<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe - Seriale]]></title>
		<link>https://forumkmf.pl/</link>
		<description><![CDATA[Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe - https://forumkmf.pl]]></description>
		<pubDate>Mon, 25 May 2026 20:01:11 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Harry Hole (2026) Netflix]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Harry-Hole-2026-Netflix--6729</link>
			<pubDate>Tue, 31 Mar 2026 01:44:23 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Harry-Hole-2026-Netflix--6729</guid>
			<description><![CDATA[<img src="https://i.ibb.co/jPZ9httV/harry-hole2.jpg" border="0" alt="[Obrazek: harry-hole2.jpg]" /><br />
<br />
Parafrazując klasyka - wspaniały to był serial, nie zapomnę go nigdy. Na wstępie od razu napiszę, że nigdy nie czytałem żadnej powieści Jo Nesbo, także absolutnie nie jestem ekspertem od mitologii i lore'u w jakich zanurzone są przygody naszego wesołego i od czasu do czasu zapijaczonego policjanta na tropie złych ludzi - serial odpaliłem, bo gdzieś obiło mi się o uszy, że książki mają potężną ilość fanów na całym świecie i są swego rodzaju fenomenem literackim - dlatego pomyślałem, że może warto rzucić okiem tym bardziej, że za scenariusz odpowiada sam ich autor, który zajął także stanowisko jednego z producentów. To miało zwiastować, że będziemy mieli do czynienia z raczej wierną adaptacją a nie jakąś wesołą twórczością Netflixa i o ile pojęcia nie mam, czy tak jest w istocie i jak gotowy serial ma się do powieści "Pentagram", na której to został oparty, tak na pewno ma on w sobie ten Neflixowy sznyt i posmak spierdolenia uznanej marki.<br />
<br />
Fabuła dla fanów książek znana, dla mnie teraz niestety też, a dla kogoś kto nie czytał i jeszcze nie oglądał napiszę tylko, że są to przygody niejakiego Harry'ego Hole'a - policjanta, który z powodu wrodzonej głupoty i pewnych mniej lub bardziej szokujących życiowych doświadczeń lubi zapijać smutki we flaszce lub też jej liczbie mnogiej. Przy okazji jest jednak na tyle zajebisty w tym co robi, że koledzy z policji i jego zwierzchnicy przymykają na to wszystko oczy, oczywiście do czasu. Serial składa się z 9 odcinków, w trakcie których nasz śledczy będący pod wpływem będzie musiał zmierzyć się ze skorumpowanym kolegą po fachu a także odnaleźć i schwytać seryjnego mordercę, lubiącego pogadać różne banały wprost do kamery żeby nas wystraszyć.<br />
<br />
Jak wspomniałem, nie mam pojęcia jak to się wszystko ma do materiału źródłowego ale zakładam, że Nesbo przekładając swoją twórczość na scenariusz telewizyjny raczej trzymał się blisko tego, co wcześniej sam napisał - no i powiem szczerze, że serial do sięgnięcia po jego jakąkolwiek książkę zupełnie mnie nie przekonał, wręcz przeciwnie. Jest to produkcja często gęsto wręcz absurdalna a wszyscy biorący w niej udział zdają się tak bardzo starać żeby wyszło z tego coś zajebistego i żeby to był hit, że jeszcze z czymś takim się nie spotkałem - serialowy "Harry Hole" to bowiem, nomen omen, książkowa wręcz definicja pojęcia "try hard" w każdym absolutnie aspekcie pokazanego na ekranie filmowego rzemiosła. Począwszy oczywiście od przeładowanej postaciami, wątkami i niesamowitymi inaczej twistami fabuły - Nesbo tak bardzo stara się wodzić wszystkich za nos, że po tym nosie na koniec sam dostaje i nie wychodzi na tym najlepiej. <br />
<br />
Nie jest to bowiem tak wciągające jakby chciał tego autor, częściej za to nuży i śmieszy nieprawdopodobnością sportretowanych wydarzeń. Totalnie groteskowo wypada w tym przypadku ostatni, wieńczący całość odcinek 9, który był jednym z najśmieszniejszych i najbardziej topornych kawałków telewizji streamingowej, z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia i chyba tylko nasz rodzimy "Forst" (już chyba wiem, na kim wzorował się Mróz pisząc swoje powieści) jest mu w stanie dorównać głupotą. Na dodatek dochodzi do tego realizacja a przede wszystkim inscenizacja całości, która jest przekomicznie wręcz łopatologiczna i starająca się aż za bardzo - oto bowiem wydarzenia będące podsumowaniem całego serialu i w założeniu mające trzymać nas w nieustannym napięciu, dla podbicia tego wszystkiego rozgrywają się - a) w nocy; b) podczas nieustającej ulewy; c) a dodatkowo co chwilę niebo przeszywają pioruny, mające uwypuklić z jakim to mrocznym finałem mamy tutaj do czynienia. Nie wiem kto to wymyślił ale gratuluję pomysłowości i dobrego samopoczucia ze świetnie wykonanej pracy.<br />
<br />
Nie pomagają też bohaterowie tej opowieści a w szczególności ten główny i tytułowy, czyli nasz pijaczek Harry Hole - gość, który w założeniu miał być postacią złożoną a także w jakimś sensie tragiczną został tutaj pokazany tak schematycznie i jednowymiarowo jak to tylko możliwe. Można go w sumie scharakteryzować bardzo prostym - spoko facet jak nie pije, cham i buc jak chleje. I to wszystko, nie ma tutaj nic więcej, żadnego choćby milimetrowego odbicia od tego oklepanego do granic (czy też do wyrzygania, co często robi nasz protagonista) schematu. Oczywiście obowiązkowo mamy wątek miłosny, z którym wiąże się chyba najbardziej leniwy zwrot fabularny pod tytułem "klucze od pewnego domu" - na początku nie chciało mi się wierzyć, że twórcy rzeczywiście zniżą się do tak taniej i totalnie nieprawdopodobnej zagrywki no ale widać ich nie doceniłem, bo to nie jedyny raz, kiedy całość zamiast trzymać za gardło i wciągać coraz mocniej to robi coś odwrotnego sprawiając, że odechciewa się to dalej śledzić. <br />
<br />
Słabo radzi sobie też wcielający się Hole'a Tobias Santelmann, który gra tę postać na jednej nucie z wieczną i niezmienną miną zbitego psa. Nie wiem, może to tylko ja ale ten cały tytułowy Harry to jeden z najnudniejszych bohaterów kryminału z jakim miałem do czynienia, co absolutnie nie pomaga gdy twórcy chcą nas zachęcić do śledzenia przygód takiej postaci. Dużo lepiej wypada za to wojujący z nim Joel Kinnaman wcielający się w jego nemesis Toma Waalera, który ewidentnie miał na planie jeden z lepszych czasów swojego życia i widać, że bawił się doskonale co pokazuje na ekranie telewizora. Z drugiej strony, tak jak wszystko w tym serialu, jest to postać tak bardzo skorumpowana i tak bardzo złowieszcza, że aż śmieszna w tym swoim zła czynieniu i nie można jej w żaden sposób traktować poważnie. Szwedzko-amerykański aktor zjada i przeżuwa scenerię, jak to się zwykło mawiać, ale robi to w poważnej i mrocznej w założeniu produkcji czyniąc ją niepoważną i niemroczną, że ujmę to tak błyskotliwie nawiązując do pomysłowości twórców serialu. Gdzieś tam w kilku odcinkach przewija się jeszcze choćby Peter Stormare czy Ingrid Bolso Berdal, znana polskim fanom kina grozy z popularniej kiedyś w naszym kraju dzięki (kultowemu w pewnych kręgach) wydawnictwu Carisma slasherowej serii "Cold Prey" a bardziej jego pierwszej części przetłumaczonej w naszej ojczyźnie na "Hotel zła" (bo jak ktoś nie pamięta, akcja filmu rozgrywała się w odciętym od świata hotelu, w którym szalał zamaskowany morderca z kilofem w ręku). <br />
<br />
I ogólnie można tak o wszystkim w tym serialu napisać - każdy element tej produkcji stara się być, jak to ujął sam jej główny bohater w ostatnim odcinku - "tak dopracowany we wszystkich szczegółach, że przez to coś w nim nie gra". Wszystko jest podbite do jedenastu w dziesięciostopniowej skali, zaczynając od saturacji obrazu (która jest obrzydliwa i sprawiająca momentami autentyczny ból oczu), poprzez dziurawą i naciąganą jak gacie Lizzo fabułę a na zupełnie niepotrzebnym i bezsensownym epatowaniu przemocą czy wszelkimi możliwymi pokazywanymi na ekranie zwyrodniałościami skończywszy. Wszystko tutaj stara się tak bardzo zapaść widzowi w pamięć, że osiąga efekt totalnie odwrotny od zamierzonego, przynajmniej w moim przypadku. Cały ten mrok i dorosłość tego serialu są bowiem tylko i wyłącznie pozorne i widocznie jedynie z wierzchu, bo gdy przyjrzymy się mu nieco dokładniej dostrzeżemy totalne pozerstwo w każdym praktycznie aspekcie. Popisywać się też trzeba umieć a przede wszystkim znać w nim umiar, a tego twórcy "Harry'ego Hole'a" chyba zdają się nie do końca rozumieć.<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/FWnwzzvZhVM?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Punkt w dół za absolutnie komiczną a jednocześnie przeraźliwie wręcz przewidywalną scenę końcową zwiastującą równie zabawny ciąg dalszy. A tego, że ten powstanie możemy być pewni już teraz, bo serial z tego co zdążyłem się zorientować stał się wielkim hitem platformy streamingowej na N(word). Nie mogę się doczekać :)<br />
<br />
3/10]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="https://i.ibb.co/jPZ9httV/harry-hole2.jpg" border="0" alt="[Obrazek: harry-hole2.jpg]" /><br />
<br />
Parafrazując klasyka - wspaniały to był serial, nie zapomnę go nigdy. Na wstępie od razu napiszę, że nigdy nie czytałem żadnej powieści Jo Nesbo, także absolutnie nie jestem ekspertem od mitologii i lore'u w jakich zanurzone są przygody naszego wesołego i od czasu do czasu zapijaczonego policjanta na tropie złych ludzi - serial odpaliłem, bo gdzieś obiło mi się o uszy, że książki mają potężną ilość fanów na całym świecie i są swego rodzaju fenomenem literackim - dlatego pomyślałem, że może warto rzucić okiem tym bardziej, że za scenariusz odpowiada sam ich autor, który zajął także stanowisko jednego z producentów. To miało zwiastować, że będziemy mieli do czynienia z raczej wierną adaptacją a nie jakąś wesołą twórczością Netflixa i o ile pojęcia nie mam, czy tak jest w istocie i jak gotowy serial ma się do powieści "Pentagram", na której to został oparty, tak na pewno ma on w sobie ten Neflixowy sznyt i posmak spierdolenia uznanej marki.<br />
<br />
Fabuła dla fanów książek znana, dla mnie teraz niestety też, a dla kogoś kto nie czytał i jeszcze nie oglądał napiszę tylko, że są to przygody niejakiego Harry'ego Hole'a - policjanta, który z powodu wrodzonej głupoty i pewnych mniej lub bardziej szokujących życiowych doświadczeń lubi zapijać smutki we flaszce lub też jej liczbie mnogiej. Przy okazji jest jednak na tyle zajebisty w tym co robi, że koledzy z policji i jego zwierzchnicy przymykają na to wszystko oczy, oczywiście do czasu. Serial składa się z 9 odcinków, w trakcie których nasz śledczy będący pod wpływem będzie musiał zmierzyć się ze skorumpowanym kolegą po fachu a także odnaleźć i schwytać seryjnego mordercę, lubiącego pogadać różne banały wprost do kamery żeby nas wystraszyć.<br />
<br />
Jak wspomniałem, nie mam pojęcia jak to się wszystko ma do materiału źródłowego ale zakładam, że Nesbo przekładając swoją twórczość na scenariusz telewizyjny raczej trzymał się blisko tego, co wcześniej sam napisał - no i powiem szczerze, że serial do sięgnięcia po jego jakąkolwiek książkę zupełnie mnie nie przekonał, wręcz przeciwnie. Jest to produkcja często gęsto wręcz absurdalna a wszyscy biorący w niej udział zdają się tak bardzo starać żeby wyszło z tego coś zajebistego i żeby to był hit, że jeszcze z czymś takim się nie spotkałem - serialowy "Harry Hole" to bowiem, nomen omen, książkowa wręcz definicja pojęcia "try hard" w każdym absolutnie aspekcie pokazanego na ekranie filmowego rzemiosła. Począwszy oczywiście od przeładowanej postaciami, wątkami i niesamowitymi inaczej twistami fabuły - Nesbo tak bardzo stara się wodzić wszystkich za nos, że po tym nosie na koniec sam dostaje i nie wychodzi na tym najlepiej. <br />
<br />
Nie jest to bowiem tak wciągające jakby chciał tego autor, częściej za to nuży i śmieszy nieprawdopodobnością sportretowanych wydarzeń. Totalnie groteskowo wypada w tym przypadku ostatni, wieńczący całość odcinek 9, który był jednym z najśmieszniejszych i najbardziej topornych kawałków telewizji streamingowej, z jakim miałem kiedykolwiek do czynienia i chyba tylko nasz rodzimy "Forst" (już chyba wiem, na kim wzorował się Mróz pisząc swoje powieści) jest mu w stanie dorównać głupotą. Na dodatek dochodzi do tego realizacja a przede wszystkim inscenizacja całości, która jest przekomicznie wręcz łopatologiczna i starająca się aż za bardzo - oto bowiem wydarzenia będące podsumowaniem całego serialu i w założeniu mające trzymać nas w nieustannym napięciu, dla podbicia tego wszystkiego rozgrywają się - a) w nocy; b) podczas nieustającej ulewy; c) a dodatkowo co chwilę niebo przeszywają pioruny, mające uwypuklić z jakim to mrocznym finałem mamy tutaj do czynienia. Nie wiem kto to wymyślił ale gratuluję pomysłowości i dobrego samopoczucia ze świetnie wykonanej pracy.<br />
<br />
Nie pomagają też bohaterowie tej opowieści a w szczególności ten główny i tytułowy, czyli nasz pijaczek Harry Hole - gość, który w założeniu miał być postacią złożoną a także w jakimś sensie tragiczną został tutaj pokazany tak schematycznie i jednowymiarowo jak to tylko możliwe. Można go w sumie scharakteryzować bardzo prostym - spoko facet jak nie pije, cham i buc jak chleje. I to wszystko, nie ma tutaj nic więcej, żadnego choćby milimetrowego odbicia od tego oklepanego do granic (czy też do wyrzygania, co często robi nasz protagonista) schematu. Oczywiście obowiązkowo mamy wątek miłosny, z którym wiąże się chyba najbardziej leniwy zwrot fabularny pod tytułem "klucze od pewnego domu" - na początku nie chciało mi się wierzyć, że twórcy rzeczywiście zniżą się do tak taniej i totalnie nieprawdopodobnej zagrywki no ale widać ich nie doceniłem, bo to nie jedyny raz, kiedy całość zamiast trzymać za gardło i wciągać coraz mocniej to robi coś odwrotnego sprawiając, że odechciewa się to dalej śledzić. <br />
<br />
Słabo radzi sobie też wcielający się Hole'a Tobias Santelmann, który gra tę postać na jednej nucie z wieczną i niezmienną miną zbitego psa. Nie wiem, może to tylko ja ale ten cały tytułowy Harry to jeden z najnudniejszych bohaterów kryminału z jakim miałem do czynienia, co absolutnie nie pomaga gdy twórcy chcą nas zachęcić do śledzenia przygód takiej postaci. Dużo lepiej wypada za to wojujący z nim Joel Kinnaman wcielający się w jego nemesis Toma Waalera, który ewidentnie miał na planie jeden z lepszych czasów swojego życia i widać, że bawił się doskonale co pokazuje na ekranie telewizora. Z drugiej strony, tak jak wszystko w tym serialu, jest to postać tak bardzo skorumpowana i tak bardzo złowieszcza, że aż śmieszna w tym swoim zła czynieniu i nie można jej w żaden sposób traktować poważnie. Szwedzko-amerykański aktor zjada i przeżuwa scenerię, jak to się zwykło mawiać, ale robi to w poważnej i mrocznej w założeniu produkcji czyniąc ją niepoważną i niemroczną, że ujmę to tak błyskotliwie nawiązując do pomysłowości twórców serialu. Gdzieś tam w kilku odcinkach przewija się jeszcze choćby Peter Stormare czy Ingrid Bolso Berdal, znana polskim fanom kina grozy z popularniej kiedyś w naszym kraju dzięki (kultowemu w pewnych kręgach) wydawnictwu Carisma slasherowej serii "Cold Prey" a bardziej jego pierwszej części przetłumaczonej w naszej ojczyźnie na "Hotel zła" (bo jak ktoś nie pamięta, akcja filmu rozgrywała się w odciętym od świata hotelu, w którym szalał zamaskowany morderca z kilofem w ręku). <br />
<br />
I ogólnie można tak o wszystkim w tym serialu napisać - każdy element tej produkcji stara się być, jak to ujął sam jej główny bohater w ostatnim odcinku - "tak dopracowany we wszystkich szczegółach, że przez to coś w nim nie gra". Wszystko jest podbite do jedenastu w dziesięciostopniowej skali, zaczynając od saturacji obrazu (która jest obrzydliwa i sprawiająca momentami autentyczny ból oczu), poprzez dziurawą i naciąganą jak gacie Lizzo fabułę a na zupełnie niepotrzebnym i bezsensownym epatowaniu przemocą czy wszelkimi możliwymi pokazywanymi na ekranie zwyrodniałościami skończywszy. Wszystko tutaj stara się tak bardzo zapaść widzowi w pamięć, że osiąga efekt totalnie odwrotny od zamierzonego, przynajmniej w moim przypadku. Cały ten mrok i dorosłość tego serialu są bowiem tylko i wyłącznie pozorne i widocznie jedynie z wierzchu, bo gdy przyjrzymy się mu nieco dokładniej dostrzeżemy totalne pozerstwo w każdym praktycznie aspekcie. Popisywać się też trzeba umieć a przede wszystkim znać w nim umiar, a tego twórcy "Harry'ego Hole'a" chyba zdają się nie do końca rozumieć.<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/FWnwzzvZhVM?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Punkt w dół za absolutnie komiczną a jednocześnie przeraźliwie wręcz przewidywalną scenę końcową zwiastującą równie zabawny ciąg dalszy. A tego, że ten powstanie możemy być pewni już teraz, bo serial z tego co zdążyłem się zorientować stał się wielkim hitem platformy streamingowej na N(word). Nie mogę się doczekać :)<br />
<br />
3/10]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Noce i dnie (Netflix)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Noce-i-dnie-Netflix--6715</link>
			<pubDate>Mon, 19 Jan 2026 10:50:04 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Noce-i-dnie-Netflix--6715</guid>
			<description><![CDATA[Platforma Netflix znalazła nową niszę! Otóż będą ekranizować polskie klasyki - po "Znachorze" i "Lalce" przyszła pora na "Noce i dnie" Marii Dąbrowskiej. <br />
<br />
Oczywiście powstała już produkcja na bazie tej powieści, o czym szanowne grono forumowiczów doskonale wie. Dla przypomnienia chodzi o "Noce i dnie" z 1975 roku w reżyserii Jerzego Antczaka. Film, który zdobył nominację do Oscara, a także wygrał dwie nagrody na Berlinale, m.in. za rolę Jadwigi Barańskiej.<br />
<br />
Teraz idzie nowe, postępowe, od Netflixa w reżyserii niejakiej Kamili Tarabury. Bo jak można przeczytać w informacji prasowej "będzie to przede wszystkim portret kobiety – nieprzewidywalnej i pełnej wielu sprzeczności."<br />
<br />
<blockquote><cite>Cytat:</cite>O serialu Noce i dnie: <br />
<br />
W czasie, kiedy Polski od dawna nie ma na mapie Europy, Barbara Ostrzeńska – dumna, lecz zubożała szlachcianka, dowiaduje się, że jej wielka miłość poślubia inną kobietę. Zdeterminowana, by uniknąć staropanieństwa, wychodzi za mąż za Bogumiła Niechcica, skromnego byłego powstańca i zarządcę ziemskiego. Jego spokój ducha i poczucie spełnienia, które daje mu praca, kontrastują z jej niespokojną naturą. W ciągu trzydziestu lat ukazanych na ekranie wspólnie budują życie na wsi, jednak tęsknota Barbary za namiętnością i utraconym statusem ściera się z codziennością. Rozczarowana życiem, ale jednocześnie poniekąd w nim spełniona, Barbara pozostaje nieustannym wyzwaniem – dla bliskich i dla siebie samej.</blockquote>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Platforma Netflix znalazła nową niszę! Otóż będą ekranizować polskie klasyki - po "Znachorze" i "Lalce" przyszła pora na "Noce i dnie" Marii Dąbrowskiej. <br />
<br />
Oczywiście powstała już produkcja na bazie tej powieści, o czym szanowne grono forumowiczów doskonale wie. Dla przypomnienia chodzi o "Noce i dnie" z 1975 roku w reżyserii Jerzego Antczaka. Film, który zdobył nominację do Oscara, a także wygrał dwie nagrody na Berlinale, m.in. za rolę Jadwigi Barańskiej.<br />
<br />
Teraz idzie nowe, postępowe, od Netflixa w reżyserii niejakiej Kamili Tarabury. Bo jak można przeczytać w informacji prasowej "będzie to przede wszystkim portret kobiety – nieprzewidywalnej i pełnej wielu sprzeczności."<br />
<br />
<blockquote><cite>Cytat:</cite>O serialu Noce i dnie: <br />
<br />
W czasie, kiedy Polski od dawna nie ma na mapie Europy, Barbara Ostrzeńska – dumna, lecz zubożała szlachcianka, dowiaduje się, że jej wielka miłość poślubia inną kobietę. Zdeterminowana, by uniknąć staropanieństwa, wychodzi za mąż za Bogumiła Niechcica, skromnego byłego powstańca i zarządcę ziemskiego. Jego spokój ducha i poczucie spełnienia, które daje mu praca, kontrastują z jej niespokojną naturą. W ciągu trzydziestu lat ukazanych na ekranie wspólnie budują życie na wsi, jednak tęsknota Barbary za namiętnością i utraconym statusem ściera się z codziennością. Rozczarowana życiem, ale jednocześnie poniekąd w nim spełniona, Barbara pozostaje nieustannym wyzwaniem – dla bliskich i dla siebie samej.</blockquote>
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Death by Lightning (2025) Netflix]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Death-by-Lightning-2025-Netflix--6705</link>
			<pubDate>Wed, 10 Dec 2025 19:44:08 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Death-by-Lightning-2025-Netflix--6705</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/6jopqrSojQE?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">czteroodcinkowy miniserial opowiadając prawdziwą historię 20-ego prezydenta USA, Jamesa A. Garfielda oraz człowieka, który w ostateczności doprowadził do jego tragicznej śmierci</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">wciągnął mnie i poszło za jednym razem</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Michael Shannon jako Garfield jest świetny ale nie wiem czy nie lepszy w tym serialu jest Matthew Macfadyen jako Guiteau (zamachowiec), jego złożona, trudna psychologicznie kreacja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">kostiumy, scenografia, klimat epoki na plus, bezradność lekarzy którzy w tamtych czasach nie mieli narzędzi do lokalizacji kuli (no i na myśl przychodzi tutaj dostęp do broni w tamtych czasach)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">jak ktoś nie lubi długich dialogów to mu się nie spodoba ale miłe zaskoczenie, zabrakło mi więcej scen z wojny secesyjnej</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/6jopqrSojQE?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">czteroodcinkowy miniserial opowiadając prawdziwą historię 20-ego prezydenta USA, Jamesa A. Garfielda oraz człowieka, który w ostateczności doprowadził do jego tragicznej śmierci</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">wciągnął mnie i poszło za jednym razem</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Michael Shannon jako Garfield jest świetny ale nie wiem czy nie lepszy w tym serialu jest Matthew Macfadyen jako Guiteau (zamachowiec), jego złożona, trudna psychologicznie kreacja</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">kostiumy, scenografia, klimat epoki na plus, bezradność lekarzy którzy w tamtych czasach nie mieli narzędzi do lokalizacji kuli (no i na myśl przychodzi tutaj dostęp do broni w tamtych czasach)</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">jak ktoś nie lubi długich dialogów to mu się nie spodoba ale miłe zaskoczenie, zabrakło mi więcej scen z wojny secesyjnej</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Heweliusz (2025) Netflix]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Heweliusz-2025-Netflix--6700</link>
			<pubDate>Thu, 06 Nov 2025 09:43:27 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Heweliusz-2025-Netflix--6700</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/XpL7-I7x3s0?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
5 odcinków w reżyserii Jan Holoubka (Wielka Woda), opartych na tragicznej katastrofie promu MF Jan Heweliusz z 14 stycznia 1993, największej katastrofy żeglugi cywilnej w powojennej Polsce<br />
<br />
może nie będzie to tak kiepskie jak zapowiadały trailery, po pierwszym odcinku jest dobrze chociaż czuć inspirację Czarnobylem gdzie widz od razu jest wrzucany w ciężkie chwile katastrofy (dramat, chaos, dużo niewiadomych)<br />
<br />
Netflix upodobał sobie seriale na podstawie polskich katastrof, ciekawe co będzie następne]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/XpL7-I7x3s0?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
5 odcinków w reżyserii Jan Holoubka (Wielka Woda), opartych na tragicznej katastrofie promu MF Jan Heweliusz z 14 stycznia 1993, największej katastrofy żeglugi cywilnej w powojennej Polsce<br />
<br />
może nie będzie to tak kiepskie jak zapowiadały trailery, po pierwszym odcinku jest dobrze chociaż czuć inspirację Czarnobylem gdzie widz od razu jest wrzucany w ciężkie chwile katastrofy (dramat, chaos, dużo niewiadomych)<br />
<br />
Netflix upodobał sobie seriale na podstawie polskich katastrof, ciekawe co będzie następne]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pluribus (Apple TV, 2025–?)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Pluribus-Apple-TV-2025%E2%80%93--6699</link>
			<pubDate>Tue, 04 Nov 2025 14:24:51 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Pluribus-Apple-TV-2025%E2%80%93--6699</guid>
			<description><![CDATA[<img src="https://i.imgur.com/zz6Lz7D.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: zz6Lz7D.jpeg]" /><br />
<br />
Siódmego listopada wracamy do Albuquerque w Nowym Meksyku, a podróż powrotną (bynajmniej nie zdezelowanym kamperem) ponownie funduje Mistrz Vince Gilligan. Za kierownicą zasiada Rhea Kim Wexler Carol Sturka Seehorn, stanowiąca centrum Pluribusa. Szalony dyrygent i utalentowana solistka wystarczą, bym (najpewniej powodowany zwyczajnym fanbojstwem) w najbliższy weekend obowiązkowo zasiadł do dwóch pierwszych odcinków.<br />
<br />
Lądujemy co prawda w starym, dobrym(?) Albuquerque, ale tym razem (najpewniej) opuszczamy zbiorczy półświatek karteli, handlarzy i cwaniaczkowatych papug, słowem: przestępców i wszelakich typków spod ciemnej gwiazdy. Sympatyczny Wyns wraca nieco do korzeni i wznawia romans z gatunkiem saj-faj, dawniej skutkujący wspaniałym potomstwem w postaci kilkunastu z najlepszych odcinków X-Files. Z racji dotychczas skąpo dawkowanej fabuły (wiemy tylko to: <span style="font-weight: bold;">Carol Sturka jako jedyna nie poddaje się działaniu wirusa zamieniającego ludzi w uśmiechnięte quasi-zombiaki</span>) poruszam się po omacku i nie za bardzo wiem, czego oczekiwać. Pandemiczny horror? Przewrócona na plecy dystopia? Satyra wyśmiewająca przywdziewanie masek i wszelaką sztuczność zachowania? Może wszystko po troszku (i wszędzie, i naraz)... Jeśli będzie to choć trochę przypominać perełki Z Archiwum X, to nie mam więcej pytań, bo fundamenty mocarne, wsparte dodatkowo warsztatem i doświadczeniem szlifowanym/nabytym przez te trzy dekady.<br />
<br />
Rzadko nastawiam się na cokolwiek pozytywnie, ufam tylko wybrańcom, najlepszym w branży. Szanownemu Panu Gilliganowi zawierzam w stu procentach. Dostojna Pani Seehorn zapewne znowu da koncert i kto wie — może otrzyma reparacje za obrzydliwą kradzież dokonaną głosami członków kapituły Emmy, nie wiedzieć czemu premiujących matkę Stiflera. A, w obsadzie równiez Pani z Polski, tak zwana Karolina Wydra. Uśmieszek na końcu wiadomości pasuje jak nigdy. :)]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="https://i.imgur.com/zz6Lz7D.jpeg" border="0" alt="[Obrazek: zz6Lz7D.jpeg]" /><br />
<br />
Siódmego listopada wracamy do Albuquerque w Nowym Meksyku, a podróż powrotną (bynajmniej nie zdezelowanym kamperem) ponownie funduje Mistrz Vince Gilligan. Za kierownicą zasiada Rhea Kim Wexler Carol Sturka Seehorn, stanowiąca centrum Pluribusa. Szalony dyrygent i utalentowana solistka wystarczą, bym (najpewniej powodowany zwyczajnym fanbojstwem) w najbliższy weekend obowiązkowo zasiadł do dwóch pierwszych odcinków.<br />
<br />
Lądujemy co prawda w starym, dobrym(?) Albuquerque, ale tym razem (najpewniej) opuszczamy zbiorczy półświatek karteli, handlarzy i cwaniaczkowatych papug, słowem: przestępców i wszelakich typków spod ciemnej gwiazdy. Sympatyczny Wyns wraca nieco do korzeni i wznawia romans z gatunkiem saj-faj, dawniej skutkujący wspaniałym potomstwem w postaci kilkunastu z najlepszych odcinków X-Files. Z racji dotychczas skąpo dawkowanej fabuły (wiemy tylko to: <span style="font-weight: bold;">Carol Sturka jako jedyna nie poddaje się działaniu wirusa zamieniającego ludzi w uśmiechnięte quasi-zombiaki</span>) poruszam się po omacku i nie za bardzo wiem, czego oczekiwać. Pandemiczny horror? Przewrócona na plecy dystopia? Satyra wyśmiewająca przywdziewanie masek i wszelaką sztuczność zachowania? Może wszystko po troszku (i wszędzie, i naraz)... Jeśli będzie to choć trochę przypominać perełki Z Archiwum X, to nie mam więcej pytań, bo fundamenty mocarne, wsparte dodatkowo warsztatem i doświadczeniem szlifowanym/nabytym przez te trzy dekady.<br />
<br />
Rzadko nastawiam się na cokolwiek pozytywnie, ufam tylko wybrańcom, najlepszym w branży. Szanownemu Panu Gilliganowi zawierzam w stu procentach. Dostojna Pani Seehorn zapewne znowu da koncert i kto wie — może otrzyma reparacje za obrzydliwą kradzież dokonaną głosami członków kapituły Emmy, nie wiedzieć czemu premiujących matkę Stiflera. A, w obsadzie równiez Pani z Polski, tak zwana Karolina Wydra. Uśmieszek na końcu wiadomości pasuje jak nigdy. :)]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Minuta Ciszy (2022) Canal+]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Minuta-Ciszy-2022-Canal--6694</link>
			<pubDate>Sat, 11 Oct 2025 19:16:21 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Minuta-Ciszy-2022-Canal--6694</guid>
			<description><![CDATA[serial opowiada o losach emerytowanego listonosza Mietka Zasady (Robert Więckiewicz), który po śmierci przyjaciela próbuje samodzielnie zająć się jego pogrzebem, przez co wkracza na wojenną ścieżkę z lokalnym potentatem branży pogrzebowej<br />
<br />
serial świetnie oddaje atmosferę polskiej prowincji, jej prostotę i szczerość<br />
<br />
jestem po pierwszym sezonie (6 odcinków) i naprawdę to udana produkcja (może oprócz wtrąconego na siłę lesbijskiego wątku)<br />
<br />
Więckiewicz gra Mietka bardzo dobrze, to bohater tragiczny, ale też ironicznie zabawny, w jego oczach widać zmęczenie, rozczarowanie światem i jednocześnie cichą siłę, która każe mu się nie poddawać<br />
<br />
Canal+ udostępnił kilka dni temu pierwszy odcinek za darmo na youtube i naprawdę polecam pierwsze 2 minuty aby się zapoznać z czym widz będzie miał do czynienia<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/rhdp-tS7Y7Q?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[serial opowiada o losach emerytowanego listonosza Mietka Zasady (Robert Więckiewicz), który po śmierci przyjaciela próbuje samodzielnie zająć się jego pogrzebem, przez co wkracza na wojenną ścieżkę z lokalnym potentatem branży pogrzebowej<br />
<br />
serial świetnie oddaje atmosferę polskiej prowincji, jej prostotę i szczerość<br />
<br />
jestem po pierwszym sezonie (6 odcinków) i naprawdę to udana produkcja (może oprócz wtrąconego na siłę lesbijskiego wątku)<br />
<br />
Więckiewicz gra Mietka bardzo dobrze, to bohater tragiczny, ale też ironicznie zabawny, w jego oczach widać zmęczenie, rozczarowanie światem i jednocześnie cichą siłę, która każe mu się nie poddawać<br />
<br />
Canal+ udostępnił kilka dni temu pierwszy odcinek za darmo na youtube i naprawdę polecam pierwsze 2 minuty aby się zapoznać z czym widz będzie miał do czynienia<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/rhdp-tS7Y7Q?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Studio (2025) Apple TV+]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Studio-2025-Apple-TV--6686</link>
			<pubDate>Sun, 29 Jun 2025 18:15:24 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Studio-2025-Apple-TV--6686</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/EIQuE7JGXU8?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Seth Rogen wciela się w Matta Remicka, niedoświadczonego nowego szefa Continental Studios, który musi lawirować między własną wizją artystyczną, a naciskami ze strony korporacyjnych decydentów<br />
<br />
mój ulubiony odcinek to ten taśmowy z noirowym motywem, później chyba pierwszy ze Scorsese i drugi z kręceniem długiego ujęcia, motyw z obsadą i Ice Cube gdzie wszystko prowadziło do tego, że zrobią czarną obsadę również śmieszył, Złote Globy również bawiły tym bardziej, że gwiazdą został Sal kosztem Matta, Zack Snyder śmiejący się z długości swojego ostatniego filmu? proszę bardzo, impreza onkologów także śmieszna<br />
<br />
spodziewałem się innego finału, jakby dwa pozostałe odcinki nie pasowały do reszty serialu ale poza tym jest naprawdę dobrze<br />
<br />
no i wpadło kilka żartów o żymianach co mnie zaskoczyło, że to przeszło i Apple to puściło<br />
<br />
dla niektórych nadmiar cameos może nudzić, plusem są krótkie odcinki<br />
<br />
w sumie to myślałem, że Matt co odcinek będzie się stale wypierdalał o jakiś stół na podłogę]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/EIQuE7JGXU8?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Seth Rogen wciela się w Matta Remicka, niedoświadczonego nowego szefa Continental Studios, który musi lawirować między własną wizją artystyczną, a naciskami ze strony korporacyjnych decydentów<br />
<br />
mój ulubiony odcinek to ten taśmowy z noirowym motywem, później chyba pierwszy ze Scorsese i drugi z kręceniem długiego ujęcia, motyw z obsadą i Ice Cube gdzie wszystko prowadziło do tego, że zrobią czarną obsadę również śmieszył, Złote Globy również bawiły tym bardziej, że gwiazdą został Sal kosztem Matta, Zack Snyder śmiejący się z długości swojego ostatniego filmu? proszę bardzo, impreza onkologów także śmieszna<br />
<br />
spodziewałem się innego finału, jakby dwa pozostałe odcinki nie pasowały do reszty serialu ale poza tym jest naprawdę dobrze<br />
<br />
no i wpadło kilka żartów o żymianach co mnie zaskoczyło, że to przeszło i Apple to puściło<br />
<br />
dla niektórych nadmiar cameos może nudzić, plusem są krótkie odcinki<br />
<br />
w sumie to myślałem, że Matt co odcinek będzie się stale wypierdalał o jakiś stół na podłogę]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Middle]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Middle--6679</link>
			<pubDate>Sun, 11 May 2025 19:06:32 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Middle--6679</guid>
			<description><![CDATA[Uszanowanie.<br />
Czy ktoś z forumowiczów wie gdzie można obejrzeć albo jak zdobyć serial The Middle.<br />
Mam dostęp do 4 pierwszych sezonów.<br />
Ale pozostałe są nieuchwytne....]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Uszanowanie.<br />
Czy ktoś z forumowiczów wie gdzie można obejrzeć albo jak zdobyć serial The Middle.<br />
Mam dostęp do 4 pierwszych sezonów.<br />
Ale pozostałe są nieuchwytne....]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA["Mobland", czyli Tom Hardy znowu hardy]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Mobland-czyli-Tom-Hardy-znowu-hardy--6674</link>
			<pubDate>Sun, 13 Apr 2025 19:08:35 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Mobland-czyli-Tom-Hardy-znowu-hardy--6674</guid>
			<description><![CDATA[Ogląda ktoś Mobland? Po dwóch odcinkach stwierdzam, że to bardzo dobra rzecz. Trochę jest tu takiego pozerstwa w stylu Ritchiego ale pasuje to do tych brytyjskich gangusów i młodych brytyjskich sebków. Fajne intro z Starbuster.<br />
<br />
Pierce spoko jako stary gangus, ale najfajniej to jest widzieć Hardiego ponownie w dobrej roli. Jego akcja w klubie w rytm Prodigy z drugiego odcinka kozak. Czekam na więcej.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Ogląda ktoś Mobland? Po dwóch odcinkach stwierdzam, że to bardzo dobra rzecz. Trochę jest tu takiego pozerstwa w stylu Ritchiego ale pasuje to do tych brytyjskich gangusów i młodych brytyjskich sebków. Fajne intro z Starbuster.<br />
<br />
Pierce spoko jako stary gangus, ale najfajniej to jest widzieć Hardiego ponownie w dobrej roli. Jego akcja w klubie w rytm Prodigy z drugiego odcinka kozak. Czekam na więcej.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ripley - 2024]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Ripley-2024--6670</link>
			<pubDate>Sat, 05 Apr 2025 20:46:35 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Ripley-2024--6670</guid>
			<description><![CDATA[Miałem popełnić jakiś wpis w krótkiej piłce, ale po obejrzeniu całości serial powinien mieć osobny temat, nawet jeśli będzie tu tylko mój wpis :D<br />
(Jakieś wysrywy Marvela mają po 30 stron...)<br />
<br />
Ktoś już pisał o tym w krótkiej piłce, ale nie potrafię tego odszukać z moimi szczątkowymi umiejętnościami obsługi tej forumowej wyszukiwarki. Może Kryst, albo Krismeister? W tonie raczej bardzo pochlebnym. Ja chyba też wtedy zacząłem oglądać i po dwóch odcinkach spasowałem, bo całość wydała mi się przesadnie wystudiowana i bez życia. No ale w piątek postanowiłem, klikając po Netflixie, dać drugą szansę. No i trochę jestem w szoku jak znakomite to było.<br />
<br />
Przede wszystkim nikt tu nie starał się wynaleźć koła na nowo i do książkowego oryginału Zaillian podszedł z szacunkiem, ale też jest kilka zmian. Wszystkie są albo delikatne albo jak są większe (końcówka) to zrobione z dużym wyczuciem i zarówno duch książki jak i postaci Ripleya zostały zachowane.<br />
Owszem jest kilka rzeczy do których można by się przyczepić, że scenarzysta troszkę oszukuje pomagając Tomowi, ale jest tego bardzo niewiele i za każdym razem na tyle dobrze zrobione, że można to spokojnie zaakceptować jako przypadek, który po prostu mógł mieć miejsce.<br />
<br />
W ogóle Tom Ripley ma duże szczęście do filmowych ekranizacji, bo wszystkie filmy były co najmniej dobre i wszyscy wcielający się w tę postać aktorzy również nie zawiedli. Scott jest znakomity. Nie ma tu żadnych fajerwerków aktorstwa, gość po prostu idealnie pasuje do tej postaci. Ścisła czołówka Tomów Ripleyów. Najsłabszy chyba w sumie był Malkovich chociaż też nie był zły a Peppera jeszcze nie widziałem, ale recenzje raczej nie nastrajają pozytywnie.<br />
Delon, Scott, Damon/Hopper, Malkovich w takiej kolejności.<br />
<br />
Reszta obsady też jest bardzo dobra. Trudno się do kogoś przyczepić choć to też nie są Himalaje aktorstwa. Po prostu wszyscy tam pasują gdzie są. Może Flynn nie jest tak zajebisty w roli Greenleafa jak Jude Law (który powinien wtedy dostać Oskara) ale naprawdę daje radę.<br />
<br />
Miniserial to chyba idealna i obecnie moja ulubiona forma "filmowa". Do dwugodzinnego filmu trzeba porządnego fachury, a te wielosezonowe seriale najczęściej są do dupy. Tutaj mamy 8 około godzinnych odcinków i to idealna długość, żeby cała historia mogła solidnie wybrzmieć, ale też nie znudzić widza.<br />
<br />
Na osobną pochwałę zasługują zdjęcia. Nigdy nie przykładałem do tego większej wagi, bo najważniejsza dla mnie jest historia, a jak film jest chujowy, to nie uratują go żadne fajerwerki operatora. Oczywiście miło jak i historia i zdjęcia są na wysokim poziomie.<br />
No i jeszcze zdjęcia są czarno-białe, co już w 95% przypadków jest artsy-fartsy, paczcie jaki ze mnie artysta.<br />
No ale tutaj wszystko działa w sposób fantastyczny. <br />
Czerń i biel pasuje idealnie, a same zdjęcia są po prostu pornografią pięknych kadrów. W sumie można losowo zrobić stopklatkę co minutę i pewnie za każdym razem trafi się na coś co można oprawić i powiesić na ścianie.<br />
<br />
8/10 to minimum, myślę, że nawet 9/10 nie będzie oceną na wyrost.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Miałem popełnić jakiś wpis w krótkiej piłce, ale po obejrzeniu całości serial powinien mieć osobny temat, nawet jeśli będzie tu tylko mój wpis :D<br />
(Jakieś wysrywy Marvela mają po 30 stron...)<br />
<br />
Ktoś już pisał o tym w krótkiej piłce, ale nie potrafię tego odszukać z moimi szczątkowymi umiejętnościami obsługi tej forumowej wyszukiwarki. Może Kryst, albo Krismeister? W tonie raczej bardzo pochlebnym. Ja chyba też wtedy zacząłem oglądać i po dwóch odcinkach spasowałem, bo całość wydała mi się przesadnie wystudiowana i bez życia. No ale w piątek postanowiłem, klikając po Netflixie, dać drugą szansę. No i trochę jestem w szoku jak znakomite to było.<br />
<br />
Przede wszystkim nikt tu nie starał się wynaleźć koła na nowo i do książkowego oryginału Zaillian podszedł z szacunkiem, ale też jest kilka zmian. Wszystkie są albo delikatne albo jak są większe (końcówka) to zrobione z dużym wyczuciem i zarówno duch książki jak i postaci Ripleya zostały zachowane.<br />
Owszem jest kilka rzeczy do których można by się przyczepić, że scenarzysta troszkę oszukuje pomagając Tomowi, ale jest tego bardzo niewiele i za każdym razem na tyle dobrze zrobione, że można to spokojnie zaakceptować jako przypadek, który po prostu mógł mieć miejsce.<br />
<br />
W ogóle Tom Ripley ma duże szczęście do filmowych ekranizacji, bo wszystkie filmy były co najmniej dobre i wszyscy wcielający się w tę postać aktorzy również nie zawiedli. Scott jest znakomity. Nie ma tu żadnych fajerwerków aktorstwa, gość po prostu idealnie pasuje do tej postaci. Ścisła czołówka Tomów Ripleyów. Najsłabszy chyba w sumie był Malkovich chociaż też nie był zły a Peppera jeszcze nie widziałem, ale recenzje raczej nie nastrajają pozytywnie.<br />
Delon, Scott, Damon/Hopper, Malkovich w takiej kolejności.<br />
<br />
Reszta obsady też jest bardzo dobra. Trudno się do kogoś przyczepić choć to też nie są Himalaje aktorstwa. Po prostu wszyscy tam pasują gdzie są. Może Flynn nie jest tak zajebisty w roli Greenleafa jak Jude Law (który powinien wtedy dostać Oskara) ale naprawdę daje radę.<br />
<br />
Miniserial to chyba idealna i obecnie moja ulubiona forma "filmowa". Do dwugodzinnego filmu trzeba porządnego fachury, a te wielosezonowe seriale najczęściej są do dupy. Tutaj mamy 8 około godzinnych odcinków i to idealna długość, żeby cała historia mogła solidnie wybrzmieć, ale też nie znudzić widza.<br />
<br />
Na osobną pochwałę zasługują zdjęcia. Nigdy nie przykładałem do tego większej wagi, bo najważniejsza dla mnie jest historia, a jak film jest chujowy, to nie uratują go żadne fajerwerki operatora. Oczywiście miło jak i historia i zdjęcia są na wysokim poziomie.<br />
No i jeszcze zdjęcia są czarno-białe, co już w 95% przypadków jest artsy-fartsy, paczcie jaki ze mnie artysta.<br />
No ale tutaj wszystko działa w sposób fantastyczny. <br />
Czerń i biel pasuje idealnie, a same zdjęcia są po prostu pornografią pięknych kadrów. W sumie można losowo zrobić stopklatkę co minutę i pewnie za każdym razem trafi się na coś co można oprawić i powiesić na ścianie.<br />
<br />
8/10 to minimum, myślę, że nawet 9/10 nie będzie oceną na wyrost.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Adolescence (2025) - Netflix]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Adolescence-2025-Netflix--6666</link>
			<pubDate>Wed, 19 Mar 2025 00:05:04 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Adolescence-2025-Netflix--6666</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/Wk5OxqtpBR4?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Wszyscy wkoło chwalą a że miałem akurat dziś wolny dzień to postanowiłem sobie te 4 odcinki obejrzeć i napiszę krótko - wszyscy chwalą, bo tym razem naprawdę jest za co chwalić.<br />
<br />
"Adolescence", tak jak pisałem wyżej, to nowy 4-odcinkowy miniserial od Netflixa, który opowiada o 13-letnim chłopaku, który zostaje oskarżony o brutalne morderstwo swojej koleżanki - śledzimy losy jego i jego rodziny od dnia zatrzymania i mamy wgląd na to, jak cała sprawa oddziałuje na wszystkich w nią "zamieszanych". <br />
<br />
Co mogę powiedzieć - świetny serial, oparty w dużej mierze na dialogach i świetnych kreacjach aktorskich. Akcji jako takiej nie ma tu praktycznie żadnej, serial to miks obyczajówki z mocnym dramatem, który wali tam gdzie trzeba i robi to bardzo dobrze. O czym warto napisać to na pewno realizacja - każdy odcinek to jeden prawie godzinny mastershot, wszystko jest pokazane na jednym ujęciu i jest to zrobione naprawdę rewelacyjnie. Granie na świetnym poziomie, wszyscy chwalą Stephena Grahama, który rzeczywiście daje tutaj kapitalny popis, ja pochwalę Owena Coopera, chłopaka który wciela się w 13-letniego Jamiego i również robi to bez żadnej fałszywej nuty. Odcinek 3 to jego popis - napisałbym, że chłopak kradnie każdą scenę gdyby nie fakt, że cały ep to jedna długa, znakomita scena oparta tylko i wyłącznie na dialogach. Czysta rewelacja. <br />
<br />
Temat ogólnie dość mocny, myślę że naprawdę warto obejrzeć bo serial w mojej opinii pozbawiony jest praktycznie jakichś większych wad - jasne, nie każdy kupi sposób pokazania tej historii i być może powie, że nuda, dla mnie wręcz przeciwnie - oglądałem jak na szpilkach a pomysł na zrobienie tego "bez cięć" według mnie trafiony w dziesiątkę. Do tego każdy odcinek jest inny, poznajemy inną perspektywę, także realizacyjnie są tutaj różne ciekawe smaczki dla gików, których takie rzeczy jarają. <br />
<br />
Mocno polecam jak ktoś jeszcze nie widział, dla mnie osobiście jeden z najlepszych seriali Netflixa ever, aż dziwne, że to ich produkcja - w swojej kategorii rzecz praktycznie bezbłędna, a realizacyjnie i aktorsko lepsza od wszystkiego, co w tym roku widziałem z nominacji oskarowych. <br />
<br />
Jak już ktoś obejrzy warto rzucić okiem:<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/HG9XUSnK9g8?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/F7BRIlYFpPY?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/Wk5OxqtpBR4?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Wszyscy wkoło chwalą a że miałem akurat dziś wolny dzień to postanowiłem sobie te 4 odcinki obejrzeć i napiszę krótko - wszyscy chwalą, bo tym razem naprawdę jest za co chwalić.<br />
<br />
"Adolescence", tak jak pisałem wyżej, to nowy 4-odcinkowy miniserial od Netflixa, który opowiada o 13-letnim chłopaku, który zostaje oskarżony o brutalne morderstwo swojej koleżanki - śledzimy losy jego i jego rodziny od dnia zatrzymania i mamy wgląd na to, jak cała sprawa oddziałuje na wszystkich w nią "zamieszanych". <br />
<br />
Co mogę powiedzieć - świetny serial, oparty w dużej mierze na dialogach i świetnych kreacjach aktorskich. Akcji jako takiej nie ma tu praktycznie żadnej, serial to miks obyczajówki z mocnym dramatem, który wali tam gdzie trzeba i robi to bardzo dobrze. O czym warto napisać to na pewno realizacja - każdy odcinek to jeden prawie godzinny mastershot, wszystko jest pokazane na jednym ujęciu i jest to zrobione naprawdę rewelacyjnie. Granie na świetnym poziomie, wszyscy chwalą Stephena Grahama, który rzeczywiście daje tutaj kapitalny popis, ja pochwalę Owena Coopera, chłopaka który wciela się w 13-letniego Jamiego i również robi to bez żadnej fałszywej nuty. Odcinek 3 to jego popis - napisałbym, że chłopak kradnie każdą scenę gdyby nie fakt, że cały ep to jedna długa, znakomita scena oparta tylko i wyłącznie na dialogach. Czysta rewelacja. <br />
<br />
Temat ogólnie dość mocny, myślę że naprawdę warto obejrzeć bo serial w mojej opinii pozbawiony jest praktycznie jakichś większych wad - jasne, nie każdy kupi sposób pokazania tej historii i być może powie, że nuda, dla mnie wręcz przeciwnie - oglądałem jak na szpilkach a pomysł na zrobienie tego "bez cięć" według mnie trafiony w dziesiątkę. Do tego każdy odcinek jest inny, poznajemy inną perspektywę, także realizacyjnie są tutaj różne ciekawe smaczki dla gików, których takie rzeczy jarają. <br />
<br />
Mocno polecam jak ktoś jeszcze nie widział, dla mnie osobiście jeden z najlepszych seriali Netflixa ever, aż dziwne, że to ich produkcja - w swojej kategorii rzecz praktycznie bezbłędna, a realizacyjnie i aktorsko lepsza od wszystkiego, co w tym roku widziałem z nominacji oskarowych. <br />
<br />
Jak już ktoś obejrzy warto rzucić okiem:<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/HG9XUSnK9g8?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/F7BRIlYFpPY?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Silos (apple - 2023-2026)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Silos-apple-2023-2026--6664</link>
			<pubDate>Tue, 11 Mar 2025 21:05:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Silos-apple-2023-2026--6664</guid>
			<description><![CDATA[Szukałem jakiegoś serialu, który by mnie wciągnął. Próg wejścia ustaliłem niski, ale wymagania miałem wysokie. Odpadłem przy Deadwood, odpadłem przy kilku innych nowych czy starych produkcjach , ale teraz znalazłem swojego świętego Grala. Takim jest...<br />
<span style="font-size: xx-large;"><br />
Silos.</span><br />
<br />
Zanim napisze peany na temat historii SF o ludziach żyjących pod ziemią (jedzie Falloutem na kilometr) zrobiłem research na temat serialu. Na zasadzie, czy warto to oglądać. Okazało się, że research zajął mi więcej niż oglądanie serialu, ale  - kurvva - było warto!<br />
<br />
Zatem lecę z tematem od końca.<br />
<br />
Autorem książek jest selfpublisher w formie e-booka pan Howey. Koleś po prostu napisał książki trzy, sam je zredagował, sam opublikował, i jeszcze na tym zarobił. Dlaczego to ważne, to już o tym spieszę napisać: otóż, facet zrobił kurewsko dobry research na temat serii Fallout i zaprojektował swój świat. Zrobił to tak dokładnie, że każdy element w książce ma swoją historię, prawo, itd. Od strony fizyki czy logiki zrobił ogromny wkład w budowanie tej utopii. Nie tylko zaznał się z książkami Dunbara, ale też zrobił research na temat recyclingu, kopalni, materiałów i minerałów. Ogólnie brzmi to dosyć dziwnie, ale najpierw stworzył bazę wiedzy, potem wepchał tam swój świat, a następnie dorobił do tego całkiem zajebistą historię.<br />
<br />
Więc, o czym jest Silos i dlaczego tak go chwalę?<br />
<br />
Na start spoiler, bo to jest kurvva mocna rzecz i aż się cieszę, że dożyłem czasów, gdy autor jest szczery:<br />
10112 ludzi żyje w silosie, który jest wkopany 1800m w ziemię. Ma 144 poziomów. 24 kilometry schodów* (nie ma wind). Silos jest podzielony na segmenty, gdzie na najwyższych poziomach żyje się najlepiej, a najniższych to jest tyrka itd. Co ważne w tym świecie, mieszkańcy silosu uczą pisać i czytać, umieją w dodawanie, ale nie znają INNEGO świata. Nie wiedzą o oceanach, o religii, o wojnach o przeszłości. Nie wiedzą nawet, co to są gwiazdy. W zasadzie ich wiedza bazuje na pewnym kodeksie (tzw. Pakt) i przekazują ją sobie. Silos jest szczelny i nie ma szans z niego wyjść. To znaczy, można wyjść, ale wyjście oznacza śmierć, bo Ziemia jest skażona i nawet w kombinezonie ochronnym przetrwa się najwyżej kilka minut.<br />
A teraz fajna rzecz...<br />
<div class="spoiler_wrap"><div class="spoiler_header"><a href="javascript:void(0);" onclick="javascript:if(parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display=='block'){parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='none';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[+]&quot; alt=&quot;[+]&quot; src=&quot;/images/collapse_collapsed.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}else {parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='block';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[-]&quot; alt=&quot;[-]&quot; src=&quot;/images/collapse.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}"><img title="[+]" alt="[+]" src="/images/collapse_collapsed.png" class="expandspoiler" />Spoiler</a></div><div class="spoiler_body" style="display: none;">
dobrzy ludzie są źli, a źli tymi dobrymi. Bo serii, świat jest zniszczony i nie ma jak żyć, a ludzie którzy fragmentarycznie zdobywają informacje, zakładają religię niosącą wieść, że jest ogólnie dobrze, a Silos jest eksperymentem. Tych silosów jest 50, wszystkie obok siebie. Ja jebie, ale koleś to przemyślał...</div></div>
Jedna z osób w silosie wchodzi w posiadanie informacji, że na Ziemi jest pięknie i chce wyjść. To skutkuje falą zabójstw i dochodzi do śledztwa. W tym czasie ginie kilka innych osób, które mogły mieć coś wspólnego z wiedzą na temat świata zewnętrznego.<br />
<br />
Serial jest skrojony zajebiście pod każdym względem. Fabuła trzyma się kupy - ale jak wspomniałem wyżej , autor zrobił solidny research i robił go dłużej, niż pisał książkę. Detale wizualne cieszy oko, ale to fabuła jest miodna ponad wszystko, bo bazuje na książce autora, który ze wszystkich sił chciał spiąć SF ze światem Fallout. I to mu się udało, bo sama intryga jest na pierwszy rzut oka prosta, ale jak się zrozumie świat Silosu, okazuje się że jest tam większa głębia, a Silos jest arką Noego, tylko mało kto o tym wie, bo wiedza zabija.<br />
<br />
<br />
*przyjąłem metodyke liczenia długości schodów po 4 spirale na piętro i wyszło mi 20km. Wrzuciłem kilka obliczeń w AI i wychodzi od 22 do 28. Na jednej klatce zatrzymałem piętro i zliczyłem schody, i potem AI wypluło, że to 26km. Potem zrobiłem kolejne obliczenia, na podstawie fizycznej wielkości piętra, i też wyszło ponad 26km długości schodów. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Szukałem jakiegoś serialu, który by mnie wciągnął. Próg wejścia ustaliłem niski, ale wymagania miałem wysokie. Odpadłem przy Deadwood, odpadłem przy kilku innych nowych czy starych produkcjach , ale teraz znalazłem swojego świętego Grala. Takim jest...<br />
<span style="font-size: xx-large;"><br />
Silos.</span><br />
<br />
Zanim napisze peany na temat historii SF o ludziach żyjących pod ziemią (jedzie Falloutem na kilometr) zrobiłem research na temat serialu. Na zasadzie, czy warto to oglądać. Okazało się, że research zajął mi więcej niż oglądanie serialu, ale  - kurvva - było warto!<br />
<br />
Zatem lecę z tematem od końca.<br />
<br />
Autorem książek jest selfpublisher w formie e-booka pan Howey. Koleś po prostu napisał książki trzy, sam je zredagował, sam opublikował, i jeszcze na tym zarobił. Dlaczego to ważne, to już o tym spieszę napisać: otóż, facet zrobił kurewsko dobry research na temat serii Fallout i zaprojektował swój świat. Zrobił to tak dokładnie, że każdy element w książce ma swoją historię, prawo, itd. Od strony fizyki czy logiki zrobił ogromny wkład w budowanie tej utopii. Nie tylko zaznał się z książkami Dunbara, ale też zrobił research na temat recyclingu, kopalni, materiałów i minerałów. Ogólnie brzmi to dosyć dziwnie, ale najpierw stworzył bazę wiedzy, potem wepchał tam swój świat, a następnie dorobił do tego całkiem zajebistą historię.<br />
<br />
Więc, o czym jest Silos i dlaczego tak go chwalę?<br />
<br />
Na start spoiler, bo to jest kurvva mocna rzecz i aż się cieszę, że dożyłem czasów, gdy autor jest szczery:<br />
10112 ludzi żyje w silosie, który jest wkopany 1800m w ziemię. Ma 144 poziomów. 24 kilometry schodów* (nie ma wind). Silos jest podzielony na segmenty, gdzie na najwyższych poziomach żyje się najlepiej, a najniższych to jest tyrka itd. Co ważne w tym świecie, mieszkańcy silosu uczą pisać i czytać, umieją w dodawanie, ale nie znają INNEGO świata. Nie wiedzą o oceanach, o religii, o wojnach o przeszłości. Nie wiedzą nawet, co to są gwiazdy. W zasadzie ich wiedza bazuje na pewnym kodeksie (tzw. Pakt) i przekazują ją sobie. Silos jest szczelny i nie ma szans z niego wyjść. To znaczy, można wyjść, ale wyjście oznacza śmierć, bo Ziemia jest skażona i nawet w kombinezonie ochronnym przetrwa się najwyżej kilka minut.<br />
A teraz fajna rzecz...<br />
<div class="spoiler_wrap"><div class="spoiler_header"><a href="javascript:void(0);" onclick="javascript:if(parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display=='block'){parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='none';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[+]&quot; alt=&quot;[+]&quot; src=&quot;/images/collapse_collapsed.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}else {parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='block';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[-]&quot; alt=&quot;[-]&quot; src=&quot;/images/collapse.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}"><img title="[+]" alt="[+]" src="/images/collapse_collapsed.png" class="expandspoiler" />Spoiler</a></div><div class="spoiler_body" style="display: none;">
dobrzy ludzie są źli, a źli tymi dobrymi. Bo serii, świat jest zniszczony i nie ma jak żyć, a ludzie którzy fragmentarycznie zdobywają informacje, zakładają religię niosącą wieść, że jest ogólnie dobrze, a Silos jest eksperymentem. Tych silosów jest 50, wszystkie obok siebie. Ja jebie, ale koleś to przemyślał...</div></div>
Jedna z osób w silosie wchodzi w posiadanie informacji, że na Ziemi jest pięknie i chce wyjść. To skutkuje falą zabójstw i dochodzi do śledztwa. W tym czasie ginie kilka innych osób, które mogły mieć coś wspólnego z wiedzą na temat świata zewnętrznego.<br />
<br />
Serial jest skrojony zajebiście pod każdym względem. Fabuła trzyma się kupy - ale jak wspomniałem wyżej , autor zrobił solidny research i robił go dłużej, niż pisał książkę. Detale wizualne cieszy oko, ale to fabuła jest miodna ponad wszystko, bo bazuje na książce autora, który ze wszystkich sił chciał spiąć SF ze światem Fallout. I to mu się udało, bo sama intryga jest na pierwszy rzut oka prosta, ale jak się zrozumie świat Silosu, okazuje się że jest tam większa głębia, a Silos jest arką Noego, tylko mało kto o tym wie, bo wiedza zabija.<br />
<br />
<br />
*przyjąłem metodyke liczenia długości schodów po 4 spirale na piętro i wyszło mi 20km. Wrzuciłem kilka obliczeń w AI i wychodzi od 22 do 28. Na jednej klatce zatrzymałem piętro i zliczyłem schody, i potem AI wypluło, że to 26km. Potem zrobiłem kolejne obliczenia, na podstawie fizycznej wielkości piętra, i też wyszło ponad 26km długości schodów. ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Douglas is Cancelled (ITV, Sky Showtime)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Douglas-is-Cancelled-ITV-Sky-Showtime--6646</link>
			<pubDate>Thu, 17 Oct 2024 01:41:45 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Douglas-is-Cancelled-ITV-Sky-Showtime--6646</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/EZcYRrwLuN0?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<br />
Jeden z najlepszych  seriali Stevena Moffata. Nie chodzi mi że w ostatnich latach tylko mam na myśli wszystkie seriale twórcy Sherlocka. Świetne dialogi, zabawne, ale też kiedy trzeba trzymające w  napięciu. I jak to w serialach Moffata dialogi są szybkie, pingpongowe, więc ogląda się trochę jak seriale Sorkina, Kingów (od  m in The Good Fight, Evil) czy Pellegrino.<br />
<br />
Moffat znany jest z tego, że lubi w zwroty akcji, ale w tej produkcji większość twistów ma sens, nie przewracałem oczami, a nawet gdy początkowo wydaje się że twistów trochę za dużo, to później okazuje się, że ma sens wszystko. Moffat jakimś cudem nie odlatuje z pomysłami za bardzo. Może dlatego trzymał się ziemi,  bo to może być bliski dla niego temat, sprawia wrażenie jak był świadkiem takich sytuacji jakie przedstawił w serialu, więc podszedł z szacunkiem do tematu.  Bardzo dobra rozrywka która z komedii/satyry czym dłużej trwa zamienia się w dramat o tym, czy ludzie którzy są dobrzy, a przynajmniej ci którym się tak wydaje, rzeczywiście tacy są, o cancel culture, o facetach, którym wydaje się że są postępowi, są feministami, o  telewizji, mediach, popularności, wykorzystywaniu innych ludzi.  Moffat w interesujący sposób żongluje tymi wszystkimi wątkami.  <br />
<br />
Serial mija szybko bo to tylko 4 odcinki, jak to bywa w angielskich serialach. Może napiszę o minusach a są dwa. Nie podobała mi się postać córki Douglasa, która jest tak przerysowana, że nie mogłem jej zdzierżyć. Ale po dialogach jakie o niej padają w serialu to wydaje mi się, Moffat zdawał chyba sobie sprawę, że przesadza, robi parodię z młodego pokolenia. Pada dialog w serialu, gdy ojciec do żony mówi z niepokojem, czy ona trafiła do sekty, czy jakoś tak. Równie irytujący był komik, którego zatrudniono do naprawienia sytuacji z Douglasem (zastanawiam się, czy aktor jest słaby i dlatego irytuje, czy może dlatego że gra irytujące role, bo w Tedzie Lasso też wkurzał, a gra podobnie w obu serialach). Ale do reszty obsady nie mogę się przyczepić. <br />
<br />
Douglasa gra Hugh Bonnenville i jest to idealny casting do roli dobra narodowego, którego wszyscy kochają (taką rolę mógłby zagrać też Colin Firth), więc gościowi od początku ufamy. Jest to ciekawy przypadek angielskiego aktora powszechnie znanego z Downtown Abbey, ale ja tego serialu nie widziałem. I gdybym miał wymienić jakieś jego role w filmach i serialach to oprócz Paddingtona nic nie kojarzę. Wydaje mi się, że to aktor, który nie chciał, a nawet jak próbował to nie udało mu się zrobić kariery poza Wielką Brytania.  To nie jest Martin Freeman, Cumberbach, Tennant, Colman i inni. W UK to pewnie wielka gwiazda, ale jednak chyba nie taka jak wymienieni aktorzy, prawda? Nie zdziwiłbym się gdyby w USA go nikt nie kojarzył, oprócz fanów Downtown Abbey. <br />
<br />
Równie dobry jest  Ben Miles w roli producenta. Szczególnie w jednym z odcinków, którego akcja dzieje się w pokoju w hotelu w  czasie przyjęcia dał popis aktorstwa. Podobnie jak Karen Gillan, która w tym odcinku wspina się na wyżyny aktorstwa. Dostaliśmy teatr trzech aktorów w tym odcinku, a scena ostatnia przy drzwiach, finałowa, to po prostu aktorstwo na poziomie wybitnym. Nie tylko ten jeden odcinek z pokojem hotelowym jest tak dobry, wszystkie trzymają poziom, ale akurat ten jeden się wyróżnia ponad pozostałe. <br />
<br />
Karen Gillan lubię jeszcze z czasów Doktora Who. Nie jest tak, że poznałem ją dopiero w Strażnikach Galaktyki, gdzie zagrała jedną z najciekawszych i najtragiczniejszych postaci i nie dała się przyćmić charakteryzacji, wiem że to dobra aktorka od czasów właśnie Doktora Who. Ale nie sądziłem że potrafi z takim ogniem zagrać postać, która ma wiele twarzy. Szkoda że dziewczyna oprócz Marvela nie wyszła poza UK, a  nawet za bardzo nie kojarzę jej z ostatnich lat z brytyjskich filmów i seriali.<br />
<br />
Ciężko pisać coś więcej o tym serialu, poza tym, że to przewrotna produkcja, więc może przejdę do spoilerów i napiszę o kilku wątkach, ale zaznaczam - nie czytajcie dopóki nie obejrzycie.  Ocena: <span style="font-weight: bold;">8/10</span>.<br />
<br />
<div class="spoiler_wrap"><div class="spoiler_header"><a href="javascript:void(0);" onclick="javascript:if(parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display=='block'){parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='none';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[+]&quot; alt=&quot;[+]&quot; src=&quot;/images/collapse_collapsed.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}else {parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='block';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[-]&quot; alt=&quot;[-]&quot; src=&quot;/images/collapse.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}"><img title="[+]" alt="[+]" src="/images/collapse_collapsed.png" class="expandspoiler" />Spoiler</a></div><div class="spoiler_body" style="display: none;">Podobało mi się, że Madeline nie chciała ukarać głównego winnego, tylko swojego idola.  No i to zdanie które Douglas rzucił, że wie że będzie musiała przechodzić przez gówno, ale robota jest tego warta, pokazało jakim jest człowiekiem. Ale jednocześnie  to zdanie spowodowało, że laska uznała, że będzie  grać wedle ich reguł. <br />
<br />
A Douglas sam się wkopywał coraz bardziej przez swoje cechy charakteru, które mu Madeline wypunktowała. A cancel culture ostatecznie poszedł przez zupełnie inną sprawę niż głupi żart od którego serial się zaczyna. Dostaliśmy taki bardziej wyrafinowany i na wyższym poziomie trolling. Ale mimo tego wszystkiego co się dowiedziałem o Douglasie to  było mi go szkoda na koniec, a to że innej osobie się nie oberwało to mnie wkurzyło. </div></div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/EZcYRrwLuN0?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<br />
Jeden z najlepszych  seriali Stevena Moffata. Nie chodzi mi że w ostatnich latach tylko mam na myśli wszystkie seriale twórcy Sherlocka. Świetne dialogi, zabawne, ale też kiedy trzeba trzymające w  napięciu. I jak to w serialach Moffata dialogi są szybkie, pingpongowe, więc ogląda się trochę jak seriale Sorkina, Kingów (od  m in The Good Fight, Evil) czy Pellegrino.<br />
<br />
Moffat znany jest z tego, że lubi w zwroty akcji, ale w tej produkcji większość twistów ma sens, nie przewracałem oczami, a nawet gdy początkowo wydaje się że twistów trochę za dużo, to później okazuje się, że ma sens wszystko. Moffat jakimś cudem nie odlatuje z pomysłami za bardzo. Może dlatego trzymał się ziemi,  bo to może być bliski dla niego temat, sprawia wrażenie jak był świadkiem takich sytuacji jakie przedstawił w serialu, więc podszedł z szacunkiem do tematu.  Bardzo dobra rozrywka która z komedii/satyry czym dłużej trwa zamienia się w dramat o tym, czy ludzie którzy są dobrzy, a przynajmniej ci którym się tak wydaje, rzeczywiście tacy są, o cancel culture, o facetach, którym wydaje się że są postępowi, są feministami, o  telewizji, mediach, popularności, wykorzystywaniu innych ludzi.  Moffat w interesujący sposób żongluje tymi wszystkimi wątkami.  <br />
<br />
Serial mija szybko bo to tylko 4 odcinki, jak to bywa w angielskich serialach. Może napiszę o minusach a są dwa. Nie podobała mi się postać córki Douglasa, która jest tak przerysowana, że nie mogłem jej zdzierżyć. Ale po dialogach jakie o niej padają w serialu to wydaje mi się, Moffat zdawał chyba sobie sprawę, że przesadza, robi parodię z młodego pokolenia. Pada dialog w serialu, gdy ojciec do żony mówi z niepokojem, czy ona trafiła do sekty, czy jakoś tak. Równie irytujący był komik, którego zatrudniono do naprawienia sytuacji z Douglasem (zastanawiam się, czy aktor jest słaby i dlatego irytuje, czy może dlatego że gra irytujące role, bo w Tedzie Lasso też wkurzał, a gra podobnie w obu serialach). Ale do reszty obsady nie mogę się przyczepić. <br />
<br />
Douglasa gra Hugh Bonnenville i jest to idealny casting do roli dobra narodowego, którego wszyscy kochają (taką rolę mógłby zagrać też Colin Firth), więc gościowi od początku ufamy. Jest to ciekawy przypadek angielskiego aktora powszechnie znanego z Downtown Abbey, ale ja tego serialu nie widziałem. I gdybym miał wymienić jakieś jego role w filmach i serialach to oprócz Paddingtona nic nie kojarzę. Wydaje mi się, że to aktor, który nie chciał, a nawet jak próbował to nie udało mu się zrobić kariery poza Wielką Brytania.  To nie jest Martin Freeman, Cumberbach, Tennant, Colman i inni. W UK to pewnie wielka gwiazda, ale jednak chyba nie taka jak wymienieni aktorzy, prawda? Nie zdziwiłbym się gdyby w USA go nikt nie kojarzył, oprócz fanów Downtown Abbey. <br />
<br />
Równie dobry jest  Ben Miles w roli producenta. Szczególnie w jednym z odcinków, którego akcja dzieje się w pokoju w hotelu w  czasie przyjęcia dał popis aktorstwa. Podobnie jak Karen Gillan, która w tym odcinku wspina się na wyżyny aktorstwa. Dostaliśmy teatr trzech aktorów w tym odcinku, a scena ostatnia przy drzwiach, finałowa, to po prostu aktorstwo na poziomie wybitnym. Nie tylko ten jeden odcinek z pokojem hotelowym jest tak dobry, wszystkie trzymają poziom, ale akurat ten jeden się wyróżnia ponad pozostałe. <br />
<br />
Karen Gillan lubię jeszcze z czasów Doktora Who. Nie jest tak, że poznałem ją dopiero w Strażnikach Galaktyki, gdzie zagrała jedną z najciekawszych i najtragiczniejszych postaci i nie dała się przyćmić charakteryzacji, wiem że to dobra aktorka od czasów właśnie Doktora Who. Ale nie sądziłem że potrafi z takim ogniem zagrać postać, która ma wiele twarzy. Szkoda że dziewczyna oprócz Marvela nie wyszła poza UK, a  nawet za bardzo nie kojarzę jej z ostatnich lat z brytyjskich filmów i seriali.<br />
<br />
Ciężko pisać coś więcej o tym serialu, poza tym, że to przewrotna produkcja, więc może przejdę do spoilerów i napiszę o kilku wątkach, ale zaznaczam - nie czytajcie dopóki nie obejrzycie.  Ocena: <span style="font-weight: bold;">8/10</span>.<br />
<br />
<div class="spoiler_wrap"><div class="spoiler_header"><a href="javascript:void(0);" onclick="javascript:if(parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display=='block'){parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='none';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[+]&quot; alt=&quot;[+]&quot; src=&quot;/images/collapse_collapsed.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}else {parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='block';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[-]&quot; alt=&quot;[-]&quot; src=&quot;/images/collapse.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}"><img title="[+]" alt="[+]" src="/images/collapse_collapsed.png" class="expandspoiler" />Spoiler</a></div><div class="spoiler_body" style="display: none;">Podobało mi się, że Madeline nie chciała ukarać głównego winnego, tylko swojego idola.  No i to zdanie które Douglas rzucił, że wie że będzie musiała przechodzić przez gówno, ale robota jest tego warta, pokazało jakim jest człowiekiem. Ale jednocześnie  to zdanie spowodowało, że laska uznała, że będzie  grać wedle ich reguł. <br />
<br />
A Douglas sam się wkopywał coraz bardziej przez swoje cechy charakteru, które mu Madeline wypunktowała. A cancel culture ostatecznie poszedł przez zupełnie inną sprawę niż głupi żart od którego serial się zaczyna. Dostaliśmy taki bardziej wyrafinowany i na wyższym poziomie trolling. Ale mimo tego wszystkiego co się dowiedziałem o Douglasie to  było mi go szkoda na koniec, a to że innej osobie się nie oberwało to mnie wkurzyło. </div></div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Disclaimer (2024) Apple TV+]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Disclaimer-2024-Apple-TV--6648</link>
			<pubDate>Mon, 14 Oct 2024 21:07:45 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Disclaimer-2024-Apple-TV--6648</guid>
			<description><![CDATA[<img src="https://www.apple.com/tv-pr/articles/2024/09/apple-tv-unveils-enthralling-trailer-for-disclaimer-the-highly-anticipated-limited-series-created-and-directed-by-five-time-academy-award-winner-alfonso-cuarn/images/big-image/big-image-01/092424_apple_tv_unveils_enthralling_trailer_for_disclaimer_Big_Image_01_big_image_post.jpg.slideshow_large.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 092424_apple_tv_unveils_enthralling_trai..._large.jpg]" /><br />
<br />
Widział ktoś już pierwsze odcinki Disclaimer? Zwiastun był taki sobie, ale opinie widzę zbiera niezłe (co oczywiście może nie znaczyć nic) no i to jednak Cuaron.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="https://www.apple.com/tv-pr/articles/2024/09/apple-tv-unveils-enthralling-trailer-for-disclaimer-the-highly-anticipated-limited-series-created-and-directed-by-five-time-academy-award-winner-alfonso-cuarn/images/big-image/big-image-01/092424_apple_tv_unveils_enthralling_trailer_for_disclaimer_Big_Image_01_big_image_post.jpg.slideshow_large.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 092424_apple_tv_unveils_enthralling_trai..._large.jpg]" /><br />
<br />
Widział ktoś już pierwsze odcinki Disclaimer? Zwiastun był taki sobie, ale opinie widzę zbiera niezłe (co oczywiście może nie znaczyć nic) no i to jednak Cuaron.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Penguin (2024) HBO]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Penguin-2024-HBO--6642</link>
			<pubDate>Tue, 24 Sep 2024 02:27:55 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Penguin-2024-HBO--6642</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">The Penguin 1x01</span><br />
Umieszczam tutaj ponieważ jestem umiarkowanie wstawiony i mam całokształt DCEU w łatwym do odgadnięcia otworze.<br />
Co do diabła?<br />
Nie, poważnie. Co. Do. Diabła. Żądam wyjaśnień, tu i teraz. Co ja właśnie obejrzałem?<br />
Andor, okej, rozumiem Andora. Jego istnienie jest perwersyjną aberracją w kontekście współczesnego SW i szerzej rozumianego Disneya, ale jednak nie jest to enigma na miarę tożsamości Jakuba Rozpruwacza. R1 był bardzo przyzwoitym filmem z ukrytym nasieniem potencjalnie natchnionego pomysłu czekającego na właściwego Gilroya: zimnowojenny thriller o zimnokrwistych cynglach dawno temu w odległej galaktyce. Właściwy Gilroy z ekipą zaistnieli i stworzyli prawie arcydzieło współczesnej telewizji. Mazel tov, le chaim, to life.<br />
Ale Pingwulec 1x01 (After Hours)? Ten serial nie ma prawa istnieć i nie godzę się na jego istnienie.<br />
The Batman to bodajże najżałośniejsze franczyzowe pierdnięcie od czasu bodajże The Farce Awakens; Upośledzona imitacja wczesnego Finchera wyzuta z pomysłów, artystycznej wizji i jak to mówi młodzież funu. O Pingwinie zagranym przez byłego pana Bachledę-Curuś mogę powiedzieć tyle że:<br />
1. Dużo make-upu.<br />
2. ?<br />
3. Zysk?<br />
Po co robić o tym lateksowym kutafonie osobny serial? Nie mam zielonego pojęcia. Wiem tylko, że;<br />
1. Serialu nie zrobił Matt Reeves.<br />
2. Zrobił go koleś odpowiadający za Mare of Easttown i The Hunt.<br />
3. To logo HBO pojawiające się na początku jest (w przeciwieństwie do znakomitej większości produkcji z ostatnich lat z logiem HBO) jak najbardziej zasłużone.<br />
Wszystko co złe w tym odcinku zawiera się w pierwszych minutach łączących serial z pierdzieliną Reevesa. Przez następną godzinę, i chcę to dobitnie podkreślić,<br />
NIE NASTĘPUJE ANI JEDEN FAŁSZYWY KROK, NIE MA ANI JEDNEJ INFANTYLNEJ KWESTII, ANI JEDNEGO AKTORSKIEGO ZGRZYTU.<br />
Mam bardzo mgliste pojęcie kim jest Cristin Milioti i solidne przekonanie, że jest kompletnie nie w moim typie. Wiem też, że nie jestem w stanie oderwać wzroku gdy jest na ekranie. A jej rola jest zaledwie drugą najlepszą podczas tej godziny, ponieważ niedoszły pan Elizabeth Taylor wbrew mdławej roli w wysrywie z 2022 roku tryumfuje nad okrywającym jego irlandzkie oblicze charakteryzacyjnym kondomem w iście popisowym stylu.<br />
Drżę na myśl o prawdopodobnie nieuniknionym rozczarowaniu jakie przyniesie reszta sezonu, doraźnie pokrzepiając się ulotnym i chwilowym<br />
10/10.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">The Penguin 1x01</span><br />
Umieszczam tutaj ponieważ jestem umiarkowanie wstawiony i mam całokształt DCEU w łatwym do odgadnięcia otworze.<br />
Co do diabła?<br />
Nie, poważnie. Co. Do. Diabła. Żądam wyjaśnień, tu i teraz. Co ja właśnie obejrzałem?<br />
Andor, okej, rozumiem Andora. Jego istnienie jest perwersyjną aberracją w kontekście współczesnego SW i szerzej rozumianego Disneya, ale jednak nie jest to enigma na miarę tożsamości Jakuba Rozpruwacza. R1 był bardzo przyzwoitym filmem z ukrytym nasieniem potencjalnie natchnionego pomysłu czekającego na właściwego Gilroya: zimnowojenny thriller o zimnokrwistych cynglach dawno temu w odległej galaktyce. Właściwy Gilroy z ekipą zaistnieli i stworzyli prawie arcydzieło współczesnej telewizji. Mazel tov, le chaim, to life.<br />
Ale Pingwulec 1x01 (After Hours)? Ten serial nie ma prawa istnieć i nie godzę się na jego istnienie.<br />
The Batman to bodajże najżałośniejsze franczyzowe pierdnięcie od czasu bodajże The Farce Awakens; Upośledzona imitacja wczesnego Finchera wyzuta z pomysłów, artystycznej wizji i jak to mówi młodzież funu. O Pingwinie zagranym przez byłego pana Bachledę-Curuś mogę powiedzieć tyle że:<br />
1. Dużo make-upu.<br />
2. ?<br />
3. Zysk?<br />
Po co robić o tym lateksowym kutafonie osobny serial? Nie mam zielonego pojęcia. Wiem tylko, że;<br />
1. Serialu nie zrobił Matt Reeves.<br />
2. Zrobił go koleś odpowiadający za Mare of Easttown i The Hunt.<br />
3. To logo HBO pojawiające się na początku jest (w przeciwieństwie do znakomitej większości produkcji z ostatnich lat z logiem HBO) jak najbardziej zasłużone.<br />
Wszystko co złe w tym odcinku zawiera się w pierwszych minutach łączących serial z pierdzieliną Reevesa. Przez następną godzinę, i chcę to dobitnie podkreślić,<br />
NIE NASTĘPUJE ANI JEDEN FAŁSZYWY KROK, NIE MA ANI JEDNEJ INFANTYLNEJ KWESTII, ANI JEDNEGO AKTORSKIEGO ZGRZYTU.<br />
Mam bardzo mgliste pojęcie kim jest Cristin Milioti i solidne przekonanie, że jest kompletnie nie w moim typie. Wiem też, że nie jestem w stanie oderwać wzroku gdy jest na ekranie. A jej rola jest zaledwie drugą najlepszą podczas tej godziny, ponieważ niedoszły pan Elizabeth Taylor wbrew mdławej roli w wysrywie z 2022 roku tryumfuje nad okrywającym jego irlandzkie oblicze charakteryzacyjnym kondomem w iście popisowym stylu.<br />
Drżę na myśl o prawdopodobnie nieuniknionym rozczarowaniu jakie przyniesie reszta sezonu, doraźnie pokrzepiając się ulotnym i chwilowym<br />
10/10.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sugar (Apple TV+, 2024)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Sugar-Apple-TV-2024--6638</link>
			<pubDate>Wed, 07 Aug 2024 18:36:37 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Sugar-Apple-TV-2024--6638</guid>
			<description><![CDATA[Korzystając z urlopu obejrzałem sobie najnowszą serialową produkcję z Colinem Farrellem - <span style="font-weight: bold;">"Sugar"</span>. Całkiem przyjemna produkcja licząca sobie 8 odcinków, których długość wacha się w granicach 30-40 minut. <br />
<br />
Zajawka: <br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/lKRtx0qzHBM?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W skrócie: prywatny detektyw John Sugar (Colin Farrell) bada tajemnicze zaginięcie Olivii Siegel, wnuczki legendarnego hollywoodzkiego producenta Jonathana Siegla (James Cromwell). Mętna sprawa szybko okazuje się bardziej skomplikowana niż się początkowo wydaje, a Sugar musi zmierzyć się z demonami przeszłości...<br />
<br />
Brzmi znajomo? I powinno, bo serial to istocie rzeczy świetna produkcja neo-noire, czerpiąca garściami z kina z lat czterdziestych i pięćdziesiątych (sam bohater jest zaś prawdziwym kinomanem). </div>
<br />
Fajny opening z jazzem w tle:<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/tRsIqX1yIyk?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Farrell świetnie gra prywatnego łapsa i na ekranie wypada całkiem spoko. Na drugim planie, oprócz Cromwella przewija się jeszcze Amy Ryan (Holly z <span style="font-weight: bold;">"The Office"</span>) i Anna Gunn (Skylar z <span style="font-weight: bold;">"Breaking Bad"</span>).<br />
<br />
Z ekranu wylewa się kalifornijski klimat, a Los Angeles od dawna nie wyglądało tak uroczo. niestety z bliżej nieznanych mi powodów twórcy zdecydowali się na ogromną woltę gatunkową pod koniec 6 odcinka. Reszta w spoilerze:<br />
<br />
<div class="spoiler_wrap"><div class="spoiler_header"><a href="javascript:void(0);" onclick="javascript:if(parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display=='block'){parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='none';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[+]&quot; alt=&quot;[+]&quot; src=&quot;/images/collapse_collapsed.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}else {parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='block';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[-]&quot; alt=&quot;[-]&quot; src=&quot;/images/collapse.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}"><img title="[+]" alt="[+]" src="/images/collapse_collapsed.png" class="expandspoiler" />Spoiler</a></div><div class="spoiler_body" style="display: none;"> pod koniec tego odcinka Sugar zażywa jakiś dziwny dożylny narkotyk. Już wcześniej widzieliśmy w serialu, że facet ma problem z uzależnieniem, niemniej tutaj po raz pierwszy widać co powoduje tajemnicza substancja. Facet zamienia się w... błękitnego humanoida. Tak, tak Farrell staje się pierniczonym bluemanem - kosmitą, który razem z innymi został wysłany na Ziemię celem obserwacji ludzi. Podstawowa zasada, obserwować, nigdy się nie angażować. Tym razem jednak Sugar za bardzo wziął sobie do serca sprawę i wkroczył na niebezpieczną ścieżkę.<br />
<br />
Kurczę serial oglądało się całkiem fajnie a tu taki klops. W istocie rzeczy ta fabularna wolta była zupełnie niepotrzebna, chociaż z perspektywy czasu tłumaczyła ona pewne oderwanie głównego bohatera od rzeczywistości. Myślę jednak, że historia bardziej nadawałaby się na odcinke <span style="font-weight: bold;">"Strefy mroku" </span>od Roda Serlinga niż dłuższy metraż. Zarys fabuły z grubsza przypomina <span style="font-weight: bold;">"Człowieka, który spadł na Ziemię"</span> z 1976 r. z Davidem Bovie w roli głównej.</div></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odcinki 1-6 - ocena 8 na 10, całościowo 6 na 10 (chyba, że komuś spodoba się fabularny twist). </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BTW montaż serialu - sceny ze starych filmów są od czasu do czasu wplątane w fabułę, przypomina mi taki stary serial komediowy <span style="font-weight: bold;">"Dream on"</span> od twórców <span style="font-weight: bold;">"Przyjaciół"</span>.</div>
 ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Korzystając z urlopu obejrzałem sobie najnowszą serialową produkcję z Colinem Farrellem - <span style="font-weight: bold;">"Sugar"</span>. Całkiem przyjemna produkcja licząca sobie 8 odcinków, których długość wacha się w granicach 30-40 minut. <br />
<br />
Zajawka: <br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/lKRtx0qzHBM?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W skrócie: prywatny detektyw John Sugar (Colin Farrell) bada tajemnicze zaginięcie Olivii Siegel, wnuczki legendarnego hollywoodzkiego producenta Jonathana Siegla (James Cromwell). Mętna sprawa szybko okazuje się bardziej skomplikowana niż się początkowo wydaje, a Sugar musi zmierzyć się z demonami przeszłości...<br />
<br />
Brzmi znajomo? I powinno, bo serial to istocie rzeczy świetna produkcja neo-noire, czerpiąca garściami z kina z lat czterdziestych i pięćdziesiątych (sam bohater jest zaś prawdziwym kinomanem). </div>
<br />
Fajny opening z jazzem w tle:<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/tRsIqX1yIyk?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Farrell świetnie gra prywatnego łapsa i na ekranie wypada całkiem spoko. Na drugim planie, oprócz Cromwella przewija się jeszcze Amy Ryan (Holly z <span style="font-weight: bold;">"The Office"</span>) i Anna Gunn (Skylar z <span style="font-weight: bold;">"Breaking Bad"</span>).<br />
<br />
Z ekranu wylewa się kalifornijski klimat, a Los Angeles od dawna nie wyglądało tak uroczo. niestety z bliżej nieznanych mi powodów twórcy zdecydowali się na ogromną woltę gatunkową pod koniec 6 odcinka. Reszta w spoilerze:<br />
<br />
<div class="spoiler_wrap"><div class="spoiler_header"><a href="javascript:void(0);" onclick="javascript:if(parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display=='block'){parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='none';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[+]&quot; alt=&quot;[+]&quot; src=&quot;/images/collapse_collapsed.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}else {parentNode.parentNode.getElementsByTagName('div')[1].style.display='block';this.innerHTML='&lt;img title=&quot;[-]&quot; alt=&quot;[-]&quot; src=&quot;/images/collapse.png&quot; class=&quot;expandspoiler&quot; /&gt;Spoiler';}"><img title="[+]" alt="[+]" src="/images/collapse_collapsed.png" class="expandspoiler" />Spoiler</a></div><div class="spoiler_body" style="display: none;"> pod koniec tego odcinka Sugar zażywa jakiś dziwny dożylny narkotyk. Już wcześniej widzieliśmy w serialu, że facet ma problem z uzależnieniem, niemniej tutaj po raz pierwszy widać co powoduje tajemnicza substancja. Facet zamienia się w... błękitnego humanoida. Tak, tak Farrell staje się pierniczonym bluemanem - kosmitą, który razem z innymi został wysłany na Ziemię celem obserwacji ludzi. Podstawowa zasada, obserwować, nigdy się nie angażować. Tym razem jednak Sugar za bardzo wziął sobie do serca sprawę i wkroczył na niebezpieczną ścieżkę.<br />
<br />
Kurczę serial oglądało się całkiem fajnie a tu taki klops. W istocie rzeczy ta fabularna wolta była zupełnie niepotrzebna, chociaż z perspektywy czasu tłumaczyła ona pewne oderwanie głównego bohatera od rzeczywistości. Myślę jednak, że historia bardziej nadawałaby się na odcinke <span style="font-weight: bold;">"Strefy mroku" </span>od Roda Serlinga niż dłuższy metraż. Zarys fabuły z grubsza przypomina <span style="font-weight: bold;">"Człowieka, który spadł na Ziemię"</span> z 1976 r. z Davidem Bovie w roli głównej.</div></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Odcinki 1-6 - ocena 8 na 10, całościowo 6 na 10 (chyba, że komuś spodoba się fabularny twist). </div>
<br />
<div style="text-align: justify;">BTW montaż serialu - sceny ze starych filmów są od czasu do czasu wplątane w fabułę, przypomina mi taki stary serial komediowy <span style="font-weight: bold;">"Dream on"</span> od twórców <span style="font-weight: bold;">"Przyjaciół"</span>.</div>
 ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[American Primeval (2024)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-American-Primeval-2024--6629</link>
			<pubDate>Mon, 03 Jun 2024 19:33:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-American-Primeval-2024--6629</guid>
			<description><![CDATA[Na horyzoncie (ale nie tym od Costnera) wyłania się powoli nowy miniserial Netflixa - "American Primeval". Za sześcioodcinkową serią stoi producent Eric Newman (<span style="font-style: italic;">Narcos</span>), reżyser Peter Berg (<span style="font-style: italic;">Dzień Patriotów</span>, <span style="font-style: italic;">Deepwater Horizon</span>) i scenarzysta Mark L. Smith (<span style="font-style: italic;">Zjawa </span>z Di Caprio). Fajne, jakościowe połączenie z którego może wyjść coś dobrego.<br />
<br />
W roli głównej wystąpić ma "król kinowych flopów" - Taylor Kitsch - którego uważam za aktora pechowego i trochę niedocenianego.<br />
<br />
Zarys fabuły: <span style="font-style: italic;">Podróżując na Zachód ze swoim synem, kobieta dołącza do karawany mormonów zmierzającej w tym samym kierunku. Wkrótce trafiają na krwawy konflikt między rdzennymi Amerykanami a tymi, którzy roszczą sobie prawo do tej ziemi.</span><br />
<br />
<br />
Oczywiście jak to w przypadku Netflixa, może być jakaś próba "złagodzenia" przekazu lub unowocześnienia, ale patrząc na casting to nie widzę na razie czerwonej flagi. Wszyscy są albo biali, albo są rdzenni. Na liście płac znajduje się także Dane Deehan i Jai Courtney, ale na razie nie wiadomo w jakiej roli. Berg mówi, że będzie chciał pokazać brutalne zderzenie kultur i trudne początki Ameryki. Nie chcę pisać, że się jaram, ale mimo wszystko chyba warto mieć ten miniserial na radarze.<br />
<br />
Na razie wystarczyć muszą zdjęcia z planu i pierwsze zajawki:<br />
<br />
<img src="https://www.comingsoon.net/wp-content/uploads/sites/3/2024/02/American-Primeval-Release-Date.jpg" width="650" height="366" border="0" alt="[Obrazek: American-Primeval-Release-Date.jpg]" /><br />
<br />
<img src="https://dnm.nflximg.net/api/v6/BvVbc2Wxr2w6QuoANoSpJKEIWjQ/AAAAQadT-bleiCraCPINQQ2cXfR49Aj9FKTwoia7mTGSDKQr7Luw8lL6oeq8BEJmy1XhuIx6fVmzZyT4s2FTHkvBzHwYHjqc7dWbqfZNvl2WRNB03KguLhnhC6pkfdeyefYRnM3wr1VrjLySpBOTQRHZZXWWeGI.jpg?r=b8c" width="650" height="343" border="0" alt="[Obrazek: AAAAQadT-bleiCraCPINQQ2cXfR49Aj9FKTwoia7....jpg?r=b8c]" /><br />
<br />
<img src="https://pbs.twimg.com/media/GGToOdVWIAAsJJz?format=jpg&amp;name=large" width="650" height="845" border="0" alt="[Obrazek: GGToOdVWIAAsJJz?format=jpg&amp;name=large]" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Na horyzoncie (ale nie tym od Costnera) wyłania się powoli nowy miniserial Netflixa - "American Primeval". Za sześcioodcinkową serią stoi producent Eric Newman (<span style="font-style: italic;">Narcos</span>), reżyser Peter Berg (<span style="font-style: italic;">Dzień Patriotów</span>, <span style="font-style: italic;">Deepwater Horizon</span>) i scenarzysta Mark L. Smith (<span style="font-style: italic;">Zjawa </span>z Di Caprio). Fajne, jakościowe połączenie z którego może wyjść coś dobrego.<br />
<br />
W roli głównej wystąpić ma "król kinowych flopów" - Taylor Kitsch - którego uważam za aktora pechowego i trochę niedocenianego.<br />
<br />
Zarys fabuły: <span style="font-style: italic;">Podróżując na Zachód ze swoim synem, kobieta dołącza do karawany mormonów zmierzającej w tym samym kierunku. Wkrótce trafiają na krwawy konflikt między rdzennymi Amerykanami a tymi, którzy roszczą sobie prawo do tej ziemi.</span><br />
<br />
<br />
Oczywiście jak to w przypadku Netflixa, może być jakaś próba "złagodzenia" przekazu lub unowocześnienia, ale patrząc na casting to nie widzę na razie czerwonej flagi. Wszyscy są albo biali, albo są rdzenni. Na liście płac znajduje się także Dane Deehan i Jai Courtney, ale na razie nie wiadomo w jakiej roli. Berg mówi, że będzie chciał pokazać brutalne zderzenie kultur i trudne początki Ameryki. Nie chcę pisać, że się jaram, ale mimo wszystko chyba warto mieć ten miniserial na radarze.<br />
<br />
Na razie wystarczyć muszą zdjęcia z planu i pierwsze zajawki:<br />
<br />
<img src="https://www.comingsoon.net/wp-content/uploads/sites/3/2024/02/American-Primeval-Release-Date.jpg" width="650" height="366" border="0" alt="[Obrazek: American-Primeval-Release-Date.jpg]" /><br />
<br />
<img src="https://dnm.nflximg.net/api/v6/BvVbc2Wxr2w6QuoANoSpJKEIWjQ/AAAAQadT-bleiCraCPINQQ2cXfR49Aj9FKTwoia7mTGSDKQr7Luw8lL6oeq8BEJmy1XhuIx6fVmzZyT4s2FTHkvBzHwYHjqc7dWbqfZNvl2WRNB03KguLhnhC6pkfdeyefYRnM3wr1VrjLySpBOTQRHZZXWWeGI.jpg?r=b8c" width="650" height="343" border="0" alt="[Obrazek: AAAAQadT-bleiCraCPINQQ2cXfR49Aj9FKTwoia7....jpg?r=b8c]" /><br />
<br />
<img src="https://pbs.twimg.com/media/GGToOdVWIAAsJJz?format=jpg&amp;name=large" width="650" height="845" border="0" alt="[Obrazek: GGToOdVWIAAsJJz?format=jpg&amp;name=large]" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Manhunt (2024) Apple TV+]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Manhunt-2024-Apple-TV--6623</link>
			<pubDate>Mon, 01 Apr 2024 14:46:34 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Manhunt-2024-Apple-TV--6623</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/VFT-b8eKdSo?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">"Obława"</span> (<span style="font-weight: bold;">"Manhunt"</span>) to miniserial telewizyjny - dramat historyczny stworzony przez showrunnerkę Monikę Beletsky na podstawie książki Jamesa L. Swansona "Manhunt: The 12-Day Chase for Lincoln's Killer". Serial opowiada o poszukiwaniach Johna Wilkesa Bootha (Anthony Boyle) przez sekretaeza wojny Edwina Stantona (Tobias Menzies) po zabójstwie Abrahama Lincolna (znany z "Nocnej mszy" Hamish Linklater).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jestem po dwóch odcinkach i to dosyć solidna produkcja, pozbawiona zbytniego patosu charakterystycznego dla niektórych amerykańskich produkcji historycznych. Scenografia i kostiumy pierwszorzędnę, co do historii też jest ciekawa. Ostrzegam jednak, że jest w gruncie rzeczy bardzo przyziemna - facet musi uciekać a drugi stara się go złapać. Anthony Boyle, który gra (i przypomina) Bootha jest całkiem dobry, polubiłem tego aktora po jego roli w "Masters of the Air". Tobias Menzies też całkiem ok, niemniej nie da się ukryć, że nie przypomina on on za grosz prawdziwego Stantona, chociażby z tego prostego powodu, że nie ma brody:</div>
<br />
<img src="https://images.immediate.co.uk/production/volatile/sites/7/2024/03/Elinor-Graphic-1b4a903-e1710951876182.jpg?quality=90&amp;resize=619,413" border="0" alt="[Obrazek: Elinor-Graphic-1b4a903-e1710951876182.jp...ze=619,413]" /><br />
<br />
Z bliżej nieznanych mi powodów w serialu gra też Patton Oswalt jako Lafayette C. Baker, dochodzeniowiec i szpieg armii Unii, co jest według mnie miscastem.<br />
<br />
<br />
Niemniej jeśli ktoś jest zainteresowany okresem wojnysecesyjnej to mogę szczerze polecić ten serial. <br />
<br />
<br />
BTW czołówkę ma całkiem zacną:<br />
<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/Jv4kiEEQI3Q?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/VFT-b8eKdSo?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<div style="text-align: justify;"><span style="font-weight: bold;">"Obława"</span> (<span style="font-weight: bold;">"Manhunt"</span>) to miniserial telewizyjny - dramat historyczny stworzony przez showrunnerkę Monikę Beletsky na podstawie książki Jamesa L. Swansona "Manhunt: The 12-Day Chase for Lincoln's Killer". Serial opowiada o poszukiwaniach Johna Wilkesa Bootha (Anthony Boyle) przez sekretaeza wojny Edwina Stantona (Tobias Menzies) po zabójstwie Abrahama Lincolna (znany z "Nocnej mszy" Hamish Linklater).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Jestem po dwóch odcinkach i to dosyć solidna produkcja, pozbawiona zbytniego patosu charakterystycznego dla niektórych amerykańskich produkcji historycznych. Scenografia i kostiumy pierwszorzędnę, co do historii też jest ciekawa. Ostrzegam jednak, że jest w gruncie rzeczy bardzo przyziemna - facet musi uciekać a drugi stara się go złapać. Anthony Boyle, który gra (i przypomina) Bootha jest całkiem dobry, polubiłem tego aktora po jego roli w "Masters of the Air". Tobias Menzies też całkiem ok, niemniej nie da się ukryć, że nie przypomina on on za grosz prawdziwego Stantona, chociażby z tego prostego powodu, że nie ma brody:</div>
<br />
<img src="https://images.immediate.co.uk/production/volatile/sites/7/2024/03/Elinor-Graphic-1b4a903-e1710951876182.jpg?quality=90&amp;resize=619,413" border="0" alt="[Obrazek: Elinor-Graphic-1b4a903-e1710951876182.jp...ze=619,413]" /><br />
<br />
Z bliżej nieznanych mi powodów w serialu gra też Patton Oswalt jako Lafayette C. Baker, dochodzeniowiec i szpieg armii Unii, co jest według mnie miscastem.<br />
<br />
<br />
Niemniej jeśli ktoś jest zainteresowany okresem wojnysecesyjnej to mogę szczerze polecić ten serial. <br />
<br />
<br />
BTW czołówkę ma całkiem zacną:<br />
<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/Jv4kiEEQI3Q?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[1670 (Netflix)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-1670-Netflix--6594</link>
			<pubDate>Wed, 13 Dec 2023 18:10:54 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-1670-Netflix--6594</guid>
			<description><![CDATA[<img src="https://fwcdn.pl/nph/2025458/2023/47470_1.14.jpg" width="900" height="281" border="0" alt="[Obrazek: 47470_1.14.jpg]" /><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/I9BHdMPKVa8?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Wrzucam temat do dyskusji, dzisiaj była premiera tego serialu.<br />
<br />
Kończę właśnie czytać Trylogię Sienkiewicza (tak jak uwielbiam pierwsze dwie części, to przy "Panu Wołodyjowskim" już się trochę męczę).<br />
Czasy tego serialu zaczynają się na koniec Trylogii, także potencjał, z dobrym budżetem, był olbrzymi.<br />
<br />
Po zwiastunie mimo paru dziwnych współczesnych żartów (a'la chłop z Litwy z Erasmusa) miałem spore nadzieje i teraz po 1 odcinku mam mocno mieszane emocje.<br />
Na dobrą sprawę to jest slapstickowa komedia a'la The Office, mocno uwspółcześniona i z żartami rzucanymi w tempie karabina maszynowego.<br />
Zdjęcia ładne, część muzyki ładna, stroje i wystrój bardzo dobre, świetny Topa... przy niektórych żartach się zaśmiałem, a przy niektórych miałem mocny cringe.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="https://fwcdn.pl/nph/2025458/2023/47470_1.14.jpg" width="900" height="281" border="0" alt="[Obrazek: 47470_1.14.jpg]" /><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/I9BHdMPKVa8?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Wrzucam temat do dyskusji, dzisiaj była premiera tego serialu.<br />
<br />
Kończę właśnie czytać Trylogię Sienkiewicza (tak jak uwielbiam pierwsze dwie części, to przy "Panu Wołodyjowskim" już się trochę męczę).<br />
Czasy tego serialu zaczynają się na koniec Trylogii, także potencjał, z dobrym budżetem, był olbrzymi.<br />
<br />
Po zwiastunie mimo paru dziwnych współczesnych żartów (a'la chłop z Litwy z Erasmusa) miałem spore nadzieje i teraz po 1 odcinku mam mocno mieszane emocje.<br />
Na dobrą sprawę to jest slapstickowa komedia a'la The Office, mocno uwspółcześniona i z żartami rzucanymi w tempie karabina maszynowego.<br />
Zdjęcia ładne, część muzyki ładna, stroje i wystrój bardzo dobre, świetny Topa... przy niektórych żartach się zaśmiałem, a przy niektórych miałem mocny cringe.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Ja, Klaudiusz (1976)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Ja-Klaudiusz-1976--6592</link>
			<pubDate>Tue, 05 Dec 2023 20:16:12 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Ja-Klaudiusz-1976--6592</guid>
			<description><![CDATA[<img src="https://m.media-amazon.com/images/M/MV5BZWM1MDY1MjYtYTAzZC00MDJiLTk4MjAtOGQzNDI4YWU1MWQ0XkEyXkFqcGdeQXVyNTA4NzY1MzY@._V1_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: MV5BZWM1MDY1MjYtYTAzZC00MDJiLTk4MjAtOGQz...@._V1_.jpg]" /><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W końcu po latach miałem okazję obejrzeć  serialowego klasyka jakim bez wątpienia jest <span style="font-weight: bold;">„Ja, Klaudiusz”</span> z 1976 r. w reżyserii Herberta Wise’a według scenariusza Jacka Pulmana na podstawie powieści historycznych Roberta Gravesa <span style="font-weight: bold;">„Ja, Klaudiusz”</span> oraz <span style="font-weight: bold;">"Klaudiusz i Messalina”</span> z l. trzydziestych dwudziestego wieku. <br />
<br />
Kurczę ale to było dobre. Dzieje pierwszych rzymskich cesarzy to zdecydowany samograj, a pióro i talent Gravesa sprawiły, że powstała mistrzowska narracja opowiadająca o władzy będąca przy tym ciekawym studium charakteru. Książkę czytałem z piętnaście lat temu,  ale zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie (z wyjątkiem oczywiście głupiego wyboru Gravesa by używać współczesnych nazw krajów i miejscowości – np. zamiast Galii – Francja, zamiast Lugdunum – Lyon brrr… całe szczęscie w serialu z tego zrezygnowali).</div>
<div style="text-align: justify;">  <br />
Serial zasadniczo nawet przewyższa ksiązkowy pierwowzór z uwagi na niezwykły talent zgromadzonej na jego planie ekipy aktorskiej. Śmietanka brytyjskich teatrów dała niesamowity popis umiejętności na czele z grającym główna rolę Derekiem Jacobim. Klaudiusz w jego wydaniu to niezwykle skomplikowana postać, której udaje się przetrwać w skrajnie nieprzyjaznym środowisku dzięki umiejętnemu wykorzystywaniu swoich fizycznych słabości. Prawie każdy ma go za głupca podczas gdy on… Nie, nie prowadzi własnej gry o tron, on prowadzi zwykłą grę o życie. Gdy zostaje cezarem z łaski pretorianów nie chcę tego, ale w ostateczności musi przybrać ten tytuł by ocalić życie swoje i bliskich. Zazwyczaj bohater w tradycyjnych narracjach okazuje się dobrym władca – i tak jest tez tutaj, do pewnego momentu. Dwór cezarów to bowiem nie przelewki a rozgrywki o władzę mogą przerosnąć każdego. W serialu obserwujemy stopniowy nie tyle upadek co gaśnięcie Klaudiusza, który po prostu nie pasuje do współczesnych mu czasów wciąż łudząc się marzeniami o przywróceniu republiki, republiki, której – jak zauważa jego syn Brytanik – nikt już nie chce.  W obliczu załamania jego planów Klaudiusz dokonuje akceptacji pisanego mu losu. I to jest właśnie ciekawe, brak lukru na atrakcyjnym zdawałoby się torcie władzy. Główny bohater zdaje się nie rozumieć, że nie ma powrotu do dawnych czasów, a stworzony przez jego rodzinę system jest na tyle trwały, że obejdzie się nawet bez jej przedstawiciela na tronie. <br />
<br />
Na ekranie błyszczą również Brian Blessed jako August. Jowialny i poczciwy imperator początkowo wzbudził moje wątpliwości, niemniej był odświeżającą wizją tej postaci historycznej kreaowanej w np. <span style="font-weight: bold;">„Rzymie” </span>od HBO na jakiego socjopatę (podobnie jak w kolejnych inkarnacjach opowieści o Kleopatrze). Tymczasem tutaj mamy takiego chłopka-roztropka, który stara się za wszelką cenę ustabilizować stworzony przez siebie system władzy, po to nie doszło po jego śmierci do wojny domowej.  Siân Phillips jako Liwia jest jednak głównym złym serii (obo korumpującej władzy ofc). Jej postać to zdolna do wszystkiego pajęczyca robiąca wszystko bo na tronie cezarów zasiadł jej syn Tyberiusz. Fascynująca i niebezpieczna postać. George Baker jako Tyberiusz doskonale oddaje niejednoznaczność tej postaci – która w głębi ducha jest na wskroś nieszczęśliwa właśnie przez władzę, która wpadła w jego ręce, a której nigdy nie chciał. Jednak jako dobry Rzymianin i syn musi wypełnić swój obowiązek (i spełnić ambicje matki). Prawdziwą wisienką na torcie jest John Hurt w roli Kaliguli, który kradnie każdą scenę gdy pojawia się na ekranie. Jego Kaligula to prawdziwy szalenie, z którego wyziera niepewność i strach maskowane przesadną ekspresywnością, jest w nim coś co sprawia, że jest go nawet szkoda, bo on sam nie wie do czego jest zdolny (vide los jego siostry/małżonki Druzylli).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/YfgDPLkMg-w?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Serial jest zdecydowanie godny polecenia, pomimo pewnej teatralności wynikającej (o dziwo) z założeń artystycznych twórców. Ta teatralność jednak to ogromny plus, bowiem daje wybrzmieć każdej kreacji aktorskiej, przywodząc na myśl grecką tragedię. <br />
<br />
Co ciekawe w drugoplanowych rolach pojawia m.in. Patrick Stewart (z włosami!) jako Sejan prefekt pretorianów za Tyberiusza i John Rhys Davies (bez brody!) jako następca Sejana na stanowisku – Makron. <br />
Zdecydowanie warto obejrzeć – 9/10. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/5dITMbk2wqA?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Serial pierwotnie leciał w 1979 r. na tvp w świetnej wersji dubbingowej, a przed każdym odcinkiem była pogadanka z prof. Aleksandrem Krawczukiem. </div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="https://m.media-amazon.com/images/M/MV5BZWM1MDY1MjYtYTAzZC00MDJiLTk4MjAtOGQzNDI4YWU1MWQ0XkEyXkFqcGdeQXVyNTA4NzY1MzY@._V1_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: MV5BZWM1MDY1MjYtYTAzZC00MDJiLTk4MjAtOGQz...@._V1_.jpg]" /><br />
<br />
<div style="text-align: justify;">W końcu po latach miałem okazję obejrzeć  serialowego klasyka jakim bez wątpienia jest <span style="font-weight: bold;">„Ja, Klaudiusz”</span> z 1976 r. w reżyserii Herberta Wise’a według scenariusza Jacka Pulmana na podstawie powieści historycznych Roberta Gravesa <span style="font-weight: bold;">„Ja, Klaudiusz”</span> oraz <span style="font-weight: bold;">"Klaudiusz i Messalina”</span> z l. trzydziestych dwudziestego wieku. <br />
<br />
Kurczę ale to było dobre. Dzieje pierwszych rzymskich cesarzy to zdecydowany samograj, a pióro i talent Gravesa sprawiły, że powstała mistrzowska narracja opowiadająca o władzy będąca przy tym ciekawym studium charakteru. Książkę czytałem z piętnaście lat temu,  ale zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie (z wyjątkiem oczywiście głupiego wyboru Gravesa by używać współczesnych nazw krajów i miejscowości – np. zamiast Galii – Francja, zamiast Lugdunum – Lyon brrr… całe szczęscie w serialu z tego zrezygnowali).</div>
<div style="text-align: justify;">  <br />
Serial zasadniczo nawet przewyższa ksiązkowy pierwowzór z uwagi na niezwykły talent zgromadzonej na jego planie ekipy aktorskiej. Śmietanka brytyjskich teatrów dała niesamowity popis umiejętności na czele z grającym główna rolę Derekiem Jacobim. Klaudiusz w jego wydaniu to niezwykle skomplikowana postać, której udaje się przetrwać w skrajnie nieprzyjaznym środowisku dzięki umiejętnemu wykorzystywaniu swoich fizycznych słabości. Prawie każdy ma go za głupca podczas gdy on… Nie, nie prowadzi własnej gry o tron, on prowadzi zwykłą grę o życie. Gdy zostaje cezarem z łaski pretorianów nie chcę tego, ale w ostateczności musi przybrać ten tytuł by ocalić życie swoje i bliskich. Zazwyczaj bohater w tradycyjnych narracjach okazuje się dobrym władca – i tak jest tez tutaj, do pewnego momentu. Dwór cezarów to bowiem nie przelewki a rozgrywki o władzę mogą przerosnąć każdego. W serialu obserwujemy stopniowy nie tyle upadek co gaśnięcie Klaudiusza, który po prostu nie pasuje do współczesnych mu czasów wciąż łudząc się marzeniami o przywróceniu republiki, republiki, której – jak zauważa jego syn Brytanik – nikt już nie chce.  W obliczu załamania jego planów Klaudiusz dokonuje akceptacji pisanego mu losu. I to jest właśnie ciekawe, brak lukru na atrakcyjnym zdawałoby się torcie władzy. Główny bohater zdaje się nie rozumieć, że nie ma powrotu do dawnych czasów, a stworzony przez jego rodzinę system jest na tyle trwały, że obejdzie się nawet bez jej przedstawiciela na tronie. <br />
<br />
Na ekranie błyszczą również Brian Blessed jako August. Jowialny i poczciwy imperator początkowo wzbudził moje wątpliwości, niemniej był odświeżającą wizją tej postaci historycznej kreaowanej w np. <span style="font-weight: bold;">„Rzymie” </span>od HBO na jakiego socjopatę (podobnie jak w kolejnych inkarnacjach opowieści o Kleopatrze). Tymczasem tutaj mamy takiego chłopka-roztropka, który stara się za wszelką cenę ustabilizować stworzony przez siebie system władzy, po to nie doszło po jego śmierci do wojny domowej.  Siân Phillips jako Liwia jest jednak głównym złym serii (obo korumpującej władzy ofc). Jej postać to zdolna do wszystkiego pajęczyca robiąca wszystko bo na tronie cezarów zasiadł jej syn Tyberiusz. Fascynująca i niebezpieczna postać. George Baker jako Tyberiusz doskonale oddaje niejednoznaczność tej postaci – która w głębi ducha jest na wskroś nieszczęśliwa właśnie przez władzę, która wpadła w jego ręce, a której nigdy nie chciał. Jednak jako dobry Rzymianin i syn musi wypełnić swój obowiązek (i spełnić ambicje matki). Prawdziwą wisienką na torcie jest John Hurt w roli Kaliguli, który kradnie każdą scenę gdy pojawia się na ekranie. Jego Kaligula to prawdziwy szalenie, z którego wyziera niepewność i strach maskowane przesadną ekspresywnością, jest w nim coś co sprawia, że jest go nawet szkoda, bo on sam nie wie do czego jest zdolny (vide los jego siostry/małżonki Druzylli).</div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/YfgDPLkMg-w?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Serial jest zdecydowanie godny polecenia, pomimo pewnej teatralności wynikającej (o dziwo) z założeń artystycznych twórców. Ta teatralność jednak to ogromny plus, bowiem daje wybrzmieć każdej kreacji aktorskiej, przywodząc na myśl grecką tragedię. <br />
<br />
Co ciekawe w drugoplanowych rolach pojawia m.in. Patrick Stewart (z włosami!) jako Sejan prefekt pretorianów za Tyberiusza i John Rhys Davies (bez brody!) jako następca Sejana na stanowisku – Makron. <br />
Zdecydowanie warto obejrzeć – 9/10. </div>
<br />
<div style="text-align: justify;"><iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/5dITMbk2wqA?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe></div>
<br />
<div style="text-align: justify;">Serial pierwotnie leciał w 1979 r. na tvp w świetnej wersji dubbingowej, a przed każdym odcinkiem była pogadanka z prof. Aleksandrem Krawczukiem. </div>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>