem pracy, a mozna przez 20 minut pokazywac jedna grupe machajacych kosami wiesniakow (mowie ogolnie, a nie o HG), gdzie nie trzeba przeciagnietych scen/ujec, zeby cieszyc zmysly tym, co sie dzieje na ekranie i byc zatopionym w tym swiecie. I znowu, tak, wszystko jest subiektywne.
I oczywiscie tez, ze lepiej ogladac takie rzeczy przeciagane przed kamera w realu, do tego tak pieknie zaaraznowane, a nie jakas papke CGI, ale nie ma z punktu widzenia narracji roznicy, czy Cimino pokazuje jadacy przez 15 minut woz, czy 10 minutowy taiec, skoro mozna to pokazac w 1/3 tego czasu, bo jest to tak samo niepotrzebne, ja plywanie z wielorybem przez minut 30 w Avatarach , bo na koniec dla robi sie z tego piekna wizualnie, ale w gruncie rzeczy pusta sztuka dla sztuki. I nie, nie porownuje teraz tych rezyserow, ani tych filmow, co opisuje pewne narracyjne podejscie i zachlysniecie sie pokazywanym swiatem, ktory bierze gore nad fabula. Tylko znowu, ja sie przepycham teraz z toba dla zasady, bo kocham ten film, nie mniej jest on mocno "bloated", a wczesniej to w ogole musial byc napopowany do granic mozliwosci, tak jak ego swietej pamieci mistrza Cimino.
( 11 godzin(y) temu)simek napisał(a): Oglądałem lata temu i wrażenie pozostało mi takie, że jest to wielki, wspaniały film, kinowa uczta, ale jednak nie na 10/10 tylko na takie 8+ bo właśnie jednak ta fabuła nie porywa. Gdybym dał takiej historii nakręconej w taki sposób maksymalną ocenę, to dla filmu z historią trzymającą w napięciu, fascynującą brakło by skali.
No fabula jest dosyc prosta i odrobine mialka, gdzie Cimino nadrabial wlasnie technikaliami, ale filmowi wyraznie zabraklo dramaturgii, gdzie ten caly konflikt pomiedzy "baronami" i wiesniakami ma w tym filmie posmak jakiegos pobocznego watku z lepszych pod wzgledem fabularnych filmow/westernow - OUATiW i motyw budowania trasy kolejowej, motyw band w to zamieszanych, baronow wlasnie i zemsty jest po prostu duzo lepiej pokazany niz tutaj. W sumie lata temu widzialem oba jeden po drugim i zdecydowanie czas na powtorke, takze wtedy ewnetualnie napisze cos wiecej.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
10 godzin(y) temu (Ten post był ostatnio modyfikowany: 6 godzin(y) temu przez Bucho.)





