Nie zamierzam bronić Kill Billa. To film tak dziwaczny i przesadzony, że reakcja obronna Mentala, miłośnika twardego, przyziemnego realizmu ani trochę mnie nie dziwi. Trzeba jednak rozumieć intencje reżysera (a z tego co widzę mimo negatywnej opinii Mental je rozumie, może nie do końca ale jednak) - Kill Bill to zabawa w film, zabawa konwencją, zabawa stylami, momentami wręcz zabawa zabawą. "Tak ma być", "To jest tak specjalnie kiczowate" itd. mogą brzmieć jak proste usprawiedliwienie, ale to nie usprawiedliwienie, to fakt, co nie znaczy że tylko dlatego każdy musi to kupić, tego nie wymagam.
Tarantino nie jest idealnym twórcą, widać to na podstawie wspomnianych przez Mentala dialogów (które jednak w KB mimo wielokrotnego obejrzenia w ogóle mi nie przeszkadzają, ale już w takim Death Proof za drugim razem były ciężkie do zniesienia), ale ze wszystkiego co facet robi przebija niesamowity entuzjazm, wspomniana zabawa. Nie ma tu ani śladu chłodnej kalkulacji, tylko 100% szczerość.
Kill Bill (jako całość) był i wciąż pozostaje moim ulubionym filmem Q. Uwielbiam jego dziwaczną konwencję, szaloną zbieraniną pozornie niepasujących do siebie elementów, jego przesadność i groteskowość. W zasadzie wszystko.
Podczas napisów końcowych Vol. 2. Uma Thurman prowadzi auto, na samym końcu puszcza oko do kamery i uśmiecha się. Lepiej podsumować swojego filmu QT chyba nie mógł.
Tarantino nie jest idealnym twórcą, widać to na podstawie wspomnianych przez Mentala dialogów (które jednak w KB mimo wielokrotnego obejrzenia w ogóle mi nie przeszkadzają, ale już w takim Death Proof za drugim razem były ciężkie do zniesienia), ale ze wszystkiego co facet robi przebija niesamowity entuzjazm, wspomniana zabawa. Nie ma tu ani śladu chłodnej kalkulacji, tylko 100% szczerość.
Kill Bill (jako całość) był i wciąż pozostaje moim ulubionym filmem Q. Uwielbiam jego dziwaczną konwencję, szaloną zbieraniną pozornie niepasujących do siebie elementów, jego przesadność i groteskowość. W zasadzie wszystko.
Podczas napisów końcowych Vol. 2. Uma Thurman prowadzi auto, na samym końcu puszcza oko do kamery i uśmiecha się. Lepiej podsumować swojego filmu QT chyba nie mógł.
Mental napisał(a):cecha nr 3 - muzyczne ramoty, załączające sie w dowolnym momencie, żeby było coolCool to słowo które nie powinno padać w kontekście filmów Tarantino, a już tym bardziej w odniesieniu do strony muzycznej. Uważaj jak chcesz, ale według mnie jedyną osobą która dorównuje Quentinowi wyczuciem w doborze muzyki/piosenek jest sam Mistrz Michael Mann. W tej dziedzinie ta dwójka nie ma sobie równych.
15-04-2009, 17:56





