<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe - Filmy Ridleya Scotta]]></title>
		<link>https://forumkmf.pl/</link>
		<description><![CDATA[Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe - https://forumkmf.pl]]></description>
		<pubDate>Mon, 04 May 2026 20:52:47 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[The Dog Stars - Ridley kręci post-apo]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Dog-Stars-Ridley-kr%C4%99ci-post-apo--6662</link>
			<pubDate>Wed, 08 Jan 2025 10:09:25 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Dog-Stars-Ridley-kr%C4%99ci-post-apo--6662</guid>
			<description><![CDATA[Ridley Scott szykuje się do kolejnego filmu - ma to być adaptacja postapokaliptycznej powieści Petera Hellera zatytułowanej "The Dog Stars" ("Gwiazdozbiór psa"). <br />
<br />
Główną rolę miał grać Paul Mescal, ale z powodu zobowiązań związanych z filmem o Beatlesach musiał zrezygnować. No i jego miejsce zajął inny młody gniewny, który w ostatnim czasie robi sporo szumu w Hollywood (swoją drogą nie wiem za bardzo dlaczego, bo jest największym drewnem ze wszystkich najbardziej znanych aktorów z tego nowego pokolenia). <br />
<br />
Mowa o nim:<br />
<br />
<img src="https://images.immediate.co.uk/production/volatile/sites/60/2024/10/jacob-elordi-c7f7f44.jpg" border="0" alt="[Obrazek: jacob-elordi-c7f7f44.jpg]" /><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jacob Elordi</span> proszę państwa wcieli się w pilota o imieniu Hig, który po globalnej pandemii próbuje przetrwać w opuszczonym świecie. Mieszka na lotnisku w Kolorado razem ze swoim psem Jasperem i sąsiadem, samotnym i nieufnym Bangleyem, który jest uzbrojonym survivalistą. Hig posiada samolot Cessna, który pozwala mu patrolować okolicę w poszukiwaniu zagrożeń oraz zapasów. Jego codzienność składa się z walki o przetrwanie, tęsknoty za utraconym światem i wspomnień o zmarłej żonie. Pewnego dnia podczas lotu odbiera tajemniczy sygnał radiowy z oddalonego miejsca. Ten impuls nadziei na kontakt z innymi ludźmi popycha go do podjęcia ryzyka – postanawia opuścić względnie bezpieczne lotnisko i wyruszyć w podróż w poszukiwaniu źródła sygnału. <br />
<br />
Scenariusz napisał koleś od "Zjawy" i "Twisters", czyli Mark L. Smith. Produkcja ma ruszyć na wiosnę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Ridley Scott szykuje się do kolejnego filmu - ma to być adaptacja postapokaliptycznej powieści Petera Hellera zatytułowanej "The Dog Stars" ("Gwiazdozbiór psa"). <br />
<br />
Główną rolę miał grać Paul Mescal, ale z powodu zobowiązań związanych z filmem o Beatlesach musiał zrezygnować. No i jego miejsce zajął inny młody gniewny, który w ostatnim czasie robi sporo szumu w Hollywood (swoją drogą nie wiem za bardzo dlaczego, bo jest największym drewnem ze wszystkich najbardziej znanych aktorów z tego nowego pokolenia). <br />
<br />
Mowa o nim:<br />
<br />
<img src="https://images.immediate.co.uk/production/volatile/sites/60/2024/10/jacob-elordi-c7f7f44.jpg" border="0" alt="[Obrazek: jacob-elordi-c7f7f44.jpg]" /><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Jacob Elordi</span> proszę państwa wcieli się w pilota o imieniu Hig, który po globalnej pandemii próbuje przetrwać w opuszczonym świecie. Mieszka na lotnisku w Kolorado razem ze swoim psem Jasperem i sąsiadem, samotnym i nieufnym Bangleyem, który jest uzbrojonym survivalistą. Hig posiada samolot Cessna, który pozwala mu patrolować okolicę w poszukiwaniu zagrożeń oraz zapasów. Jego codzienność składa się z walki o przetrwanie, tęsknoty za utraconym światem i wspomnień o zmarłej żonie. Pewnego dnia podczas lotu odbiera tajemniczy sygnał radiowy z oddalonego miejsca. Ten impuls nadziei na kontakt z innymi ludźmi popycha go do podjęcia ryzyka – postanawia opuścić względnie bezpieczne lotnisko i wyruszyć w podróż w poszukiwaniu źródła sygnału. <br />
<br />
Scenariusz napisał koleś od "Zjawy" i "Twisters", czyli Mark L. Smith. Produkcja ma ruszyć na wiosnę.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Napoleon (2023)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Napoleon-2023--6073</link>
			<pubDate>Wed, 01 Dec 2021 10:56:26 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Napoleon-2023--6073</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-size: x-large;"><span style="font-weight: bold;">Ridley Scott zamierza nakręcić kolejny wybitny film historyczny.</span></span><br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large;"><span style="font-weight: bold;"><img src="https://allthatsinteresting.com/wordpress/wp-content/uploads/2016/05/napoleon-crown.jpg" border="0" alt="[Obrazek: napoleon-crown.jpg]" /><br />
</span></span></div>
<br />
Po znakomitym "Ostatnim pojedynku" przyszła pora na "<span style="font-weight: bold;">Kitbag</span>", czyli epicką historię francuskiego przywódcy wojskowego Napoleona i jego szybką drogę do stania się królem galaktyki. "<span style="font-weight: bold;">Kitbag</span>" ma pokazać niesłabnące ambicje Napoleona i zdumiewający umysł strategiczny wizjonera wojennego i przywódcy wojskowego. <span style="font-weight: bold;">Co najważniejsze - na ekranie mają zostać zaprezentowane najsłynniejsze bitwy.</span> Film ma również skupić się na relacjach jakie łączyły cesarza Francuzów z jego żoną. <br />
<br />
Obsada aktorska złoto: w roli głównej <span style="font-weight: bold;">Joaquin Phoenix</span>, natomiast w roli Josephine, żony Napoleona, nowa muza Ridleya, czyli <span style="font-weight: bold;">Jodie Comer</span>. <br />
<br />
Autorem scenariusza David Scarpa (może nie jest to najlepsza informacja, ale Scott ze scenariusza ponoć mega zadowolony).<br />
<br />
Na dzisiaj najważniejsza nowina jest taka:<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: medium;">RIDLEY WCHODZI NA PLAN ZDJĘCIOWY 15 STYCZNIA 2022 ROKU. Film finansuje Apple Studios, więc pengi dziadkowi nie braknie. Sam Scott określa ten film słowem "monster". Ja mu wierzę.</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-size: x-large;"><span style="font-weight: bold;">Ridley Scott zamierza nakręcić kolejny wybitny film historyczny.</span></span><br />
<br />
<br />
<div style="text-align: center;"><span style="font-size: x-large;"><span style="font-weight: bold;"><img src="https://allthatsinteresting.com/wordpress/wp-content/uploads/2016/05/napoleon-crown.jpg" border="0" alt="[Obrazek: napoleon-crown.jpg]" /><br />
</span></span></div>
<br />
Po znakomitym "Ostatnim pojedynku" przyszła pora na "<span style="font-weight: bold;">Kitbag</span>", czyli epicką historię francuskiego przywódcy wojskowego Napoleona i jego szybką drogę do stania się królem galaktyki. "<span style="font-weight: bold;">Kitbag</span>" ma pokazać niesłabnące ambicje Napoleona i zdumiewający umysł strategiczny wizjonera wojennego i przywódcy wojskowego. <span style="font-weight: bold;">Co najważniejsze - na ekranie mają zostać zaprezentowane najsłynniejsze bitwy.</span> Film ma również skupić się na relacjach jakie łączyły cesarza Francuzów z jego żoną. <br />
<br />
Obsada aktorska złoto: w roli głównej <span style="font-weight: bold;">Joaquin Phoenix</span>, natomiast w roli Josephine, żony Napoleona, nowa muza Ridleya, czyli <span style="font-weight: bold;">Jodie Comer</span>. <br />
<br />
Autorem scenariusza David Scarpa (może nie jest to najlepsza informacja, ale Scott ze scenariusza ponoć mega zadowolony).<br />
<br />
Na dzisiaj najważniejsza nowina jest taka:<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: medium;">RIDLEY WCHODZI NA PLAN ZDJĘCIOWY 15 STYCZNIA 2022 ROKU. Film finansuje Apple Studios, więc pengi dziadkowi nie braknie. Sam Scott określa ten film słowem "monster". Ja mu wierzę.</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Last Duel (reż. Ridley Scott, 2021)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Last-Duel-re%C5%BC-Ridley-Scott-2021--5822</link>
			<pubDate>Wed, 22 Sep 2021 11:11:56 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Last-Duel-re%C5%BC-Ridley-Scott-2021--5822</guid>
			<description><![CDATA[Jedna z najważniejszych premier roku, a nie ma tematu.<br />
<br />
Nowe spoty plus plakaty:<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/mYDRguoAlho?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/JKVwtY2-PUE?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<blockquote class="twitter-tweet" data-lang="en"><p lang="en" dir="ltr"><a href="https://twitter.com/TheLastDuelFilm/status/1440329980681064448"></a></blockquote>
<script async src="//platform.twitter.com/widgets.js" charset="utf-8"></script><br />
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Jedna z najważniejszych premier roku, a nie ma tematu.<br />
<br />
Nowe spoty plus plakaty:<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/mYDRguoAlho?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/JKVwtY2-PUE?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<blockquote class="twitter-tweet" data-lang="en"><p lang="en" dir="ltr"><a href="https://twitter.com/TheLastDuelFilm/status/1440329980681064448"></a></blockquote>
<script async src="//platform.twitter.com/widgets.js" charset="utf-8"></script><br />
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[House of Gucci (2021)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-House-of-Gucci-2021--5653</link>
			<pubDate>Wed, 10 Mar 2021 09:40:31 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-House-of-Gucci-2021--5653</guid>
			<description><![CDATA[Najnowsze dzieło Scotta.<br />
<br />
W roli głównej Lady Gaga, która sportretuje postać Patrizii Reggiani, byłej żony Maurizio Gucciego, osądzonej i skazanej za zorganizowanie udanego zamachu na jego życie w 1995 roku. Kobieta spędziła 18 lat w więzieniu i otrzymała przydomek "Czarna Wdowa". W 2016 roku opuściła areszt.<br />
<br />
Obsada prezentuje się wybornie: Jared Leto, Al Pacino, Adam Driver, Jack Huston, Jeremy Irons.<br />
<br />
W sieci pojawiły się pierwsze fotki z planu.<br />
<br />
<blockquote class="twitter-tweet" data-lang="en"><p lang="en" dir="ltr"><a href="https://twitter.com/AdamDriverFiles/status/1369237824382308353"></a></blockquote>
<script async src="//platform.twitter.com/widgets.js" charset="utf-8"></script><br />
<br />
<br />
<blockquote class="twitter-tweet" data-lang="en"><p lang="en" dir="ltr"><a href="https://twitter.com/AdamDriverFiles/status/1368891904109113345"></a></blockquote>
<script async src="//platform.twitter.com/widgets.js" charset="utf-8"></script><br />
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Najnowsze dzieło Scotta.<br />
<br />
W roli głównej Lady Gaga, która sportretuje postać Patrizii Reggiani, byłej żony Maurizio Gucciego, osądzonej i skazanej za zorganizowanie udanego zamachu na jego życie w 1995 roku. Kobieta spędziła 18 lat w więzieniu i otrzymała przydomek "Czarna Wdowa". W 2016 roku opuściła areszt.<br />
<br />
Obsada prezentuje się wybornie: Jared Leto, Al Pacino, Adam Driver, Jack Huston, Jeremy Irons.<br />
<br />
W sieci pojawiły się pierwsze fotki z planu.<br />
<br />
<blockquote class="twitter-tweet" data-lang="en"><p lang="en" dir="ltr"><a href="https://twitter.com/AdamDriverFiles/status/1369237824382308353"></a></blockquote>
<script async src="//platform.twitter.com/widgets.js" charset="utf-8"></script><br />
<br />
<br />
<blockquote class="twitter-tweet" data-lang="en"><p lang="en" dir="ltr"><a href="https://twitter.com/AdamDriverFiles/status/1368891904109113345"></a></blockquote>
<script async src="//platform.twitter.com/widgets.js" charset="utf-8"></script><br />
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[All the Money in the World (2017)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-All-the-Money-in-the-World-2017--4753</link>
			<pubDate>Sun, 21 Jan 2018 09:20:21 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-All-the-Money-in-the-World-2017--4753</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/KXHrCBkIxQQ?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<div style="text-align: left;">Dziwne, że tak "głośny" film nie ma jeszce tematu na tym forum? W sumie o nim jest tak głośno nie ze względu na dobre recenzje i opinie, ale na kontrowersje jakie mu towarzyszą. Wyrzucenie z filmu (już gotowego i reklamowanego!) Kevina Spacey'ego z powodu skandalu obyczajowego i na ostatnią chwilę zastapienie go Christopherem Plummerem, który za tą błyskawiczną podmiankę zarobił już nominację do Złotego Globu i BAFTY, a teraz oczekuje nomki do Oscara. Była też awantura, że Mark Wahlberg dostał za te dokrętki 1,5 miliona, podczas gdy Michelle Williams... tylko marny tysiąc <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/biggrin.gif" alt="Duży uśmiech" title="Duży uśmiech" class="smilie smilie_4" /><br />
<br />
Na film z ciekawości się wybieram, nawet mimo że nie za specjalnie podzielam decyzję studia i Scotta oraz jest mi trochę szkoda tych scen Spacey'ego. Chcę zobaczyć jak Plummer się prezentuje w tak szybko nakręconej roli, a ponoć świetnie. Do tego sama historia porwania Johna Paula Getty'ego jest tak fascynująca, że zasługuje na arcydzieło, ale wiedząc, że Ridley to kręci i to jeszcze z wieloma dokrętkami na miesiąc przed premierą to... mam obawy.</div>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/KXHrCBkIxQQ?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<div style="text-align: left;">Dziwne, że tak "głośny" film nie ma jeszce tematu na tym forum? W sumie o nim jest tak głośno nie ze względu na dobre recenzje i opinie, ale na kontrowersje jakie mu towarzyszą. Wyrzucenie z filmu (już gotowego i reklamowanego!) Kevina Spacey'ego z powodu skandalu obyczajowego i na ostatnią chwilę zastapienie go Christopherem Plummerem, który za tą błyskawiczną podmiankę zarobił już nominację do Złotego Globu i BAFTY, a teraz oczekuje nomki do Oscara. Była też awantura, że Mark Wahlberg dostał za te dokrętki 1,5 miliona, podczas gdy Michelle Williams... tylko marny tysiąc <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/biggrin.gif" alt="Duży uśmiech" title="Duży uśmiech" class="smilie smilie_4" /><br />
<br />
Na film z ciekawości się wybieram, nawet mimo że nie za specjalnie podzielam decyzję studia i Scotta oraz jest mi trochę szkoda tych scen Spacey'ego. Chcę zobaczyć jak Plummer się prezentuje w tak szybko nakręconej roli, a ponoć świetnie. Do tego sama historia porwania Johna Paula Getty'ego jest tak fascynująca, że zasługuje na arcydzieło, ale wiedząc, że Ridley to kręci i to jeszcze z wieloma dokrętkami na miesiąc przed premierą to... mam obawy.</div>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Thelma & Louise]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Thelma-Louise--4472</link>
			<pubDate>Fri, 06 Jan 2017 02:14:38 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Thelma-Louise--4472</guid>
			<description><![CDATA[Jak to się stało, że ten film nie ma swojego tematu?<br />
<br />
<img src="http://img31.mtime.cn/mg/2012/11/22/193934.82519716.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 193934.82519716.jpg]" /><br />
<br />
Obok zgrabnie prowadzonej fabuły jest co najmniej kilka mocnych argumentów przemawiających za wysoką oceną dla tego filmu - dobra obsada (Geena Davis, Susan Sarandon, Harvey Keitel, Brad Pitt, Michael Madsen), muzyka (Zimmer + fajne piosenki, lubię takie klimaty) no i widoczki amerykańskich szos i pustkowi (ze względu na nie oglądać należy wyłącznie w HD) do tego jeszcze sposób w jaki to wszystko jest filmowane... Sama przyjemność płynąca ze strony wizualnej tego filmu, stanowi wystarczający argument by wciąż do niego wracać. <br />
<br />
Po raz pierwszy oglądałem ten film jeszcze w latach 90-tych w TV i potem przez długi czas nie miałem okazji do niego wrócić. Dopiero w sylwestra, bodaj 2006 na 2007 obejrzałem po raz drugi (DVD), od tamtej pory zaliczyłem jeszcze z 5-6 seansów, z czego ostatni przed chwilą. No i nic się przez te lata nie zmieniło, film trzyma mocne <span style="font-weight: bold;">9/10</span>, choć kilka scen może lekko odstaje (choćby przerysowany trucker, czy wstawiony nie wiadomo po kiego diabła rowerzysta). W temacie "kina drogi" to już właściwie klasyka, a i również jeden z mocniejszych punktów w filmografii Scotta. <br />
<br />
Jeśli ktoś nie zna, to zdecydowanie wypadałoby nadrobić, jeśli ktoś nie lubi, to się nie zna <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/wink.gif" alt="Oczko" title="Oczko" class="smilie smilie_2" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Jak to się stało, że ten film nie ma swojego tematu?<br />
<br />
<img src="http://img31.mtime.cn/mg/2012/11/22/193934.82519716.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 193934.82519716.jpg]" /><br />
<br />
Obok zgrabnie prowadzonej fabuły jest co najmniej kilka mocnych argumentów przemawiających za wysoką oceną dla tego filmu - dobra obsada (Geena Davis, Susan Sarandon, Harvey Keitel, Brad Pitt, Michael Madsen), muzyka (Zimmer + fajne piosenki, lubię takie klimaty) no i widoczki amerykańskich szos i pustkowi (ze względu na nie oglądać należy wyłącznie w HD) do tego jeszcze sposób w jaki to wszystko jest filmowane... Sama przyjemność płynąca ze strony wizualnej tego filmu, stanowi wystarczający argument by wciąż do niego wracać. <br />
<br />
Po raz pierwszy oglądałem ten film jeszcze w latach 90-tych w TV i potem przez długi czas nie miałem okazji do niego wrócić. Dopiero w sylwestra, bodaj 2006 na 2007 obejrzałem po raz drugi (DVD), od tamtej pory zaliczyłem jeszcze z 5-6 seansów, z czego ostatni przed chwilą. No i nic się przez te lata nie zmieniło, film trzyma mocne <span style="font-weight: bold;">9/10</span>, choć kilka scen może lekko odstaje (choćby przerysowany trucker, czy wstawiony nie wiadomo po kiego diabła rowerzysta). W temacie "kina drogi" to już właściwie klasyka, a i również jeden z mocniejszych punktów w filmografii Scotta. <br />
<br />
Jeśli ktoś nie zna, to zdecydowanie wypadałoby nadrobić, jeśli ktoś nie lubi, to się nie zna <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/wink.gif" alt="Oczko" title="Oczko" class="smilie smilie_2" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Martian (2015) reż. Ridley Scott]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Martian-2015-re%C5%BC-Ridley-Scott--3913</link>
			<pubDate>Wed, 25 Feb 2015 17:33:59 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Martian-2015-re%C5%BC-Ridley-Scott--3913</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://i2.wp.com/cinemaecuador.com/wp-content/uploads/2014/05/Ridley-Scott-The-Martian-Slice.jpg?resize=600%2C300" border="0" alt="[Obrazek: Ridley-Scott-The-Martian-Slice.jpg?resize=600%2C300]" /><br />
<br />
<blockquote><cite>Cytat:</cite>Po nieudanej ekspedycji Mark zostaje sam na Marsie. Mimo znikomych zapasów oraz zerwanej łączności z dowództwem mężczyzna stara się przetrwać w trudnych warunkach.</blockquote>
<br />
Szczerze to nie czytałem książki, ale trochę brzmi jak motyw z "Gravity", plus po ostatnich doświadczeniach trudno mi ufać Ridley'owi Scottowi. Ale z drugiej strony im więcej science fiction tym lepiej.<br />
<br />
Z drugiej strony scenariusz Drew Goddarda i całkiem całkiem obsada:<br />
- Jessica Chastain<br />
- Matt Damon<br />
- Kate Mara<br />
- Jeff Daniels<br />
- Kristen Wiig<br />
- Sean Bean<br />
<br />
Zdjęcia tradycyjnie robi Dariusz Wolski.<br />
<br />
Premiera zapowiedziana na 25 listopada 2015.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://i2.wp.com/cinemaecuador.com/wp-content/uploads/2014/05/Ridley-Scott-The-Martian-Slice.jpg?resize=600%2C300" border="0" alt="[Obrazek: Ridley-Scott-The-Martian-Slice.jpg?resize=600%2C300]" /><br />
<br />
<blockquote><cite>Cytat:</cite>Po nieudanej ekspedycji Mark zostaje sam na Marsie. Mimo znikomych zapasów oraz zerwanej łączności z dowództwem mężczyzna stara się przetrwać w trudnych warunkach.</blockquote>
<br />
Szczerze to nie czytałem książki, ale trochę brzmi jak motyw z "Gravity", plus po ostatnich doświadczeniach trudno mi ufać Ridley'owi Scottowi. Ale z drugiej strony im więcej science fiction tym lepiej.<br />
<br />
Z drugiej strony scenariusz Drew Goddarda i całkiem całkiem obsada:<br />
- Jessica Chastain<br />
- Matt Damon<br />
- Kate Mara<br />
- Jeff Daniels<br />
- Kristen Wiig<br />
- Sean Bean<br />
<br />
Zdjęcia tradycyjnie robi Dariusz Wolski.<br />
<br />
Premiera zapowiedziana na 25 listopada 2015.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Exodus: Gods and Kings (2014)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Exodus-Gods-and-Kings-2014--3668</link>
			<pubDate>Thu, 10 Jul 2014 10:28:57 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Exodus-Gods-and-Kings-2014--3668</guid>
			<description><![CDATA[Kolejne podejście do tematyki starotestamentowej:<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/1tuaPQdIGdQ?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Aż się boję że po zarżnięciu Robin Hooda, Scott to samo zrobi z Mojżeszem.<br />
<br />
Oczywiście może też wyjść mu kolejne Kingdom of Heaven, więc póki co dopisuję do listy oczekiwanych, mimo że Bale, przynajmniej wyglądający tak jak w tym zwiastunie mi średnio pasuje.  ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Kolejne podejście do tematyki starotestamentowej:<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/1tuaPQdIGdQ?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Aż się boję że po zarżnięciu Robin Hooda, Scott to samo zrobi z Mojżeszem.<br />
<br />
Oczywiście może też wyjść mu kolejne Kingdom of Heaven, więc póki co dopisuję do listy oczekiwanych, mimo że Bale, przynajmniej wyglądający tak jak w tym zwiastunie mi średnio pasuje.  ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Counselor (2013)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Counselor-2013--3313</link>
			<pubDate>Tue, 25 Jun 2013 23:47:56 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Counselor-2013--3313</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://www.joblo.com/newsimages1/the-counselor-fassbender-banner.jpg" border="0" alt="[Obrazek: the-counselor-fassbender-banner.jpg]" /><br />
<br />
Nowy film Ridleya Scotta, do którego scenariusz spłodził sam Cormac McCarthy. Jest to pierwszy napisany przez niego scenariusz do filmu kinowego (na koncie ma jeszcze telewizyjne "Sunset Limited").<br />
<br />
Krótko o fabule:<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">Cieszący się powszechnym szacunkiem prawnik ze wszystkich sił stara się wyplątać z narkotykowego biznesu, który miał być dla niego krótką przygodą</span>.<br />
<br />
W roli tytułowej Michael Fassbender, partnerować będą mu Brad Pitt, Javier Bardem, Penelope Cruz i Cameron Diaz.<br />
<br />
Teaser:<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/8FX1bn1U-SY?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Krótko: czekam. Jako fan McCarthy'ego, Fassbendera i Scotta. Ten film to dla tego ostatniego szansa na rehabilitację po mega-rozczarowującym "Prometeuszu". Widzę tutaj potencjał na jego najlepsze dziełko od lat.<br />
<br />
Premiera na świecie 25 października, do Polski zaś Counselor zawita 15 listopada.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://www.joblo.com/newsimages1/the-counselor-fassbender-banner.jpg" border="0" alt="[Obrazek: the-counselor-fassbender-banner.jpg]" /><br />
<br />
Nowy film Ridleya Scotta, do którego scenariusz spłodził sam Cormac McCarthy. Jest to pierwszy napisany przez niego scenariusz do filmu kinowego (na koncie ma jeszcze telewizyjne "Sunset Limited").<br />
<br />
Krótko o fabule:<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">Cieszący się powszechnym szacunkiem prawnik ze wszystkich sił stara się wyplątać z narkotykowego biznesu, który miał być dla niego krótką przygodą</span>.<br />
<br />
W roli tytułowej Michael Fassbender, partnerować będą mu Brad Pitt, Javier Bardem, Penelope Cruz i Cameron Diaz.<br />
<br />
Teaser:<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/8FX1bn1U-SY?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Krótko: czekam. Jako fan McCarthy'ego, Fassbendera i Scotta. Ten film to dla tego ostatniego szansa na rehabilitację po mega-rozczarowującym "Prometeuszu". Widzę tutaj potencjał na jego najlepsze dziełko od lat.<br />
<br />
Premiera na świecie 25 października, do Polski zaś Counselor zawita 15 listopada.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Legend (1985)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Legend-1985--2704</link>
			<pubDate>Sun, 10 Jun 2012 22:45:12 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Legend-1985--2704</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/kOxViR7eCuM?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Kiedyś widziałem fragmenty tego filmu Scotta w TV ale przeszedłem obok obojętnie. Dzisiaj nadrobiłem zaległości i cóż mogę powiedzieć: wizualny majstersztyk, któremu pod względem klimatu LOTR nie ma co fikać. Oczywiście fabularnie to nic więcej jak prosta historyjka z jednorożcami, goblinami, księżniczką i złym władcą ciemności, ale jak to wszystko wygląda, co chwilę podczas seansu żałowałem że LOTRa nie kręcono w sposób nieco bliższy Legendzie. Co ciekawe, Legenda była w 99% nakręcona w studiu, a mimo to prezentuje się od początku do końca świetnie, tutaj niemal każda scena urzeka dopracowaniem scenografii, detalami, charakteryzacją...no właśnie, charakteryzacja <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> Szczególnie dobrze wyszły wszystkie te wredne kreatury.<br />
<br />
Troje debeściaków:<br />
<br />
Na początek goblin Blix:<br />
<img src="http://www.horrorphile.net/images/legend-alice-peyton1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: legend-alice-peyton1.jpg]" /><br />
<br />
Świetna charakteryzacja, fajna postać, niestety jego wątek kończy się... no cóż...<br />
<br />
dalej Meg Mucklebones:<br />
<img src="http://3.bp.blogspot.com/-P7zq05ZATiQ/T4CwnXI6ScI/AAAAAAAAAvo/uUsIAvJu-vA/s640/MegMucklebones.jpg" border="0" alt="[Obrazek: MegMucklebones.jpg]" /><br />
<br />
ta postać, niestety występująca w jednej tylko scenie, powaliła mnie na kolana zajebistością wykonania.<br />
<br />
i na koniec oczywiśćie Darkness, czyli...<br />
<img src="http://www.zap2it.com/media/photo/2009-02/45295873.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 45295873.jpg]" /><br />
świetny Tim Curry pod toną charakteryzacji robiący tu za głównego złego.<br />
<br />
Cóż, pracował przy tym Rob Bottin, nie ma się co dziwić <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> ale powyższe, naprędce wykopne w necie fotki nijak nie oddają jakości wykonania tych projektów, to trzeba zobaczyć w HD.<br />
<br />
<br />
<br />
Warto wspomnieć, że film występuje w kilku wersjach, z których trzy są dostępne na blu-ray - wydanie USA zawiera 89-minutową wersję kinową z muzyką Tangerine Dream oraz 114 minutowego Dir Cuta z muzyką Jerrego Goldsmitha, z kolei europejskie wydania zawierają tego samego Dir Cuta oraz europejską wersję kinową (94 minuty) - w tym wypadku obie wersje filmu z muzyką Goldsmitha. Tak mnie ten film urzekł, że planuję sobie z USA sprowadzić również i to drugie wydanie raz że dla amerykańskiej wersji filmu zawierającej ekskluzywne dla niej sceny i muzykę, dwa, dla dodatków, których próżno szukać w wydaniu europejskim. <br />
<br />
Na chwilę obecną Legenda to dla mnie najlepsze fantasy z lat 80-tych.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/kOxViR7eCuM?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Kiedyś widziałem fragmenty tego filmu Scotta w TV ale przeszedłem obok obojętnie. Dzisiaj nadrobiłem zaległości i cóż mogę powiedzieć: wizualny majstersztyk, któremu pod względem klimatu LOTR nie ma co fikać. Oczywiście fabularnie to nic więcej jak prosta historyjka z jednorożcami, goblinami, księżniczką i złym władcą ciemności, ale jak to wszystko wygląda, co chwilę podczas seansu żałowałem że LOTRa nie kręcono w sposób nieco bliższy Legendzie. Co ciekawe, Legenda była w 99% nakręcona w studiu, a mimo to prezentuje się od początku do końca świetnie, tutaj niemal każda scena urzeka dopracowaniem scenografii, detalami, charakteryzacją...no właśnie, charakteryzacja <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> Szczególnie dobrze wyszły wszystkie te wredne kreatury.<br />
<br />
Troje debeściaków:<br />
<br />
Na początek goblin Blix:<br />
<img src="http://www.horrorphile.net/images/legend-alice-peyton1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: legend-alice-peyton1.jpg]" /><br />
<br />
Świetna charakteryzacja, fajna postać, niestety jego wątek kończy się... no cóż...<br />
<br />
dalej Meg Mucklebones:<br />
<img src="http://3.bp.blogspot.com/-P7zq05ZATiQ/T4CwnXI6ScI/AAAAAAAAAvo/uUsIAvJu-vA/s640/MegMucklebones.jpg" border="0" alt="[Obrazek: MegMucklebones.jpg]" /><br />
<br />
ta postać, niestety występująca w jednej tylko scenie, powaliła mnie na kolana zajebistością wykonania.<br />
<br />
i na koniec oczywiśćie Darkness, czyli...<br />
<img src="http://www.zap2it.com/media/photo/2009-02/45295873.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 45295873.jpg]" /><br />
świetny Tim Curry pod toną charakteryzacji robiący tu za głównego złego.<br />
<br />
Cóż, pracował przy tym Rob Bottin, nie ma się co dziwić <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> ale powyższe, naprędce wykopne w necie fotki nijak nie oddają jakości wykonania tych projektów, to trzeba zobaczyć w HD.<br />
<br />
<br />
<br />
Warto wspomnieć, że film występuje w kilku wersjach, z których trzy są dostępne na blu-ray - wydanie USA zawiera 89-minutową wersję kinową z muzyką Tangerine Dream oraz 114 minutowego Dir Cuta z muzyką Jerrego Goldsmitha, z kolei europejskie wydania zawierają tego samego Dir Cuta oraz europejską wersję kinową (94 minuty) - w tym wypadku obie wersje filmu z muzyką Goldsmitha. Tak mnie ten film urzekł, że planuję sobie z USA sprowadzić również i to drugie wydanie raz że dla amerykańskiej wersji filmu zawierającej ekskluzywne dla niej sceny i muzykę, dwa, dla dodatków, których próżno szukać w wydaniu europejskim. <br />
<br />
Na chwilę obecną Legenda to dla mnie najlepsze fantasy z lat 80-tych.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[1492: Wyprawa do raju Vs Kolumb Odkrywca]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-1492-Wyprawa-do-raju-Vs-Kolumb-Odkrywca--2491</link>
			<pubDate>Thu, 15 Dec 2011 23:22:42 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-1492-Wyprawa-do-raju-Vs-Kolumb-Odkrywca--2491</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/hqCFfCXYFI0?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/SE0qZNaA-i0?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
W 500 rocznicą wyprawy Kolumba do Indii zakończonej zupełnie gdzie indziej powstały dwa filmy upmiętniające to wydarzenie. Żaden nie odniósł sukcesu kasowego, na żaden krytycy nie patrzą przychylnym okiem. Cóż, to mnie akurat nie interesuje, sam lubię obydwa filmy na tyle by do każdego z nich regularnie wracać. W przeciwieństwie do również powstałych niemal w tym samym czasie filmów o Wyacie Earpie (z których tylko dla jednego jest miejsce na mojej półce) tutaj nie mam zdecydowanego faworyta. Każdy z filmów ma do zaoferowania coś, czego nie ma ten drugi. "Discovery" skupia się wyłącznie na pierwszej wyprawie i ma bardziej przygodowy charakter (porównując do filmów o Earpie jest to taki jakby odpowiednik "Tombstone"), to jakaś walka, to znowu bunt, to z kolei rekiny itd., z kolei "1492" podchodzi do sprawy  trochę poważniej co wcale nie znaczy że jest pod każdym względem bliższy prawdzie historycznej. Obejmuje nieco większy zakres czasowy (i bliżej mu do "Wyatta Earpa"). <br />
<br />
Na pytanie, który film jest lepszy odpowiem, że film Scotta, na pytanie, który bardziej lubię odpowiedzieć mi już trudniej. "Discovery" widziałem wcześniej, obsada jakby bardziej mi podchodzi (z tym że w 1492 jest świetny Wincott), no i jest jeszcze pewien plus w postaci... córki wodza wywołującej reakcje jak poniżej:<br />
<br />
<a href="http://www.imagebam.com/image/b0996b164720555" target="_blank"><img src="http://thumbnails64.imagebam.com/16473/b0996b164720555.jpg" border="0" alt="[Obrazek: b0996b164720555.jpg]" /></a> <br />
<br />
   Niestety końcówka jest dość niezgrabna, w zasadzie nie wiadomo do końca jaki ma być jej przekaz, pewne bardziej kontrowersyjne aspekty wyprawy się sygnalizuje by zaraz potem je kompletnie olać, a sam sposób zakończenia filmu dla każdego kto wie "co było dalej" jest niespecjalny. Dziwacznie też poprowadzono wątek portugalskich dywersantów.<br />
Lepiej w tym względzie wypada film Scotta, w którym z kolei zawsze wkurzało mnie całkowite pominięcie zatonięcia "Santa Marii". <br />
<br />
<br />
1492 widziałem jakiś czas temu, wkrótce powtórka to będę mógł więcej napisać.<br />
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/hqCFfCXYFI0?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/SE0qZNaA-i0?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
W 500 rocznicą wyprawy Kolumba do Indii zakończonej zupełnie gdzie indziej powstały dwa filmy upmiętniające to wydarzenie. Żaden nie odniósł sukcesu kasowego, na żaden krytycy nie patrzą przychylnym okiem. Cóż, to mnie akurat nie interesuje, sam lubię obydwa filmy na tyle by do każdego z nich regularnie wracać. W przeciwieństwie do również powstałych niemal w tym samym czasie filmów o Wyacie Earpie (z których tylko dla jednego jest miejsce na mojej półce) tutaj nie mam zdecydowanego faworyta. Każdy z filmów ma do zaoferowania coś, czego nie ma ten drugi. "Discovery" skupia się wyłącznie na pierwszej wyprawie i ma bardziej przygodowy charakter (porównując do filmów o Earpie jest to taki jakby odpowiednik "Tombstone"), to jakaś walka, to znowu bunt, to z kolei rekiny itd., z kolei "1492" podchodzi do sprawy  trochę poważniej co wcale nie znaczy że jest pod każdym względem bliższy prawdzie historycznej. Obejmuje nieco większy zakres czasowy (i bliżej mu do "Wyatta Earpa"). <br />
<br />
Na pytanie, który film jest lepszy odpowiem, że film Scotta, na pytanie, który bardziej lubię odpowiedzieć mi już trudniej. "Discovery" widziałem wcześniej, obsada jakby bardziej mi podchodzi (z tym że w 1492 jest świetny Wincott), no i jest jeszcze pewien plus w postaci... córki wodza wywołującej reakcje jak poniżej:<br />
<br />
<a href="http://www.imagebam.com/image/b0996b164720555" target="_blank"><img src="http://thumbnails64.imagebam.com/16473/b0996b164720555.jpg" border="0" alt="[Obrazek: b0996b164720555.jpg]" /></a> <br />
<br />
   Niestety końcówka jest dość niezgrabna, w zasadzie nie wiadomo do końca jaki ma być jej przekaz, pewne bardziej kontrowersyjne aspekty wyprawy się sygnalizuje by zaraz potem je kompletnie olać, a sam sposób zakończenia filmu dla każdego kto wie "co było dalej" jest niespecjalny. Dziwacznie też poprowadzono wątek portugalskich dywersantów.<br />
Lepiej w tym względzie wypada film Scotta, w którym z kolei zawsze wkurzało mnie całkowite pominięcie zatonięcia "Santa Marii". <br />
<br />
<br />
1492 widziałem jakiś czas temu, wkrótce powtórka to będę mógł więcej napisać.<br />
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Filmy historyczne Ridleya Scotta]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Filmy-historyczne-Ridleya-Scotta--2074</link>
			<pubDate>Sat, 12 Feb 2011 22:05:54 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Filmy-historyczne-Ridleya-Scotta--2074</guid>
			<description><![CDATA[Gladiator:<br />
<br />
<span style="font-size: 34pt;"><span style="color: darkred;">SPOJLERY !!!!</span></span><br />
<br />
Ależ ten film miał potencjał. Mógł być naprawdę w pytę, bo czego tu nie ma: gladiatorzy, przemoc... Przemoc! Pod tym względem Scott podołał zadaniu - sceny akcji są w pytkę. Scenografia, kostiumy - pierwsza klasa (nawet mimo tego że nie lubię starożytności, bo zwykle jej przedstawienie wydaje mi się po prostu niewiarygodne). Ale dwie rzeczy sprawiają, że zamiast najlepszego pseudohistorycznego filmu akcji, Gladiator jest tylko dobrym filmem. Oto one:<br />
<br />
1. Pierwszy i jedyny w historii kina EMO-CESARZ IMPERIUM RZYMSKIEGO. Nosz qrwa, to co wyprawia Phoenix to są jakieś żarty. Facet tak przegina ze swoim "emocjonalnym rozdarciem", że bardziej przypomina dziwaczną postać z filmu Burtona niż władcę Rzymu. Podkrążone oczy, ciemne kostiumy, pot i przetłuszczone włosy - porwali go z planu Sweeneya Todda? Ciężko zdzierżyć jego grę, jego wygląd, jego kwestie (podczas tej o pszczółkach facepalmowałem w tempie prestissimo. Ten monolog nie był błyskotliwy - on był żenująco prostacki. Tak tępak pojmuje subtelną metaforę).<br />
<br />
2. Zakończenie. I tutaj mówię poważnie: to jest aspekt niszczący cały film, obniżający ocenę o parę oczek. Emo-cesarza mógłbym przełknąć - film jest na tyle zajebisty, że kij z nim. Przynajmniej obecność kolesia jest uzasadniona i niezbędna do takiego poprowadzenia fabuły. Ale końcówka... Ech...<br />
<br />
CESARZ IMPERIUM RZYMSKIEGO (emo na dodatek) BIJE SIĘ W KOLOSEUM Z NIEWOLNIKIEM. <br />
<br />
Widzicie, co wyżej napisałem? CESARZ BIJE SIĘ W KOLOSEUM Z NIEWOLNIKIEM! CESARZ! Z NIEWOLNIKIEM! Facet, który może zlecić zamordowanie dowolnego człowieka, bo taką ma zachciankę, uznawany niemal za boga, własnoręcznie tłucze się na arenie z osobą pozbawioną praw! Pojmujecie głupotę tej sytuacji? CESARZ BIJE SIĘ Z NIEWOLNIKIEM! ŻEBY ZABAWIĆ TŁUM! KUUUUUUuuuuuuu...!<br />
<br />
Nieważne kim jest ten niewolnik, nieważne jak bardzo cesarz go nienawidzi ani czemu ma ta walka służyć (czyli zdobyciu poważania przez tłum). Ważne, że CESARZ, który na dodatek jak dotąd unikał wszelkiej walki, walczy jak równy z równym (ta, wiem, sztylet - walić to, sam fakt że bierze miecz jest mega-debilny). Bije się z facetem, który NIC nie znaczy. To tak, jakby Obama poczuł się obrażony przez jakiegoś wrestlera i wyzwał go na pojedynek na noże! Więcej - to taka sytuacja podciągnięta do trzeciej potęgi, bo cesarz ma 10x tyle możliwości co Obama, a Maximus ani ułamka praw przysługujących wrestlerowi! A to wszystko żeby zabawić tłuszczę złożoną z bezmyślnych, szczerbatych analfabetów! Tłuszczę, którą emo-cesarz ma zamiar ciemiężyć, do czego przygotowuje sobie grunt przez cały film (m.in. sprzedając zboże)!<br />
<br />
A to jeszcze nic! Śmiertelnie ranny Maximus załatwia zajęczą wargę - bo to qrva holyłódzki film i sprawiedliwości nie stanie się zadość, jeśli bad guy nie zginie - ale zanim padnie, wygłasza mowę napisaną przez duet Emmerich-Bay po pijaku. Gadka prowadzi do uwolnienia kilkunastu niewolników, którzy pomagali w spisku na życie cesarza. Do uwolnienia ludzi, którzy NIE MAJĄ PRAW. <br />
<br />
Dodajmy, że brak praw nikogo w tamtym czasie nie oburzał - na niewolnictwie opierała się gospodarka Rzymu. Nie było tak, że wszyscy w głębi duszy współczuli tym biednym, dręczonym duszyczkom. Niewolnicy byli NARZĘDZIAMI. Bez mrugnięcia okiem wysyłano ich na śmierć na arenie! Ludzie sami domagali się dobijania rannych gladiatorów! Ale oczywiście - Maximus wygrywa, więc bez zająknięcia najwyższy urzędnik w okolicy wykonuje jego polecenie. Uwalnia m.in. czarnoskórego niewolnika. W samym sercu Rzymu. To tak ,jakby na południu USA w XVII wieku jakiś zamożny plantator uwolnił swojego niewolnika, bo poprosił go o to członek objazdowego kabaretu. Kabaret - tym jest ten film. Końcówka to Dark Knight spotykający Dzień niepodległości, spotykający Patriotę, spotykający Battlefield Earth. I pomnożony przez 10.<br />
<br />
Wiecie jak zakończyłbym Gladiatora? Maximus okaleczyłby emo-cesarza, np. uciął mu dłoń albo pozostawił szramę na mordzie. Whatever. Coś w stylu 300. Tłum zamarłby w ciszy, gladiatorzy zaczęliby wiwatować. O ile mocniejsze byłoby to zakończenie, o ile mądrzejsze (choć wiem, nadal naiwne i amerykańskie),  o ile łatwiej można byłoby je tolerować? Czemu Scott zdecydował się na taki finał, jaki mamy w filmie? Nie mam pojęcia, ale to chyba najgorsze zakończenie, jakie kiedykolwiek widziałem.<br />
<br />
Do ostatnich 10 minut film ma u mnie 9/10, nawet mimo emo-cesarza. Końcówkę oceniam liczbą ujemną. Tyle.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Gladiator:<br />
<br />
<span style="font-size: 34pt;"><span style="color: darkred;">SPOJLERY !!!!</span></span><br />
<br />
Ależ ten film miał potencjał. Mógł być naprawdę w pytę, bo czego tu nie ma: gladiatorzy, przemoc... Przemoc! Pod tym względem Scott podołał zadaniu - sceny akcji są w pytkę. Scenografia, kostiumy - pierwsza klasa (nawet mimo tego że nie lubię starożytności, bo zwykle jej przedstawienie wydaje mi się po prostu niewiarygodne). Ale dwie rzeczy sprawiają, że zamiast najlepszego pseudohistorycznego filmu akcji, Gladiator jest tylko dobrym filmem. Oto one:<br />
<br />
1. Pierwszy i jedyny w historii kina EMO-CESARZ IMPERIUM RZYMSKIEGO. Nosz qrwa, to co wyprawia Phoenix to są jakieś żarty. Facet tak przegina ze swoim "emocjonalnym rozdarciem", że bardziej przypomina dziwaczną postać z filmu Burtona niż władcę Rzymu. Podkrążone oczy, ciemne kostiumy, pot i przetłuszczone włosy - porwali go z planu Sweeneya Todda? Ciężko zdzierżyć jego grę, jego wygląd, jego kwestie (podczas tej o pszczółkach facepalmowałem w tempie prestissimo. Ten monolog nie był błyskotliwy - on był żenująco prostacki. Tak tępak pojmuje subtelną metaforę).<br />
<br />
2. Zakończenie. I tutaj mówię poważnie: to jest aspekt niszczący cały film, obniżający ocenę o parę oczek. Emo-cesarza mógłbym przełknąć - film jest na tyle zajebisty, że kij z nim. Przynajmniej obecność kolesia jest uzasadniona i niezbędna do takiego poprowadzenia fabuły. Ale końcówka... Ech...<br />
<br />
CESARZ IMPERIUM RZYMSKIEGO (emo na dodatek) BIJE SIĘ W KOLOSEUM Z NIEWOLNIKIEM. <br />
<br />
Widzicie, co wyżej napisałem? CESARZ BIJE SIĘ W KOLOSEUM Z NIEWOLNIKIEM! CESARZ! Z NIEWOLNIKIEM! Facet, który może zlecić zamordowanie dowolnego człowieka, bo taką ma zachciankę, uznawany niemal za boga, własnoręcznie tłucze się na arenie z osobą pozbawioną praw! Pojmujecie głupotę tej sytuacji? CESARZ BIJE SIĘ Z NIEWOLNIKIEM! ŻEBY ZABAWIĆ TŁUM! KUUUUUUuuuuuuu...!<br />
<br />
Nieważne kim jest ten niewolnik, nieważne jak bardzo cesarz go nienawidzi ani czemu ma ta walka służyć (czyli zdobyciu poważania przez tłum). Ważne, że CESARZ, który na dodatek jak dotąd unikał wszelkiej walki, walczy jak równy z równym (ta, wiem, sztylet - walić to, sam fakt że bierze miecz jest mega-debilny). Bije się z facetem, który NIC nie znaczy. To tak, jakby Obama poczuł się obrażony przez jakiegoś wrestlera i wyzwał go na pojedynek na noże! Więcej - to taka sytuacja podciągnięta do trzeciej potęgi, bo cesarz ma 10x tyle możliwości co Obama, a Maximus ani ułamka praw przysługujących wrestlerowi! A to wszystko żeby zabawić tłuszczę złożoną z bezmyślnych, szczerbatych analfabetów! Tłuszczę, którą emo-cesarz ma zamiar ciemiężyć, do czego przygotowuje sobie grunt przez cały film (m.in. sprzedając zboże)!<br />
<br />
A to jeszcze nic! Śmiertelnie ranny Maximus załatwia zajęczą wargę - bo to qrva holyłódzki film i sprawiedliwości nie stanie się zadość, jeśli bad guy nie zginie - ale zanim padnie, wygłasza mowę napisaną przez duet Emmerich-Bay po pijaku. Gadka prowadzi do uwolnienia kilkunastu niewolników, którzy pomagali w spisku na życie cesarza. Do uwolnienia ludzi, którzy NIE MAJĄ PRAW. <br />
<br />
Dodajmy, że brak praw nikogo w tamtym czasie nie oburzał - na niewolnictwie opierała się gospodarka Rzymu. Nie było tak, że wszyscy w głębi duszy współczuli tym biednym, dręczonym duszyczkom. Niewolnicy byli NARZĘDZIAMI. Bez mrugnięcia okiem wysyłano ich na śmierć na arenie! Ludzie sami domagali się dobijania rannych gladiatorów! Ale oczywiście - Maximus wygrywa, więc bez zająknięcia najwyższy urzędnik w okolicy wykonuje jego polecenie. Uwalnia m.in. czarnoskórego niewolnika. W samym sercu Rzymu. To tak ,jakby na południu USA w XVII wieku jakiś zamożny plantator uwolnił swojego niewolnika, bo poprosił go o to członek objazdowego kabaretu. Kabaret - tym jest ten film. Końcówka to Dark Knight spotykający Dzień niepodległości, spotykający Patriotę, spotykający Battlefield Earth. I pomnożony przez 10.<br />
<br />
Wiecie jak zakończyłbym Gladiatora? Maximus okaleczyłby emo-cesarza, np. uciął mu dłoń albo pozostawił szramę na mordzie. Whatever. Coś w stylu 300. Tłum zamarłby w ciszy, gladiatorzy zaczęliby wiwatować. O ile mocniejsze byłoby to zakończenie, o ile mądrzejsze (choć wiem, nadal naiwne i amerykańskie),  o ile łatwiej można byłoby je tolerować? Czemu Scott zdecydował się na taki finał, jaki mamy w filmie? Nie mam pojęcia, ale to chyba najgorsze zakończenie, jakie kiedykolwiek widziałem.<br />
<br />
Do ostatnich 10 minut film ma u mnie 9/10, nawet mimo emo-cesarza. Końcówkę oceniam liczbą ujemną. Tyle.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Robin Hood]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Robin-Hood--1783</link>
			<pubDate>Tue, 11 May 2010 07:39:39 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Robin-Hood--1783</guid>
			<description><![CDATA[W plebiscycie na <a href="http://film.org.pl/plebiscyty/rezyserzy/rezyserzy_10.html" target="_blank">najlepszych reżyserów wg KMF</a>, towarzysz Beo o Ridleyu, który zajął 10. miejsce, napisał:<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">Brytyjczyk zapisał się już dawno złotymi zgłoskami w annałach kina, ale uwielbiam i podziwiam go przede wszystkim za różnorodność tego, co tworzy i jak to robi oraz za jego własny, niepowtarzalny styl, który przemyca zarówno do widowisk historycznych, jak i komedii, dramatu, s-f, kina drogi i innych gatunków. Nienaganne wykonanie techniczne, wybitne wręcz prowadzenie aktorów oraz kontrola nad wszelkimi aspektami produkcji - tylko najwięksi kręcą w taki sposób jak Scott. Warto również pamiętać, że facet ma niezwykły talent do kręcenia filmów, które dość szybko stają się kultowe lub wchodzą do kanonu, a starym, klasycznym, nieco zapomnianym gatunkom nadaje nowy wymiar i przywraca je do łask widzów na całym świecie. </span><br />
<br />
Zgadzam się z nim. <br />
Powiem więc dlaczego bardzo ciekawi mnie "Robin Hood". <br />
<br />
+ "Gladiator", czyli jeden z trzech najlepszych filmów Scotta, który - po czwartym seansie - nabiera cech doskonałości. Scott umie robić takie kino.<br />
+ "Królestwo niebieskie", które mimo ułomności w stosunku do Gladiatora, w wersji rezyserskiej jest bardzo dobre, a chwilami znakomite. Scott umie robić takie kino.<br />
+ Russel Crowe, czyli aktor, który ma jaja, w przeciwieństwie do bezjajecznych aktorów panoszących się po ekranach. Gdybym miał wskazać typowe cechy tzw. męskości, to wskazałbym Russela (Arte, proszę, bez genderowych dywagacji <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/tongue.gif" alt="Język" title="Język" class="smilie smilie_5" />)<br />
+ Cate Blanchett i jej głos, akcent, dojrzała uroda. Poza tym to wyśmienita aktorka, więc patrzy się na nią po prostu z przyjemnością.<br />
+ pierwsze opinie mówiące o tym, że to film poważny. Że to niby zła, niewłaściwa cecha filmu o Robinie. Nic mnie tak ostatnio nie zachęciło do filmu Scotta, jak negatywne recenzje wytykające twórcom POWAGĘ!<br />
<br />
Trailer widziałem jednym okiem, zdjęć nie wypatrywałem, soundtrack jest mi obcy. Ani nie jestem zniechęcony, ani nie wyczekuję filmu z wiekszym utęsknieniem. Nie mam też żadnych specjalnych oczekiwań, choć spodziewam się pożądnie zrobionego filmu, dopracowanego w szczególe i ogóle. Bo Scott potrafi robić takie kino i jest w tym na pewno wyjątkowy (nawet nie wiem, czy ma sobie równych?)<br />
<br />
<br />
W piatek idę do kina, a wy? 8)<br />
<br />
<img src="http://s.blomedia.pl/niezlekino.pl/23033/poster.jpg" border="0" alt="[Obrazek: poster.jpg]" /> <br />
<br />
<img src="http://www.heyuguys.co.uk/images/2009/12/Robin-Hood-7.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Robin-Hood-7.jpg]" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[W plebiscycie na <a href="http://film.org.pl/plebiscyty/rezyserzy/rezyserzy_10.html" target="_blank">najlepszych reżyserów wg KMF</a>, towarzysz Beo o Ridleyu, który zajął 10. miejsce, napisał:<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">Brytyjczyk zapisał się już dawno złotymi zgłoskami w annałach kina, ale uwielbiam i podziwiam go przede wszystkim za różnorodność tego, co tworzy i jak to robi oraz za jego własny, niepowtarzalny styl, który przemyca zarówno do widowisk historycznych, jak i komedii, dramatu, s-f, kina drogi i innych gatunków. Nienaganne wykonanie techniczne, wybitne wręcz prowadzenie aktorów oraz kontrola nad wszelkimi aspektami produkcji - tylko najwięksi kręcą w taki sposób jak Scott. Warto również pamiętać, że facet ma niezwykły talent do kręcenia filmów, które dość szybko stają się kultowe lub wchodzą do kanonu, a starym, klasycznym, nieco zapomnianym gatunkom nadaje nowy wymiar i przywraca je do łask widzów na całym świecie. </span><br />
<br />
Zgadzam się z nim. <br />
Powiem więc dlaczego bardzo ciekawi mnie "Robin Hood". <br />
<br />
+ "Gladiator", czyli jeden z trzech najlepszych filmów Scotta, który - po czwartym seansie - nabiera cech doskonałości. Scott umie robić takie kino.<br />
+ "Królestwo niebieskie", które mimo ułomności w stosunku do Gladiatora, w wersji rezyserskiej jest bardzo dobre, a chwilami znakomite. Scott umie robić takie kino.<br />
+ Russel Crowe, czyli aktor, który ma jaja, w przeciwieństwie do bezjajecznych aktorów panoszących się po ekranach. Gdybym miał wskazać typowe cechy tzw. męskości, to wskazałbym Russela (Arte, proszę, bez genderowych dywagacji <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/tongue.gif" alt="Język" title="Język" class="smilie smilie_5" />)<br />
+ Cate Blanchett i jej głos, akcent, dojrzała uroda. Poza tym to wyśmienita aktorka, więc patrzy się na nią po prostu z przyjemnością.<br />
+ pierwsze opinie mówiące o tym, że to film poważny. Że to niby zła, niewłaściwa cecha filmu o Robinie. Nic mnie tak ostatnio nie zachęciło do filmu Scotta, jak negatywne recenzje wytykające twórcom POWAGĘ!<br />
<br />
Trailer widziałem jednym okiem, zdjęć nie wypatrywałem, soundtrack jest mi obcy. Ani nie jestem zniechęcony, ani nie wyczekuję filmu z wiekszym utęsknieniem. Nie mam też żadnych specjalnych oczekiwań, choć spodziewam się pożądnie zrobionego filmu, dopracowanego w szczególe i ogóle. Bo Scott potrafi robić takie kino i jest w tym na pewno wyjątkowy (nawet nie wiem, czy ma sobie równych?)<br />
<br />
<br />
W piatek idę do kina, a wy? 8)<br />
<br />
<img src="http://s.blomedia.pl/niezlekino.pl/23033/poster.jpg" border="0" alt="[Obrazek: poster.jpg]" /> <br />
<br />
<img src="http://www.heyuguys.co.uk/images/2009/12/Robin-Hood-7.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Robin-Hood-7.jpg]" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Duellists (1977, Ridley Scott)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Duellists-1977-Ridley-Scott--1479</link>
			<pubDate>Sun, 27 Sep 2009 20:01:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Duellists-1977-Ridley-Scott--1479</guid>
			<description><![CDATA[debiut starszego ze Scottów. opowieść o honorze i wszelkich kuriozach z niego wynikających.  majstersztyk reżyserii, operatorki i narracji. major Armand d'Hubert (Carradine) wypowiada w filmie kwestie, która zjeżyła mi wszystkie włosy na skórze. wezwany na pojedynek przez psychopatę Ferauda (Keitel w swoim żywiole) mówi do przyjaciela: <span style="font-style: italic;">Brak mi fanatyzmu, żeby wytrwać w tym absurdzie.</span> to zdanie najlepiej podsumowuje cały film. <br />
<br />
<img src="http://www.warclimb.com/wp-content/uploads/2677217027_d5a2dd0ac6.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 2677217027_d5a2dd0ac6.jpg]" /><br />
<br />
a jest to film z gatunku takich, które mam w zwyczaju dopisywać do ulubionych po obejrzeniu raptem 10 minut. zero w nim pretensjonalnych, psychologicznych wycieczek w głąb ludzkiego umysłu. Scott postawił wszystko na jedną kartę, czyli klasyczny, nieomal archetypiczny pojedynek, charakteryzujący się tym, że obydwaj adwersarze zamiast mędrkować i pierdzieć w stołki, biorą się za bary z losem i działają. naprzeciwko siebie staje tu zatem dwóch facetów, z których pierwszy dąży do zabicia drugiego, a drugi chce uniknąć śmierci z rąk pierwszego. krótko mówiąc, Feraud chce umrzeć, d'Hubert chce żyć. dosłownością epatuje scena walki w stajni: obydwaj przeciwnicy zalani krwią, w potarganych koszulach próbują zadać sobie decydujące pchnięcie szpadą. na końcu padają wycieńczeni na glebę. ich walka ciągnie się latami równolegle z podbojami Napoleona, by dosięgnąć kresu w super dobrze pomyślanym finale, który pozostawił mnie z bardzo przyjemnym uczuciem zadumy nad tym, co właśnie zobaczyłem.<br />
<br />
film naprawdę niezwykły, o którym kolejny raz mogę powiedzieć - teraz już takich nie kręcą. przy okazji jest to dzieło pochodzące z najlepszych lat Scotta - z czasów <span style="font-style: italic;">Aliena</span>, <span style="font-style: italic;">Blade Runnera</span> i <span style="font-style: italic;">Legendy</span>, zanim pan reżyser popadł w hollywoodzką manierę i stał się pospolitym wyrobnikiem, niewyróżniającym się zanadto z tłumu. <br />
<br />
<img src="http://www.thedorkreport.com/wp-content/uploads/2008/11/duelists1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: duelists1.jpg]" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[debiut starszego ze Scottów. opowieść o honorze i wszelkich kuriozach z niego wynikających.  majstersztyk reżyserii, operatorki i narracji. major Armand d'Hubert (Carradine) wypowiada w filmie kwestie, która zjeżyła mi wszystkie włosy na skórze. wezwany na pojedynek przez psychopatę Ferauda (Keitel w swoim żywiole) mówi do przyjaciela: <span style="font-style: italic;">Brak mi fanatyzmu, żeby wytrwać w tym absurdzie.</span> to zdanie najlepiej podsumowuje cały film. <br />
<br />
<img src="http://www.warclimb.com/wp-content/uploads/2677217027_d5a2dd0ac6.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 2677217027_d5a2dd0ac6.jpg]" /><br />
<br />
a jest to film z gatunku takich, które mam w zwyczaju dopisywać do ulubionych po obejrzeniu raptem 10 minut. zero w nim pretensjonalnych, psychologicznych wycieczek w głąb ludzkiego umysłu. Scott postawił wszystko na jedną kartę, czyli klasyczny, nieomal archetypiczny pojedynek, charakteryzujący się tym, że obydwaj adwersarze zamiast mędrkować i pierdzieć w stołki, biorą się za bary z losem i działają. naprzeciwko siebie staje tu zatem dwóch facetów, z których pierwszy dąży do zabicia drugiego, a drugi chce uniknąć śmierci z rąk pierwszego. krótko mówiąc, Feraud chce umrzeć, d'Hubert chce żyć. dosłownością epatuje scena walki w stajni: obydwaj przeciwnicy zalani krwią, w potarganych koszulach próbują zadać sobie decydujące pchnięcie szpadą. na końcu padają wycieńczeni na glebę. ich walka ciągnie się latami równolegle z podbojami Napoleona, by dosięgnąć kresu w super dobrze pomyślanym finale, który pozostawił mnie z bardzo przyjemnym uczuciem zadumy nad tym, co właśnie zobaczyłem.<br />
<br />
film naprawdę niezwykły, o którym kolejny raz mogę powiedzieć - teraz już takich nie kręcą. przy okazji jest to dzieło pochodzące z najlepszych lat Scotta - z czasów <span style="font-style: italic;">Aliena</span>, <span style="font-style: italic;">Blade Runnera</span> i <span style="font-style: italic;">Legendy</span>, zanim pan reżyser popadł w hollywoodzką manierę i stał się pospolitym wyrobnikiem, niewyróżniającym się zanadto z tłumu. <br />
<br />
<img src="http://www.thedorkreport.com/wp-content/uploads/2008/11/duelists1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: duelists1.jpg]" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Hannibal (Ridley Scott, 2001)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Hannibal-Ridley-Scott-2001--1403</link>
			<pubDate>Tue, 28 Jul 2009 00:47:53 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Hannibal-Ridley-Scott-2001--1403</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://www.scalia.net/picture/hannibal_teaser_poster.jpg" border="0" alt="[Obrazek: hannibal_teaser_poster.jpg]" /> <br />
<br />
wieść gminna niesie, że kiedy thomas harris zakończył pisanie powieści, wysłał kopie do najważniejszych osób z ekipy silence of the labs, czyli jonathana demme, jodie foster, teda tally'ego oraz anthony'ego hopkinsa z nadzieją rychłego zaakceptowania fabuły. od tamtej pory do momentu rozpoczęcia prac na planie scenariusz był zmieniany co najmniej 15 razy (między innymi przez samego davida mameta) z powodu niezadowolenia reżysera i pani foster. ostatecznie oboje nie wzięli udziału w produkcji filmu, co z dzisiejszej perspektywy interpretuje jako posunięcie nadzwyczaj bystre. bo niestety 'hannbal' w żadnym aspekcie nie dorównuje genialnemu thrillerowi demmego, a jako że 'milczenie owiec 2' mam świeżo w pamięci, to postanowiłem wymęczyć, co następuje: <br />
<br />
w tym konkretnym filmie ridley scott jawi mi sie jak nigdy dotąd jako kołodziej robiący kwadratowe koła. z jednej strony odnalazłem w 'hannibalu' dużo nienachalnej poetyki - samotność głównej bohaterki, emocjonalnie "puste", przygnębiające lokacje, nietypowe długie ujęcia jak na tego typu kino, dobre kadry, a przede wszystkim dużo chęci opowiadania obrazem - co czyni film scotta w pewnym stopniu oryginalnym. z drugiej strony koleś niby rozumie istotę rzeczy, ale co z tego, skoro w filmie natrafiłem także na mega rozległe płycizny, komiksowość scenariusza (w złym tego słowa znaczeniu), momentami maksymalnie groteskowo przegiętą przemoc, no i parę wątków trochę z dupy wziętych, będących najwyraźniej wykwitem elokwencji kolejnych scenarzystów, katujących pierwowzór harrisa. jest w tym co prawda jakaś magia, coś z pogranicza barokowej poezji i stylowego filmu klasy B, jest też tu ulotna dusza produkcji z lat 90-tych (po obejrzeniu niektórych scen aż zachciało mi się mimowolnie gorącą kasetę VHS przyłożyć do policzka), ale co by nie mówić, 'hannibal' nie jest 'milczeniem owiec', a julian moore - jodie foster (choć kobieta się stara i w roli nowej clarice starling nie wypada wcale najgorzej). niestety na nic jej wysiłki, gdyż prawdziwie ciężką żenadą zalatuje kluczowy motyw filmu, mianowicie pogaduszki lectera z agentką w trakcie spaceru po centrum handlowo-rekreacyjnym. nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, czytaj: to się nie mogło udać. w założeniu reżysera rozmowa bohaterów przez telefon komórkowy to miała być pewnie jakaś super głęboka, wielopoziomowa wymiana mrocznych zdań, ale wyszło coś przeciwnego. czasami lepiej milczeć niż wygadywać banialuki na komendę. generalnie im bliżej końca, tym film coraz radykalniej pikuje, by w finale po prostu wyrżnąć centralnie o glebę i jeszcze mieć czelność się z tego cieszyć. <br />
<br />
ok, teraz trochę chwalenia. pomimo że nie pałam jakimś hura uwielbieniem wobec 'hannibala', to muszę uczciwie przyznać, że dwa elementy w nim zawarte rozwaliły mnie dokumentnie: epizod florencki, a w szczególności fenomenalne zdjęcia, idealnie oddające klimat i plastykę miasta (kto był, ten wie) oraz charakteryzacja gary'ego oldmana, którą możecie podziwić na załączonej fotografii:<br />
<br />
<img src="http://img443.imageshack.us/img443/4562/bscap277.jpg" border="0" alt="[Obrazek: bscap277.jpg]" /> <br />
<span style="font-size: 20pt;">Gary Oldman</span><br />
<br />
tak, drogie dzieci, to nie jest cgi poparzona głowa Two-Face'a z TDK. to jest tak kurewsko makabryczny makeup, że spowodował on u mnie natychmiastowe odłożenie talerza z jadłem, który trzymałem pod nosem. rzadko mi się to zdarza na marginesie mówiąc. bezceremonialność w ukazywaniu zniszczonych lic masona vergera oraz niekamuflowana ohyda samej postaci wjeżdżają solidarnie na pełnym gazie już u zarania opowieści. verger, będąc jedną z wczesnych ofiar dra lectera, jeździ teraz na wózku pod tlenem i kroplówką i w zaciszu swego zamczyska knuje plany srogiej zemsty na oprawcy (swoją droga, koleś miał x lat na obmyślenie najokrutniejszych tortur, a i tak koniec końców wpadł na najbardziej banalne z możliwych - cóż, gdy przychodzi co do czego, każdemu może zabraknąć inwencji). widok pokiereszowanej twarzy z czasem stopniowo powszednieje, niemniej pierwsze moje wrażenie było, jakie było i nic na to nie poradzę. siekierka dla pań i panów od makijażu, że zmusili mnie do odstawienia posiłku i siekierka dla gary'ego, że nie słucha ekspertów od kreowania wizerunku. <br />
<br />
P.S<br />
film ma zajebista czołówkę. oglądałem ją chyba z milion razy.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://www.scalia.net/picture/hannibal_teaser_poster.jpg" border="0" alt="[Obrazek: hannibal_teaser_poster.jpg]" /> <br />
<br />
wieść gminna niesie, że kiedy thomas harris zakończył pisanie powieści, wysłał kopie do najważniejszych osób z ekipy silence of the labs, czyli jonathana demme, jodie foster, teda tally'ego oraz anthony'ego hopkinsa z nadzieją rychłego zaakceptowania fabuły. od tamtej pory do momentu rozpoczęcia prac na planie scenariusz był zmieniany co najmniej 15 razy (między innymi przez samego davida mameta) z powodu niezadowolenia reżysera i pani foster. ostatecznie oboje nie wzięli udziału w produkcji filmu, co z dzisiejszej perspektywy interpretuje jako posunięcie nadzwyczaj bystre. bo niestety 'hannbal' w żadnym aspekcie nie dorównuje genialnemu thrillerowi demmego, a jako że 'milczenie owiec 2' mam świeżo w pamięci, to postanowiłem wymęczyć, co następuje: <br />
<br />
w tym konkretnym filmie ridley scott jawi mi sie jak nigdy dotąd jako kołodziej robiący kwadratowe koła. z jednej strony odnalazłem w 'hannibalu' dużo nienachalnej poetyki - samotność głównej bohaterki, emocjonalnie "puste", przygnębiające lokacje, nietypowe długie ujęcia jak na tego typu kino, dobre kadry, a przede wszystkim dużo chęci opowiadania obrazem - co czyni film scotta w pewnym stopniu oryginalnym. z drugiej strony koleś niby rozumie istotę rzeczy, ale co z tego, skoro w filmie natrafiłem także na mega rozległe płycizny, komiksowość scenariusza (w złym tego słowa znaczeniu), momentami maksymalnie groteskowo przegiętą przemoc, no i parę wątków trochę z dupy wziętych, będących najwyraźniej wykwitem elokwencji kolejnych scenarzystów, katujących pierwowzór harrisa. jest w tym co prawda jakaś magia, coś z pogranicza barokowej poezji i stylowego filmu klasy B, jest też tu ulotna dusza produkcji z lat 90-tych (po obejrzeniu niektórych scen aż zachciało mi się mimowolnie gorącą kasetę VHS przyłożyć do policzka), ale co by nie mówić, 'hannibal' nie jest 'milczeniem owiec', a julian moore - jodie foster (choć kobieta się stara i w roli nowej clarice starling nie wypada wcale najgorzej). niestety na nic jej wysiłki, gdyż prawdziwie ciężką żenadą zalatuje kluczowy motyw filmu, mianowicie pogaduszki lectera z agentką w trakcie spaceru po centrum handlowo-rekreacyjnym. nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, czytaj: to się nie mogło udać. w założeniu reżysera rozmowa bohaterów przez telefon komórkowy to miała być pewnie jakaś super głęboka, wielopoziomowa wymiana mrocznych zdań, ale wyszło coś przeciwnego. czasami lepiej milczeć niż wygadywać banialuki na komendę. generalnie im bliżej końca, tym film coraz radykalniej pikuje, by w finale po prostu wyrżnąć centralnie o glebę i jeszcze mieć czelność się z tego cieszyć. <br />
<br />
ok, teraz trochę chwalenia. pomimo że nie pałam jakimś hura uwielbieniem wobec 'hannibala', to muszę uczciwie przyznać, że dwa elementy w nim zawarte rozwaliły mnie dokumentnie: epizod florencki, a w szczególności fenomenalne zdjęcia, idealnie oddające klimat i plastykę miasta (kto był, ten wie) oraz charakteryzacja gary'ego oldmana, którą możecie podziwić na załączonej fotografii:<br />
<br />
<img src="http://img443.imageshack.us/img443/4562/bscap277.jpg" border="0" alt="[Obrazek: bscap277.jpg]" /> <br />
<span style="font-size: 20pt;">Gary Oldman</span><br />
<br />
tak, drogie dzieci, to nie jest cgi poparzona głowa Two-Face'a z TDK. to jest tak kurewsko makabryczny makeup, że spowodował on u mnie natychmiastowe odłożenie talerza z jadłem, który trzymałem pod nosem. rzadko mi się to zdarza na marginesie mówiąc. bezceremonialność w ukazywaniu zniszczonych lic masona vergera oraz niekamuflowana ohyda samej postaci wjeżdżają solidarnie na pełnym gazie już u zarania opowieści. verger, będąc jedną z wczesnych ofiar dra lectera, jeździ teraz na wózku pod tlenem i kroplówką i w zaciszu swego zamczyska knuje plany srogiej zemsty na oprawcy (swoją droga, koleś miał x lat na obmyślenie najokrutniejszych tortur, a i tak koniec końców wpadł na najbardziej banalne z możliwych - cóż, gdy przychodzi co do czego, każdemu może zabraknąć inwencji). widok pokiereszowanej twarzy z czasem stopniowo powszednieje, niemniej pierwsze moje wrażenie było, jakie było i nic na to nie poradzę. siekierka dla pań i panów od makijażu, że zmusili mnie do odstawienia posiłku i siekierka dla gary'ego, że nie słucha ekspertów od kreowania wizerunku. <br />
<br />
P.S<br />
film ma zajebista czołówkę. oglądałem ją chyba z milion razy.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[BLACK  HAWK  DOWN [reż. Ridley Scott]]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-BLACK-HAWK-DOWN-re%C5%BC-Ridley-Scott--1112</link>
			<pubDate>Mon, 02 Feb 2009 18:49:20 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-BLACK-HAWK-DOWN-re%C5%BC-Ridley-Scott--1112</guid>
			<description><![CDATA[niebotyczny film! ślina mi cieknie z psyka na samą myśl o nim. wysokooktanowa, ultra energetyzująca mieszanka wybuchowa, techniczny majstersztyk, dopieszczony do granic ludzkich możliwości, fenomenalnie sfotografowany, z plejadą kapitalnych postaci (sadzący przyczajki eric bana w roli zimnokrwistego snajpera to numer jeden w peletonie komandosów scotta). poza tym to istna rzeźnia, angażująca sensorycznie i emocjonalnie bez reszty - trwająca nieprzerwanie przez 120 minut z hakiem wycieńczająca wymiana ognia między anonimowym zbiorowiskiem rozwścieczonej somalijskiej dziczy a garstką bohaterskich żołdaków w pustynnych moro uniformach. żadnych dygresji czy podróży do domu celem podejrzenia rodzin wyczekujących w napięciu na wieści z frontu. zamiast tego lądujemy w samym epicentrum wojny. szacun dla twórców za brawure!<br />
<br />
amerykanie nigdy nie byli tak dobrzy (i konsekwentni) w stawianiu pomników swoim poległym. wizja scotta jest cholernie spójna, konkretna i mega nieobliczalna w kreowaniu wojennego chaosu. szczątkowe dialogi - wyjąwszy finałowe blubranie z offu o dupie maryni - są po prostu genialne i wala po łbie równie mocno, co scena z moździerzem trafiającym w humvee i grzęznącym w ciele kierowcy. zdaje sobie sprawę, ze wiele przemilczano, ze  jankeski żołnierz nie czyni tu niegodziwości, nie strzela do dzieci, nie profanuje grobów, nie gwałci kobiet (zanim odda strzał do niewiasty z granatem, dwukrotnie krzyknie w jej stronę, by się nie zbliżała), ale nie przeszkadza mi to absolutnie - pomijając prosty fakt, że black hawk koncentruje sie wyłącznie na permanentnej walce o przetrwanie w ekstremalnych warunkach labiryntowego miasta i nie ma w nim czasu na niszczenie obcej kultury, to tak sie składa, że mam ostatnio po dziurki w nosie rozrachunkowej, indoktrynującej kwasówy. film ridleya jawi się w moim odbiorze jako ideał kina wojennego. jedno ujęcie z black hawka i wszystko staje się raptem jasne: rozgrzana łuska wypluta przez działko UH-60 wpadające za koszule josha hartnetta - CZAD! nakręcona przez starszego ze scottów historia o tragedii trzydziestu rangersów w mogadishu zrobiła na mnie nieskończenie większe wrażenie niż zrobiona przez wieszcza narodowa tragedia dwudziestu tysięcy polskich oficerów. do refleksji!<br />
<br />
<img src="http://www.theronin.co.uk/blog/images/blackhawk.jpg" border="0" alt="[Obrazek: blackhawk.jpg]" /><br />
<br />
pamiętna kwestia - Harell (przez radio): <span style="font-style: italic;">Black Hawk down, we got a black hawk down!</span><br />
najlepsza kwestia - McKnight: <span style="font-style: italic;">Motherfucker! Motherfucker!</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[niebotyczny film! ślina mi cieknie z psyka na samą myśl o nim. wysokooktanowa, ultra energetyzująca mieszanka wybuchowa, techniczny majstersztyk, dopieszczony do granic ludzkich możliwości, fenomenalnie sfotografowany, z plejadą kapitalnych postaci (sadzący przyczajki eric bana w roli zimnokrwistego snajpera to numer jeden w peletonie komandosów scotta). poza tym to istna rzeźnia, angażująca sensorycznie i emocjonalnie bez reszty - trwająca nieprzerwanie przez 120 minut z hakiem wycieńczająca wymiana ognia między anonimowym zbiorowiskiem rozwścieczonej somalijskiej dziczy a garstką bohaterskich żołdaków w pustynnych moro uniformach. żadnych dygresji czy podróży do domu celem podejrzenia rodzin wyczekujących w napięciu na wieści z frontu. zamiast tego lądujemy w samym epicentrum wojny. szacun dla twórców za brawure!<br />
<br />
amerykanie nigdy nie byli tak dobrzy (i konsekwentni) w stawianiu pomników swoim poległym. wizja scotta jest cholernie spójna, konkretna i mega nieobliczalna w kreowaniu wojennego chaosu. szczątkowe dialogi - wyjąwszy finałowe blubranie z offu o dupie maryni - są po prostu genialne i wala po łbie równie mocno, co scena z moździerzem trafiającym w humvee i grzęznącym w ciele kierowcy. zdaje sobie sprawę, ze wiele przemilczano, ze  jankeski żołnierz nie czyni tu niegodziwości, nie strzela do dzieci, nie profanuje grobów, nie gwałci kobiet (zanim odda strzał do niewiasty z granatem, dwukrotnie krzyknie w jej stronę, by się nie zbliżała), ale nie przeszkadza mi to absolutnie - pomijając prosty fakt, że black hawk koncentruje sie wyłącznie na permanentnej walce o przetrwanie w ekstremalnych warunkach labiryntowego miasta i nie ma w nim czasu na niszczenie obcej kultury, to tak sie składa, że mam ostatnio po dziurki w nosie rozrachunkowej, indoktrynującej kwasówy. film ridleya jawi się w moim odbiorze jako ideał kina wojennego. jedno ujęcie z black hawka i wszystko staje się raptem jasne: rozgrzana łuska wypluta przez działko UH-60 wpadające za koszule josha hartnetta - CZAD! nakręcona przez starszego ze scottów historia o tragedii trzydziestu rangersów w mogadishu zrobiła na mnie nieskończenie większe wrażenie niż zrobiona przez wieszcza narodowa tragedia dwudziestu tysięcy polskich oficerów. do refleksji!<br />
<br />
<img src="http://www.theronin.co.uk/blog/images/blackhawk.jpg" border="0" alt="[Obrazek: blackhawk.jpg]" /><br />
<br />
pamiętna kwestia - Harell (przez radio): <span style="font-style: italic;">Black Hawk down, we got a black hawk down!</span><br />
najlepsza kwestia - McKnight: <span style="font-style: italic;">Motherfucker! Motherfucker!</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gladiator (2000) & Gladiator II (2024)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Gladiator-2000-Gladiator-II-2024--786</link>
			<pubDate>Wed, 05 Mar 2008 20:33:04 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Gladiator-2000-Gladiator-II-2024--786</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Gladiator</span> - mega wypas. chialbym dac 10/10, ale nie moge ze wzgledu na teatralna szopke z koncowki. daje zatem 9,5/10. odnosnie przeslania: wszystkich, ktorzy uwazaja, ze NCFOM ma przeslanie, odsylam do Gladiatora - film Scotta ma sto razy lepsze przeslanie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">Gladiator</span> - mega wypas. chialbym dac 10/10, ale nie moge ze wzgledu na teatralna szopke z koncowki. daje zatem 9,5/10. odnosnie przeslania: wszystkich, ktorzy uwazaja, ze NCFOM ma przeslanie, odsylam do Gladiatora - film Scotta ma sto razy lepsze przeslanie.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Black Rain (1989)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Black-Rain-1989--205</link>
			<pubDate>Wed, 06 Feb 2008 17:15:36 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Black-Rain-1989--205</guid>
			<description><![CDATA[ulicą idzie człowiek. skupione spojrzenie, pozbawiona wyrazu twarz. patrzy na setki neonów i frunące ciemnym niebem pojazdy. nagle potrąca go sunący tuż nad jezdnią poduszkowiec. ciało zostaje zabrane do tajnego hangaru. tam po wymianie niezbędnych części, odziany w płaszcz, uzbrojony agent rusza na miasto z misją wyeliminowania kilku ważnych członków yakuzy. czujecie klimat? <br />
<br />
marzy mi sie film, którego akcja toczy się w przyszłości, w świecie oplecionym mackami wszechwładnych korporacji. monstrualne instytucje, ucieleśnione pod postacią wysokościowców z betonu, szkła i chromu, mające na usługach własne oddziały yakuzy, przemierzające arterie miast na olbrzymich ryczących jednośladach, szerzące terror i śmierć. legiony najemników, pół-ludzi, pół-maszyn z implantami i wszczepami stymulującymi organizm do wysiłku i wywołującymi agresję. olbrzymie hale targowe, wypełnione po samo sklepienie ludzkim gwarem i okrzykami, wypowiadanymi w najdziwniejszych językach świata... Blade Runner i Black Rain po połączeniu dają więcej niż namiastkę takiej rzeczywistości. Ridley Scott dotknął tymi filmami spraw, które obecnie leżą poza zasięgiem hollywood. w odróżnieniu od produkcji amerykańskich kinematografia japońska i literatura podjęły się opisu zdehumanizowanego miasta przyszłości już dawno. pod piórem Williama Gibsona obrazy te urosły do rangi archetypów - przynajmniej dla mnie osobiście.  <br />
<br />
tytuł filmu nawiązuje do wydarzeń z końca II wojny światowej. szef yakuzy był wtedy małym chłopcem, gdy ujrzał wysoko na niebie nadlatującego B-29. wkrótce potem rozgrzane powietrze przyniosło czarny deszcz... Black Rain widziałem po raz pierwszy w sylwestra roku 199X. miałem wówczas niewiele ponad 13 lat. było grubo po północy. wraz z kuzynem siedzieliśmy zahipnotyzowani (albo zaspani) i gapiliśmy się w telewizor, nie wiedząc jeszcze, że patrzymy na wielkiego Ridleya Scotta w szczytowej formie. z całego filmu zapamiętałem tylko przytoczony wyżej wycinek opowieści starego bossa. <br />
<br />
dlaczego warto znać Black Rain? powodów - jak zawsze w takich wypadkach - jest więcej niż tysiąc. wymienie najważniejsze: <br />
<br />
- już na sam widok karty tytułowej sutki twardnieją i staja na baczność; <br />
- sposób, w jaki Scott kreśli sylwetke miasta w momencie wschodu słońca, to bezdyskusyjne mistrzostwo świata;<br />
- wrażliwość na światło u Scotta jest niebywała. rozkładam ręce w geście bezradności, starając się opisać, z jakim wyczuciem reżyser filtruje promienie słoneczne, jak drobinki kurzu wirują w obiektywie jego kamery, ile w tym majestatu, ile potęgi, ile niepokoju...<br />
- Black Rain to rasowy film sensacyjny;<br />
- skorumpowany gliniarz, który otwarcie przyznaje się do tego, że brał w łapę to raczej rzadkość (zazwyczaj jak pojawiają się zarzuty o łapówkarstwo to z gory wiadomo, że główny bohater jest nieskazitelny. ale nie w Black Rain);<br />
 <br />
Matsumoto: <span style="font-style: italic;">Złodziej to złodziej. Pośrodku nie ma szarzyzny.</span><br />
Nick:<span style="font-style: italic;">Nowy Jork to jedna wielka szarzyzna.</span><br />
<br />
- scena dekapitacji. zero cackania sie z publiką. nie będę zdradzał szczegółów, żeby nie spojlerowac. rzecz jest bardzo niewygodna w odbiorze. i to bynajmniej nie z powodu brutalności towarzyszącej ścięciu (widywałem brutalniejsze momenty); <br />
- aranżacje Hansa Zimmera - co jeszcze całkiem niedawno wydawało mi sie niewykonalne - dorównuje kompozycjom Chunga i Costina z czasów To live &amp; Die in LA (mocne uderzenia perkusji wplecione w orientalne brzmienie + kawałek I'll Be Holding On);<br />
<br />
poniżej tradycyjnie obrazki z filmu. rzut oka wystarczy, żeby się zakochać i wystawić najwyższa możliwa ocene. <br />
<br />
<img src="http://img152.imageshack.us/img152/5255/89593149nn9.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 89593149nn9.jpg]" /> <img src="http://img220.imageshack.us/img220/8206/15692400ge5.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 15692400ge5.jpg]" /><br />
<img src="http://img229.imageshack.us/img229/415/32769130le3.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 32769130le3.jpg]" /> <img src="http://img152.imageshack.us/img152/4016/29077755sd2.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 29077755sd2.jpg]" /><br />
<img src="http://img229.imageshack.us/img229/7392/50779889kq5.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 50779889kq5.jpg]" /> <img src="http://img229.imageshack.us/img229/4496/41392236bp3.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 41392236bp3.jpg]" /><br />
<img src="http://img401.imageshack.us/img401/7534/beztytuuze3.jpg" border="0" alt="[Obrazek: beztytuuze3.jpg]" /> <img src="http://img225.imageshack.us/img225/4118/beztytuuls9.jpg" border="0" alt="[Obrazek: beztytuuls9.jpg]" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[ulicą idzie człowiek. skupione spojrzenie, pozbawiona wyrazu twarz. patrzy na setki neonów i frunące ciemnym niebem pojazdy. nagle potrąca go sunący tuż nad jezdnią poduszkowiec. ciało zostaje zabrane do tajnego hangaru. tam po wymianie niezbędnych części, odziany w płaszcz, uzbrojony agent rusza na miasto z misją wyeliminowania kilku ważnych członków yakuzy. czujecie klimat? <br />
<br />
marzy mi sie film, którego akcja toczy się w przyszłości, w świecie oplecionym mackami wszechwładnych korporacji. monstrualne instytucje, ucieleśnione pod postacią wysokościowców z betonu, szkła i chromu, mające na usługach własne oddziały yakuzy, przemierzające arterie miast na olbrzymich ryczących jednośladach, szerzące terror i śmierć. legiony najemników, pół-ludzi, pół-maszyn z implantami i wszczepami stymulującymi organizm do wysiłku i wywołującymi agresję. olbrzymie hale targowe, wypełnione po samo sklepienie ludzkim gwarem i okrzykami, wypowiadanymi w najdziwniejszych językach świata... Blade Runner i Black Rain po połączeniu dają więcej niż namiastkę takiej rzeczywistości. Ridley Scott dotknął tymi filmami spraw, które obecnie leżą poza zasięgiem hollywood. w odróżnieniu od produkcji amerykańskich kinematografia japońska i literatura podjęły się opisu zdehumanizowanego miasta przyszłości już dawno. pod piórem Williama Gibsona obrazy te urosły do rangi archetypów - przynajmniej dla mnie osobiście.  <br />
<br />
tytuł filmu nawiązuje do wydarzeń z końca II wojny światowej. szef yakuzy był wtedy małym chłopcem, gdy ujrzał wysoko na niebie nadlatującego B-29. wkrótce potem rozgrzane powietrze przyniosło czarny deszcz... Black Rain widziałem po raz pierwszy w sylwestra roku 199X. miałem wówczas niewiele ponad 13 lat. było grubo po północy. wraz z kuzynem siedzieliśmy zahipnotyzowani (albo zaspani) i gapiliśmy się w telewizor, nie wiedząc jeszcze, że patrzymy na wielkiego Ridleya Scotta w szczytowej formie. z całego filmu zapamiętałem tylko przytoczony wyżej wycinek opowieści starego bossa. <br />
<br />
dlaczego warto znać Black Rain? powodów - jak zawsze w takich wypadkach - jest więcej niż tysiąc. wymienie najważniejsze: <br />
<br />
- już na sam widok karty tytułowej sutki twardnieją i staja na baczność; <br />
- sposób, w jaki Scott kreśli sylwetke miasta w momencie wschodu słońca, to bezdyskusyjne mistrzostwo świata;<br />
- wrażliwość na światło u Scotta jest niebywała. rozkładam ręce w geście bezradności, starając się opisać, z jakim wyczuciem reżyser filtruje promienie słoneczne, jak drobinki kurzu wirują w obiektywie jego kamery, ile w tym majestatu, ile potęgi, ile niepokoju...<br />
- Black Rain to rasowy film sensacyjny;<br />
- skorumpowany gliniarz, który otwarcie przyznaje się do tego, że brał w łapę to raczej rzadkość (zazwyczaj jak pojawiają się zarzuty o łapówkarstwo to z gory wiadomo, że główny bohater jest nieskazitelny. ale nie w Black Rain);<br />
 <br />
Matsumoto: <span style="font-style: italic;">Złodziej to złodziej. Pośrodku nie ma szarzyzny.</span><br />
Nick:<span style="font-style: italic;">Nowy Jork to jedna wielka szarzyzna.</span><br />
<br />
- scena dekapitacji. zero cackania sie z publiką. nie będę zdradzał szczegółów, żeby nie spojlerowac. rzecz jest bardzo niewygodna w odbiorze. i to bynajmniej nie z powodu brutalności towarzyszącej ścięciu (widywałem brutalniejsze momenty); <br />
- aranżacje Hansa Zimmera - co jeszcze całkiem niedawno wydawało mi sie niewykonalne - dorównuje kompozycjom Chunga i Costina z czasów To live &amp; Die in LA (mocne uderzenia perkusji wplecione w orientalne brzmienie + kawałek I'll Be Holding On);<br />
<br />
poniżej tradycyjnie obrazki z filmu. rzut oka wystarczy, żeby się zakochać i wystawić najwyższa możliwa ocene. <br />
<br />
<img src="http://img152.imageshack.us/img152/5255/89593149nn9.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 89593149nn9.jpg]" /> <img src="http://img220.imageshack.us/img220/8206/15692400ge5.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 15692400ge5.jpg]" /><br />
<img src="http://img229.imageshack.us/img229/415/32769130le3.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 32769130le3.jpg]" /> <img src="http://img152.imageshack.us/img152/4016/29077755sd2.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 29077755sd2.jpg]" /><br />
<img src="http://img229.imageshack.us/img229/7392/50779889kq5.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 50779889kq5.jpg]" /> <img src="http://img229.imageshack.us/img229/4496/41392236bp3.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 41392236bp3.jpg]" /><br />
<img src="http://img401.imageshack.us/img401/7534/beztytuuze3.jpg" border="0" alt="[Obrazek: beztytuuze3.jpg]" /> <img src="http://img225.imageshack.us/img225/4118/beztytuuls9.jpg" border="0" alt="[Obrazek: beztytuuls9.jpg]" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[American Gangster]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-American-Gangster--295</link>
			<pubDate>Mon, 05 Nov 2007 21:56:44 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-American-Gangster--295</guid>
			<description><![CDATA[Des prosi i prosi i nikt go nie słucha. No to ja w końcu spełniam jego prośby, taki o właśnie jestem wspaniałomyślny. <br />
<br />
Nie bardzo potrafię pisać o filmach, które wywarły na mnie ogromne wrażenie, bo sprowadza się to do powtarzania tych samych rzeczy w każdym akapicie. Skopiuję więc swoją wypowiedź z mini-recenzji:<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">Arcydzieło, cud miód, obraz kapitalny. Pod każdym słowem (o zgrozo) Hitcha podpisuję się rękami i nogami <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> Film, który za 10 lat będzie określany klasykiem.<br />
<br />
10/10 jakby ktoś miał wątpliwości.</span><br />
<br />
Dodam tylko, że w życiu bym nie pomyślał, (patrząc na współczesną kondycję kina i zabijającą tendencję do "pegietrzynastkowania") że jeszcze kiedykolwiek zobaczę tak dobre, mocne, świetnie zrealizowane, trzymające w napięciu, bezpretensjonalne kino o tak wyrazistych, genialnie wykreowanych przez aktorów głównych i dalszoplanowych, postaciach. Naprawdę, kapitalna sprawa. <br />
<br />
10/10 to za mało.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Des prosi i prosi i nikt go nie słucha. No to ja w końcu spełniam jego prośby, taki o właśnie jestem wspaniałomyślny. <br />
<br />
Nie bardzo potrafię pisać o filmach, które wywarły na mnie ogromne wrażenie, bo sprowadza się to do powtarzania tych samych rzeczy w każdym akapicie. Skopiuję więc swoją wypowiedź z mini-recenzji:<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">Arcydzieło, cud miód, obraz kapitalny. Pod każdym słowem (o zgrozo) Hitcha podpisuję się rękami i nogami <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> Film, który za 10 lat będzie określany klasykiem.<br />
<br />
10/10 jakby ktoś miał wątpliwości.</span><br />
<br />
Dodam tylko, że w życiu bym nie pomyślał, (patrząc na współczesną kondycję kina i zabijającą tendencję do "pegietrzynastkowania") że jeszcze kiedykolwiek zobaczę tak dobre, mocne, świetnie zrealizowane, trzymające w napięciu, bezpretensjonalne kino o tak wyrazistych, genialnie wykreowanych przez aktorów głównych i dalszoplanowych, postaciach. Naprawdę, kapitalna sprawa. <br />
<br />
10/10 to za mało.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>