freak_outXP napisał(a):obraz nie broni się tym, że jest dobry, tylko że jest Tarantino. Ja oceniam film.Oceniasz film?! Ale jak?!
Podsumowując: tak naprawdę Kill Bill mi się nie podoba, ale że w czołówce filmu i na okładce DVD które stoi u mnie na półce jest "Tarantino", twierdzę inaczej.
Twoja argumentacja jak zwykle powala, więc na to co piszesz mam jedną, równie powalającą odpowiedź: Kill Bill to GENIALNY FILM. Tak po prostu. Powodzenia w dyskutowaniu z tak formułowanymi ocenami.
military napisał(a):Freakout nie uznaje, że komuś KB może wydać się dobry, Mental nie uznaje, że ktoś może lubić te wszystkie nawiązania, a reszta nie uznaje, że im się ten film po prostu nie podobał (choć oni tego nie wiedzą i próbują przerobić swoją opinię na jakąś obiektywną ocenę filmu).Dokładnie military. Dlatego napisałem że najlepszym sposobem na ocenę tego filmu jest proste "podoba mi się/nie podoba". Kilka osób tutaj, na czele z Mentalem, próbuje ubrać swoje "Nie trafia do mnie taka konwencja" w mądre słowa i długaśne wyjaśnienia, w efekcie mamy tu sporo absurdalnych zarzutów tak naprawdę niemających z filmem wiele wspólnego, a tylko obnażających bezsensowność przerobienia prostego, subiektywnego odczucia na szczegółowy, pseudoobiektywny wywód.
"We Wściekłych psach to...", "A stary Tarantino to umiał..."... Po pierwszym obejrzeniu Miami Vice byłem wkurzony na Manna że to nie powtórka z Heat/Zakładnika. Abstrahując od tego że za drugim razem film mi się spodobał, to był zwyczajnie idiotyczny zarzut, mieć pretensje do reżysera że wciąż nie robi tego samego filmu.
16-04-2009, 17:46





