Wrażenia po seansie przyjemne, Rourke faktycznie bryluje, Tomei też niezła (że też ją namówili do striptizu w tym wieku :D ), ale to tylko przyjemny film. Kalka goni kalkę i nie pozwala ocenic wyżej. Scenariusz prosty jak drut, i to jeszcze drut z ksero. Reżyser próbuje tą przewidywalność maskować otwartym zakończeniem; niestety, maskuje nieudolnie. Fajnie się oglądało jak Robin obsługuję klientelę, jestem nawet skłonny uwierzyć że to życiowa historia - ale film ogląda się przeciętnie; emocjonalnie mnie nie porwał (no, poza finałem) i tak naprawde, nie dał nic świeżego. Taki odgrzewany kotlet - owszem, najadłem sie, ale Ritz to to nie był.
Siakieś 7/10.
Siakieś 7/10.
03-04-2009, 23:56





