Mental napisał(a):ale jako że była przy nim kobieta, która niebawem zamierzał poślubić, nie mógł odpuścić i w efekcie wyjść na tchórza. przy najbliższej kłótni miałby to wypomniane:)
Dokładnie! :-) Byłam w sytuacji kiedy mój facet też stanął w mojej obronie choć nie miał najmnieszych szans, bo ich było trzech, a on sam. I tylko pewnie dlatego nic sie nie stało, bo to ja byłam tą wystraszoną i bardzo grzecznie poprosiłam "chłopaków" by pozwolili nam spokojnie odejść. Paczka papierosów i odpowiednio dobrane słowa pozwalają zdziałać cuda. Po tym wydarzeniu jednak w moich oczach mój facet wiele zyskał. Choć początkowo przyznaję byłam na niego wściekła, że zamiast chwycić mnie za rękę i uciekać ile sił w nogach on po prostu się im postawił. Dopiero gdy emocje opadły po kilku dniach zdałam sobie sprawę z tego, że on tak naprawdę nie mial innego wyjścia - bronił mojego honoru. I pewnie pomyślał sobie, że gdyby nie zareagował na ich zaczepki co do mojej osoby, tylko grzecznie byśmy odeszli bez żadnego słowa to wyszedłby na tchórza (a przecież każda kobieta lubi mieć świadomość, że przy jej boku jest ktoś kto zawsze gotowy jest do jej obrony). Tak czy siak, nawet gdyby wybrał drogę ucieczki nie zmieniłoby to moich uczuć do niego - jednak przyznam szczerze, że tym co zrobił bardzo mi zaimponował. :-)
Prawda natomiast jest taka, że czasmi naprawdę lepiej zachować się jak tchórz i przeżyć, niż zginąć od ciosów noża bohaterską (i bezsensowną) śmiercią. Dlatego to ja zachowałam się jak mała wystraszona myszka przekupując wyrostków paczką papierosów.
27-02-2009, 12:50





