<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe - Filmy Clinta Eastwooda]]></title>
		<link>https://forumkmf.pl/</link>
		<description><![CDATA[Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe - https://forumkmf.pl]]></description>
		<pubDate>Sun, 12 Jul 2026 18:55:27 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Juror #2 (2024) reż. Clint Eastwood]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Juror-2-2024-re%C5%BC-Clint-Eastwood--6659</link>
			<pubDate>Wed, 04 Dec 2024 02:21:18 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Juror-2-2024-re%C5%BC-Clint-Eastwood--6659</guid>
			<description><![CDATA[Juror #2 (2024)<br />
<br />
<img src="https://www.jurornumber2movie.com/assets/images/desktopbanner.jpg" border="0" alt="[Obrazek: desktopbanner.jpg]" /><br />
<br />
Najlepszy Clint od lat. Stawia różne ciekawe pytania, nie dając jednocześnie do końca jednoznacznych odpowiedzi. O fabule nie ma za bardzo co pisać, lepiej obejrzeć "w ciemno" tak jak ja - jasne, historia czasami zahacza o różne klisze i dziwne lekko naciągane zbiegi okoliczności, ale obrazek wciąga do samego końca, który jest w mojej opinii bardzo dobry. Obsada spisuje się świetnie, Hoult i Collette błyszczą, gdzieś tam przewija się też jak zwykle charyzmatyczny J.K. Simmons, trochę niewykorzystany wydaje się być jedynie Kiefer Sutherland, choć fajnie go zobaczyć na ekranie a nie tylko słyszeć jego głos <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/wink.gif" alt="Oczko" title="Oczko" class="smilie smilie_2" /><br />
<br />
Nie jest to w żadnym wypadku kino wybitne, ale robi to co tego typu obrazek robić powinien - wciąga i pozostawia po seansie z banią nie do końca pustą <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> Jeśli to Clinta ostatni film, to wielkie brawa i lekki szok, że 94 letni gość potrafi jeszcze wykrzesać z siebie tę iskrę i dać nam coś takiego, w odróżnieniu choćby od leniwego pierdziela Ridleya. No a jeśli nie, to niech Eastwood żyje jeszcze długo w dobrym zdrowiu i kręci tego typu obrazki do końca życia, czego jemu i wszystkim widzom tych filmów życzę, bo to naprawdę niezła robota.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Juror #2 (2024)<br />
<br />
<img src="https://www.jurornumber2movie.com/assets/images/desktopbanner.jpg" border="0" alt="[Obrazek: desktopbanner.jpg]" /><br />
<br />
Najlepszy Clint od lat. Stawia różne ciekawe pytania, nie dając jednocześnie do końca jednoznacznych odpowiedzi. O fabule nie ma za bardzo co pisać, lepiej obejrzeć "w ciemno" tak jak ja - jasne, historia czasami zahacza o różne klisze i dziwne lekko naciągane zbiegi okoliczności, ale obrazek wciąga do samego końca, który jest w mojej opinii bardzo dobry. Obsada spisuje się świetnie, Hoult i Collette błyszczą, gdzieś tam przewija się też jak zwykle charyzmatyczny J.K. Simmons, trochę niewykorzystany wydaje się być jedynie Kiefer Sutherland, choć fajnie go zobaczyć na ekranie a nie tylko słyszeć jego głos <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/wink.gif" alt="Oczko" title="Oczko" class="smilie smilie_2" /><br />
<br />
Nie jest to w żadnym wypadku kino wybitne, ale robi to co tego typu obrazek robić powinien - wciąga i pozostawia po seansie z banią nie do końca pustą <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> Jeśli to Clinta ostatni film, to wielkie brawa i lekki szok, że 94 letni gość potrafi jeszcze wykrzesać z siebie tę iskrę i dać nam coś takiego, w odróżnieniu choćby od leniwego pierdziela Ridleya. No a jeśli nie, to niech Eastwood żyje jeszcze długo w dobrym zdrowiu i kręci tego typu obrazki do końca życia, czego jemu i wszystkim widzom tych filmów życzę, bo to naprawdę niezła robota.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Mule (2018, reż. Clint Eastwood)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Mule-2018-re%C5%BC-Clint-Eastwood--5052</link>
			<pubDate>Fri, 26 Oct 2018 14:52:46 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Mule-2018-re%C5%BC-Clint-Eastwood--5052</guid>
			<description><![CDATA[<img src="https://m.media-amazon.com/images/M/MV5BMTc1OTc5NzA4OF5BMl5BanBnXkFtZTgwOTAzMzE2NjM@._V1_SY1000_CR0,0,674,1000_AL_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: MV5BMTc1OTc5NzA4OF5BMl5BanBnXkFtZTgwOTAz...00_AL_.jpg]" /><br />
<br />
Dziadzio po raz kolejny powraca do aktorstwa i, kto wie, może w końcu wznosi się ponad reżyserską przeciętność.<br />
<br />
Film na faktach - weteran wojenny u schyłku życia zaczyna rozwozić dragi dla kartelu i po jakimś czasie zostaje przyskrzyniony przez pały. Tyle - może to pójść zarówno w stronę familijnych blubrów - zły mąż, niedobry tatuś (co jest zaznaczone w trailerze), jak i w kierunku mięcha, porachunków bandziorów, szczelanin i wybóhuf (chciałbym w końcu czegoś mocnego od króla-twardziela, a nie jakieś tańczące i śpiewające chłopaczki, phi).<br />
<br />
W obsadzie również Bradley Cooper, Andy Garcia, Michael Pena i Dianie i Wiest, scenariusz zaś pisze gość od Gran Torino, czyli ostatniego wybornego filmu Clinta. Premiera końcem grudnia 2018.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="https://m.media-amazon.com/images/M/MV5BMTc1OTc5NzA4OF5BMl5BanBnXkFtZTgwOTAzMzE2NjM@._V1_SY1000_CR0,0,674,1000_AL_.jpg" border="0" alt="[Obrazek: MV5BMTc1OTc5NzA4OF5BMl5BanBnXkFtZTgwOTAz...00_AL_.jpg]" /><br />
<br />
Dziadzio po raz kolejny powraca do aktorstwa i, kto wie, może w końcu wznosi się ponad reżyserską przeciętność.<br />
<br />
Film na faktach - weteran wojenny u schyłku życia zaczyna rozwozić dragi dla kartelu i po jakimś czasie zostaje przyskrzyniony przez pały. Tyle - może to pójść zarówno w stronę familijnych blubrów - zły mąż, niedobry tatuś (co jest zaznaczone w trailerze), jak i w kierunku mięcha, porachunków bandziorów, szczelanin i wybóhuf (chciałbym w końcu czegoś mocnego od króla-twardziela, a nie jakieś tańczące i śpiewające chłopaczki, phi).<br />
<br />
W obsadzie również Bradley Cooper, Andy Garcia, Michael Pena i Dianie i Wiest, scenariusz zaś pisze gość od Gran Torino, czyli ostatniego wybornego filmu Clinta. Premiera końcem grudnia 2018.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The 15:17 To Paris (2018) reż. Clint Eastwood]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-15-17-To-Paris-2018-re%C5%BC-Clint-Eastwood--4725</link>
			<pubDate>Wed, 13 Dec 2017 15:11:29 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-15-17-To-Paris-2018-re%C5%BC-Clint-Eastwood--4725</guid>
			<description><![CDATA[Najnowszy film Clinta Eastwooda. Kolejna oparta na prawdziwych wydarzeniach historia - tym razem opowieść o Amerykanach, którzy udaremnili próbę zamachu we francuskim pociągu.<br />
<br />
Co ciekawe - Spencer Stone, Anthony Sadler i Alek Sarlatos - są grani przez... samych siebie.<br />
<br />
Premiera w lutym przyszłego roku. Jest już zwiastun, który w sumie po mnie spłynął. <br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/BBkQcPAvS6o?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
oo, tutaj więcej o tym incydencie<br />
<br />
<a href="https://en.wikipedia.org/wiki/2015_Thalys_train_attack" target="_blank">https://en.wikipedia.org/wiki/2015_Thalys_train_attack</a><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/T2g31Rxol-E?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Najnowszy film Clinta Eastwooda. Kolejna oparta na prawdziwych wydarzeniach historia - tym razem opowieść o Amerykanach, którzy udaremnili próbę zamachu we francuskim pociągu.<br />
<br />
Co ciekawe - Spencer Stone, Anthony Sadler i Alek Sarlatos - są grani przez... samych siebie.<br />
<br />
Premiera w lutym przyszłego roku. Jest już zwiastun, który w sumie po mnie spłynął. <br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/BBkQcPAvS6o?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
oo, tutaj więcej o tym incydencie<br />
<br />
<a href="https://en.wikipedia.org/wiki/2015_Thalys_train_attack" target="_blank">https://en.wikipedia.org/wiki/2015_Thalys_train_attack</a><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/T2g31Rxol-E?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Sully (2016), reż. Clint Eastwood]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Sully-2016-re%C5%BC-Clint-Eastwood--4336</link>
			<pubDate>Wed, 29 Jun 2016 22:03:43 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Sully-2016-re%C5%BC-Clint-Eastwood--4336</guid>
			<description><![CDATA[Nowy film Clinta z Tomem Hanksem w roli tytułowej. To historia Chesleya "Sully`ego" Sullenbergera, pilota który bohatersko wylądował uszkodzonym i wypełnionym przerażonymi pasażerami samolotem na rzece Hudson. Premiera 9 września.<br />
<br />
Pierwszy plakat właśnie wylądował.<br />
<img src="http://www.impawards.com/2016/posters/sully_xlg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: sully_xlg.jpg]" /><br />
<br />
Jest i trailer<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/mjKEXxO2KNE?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Eastwood = czekam. Aczkolwiek nie zapowiada się to lepiej od <span style="font-style: italic;">Lotu</span> Zemeckisa.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">PS</span> Właśnie, czemu Clint przy tak okazałej filmografii i sporej ilości tematów nie ma dla siebie wydzielonego działu?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Nowy film Clinta z Tomem Hanksem w roli tytułowej. To historia Chesleya "Sully`ego" Sullenbergera, pilota który bohatersko wylądował uszkodzonym i wypełnionym przerażonymi pasażerami samolotem na rzece Hudson. Premiera 9 września.<br />
<br />
Pierwszy plakat właśnie wylądował.<br />
<img src="http://www.impawards.com/2016/posters/sully_xlg.jpg" border="0" alt="[Obrazek: sully_xlg.jpg]" /><br />
<br />
Jest i trailer<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/mjKEXxO2KNE?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Eastwood = czekam. Aczkolwiek nie zapowiada się to lepiej od <span style="font-style: italic;">Lotu</span> Zemeckisa.<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">PS</span> Właśnie, czemu Clint przy tak okazałej filmografii i sporej ilości tematów nie ma dla siebie wydzielonego działu?]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[American Sniper (2014) reż. Clint Eastwood]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-American-Sniper-2014-re%C5%BC-Clint-Eastwood--3697</link>
			<pubDate>Fri, 15 Aug 2014 00:12:43 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-American-Sniper-2014-re%C5%BC-Clint-Eastwood--3697</guid>
			<description><![CDATA[Eastwood może się zrehabilitować w moich oczach - dostaje dobry materiał. Biografia legendarnego snajpera z Teksasu, Chrisa Kyle'a, zamordowanego przez kumpla z woja, to samograj. Zobaczymy, jak poradzi sobie z tym Clint, który ostatnio nie rozpieszcza mnie tematyką swoich filmów. W roli głównej Bradley Cooper. Premiera w USA pod koniec grudnia; światowa - środek stycznia 2015. <br />
<br />
<!-- start: video_youtube_embed --><br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/IiVDtNjORbY" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<!-- end: video_youtube_embed --><br />
<br />
Ostatni wywiad przed śmiercią:<br />
<br />
<!-- start: video_youtube_embed --><br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/llLVMUlDpaE" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<!-- end: video_youtube_embed -->]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Eastwood może się zrehabilitować w moich oczach - dostaje dobry materiał. Biografia legendarnego snajpera z Teksasu, Chrisa Kyle'a, zamordowanego przez kumpla z woja, to samograj. Zobaczymy, jak poradzi sobie z tym Clint, który ostatnio nie rozpieszcza mnie tematyką swoich filmów. W roli głównej Bradley Cooper. Premiera w USA pod koniec grudnia; światowa - środek stycznia 2015. <br />
<br />
<!-- start: video_youtube_embed --><br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/IiVDtNjORbY" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<!-- end: video_youtube_embed --><br />
<br />
Ostatni wywiad przed śmiercią:<br />
<br />
<!-- start: video_youtube_embed --><br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/llLVMUlDpaE" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<!-- end: video_youtube_embed -->]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jersey Boys (EASTWOOD)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Jersey-Boys-EASTWOOD--3616</link>
			<pubDate>Fri, 18 Apr 2014 13:18:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Jersey-Boys-EASTWOOD--3616</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://fotozrzut.pl/zdjecia/71735198a7.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 71735198a7.jpg]" /><br />
<br />
Właśnie pojawił się plakat^ i zwiastun nadchodzącego filmu Clinta Eastwooda - <span style="font-style: italic;">Jersey Boys</span>. Wygląda to jakby Clint obejrzał <span style="font-style: italic;">Chłopców z ferajny</span> i postanowił nakręcić taki film ale o muzykach!<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/fY0YmsVNq_Q?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Trailer IMO zajebisty, film zapowiada się nieźle, a jako fan Eastwooda rzucam wszystko i oglądam gdy tylko będzie... dobra wersja w sieci, bo Polska premiera tylko 12 września - <span style="font-weight: bold;">3 miesiące po Amerykańskiej premierze!</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://fotozrzut.pl/zdjecia/71735198a7.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 71735198a7.jpg]" /><br />
<br />
Właśnie pojawił się plakat^ i zwiastun nadchodzącego filmu Clinta Eastwooda - <span style="font-style: italic;">Jersey Boys</span>. Wygląda to jakby Clint obejrzał <span style="font-style: italic;">Chłopców z ferajny</span> i postanowił nakręcić taki film ale o muzykach!<br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/fY0YmsVNq_Q?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Trailer IMO zajebisty, film zapowiada się nieźle, a jako fan Eastwooda rzucam wszystko i oglądam gdy tylko będzie... dobra wersja w sieci, bo Polska premiera tylko 12 września - <span style="font-weight: bold;">3 miesiące po Amerykańskiej premierze!</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[J. Edgar (2011)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-J-Edgar-2011--2573</link>
			<pubDate>Mon, 20 Feb 2012 19:35:43 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-J-Edgar-2011--2573</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://www.new-video.de/co/rc/r.j-edgar11wb.jpg" border="0" alt="[Obrazek: r.j-edgar11wb.jpg]" /><br />
<br />
<span style="font-style: italic;">Jako zwierzchnik amerykańskich organów ścigania przez prawie pięćdziesiąt lat, J. Edgar Hoover budził postrach i podziw, był przeklinany i szanowany. Ale za zamkniętymi drzwiami skrywał tajemnice, które mogły zniszczyć jego wizerunek, karierę i życie. Nominowany do Oscara Leonardo DiCaprio ("Incepcja", "Krwawy diament") wciela się w tytułową rolę J. Edgara w dramacie, który ukazuje publiczne i prywatne życie jednej z najbardziej wpływowych, kontrowersyjnych i tajemniczych postaci XX wieku.</span> - za Filmweb<br />
<br />
<br />
Jest dobrze, mimo to kilka rzeczy tutaj wyraźnie nie pykło. Scenariusz daje radę - film trwa ponad 2 godziny, udało się na szczęście odpowiednio rozłożyć akcenty. Wątek "obyczajowy" jest zdecydowanie najmocniejszy, dzięki dobrym dialogom, scenom oraz aktorstwu DiCaprio, bliźniaka z <span style="font-style: italic;">The Social Network</span> oraz apodyktycznej Dench. Praprzyczynę powstania FBI również świetnie ukazano, w dodatku od początku do 3/4 filmu przewija się motyw poszukiwania porywacza dziecka - ten także daje radę. Co psuje dobre wrażenie, to kompletnie OLANY wątek zabójstwa Kennedy'ego (to wręcz niewiarygodne), nieznośny w sposobie mówienia (i tego, co mówi) podstarzały DiCaprio oraz katastrofalna charakteryzacja. Twarze aktorów (poza Watts) przypominają wysmarowane serem z pizzy, co szczególnie bije po oczach w przypadku Armie Hammera.<br />
<br />
W sumie to solidna i nie do końca podręcznikowa biografia bardzo ciekawej persony, a przy tym temat, z którego można było wyciągnąć znaczenie więcej (kwestie polityczne, kulisy śledztwa w sprawie JFK, itd.).<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">7 / 10</span><br />
<br />
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://www.new-video.de/co/rc/r.j-edgar11wb.jpg" border="0" alt="[Obrazek: r.j-edgar11wb.jpg]" /><br />
<br />
<span style="font-style: italic;">Jako zwierzchnik amerykańskich organów ścigania przez prawie pięćdziesiąt lat, J. Edgar Hoover budził postrach i podziw, był przeklinany i szanowany. Ale za zamkniętymi drzwiami skrywał tajemnice, które mogły zniszczyć jego wizerunek, karierę i życie. Nominowany do Oscara Leonardo DiCaprio ("Incepcja", "Krwawy diament") wciela się w tytułową rolę J. Edgara w dramacie, który ukazuje publiczne i prywatne życie jednej z najbardziej wpływowych, kontrowersyjnych i tajemniczych postaci XX wieku.</span> - za Filmweb<br />
<br />
<br />
Jest dobrze, mimo to kilka rzeczy tutaj wyraźnie nie pykło. Scenariusz daje radę - film trwa ponad 2 godziny, udało się na szczęście odpowiednio rozłożyć akcenty. Wątek "obyczajowy" jest zdecydowanie najmocniejszy, dzięki dobrym dialogom, scenom oraz aktorstwu DiCaprio, bliźniaka z <span style="font-style: italic;">The Social Network</span> oraz apodyktycznej Dench. Praprzyczynę powstania FBI również świetnie ukazano, w dodatku od początku do 3/4 filmu przewija się motyw poszukiwania porywacza dziecka - ten także daje radę. Co psuje dobre wrażenie, to kompletnie OLANY wątek zabójstwa Kennedy'ego (to wręcz niewiarygodne), nieznośny w sposobie mówienia (i tego, co mówi) podstarzały DiCaprio oraz katastrofalna charakteryzacja. Twarze aktorów (poza Watts) przypominają wysmarowane serem z pizzy, co szczególnie bije po oczach w przypadku Armie Hammera.<br />
<br />
W sumie to solidna i nie do końca podręcznikowa biografia bardzo ciekawej persony, a przy tym temat, z którego można było wyciągnąć znaczenie więcej (kwestie polityczne, kulisy śledztwa w sprawie JFK, itd.).<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">7 / 10</span><br />
<br />
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Million Dollar Baby(reż. Clint Eastwood)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Million-Dollar-Baby-re%C5%BC-Clint-Eastwood--1812</link>
			<pubDate>Thu, 03 Jun 2010 20:50:57 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Million-Dollar-Baby-re%C5%BC-Clint-Eastwood--1812</guid>
			<description><![CDATA[Dlaczego nie ma tematu o tym filmie? Być może się skrył tak mocno w zamętach forum, ze nie sposób go odszukać? Bo jeśli nie ma to grzech karygodny.<br />
Postaram się to naprawić.<br />
Million Dollar Baby film tego pana:<br />
<img src="http://frecuenciax.files.wordpress.com/2009/03/clint-eastwood-picture-1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: clint-eastwood-picture-1.jpg]" /> <br />
Czyli jednego z największych kozaków wśród starszego pokolenia aktorskiego(reżyserskiego jak kto woli)<br />
Śmietanaka aktorska między innymi- nie grzesząca urodą Hilary Swank oraz Morgan Freeman.<br />
Ale do rzeczy. Obraz przedstawia historie dziewki która za wszelką cenę pragnie osiągnąć sukces w boksie. O pomoc zwraca się do nieco zgorzkniałego, ale wielkiego trenera który wielu chłopa wytrenował. Z początku jest oporny by po jakimś czasie zająć się ambitną podopieczną. Więcej na temat fabuły pisać nie mam zamiaru. Nie trzeba psuć zabawy tym co jeszcze filmu nie widzieli.<br />
<br />
A jest na co patrzeć. Przepiękna historia która z gorzkim, smutnym i ryjącym beret zakończeniem wbija się w widza niczym rozgrzany pręt. Teraz parę godzin po seansie nie mogę odgonić ostatnich 20 min. Zostałem wbity w w ziemię, przewałkowany, zjedzony i wypruty. Emocjonalnie Clint niszczy tym co pokazuje. Nawet największy twardziel klapnie na dupę i zapłacze potokiem łez. Co tu dużo mówić- jeden z najlepszych dramatów w dziejach i absolutne arcydzieło filmowe.<br />
Aktorsko rewelacja. Clint jak zwykle na swój własny sposób jest zajebistym gościem, Swank budzi podziw- zagrała niesamowicie. Zaraz za nimi jest Freeman który jakby w cieniu tej dwójki, ale też nie najgorzej.<br />
Polecam gorąco wszystkim tym co nie widzieli i zachęcam by czym prędzej nadrobili zaległość.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Dlaczego nie ma tematu o tym filmie? Być może się skrył tak mocno w zamętach forum, ze nie sposób go odszukać? Bo jeśli nie ma to grzech karygodny.<br />
Postaram się to naprawić.<br />
Million Dollar Baby film tego pana:<br />
<img src="http://frecuenciax.files.wordpress.com/2009/03/clint-eastwood-picture-1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: clint-eastwood-picture-1.jpg]" /> <br />
Czyli jednego z największych kozaków wśród starszego pokolenia aktorskiego(reżyserskiego jak kto woli)<br />
Śmietanaka aktorska między innymi- nie grzesząca urodą Hilary Swank oraz Morgan Freeman.<br />
Ale do rzeczy. Obraz przedstawia historie dziewki która za wszelką cenę pragnie osiągnąć sukces w boksie. O pomoc zwraca się do nieco zgorzkniałego, ale wielkiego trenera który wielu chłopa wytrenował. Z początku jest oporny by po jakimś czasie zająć się ambitną podopieczną. Więcej na temat fabuły pisać nie mam zamiaru. Nie trzeba psuć zabawy tym co jeszcze filmu nie widzieli.<br />
<br />
A jest na co patrzeć. Przepiękna historia która z gorzkim, smutnym i ryjącym beret zakończeniem wbija się w widza niczym rozgrzany pręt. Teraz parę godzin po seansie nie mogę odgonić ostatnich 20 min. Zostałem wbity w w ziemię, przewałkowany, zjedzony i wypruty. Emocjonalnie Clint niszczy tym co pokazuje. Nawet największy twardziel klapnie na dupę i zapłacze potokiem łez. Co tu dużo mówić- jeden z najlepszych dramatów w dziejach i absolutne arcydzieło filmowe.<br />
Aktorsko rewelacja. Clint jak zwykle na swój własny sposób jest zajebistym gościem, Swank budzi podziw- zagrała niesamowicie. Zaraz za nimi jest Freeman który jakby w cieniu tej dwójki, ale też nie najgorzej.<br />
Polecam gorąco wszystkim tym co nie widzieli i zachęcam by czym prędzej nadrobili zaległość.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Unforgiven (1992) reż. Clint Eastwood]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Unforgiven-1992-re%C5%BC-Clint-Eastwood--1662</link>
			<pubDate>Sat, 23 Jan 2010 13:41:41 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Unforgiven-1992-re%C5%BC-Clint-Eastwood--1662</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://home.surewest.net/pacobird/Ebay/1SIXTH/Unforgiven2.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Unforgiven2.jpg]" /><br />
<br />
oglądając ostatnio <span style="font-style: italic;">Bez przebaczenia</span> - drugi najlepszy film, jaki w życiu widziałem - uderzyła mnie myśl następująca: "jaka, u licha, dekonstrukcja mitu?"<br />
<br />
wiadomo, jak to z krytykami jest: obejrzą film i zaraz muszą napisać coś mądrego. na tę chwile nie podejmę się rozstrzygnięcia, czy większość z nich umówiła się co do tego, że będą pisać o <span style="font-style: italic;">Unforgiven</span> jako o "tragedii zbudowanej na gruzach mitu" (co, nie przeczę, ładnie brzmi) czy może po prostu musieli wyrobić wierszówkę i napisać cokolwiek, byle było. <br />
<br />
bo spójrzmy na ten film chłodnym, analitycznym okiem, bez spuszczania się i gadania o dekonstrukcji czegoś tam. <br />
<br />
co widzimy? <br />
<br />
widzimy starego dziada, który ledwo wiąże koniec z końcem, samotnie chowając dwoje bachorów i przepychając świnie z koryta do koryta, a wszystko to na jakiejś zapuszczonej farmie zbitej z paru desek w miejscu, gdzie nikt nie przejeżdża, a jeżeli przejeżdża, to raz na ruski rok. <br />
<br />
ów dziad, kiedyś skurwysyński morderca i pewnie po byku rewolwerowiec, dzisiaj nie potrafi dosiąść konia, a i ze strzelaniem do puszki ma problemy. <br />
<br />
jego przyjaciel - też dziad - żyje na trochę ładniejszej farmie i w sumie też nie robi nic, co przyprawiałoby o szybsze bicie serca kinomana otrzaskanego w twórczości Peckinpaha czy Leone. <br />
<br />
trzeci do kompletu to żółtodziób z aspiracjami do bycia skurwysyńskim killerem. krótkowidz. strzela na oślep, bo nie dowidzi dalej niż 10 jardów. <br />
<br />
ktoś tu se żarty robi czy jak? <br />
<br />
dalej jest jeszcze lepiej: gdy przychodzi co do czego, czyli do wyeliminowania zawodników, którzy pocięli kurwę w burdelu, dziad nr 2 (freeman) nie może strzelić do kolesia, łamie się, psychika mu siada, oddaje broń dziadowi nr 1 (eastwood). ten w końcu - za trzecim chyba razem - oddaje celny strzał. chłopak dostaje kule w wątrobę, umiera, wołając o wodę. <br />
<br />
w tej jednej scenie eastwood obala kilka westernowych schematów: że przeciwnicy głównego bohatera to pampry z tektury, które po pierwszym lepszym strzale padają bez czucia i że główny badass ma sokoli wzrok i bez trudu potrafi ustrzelić człowieka. wszystkie te mity upadają jeden po drugim. <br />
<br />
do tego momentu uprawnione jest gadanie, że <span style="font-style: italic;">Unforgiven</span> to "tragedia wzniesiona na zgliszczach mitu", "dekonstrukcja westernu" i inne takie mądre hasełka. <br />
<br />
to, co się dzieje potem... klękajcie narody. czegoś takiego, takiej nieprawdopodobnej epy skondensowanej w 8 minutach filmu nigdy moje oczy nie widziały. <br />
<br />
eastwood wpada do baru, w którym imprezuje ekipa odpowiedzialna za zamordowanie jego przyjaciela. wylot lufy kieruje w stronę szeryfa. i pyta: "kto jest właścicielem tego sracza?"<br />
<br />
dalej wiadomo: rozwałka. 5 chłopa pada trupem, co munny kwituje tekstem: "zawsze miałem dobra rękę do zabijania". <br />
<br />
do kogo się zwraca? do pismaka. tego samego pismaka, który wcześniej budował legendę anglo-boba (nawiasem, koleś fajnie nawija o monarchii), potem szeryfa, a teraz - jako naoczny świadek wydarzeń w big whiskey - utrwali legendę williamam munny'ego. to wydarzyło się "naprawdę" - william munny własnoręcznie położył trupem 5 uzbrojonych chłopa i nie ma bata - pod piórem pana kronikarza, autora "Kaczora Śmierci", przejdzie do legendy wild westu. legenda przetrwa. <br />
<br />
mało tego!<br />
<br />
w jednej z ostatnich scen munny staje na tle amerykańskiej flagi i wygłasza mówkę, którą wygłaszał w tej bądź innej formie nieskończoną ilość razy w filmach, które z jakiegoś powodu w odróżnieniu od <span style="font-style: italic;">Unforgiven</span> uznawane są za "utrwalające mit wild westu". mówi: <br />
<br />
<img src="http://bztv.typepad.com/moviessquared/images/unforgiven.jpg" border="0" alt="[Obrazek: unforgiven.jpg]" /> <br />
<span style="font-size: 20pt;">You better not cut up, nor otherwise harm no whores... <br />
or I'll come back and kill every one of you sons of bitches.</span><br />
<br />
kapitalne użycie jankeskiego sztandaru, kapitalna symbolika i kapitalny hołd dla najwspanialszego gatunku filmowego ever. <br />
<br />
tyle mam do powiedzenia w kwestii dekonstrukcji mitów przez Clinta. <br />
<br />
<img src="http://3.bp.blogspot.com/_Y2F7daFbH4M/SdgTTFRMhHI/AAAAAAAABEg/aNSaOpAGx7U/s400/1993+clint-eastwood+unforgiven+oscars.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 1993+clint-eastwood+unforgiven+oscars.jpg]" /> <br />
<span style="font-size: 20pt;">ha ha ha mam oskary, a wy nie</span><br />
<br />
<br />
p.s.<br />
odnotowaliście, że w big whiskey nie ma sądów? ani sędziego? szeryf dzierży władze absolutną.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://home.surewest.net/pacobird/Ebay/1SIXTH/Unforgiven2.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Unforgiven2.jpg]" /><br />
<br />
oglądając ostatnio <span style="font-style: italic;">Bez przebaczenia</span> - drugi najlepszy film, jaki w życiu widziałem - uderzyła mnie myśl następująca: "jaka, u licha, dekonstrukcja mitu?"<br />
<br />
wiadomo, jak to z krytykami jest: obejrzą film i zaraz muszą napisać coś mądrego. na tę chwile nie podejmę się rozstrzygnięcia, czy większość z nich umówiła się co do tego, że będą pisać o <span style="font-style: italic;">Unforgiven</span> jako o "tragedii zbudowanej na gruzach mitu" (co, nie przeczę, ładnie brzmi) czy może po prostu musieli wyrobić wierszówkę i napisać cokolwiek, byle było. <br />
<br />
bo spójrzmy na ten film chłodnym, analitycznym okiem, bez spuszczania się i gadania o dekonstrukcji czegoś tam. <br />
<br />
co widzimy? <br />
<br />
widzimy starego dziada, który ledwo wiąże koniec z końcem, samotnie chowając dwoje bachorów i przepychając świnie z koryta do koryta, a wszystko to na jakiejś zapuszczonej farmie zbitej z paru desek w miejscu, gdzie nikt nie przejeżdża, a jeżeli przejeżdża, to raz na ruski rok. <br />
<br />
ów dziad, kiedyś skurwysyński morderca i pewnie po byku rewolwerowiec, dzisiaj nie potrafi dosiąść konia, a i ze strzelaniem do puszki ma problemy. <br />
<br />
jego przyjaciel - też dziad - żyje na trochę ładniejszej farmie i w sumie też nie robi nic, co przyprawiałoby o szybsze bicie serca kinomana otrzaskanego w twórczości Peckinpaha czy Leone. <br />
<br />
trzeci do kompletu to żółtodziób z aspiracjami do bycia skurwysyńskim killerem. krótkowidz. strzela na oślep, bo nie dowidzi dalej niż 10 jardów. <br />
<br />
ktoś tu se żarty robi czy jak? <br />
<br />
dalej jest jeszcze lepiej: gdy przychodzi co do czego, czyli do wyeliminowania zawodników, którzy pocięli kurwę w burdelu, dziad nr 2 (freeman) nie może strzelić do kolesia, łamie się, psychika mu siada, oddaje broń dziadowi nr 1 (eastwood). ten w końcu - za trzecim chyba razem - oddaje celny strzał. chłopak dostaje kule w wątrobę, umiera, wołając o wodę. <br />
<br />
w tej jednej scenie eastwood obala kilka westernowych schematów: że przeciwnicy głównego bohatera to pampry z tektury, które po pierwszym lepszym strzale padają bez czucia i że główny badass ma sokoli wzrok i bez trudu potrafi ustrzelić człowieka. wszystkie te mity upadają jeden po drugim. <br />
<br />
do tego momentu uprawnione jest gadanie, że <span style="font-style: italic;">Unforgiven</span> to "tragedia wzniesiona na zgliszczach mitu", "dekonstrukcja westernu" i inne takie mądre hasełka. <br />
<br />
to, co się dzieje potem... klękajcie narody. czegoś takiego, takiej nieprawdopodobnej epy skondensowanej w 8 minutach filmu nigdy moje oczy nie widziały. <br />
<br />
eastwood wpada do baru, w którym imprezuje ekipa odpowiedzialna za zamordowanie jego przyjaciela. wylot lufy kieruje w stronę szeryfa. i pyta: "kto jest właścicielem tego sracza?"<br />
<br />
dalej wiadomo: rozwałka. 5 chłopa pada trupem, co munny kwituje tekstem: "zawsze miałem dobra rękę do zabijania". <br />
<br />
do kogo się zwraca? do pismaka. tego samego pismaka, który wcześniej budował legendę anglo-boba (nawiasem, koleś fajnie nawija o monarchii), potem szeryfa, a teraz - jako naoczny świadek wydarzeń w big whiskey - utrwali legendę williamam munny'ego. to wydarzyło się "naprawdę" - william munny własnoręcznie położył trupem 5 uzbrojonych chłopa i nie ma bata - pod piórem pana kronikarza, autora "Kaczora Śmierci", przejdzie do legendy wild westu. legenda przetrwa. <br />
<br />
mało tego!<br />
<br />
w jednej z ostatnich scen munny staje na tle amerykańskiej flagi i wygłasza mówkę, którą wygłaszał w tej bądź innej formie nieskończoną ilość razy w filmach, które z jakiegoś powodu w odróżnieniu od <span style="font-style: italic;">Unforgiven</span> uznawane są za "utrwalające mit wild westu". mówi: <br />
<br />
<img src="http://bztv.typepad.com/moviessquared/images/unforgiven.jpg" border="0" alt="[Obrazek: unforgiven.jpg]" /> <br />
<span style="font-size: 20pt;">You better not cut up, nor otherwise harm no whores... <br />
or I'll come back and kill every one of you sons of bitches.</span><br />
<br />
kapitalne użycie jankeskiego sztandaru, kapitalna symbolika i kapitalny hołd dla najwspanialszego gatunku filmowego ever. <br />
<br />
tyle mam do powiedzenia w kwestii dekonstrukcji mitów przez Clinta. <br />
<br />
<img src="http://3.bp.blogspot.com/_Y2F7daFbH4M/SdgTTFRMhHI/AAAAAAAABEg/aNSaOpAGx7U/s400/1993+clint-eastwood+unforgiven+oscars.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 1993+clint-eastwood+unforgiven+oscars.jpg]" /> <br />
<span style="font-size: 20pt;">ha ha ha mam oskary, a wy nie</span><br />
<br />
<br />
p.s.<br />
odnotowaliście, że w big whiskey nie ma sądów? ani sędziego? szeryf dzierży władze absolutną.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Invictus]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Invictus--1625</link>
			<pubDate>Thu, 31 Dec 2009 14:23:00 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Invictus--1625</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">"Invictus"</span> - nowy Clint, oczywiście jak zwykle dobry. Film o Nelsonie i rugby, świetny Freeman jako Nelson właśnie, niezły Damon w roli Pienaara, kapitana kadry RPA w rugby - film oczywiście oparty na faktach, ale bardzo przyjemnie się ogląda, kapitalnie nakręcone mecze, trochę banałów i typowych dla biograficznych filmików wiks, ale ogólnie wszystko jak najbardziej in plus. W filmie przemieszane są 3 równocześnie rozgrywające się wątki - ten z Mandelą, wątek jego ochroniarzy no i ten z rugbystami - wszystko oczywiście bardzo ładnie przez Clinta pokazane a ostatni mecz nawet fajnie trzyma w napięciu (chociaż i tak wiadomo kto wygra - ot, historia). Jak ktoś lubi tego typu biograficzno-sportowe kino nie powinien się zawieść. 7/10]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">"Invictus"</span> - nowy Clint, oczywiście jak zwykle dobry. Film o Nelsonie i rugby, świetny Freeman jako Nelson właśnie, niezły Damon w roli Pienaara, kapitana kadry RPA w rugby - film oczywiście oparty na faktach, ale bardzo przyjemnie się ogląda, kapitalnie nakręcone mecze, trochę banałów i typowych dla biograficznych filmików wiks, ale ogólnie wszystko jak najbardziej in plus. W filmie przemieszane są 3 równocześnie rozgrywające się wątki - ten z Mandelą, wątek jego ochroniarzy no i ten z rugbystami - wszystko oczywiście bardzo ładnie przez Clinta pokazane a ostatni mecz nawet fajnie trzyma w napięciu (chociaż i tak wiadomo kto wygra - ot, historia). Jak ktoś lubi tego typu biograficzno-sportowe kino nie powinien się zawieść. 7/10]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[A Perfect World (Eastwood, 1993)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-A-Perfect-World-Eastwood-1993--1553</link>
			<pubDate>Mon, 23 Nov 2009 00:25:54 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-A-Perfect-World-Eastwood-1993--1553</guid>
			<description><![CDATA[kto obejrzał perfect world i nie uronił łzy, ten niech się lepiej do tego nie przyznaje. <br />
<br />
<img src="http://nighthawknews.files.wordpress.com/2009/09/perfectworld.jpg" border="0" alt="[Obrazek: perfectworld.jpg]" /> <br />
<br />
gorąca jesień 1963 roku, tuż przed zamordowaniem kennedyâego w dallas. butch haynes przemierza Teksas kradzionym samochodem. celem podróży jest Alaska, gdzie przebywa jego ojciec. facet miał niełatwe dzieciństwo: tatuś wiecznie nieobecny, matka prostytutka i na dodatek nowy orlean jako miejsce dorastania. będąc nastoletnim smarkiem zabił człowieka w obronie matki. teraz ucieka przed policją, niańcząc przy okazji dzieciaka, którego porwał z domu. wkrótce wytworzy się pomiędzy nimi silna ojcowsko-synowska wieź na śmierć i życie. <br />
<br />
o samy filmie nie będę za wiele gadał poza tym, że jest wybitny, costner gra role życia, a eastwood tradycyjnie już opowiada o sprawach wielkiej wagi nie owijając niczego w bawełnę, w sposób bezceremonialny i prosty - tym razem tak delikatnie miedzy oczy o czasach porozbijanych rodzin, o tym, jak ważny jest dobry wzorzec mężczyzny (i kobiety) w procesie dorastania dziecka. <br />
<br />
oglądając przedwczoraj perfect world (który to już raz? dwudziesty?), uderzyło mnie znienacka, że przecież jeszcze nie tak dawno temu normalna rodzina to było małżeństwo z kilkorgiem dzieciaków, mieszkające z dziadkami i całą tę czeredą utrzymywał mężczyzna, a dzieci skądś wiedziały, że trzeba powiedzieć "dzień dobry". teraz ojciec pracuje, matka się "realizuje", snując się po korytarzach biur i przekładając "bardzo ważne kwity" z półki na półkę, a synek siedzi u zamożniejszego kolegi przy komputerze (jeśli ma szczęście), podczas gdy córka puszcza się w centrum handlowym, bo tata i mama niestety nie mają kasy na nowy telefon. <br />
<br />
coś się jebie na tym naszym doskonałym świecie i to nie na żarty. kto będzie nam o tym przypominał, jak zabraknie starych kowbojów? <br />
<br />
<img src="http://gfx.filmweb.pl/blog/349239/322059.1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 322059.1.jpg]" /> <br />
<br />
10/10]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[kto obejrzał perfect world i nie uronił łzy, ten niech się lepiej do tego nie przyznaje. <br />
<br />
<img src="http://nighthawknews.files.wordpress.com/2009/09/perfectworld.jpg" border="0" alt="[Obrazek: perfectworld.jpg]" /> <br />
<br />
gorąca jesień 1963 roku, tuż przed zamordowaniem kennedyâego w dallas. butch haynes przemierza Teksas kradzionym samochodem. celem podróży jest Alaska, gdzie przebywa jego ojciec. facet miał niełatwe dzieciństwo: tatuś wiecznie nieobecny, matka prostytutka i na dodatek nowy orlean jako miejsce dorastania. będąc nastoletnim smarkiem zabił człowieka w obronie matki. teraz ucieka przed policją, niańcząc przy okazji dzieciaka, którego porwał z domu. wkrótce wytworzy się pomiędzy nimi silna ojcowsko-synowska wieź na śmierć i życie. <br />
<br />
o samy filmie nie będę za wiele gadał poza tym, że jest wybitny, costner gra role życia, a eastwood tradycyjnie już opowiada o sprawach wielkiej wagi nie owijając niczego w bawełnę, w sposób bezceremonialny i prosty - tym razem tak delikatnie miedzy oczy o czasach porozbijanych rodzin, o tym, jak ważny jest dobry wzorzec mężczyzny (i kobiety) w procesie dorastania dziecka. <br />
<br />
oglądając przedwczoraj perfect world (który to już raz? dwudziesty?), uderzyło mnie znienacka, że przecież jeszcze nie tak dawno temu normalna rodzina to było małżeństwo z kilkorgiem dzieciaków, mieszkające z dziadkami i całą tę czeredą utrzymywał mężczyzna, a dzieci skądś wiedziały, że trzeba powiedzieć "dzień dobry". teraz ojciec pracuje, matka się "realizuje", snując się po korytarzach biur i przekładając "bardzo ważne kwity" z półki na półkę, a synek siedzi u zamożniejszego kolegi przy komputerze (jeśli ma szczęście), podczas gdy córka puszcza się w centrum handlowym, bo tata i mama niestety nie mają kasy na nowy telefon. <br />
<br />
coś się jebie na tym naszym doskonałym świecie i to nie na żarty. kto będzie nam o tym przypominał, jak zabraknie starych kowbojów? <br />
<br />
<img src="http://gfx.filmweb.pl/blog/349239/322059.1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 322059.1.jpg]" /> <br />
<br />
10/10]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gran Torino [reż. Clint Eastwood]]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Gran-Torino-re%C5%BC-Clint-Eastwood--447</link>
			<pubDate>Sun, 18 Jan 2009 02:47:18 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Gran-Torino-re%C5%BC-Clint-Eastwood--447</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://img525.imageshack.us/img525/7372/beztytuurf0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: beztytuurf0.jpg]" /><br />
<br />
wspaniały film. w newralgicznych momentach na maksa niekonwencjonalny i subtelny. byłem pewien, że po "milion dollar baby" eastwood definitywnie zamknął najbardziej płody ideologicznie rozdział swojego życia. na szczęście tak się nie stało. poczciwy człowiek myśli: wszystko zostało już powiedziane i napisane i rozkłada ramiona w akcie bezradności. czasami warto jednak poczekać na eastwooda, bo ten z pewnością przekaże w spadku ludzkości coś nietuzinkowego. to właśnie uczynił w gran torino - wziął na warsztat swój ulubiony motyw i spowodował, że przecierałem oczy ze zdumienia. nie umiem wytłumaczyć, jak ten stary wyga to robi, ale co do jednego nie mam żadnych złudzeń: światopogląd eastwoodwoski, eastwoodwoski styl kręcenia filmów i opowiadania historii - to trzeba zachować dla potomności, objąć ochroną jak gatunki zagrożone wyginięciem (bo nikt już dzisiaj nie myśli jak on - i tu nawet nie chodzi o oldskul realizacyjny). refleksje eastwooda na temat życia, śmierci, miłości - to są bezcenne rzeczy, bardzo mądre, ale nie w jakiś zawikłany, erudycyjny sposób. kiedy eastwood opowiada, odnoszę wrażenie, jakby dotykał magicznej struny. dzieje się tak od czasu "doskonałego świata".<br />
<br />
wszystkie najważniejsze przypowieści, poczynając od "perfect world", a na "million dollar baby" kończąc, zdradzają obecność typowo eastwoodowskiego schematu narracyjnego. co prawda, "mystic river" przełamuje ten schemat z przyczyn oczywistych - mnogość postaci, lecz na dobrą sprawę w każdej z tych postaci można odnaleźć jego elementy. tak więc na początku jest sobie zgorzkniały, gruboskórny bohater - zawsze mężczyzna - który spotyka na swojej drodze dziecko albo kobietę. ten mężczyzna nigdy nie jest zły do szpiku kości. jest cynikiem, lecz nie do przesady. dźwiga krzyż, izoluje się od otoczenia. pod wpływem kobiety (albo dziecka) mężczyzna zaczyna się zmieniać. kiedy przemiana dobiega końca, przychodzi moment rozliczenia. i ten właśnie moment, ta szczególna, kulminacyjna chwila w życiu mężczyzny, jest niczym nokautujący cios w szczękę. nie łzawy monolog (eastwood często staje w takich sytuacjach tyłem do kamery), nie łopatologiczne blubranie, ale ujęcie-gest, jedno krótkie zdanie, chrząkniecie, spojrzenie. oto cały clint eastwood. nikt nie kręci tak jak on. prawdziwy maestro. klasyk, który znalazł sposób na to, by poskromić górnolotne myśli szlachetną prostotą. nie surowością, ale prostotą, bo prostota rzadko bywa surowa. <br />
<br />
kiedy wreszcie eastwoodwi podwinie się noga? kiedy gość nakręci słaby film? nie miałem jeszcze okazji obejrzeć changeling, ale naprawdę chciałbym zobaczyć jakiegoś gniota spod jego ręki. w końcu najlepszym zdarza się popełnić buractwo. gniot sygnowany nazwiskiem eastwood - to byłoby wydarzenie godne odnotowania w kronikach.<br />
<br />
ps<br />
rok 2009 dopiero się zaczął, ale ja już mam kandydata do najlepszej sceny: jak przyjdzie co do czego, oddam swój głos na scene spowiedzi w gran torino. mistrzostwo świata. no chyba ze w międzyczasie michael mann wysmaży jakąś epicką wyminę ognia podczas uwalniania dillingera z paki. wtedy może zmienię zdanie<img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://img525.imageshack.us/img525/7372/beztytuurf0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: beztytuurf0.jpg]" /><br />
<br />
wspaniały film. w newralgicznych momentach na maksa niekonwencjonalny i subtelny. byłem pewien, że po "milion dollar baby" eastwood definitywnie zamknął najbardziej płody ideologicznie rozdział swojego życia. na szczęście tak się nie stało. poczciwy człowiek myśli: wszystko zostało już powiedziane i napisane i rozkłada ramiona w akcie bezradności. czasami warto jednak poczekać na eastwooda, bo ten z pewnością przekaże w spadku ludzkości coś nietuzinkowego. to właśnie uczynił w gran torino - wziął na warsztat swój ulubiony motyw i spowodował, że przecierałem oczy ze zdumienia. nie umiem wytłumaczyć, jak ten stary wyga to robi, ale co do jednego nie mam żadnych złudzeń: światopogląd eastwoodwoski, eastwoodwoski styl kręcenia filmów i opowiadania historii - to trzeba zachować dla potomności, objąć ochroną jak gatunki zagrożone wyginięciem (bo nikt już dzisiaj nie myśli jak on - i tu nawet nie chodzi o oldskul realizacyjny). refleksje eastwooda na temat życia, śmierci, miłości - to są bezcenne rzeczy, bardzo mądre, ale nie w jakiś zawikłany, erudycyjny sposób. kiedy eastwood opowiada, odnoszę wrażenie, jakby dotykał magicznej struny. dzieje się tak od czasu "doskonałego świata".<br />
<br />
wszystkie najważniejsze przypowieści, poczynając od "perfect world", a na "million dollar baby" kończąc, zdradzają obecność typowo eastwoodowskiego schematu narracyjnego. co prawda, "mystic river" przełamuje ten schemat z przyczyn oczywistych - mnogość postaci, lecz na dobrą sprawę w każdej z tych postaci można odnaleźć jego elementy. tak więc na początku jest sobie zgorzkniały, gruboskórny bohater - zawsze mężczyzna - który spotyka na swojej drodze dziecko albo kobietę. ten mężczyzna nigdy nie jest zły do szpiku kości. jest cynikiem, lecz nie do przesady. dźwiga krzyż, izoluje się od otoczenia. pod wpływem kobiety (albo dziecka) mężczyzna zaczyna się zmieniać. kiedy przemiana dobiega końca, przychodzi moment rozliczenia. i ten właśnie moment, ta szczególna, kulminacyjna chwila w życiu mężczyzny, jest niczym nokautujący cios w szczękę. nie łzawy monolog (eastwood często staje w takich sytuacjach tyłem do kamery), nie łopatologiczne blubranie, ale ujęcie-gest, jedno krótkie zdanie, chrząkniecie, spojrzenie. oto cały clint eastwood. nikt nie kręci tak jak on. prawdziwy maestro. klasyk, który znalazł sposób na to, by poskromić górnolotne myśli szlachetną prostotą. nie surowością, ale prostotą, bo prostota rzadko bywa surowa. <br />
<br />
kiedy wreszcie eastwoodwi podwinie się noga? kiedy gość nakręci słaby film? nie miałem jeszcze okazji obejrzeć changeling, ale naprawdę chciałbym zobaczyć jakiegoś gniota spod jego ręki. w końcu najlepszym zdarza się popełnić buractwo. gniot sygnowany nazwiskiem eastwood - to byłoby wydarzenie godne odnotowania w kronikach.<br />
<br />
ps<br />
rok 2009 dopiero się zaczął, ale ja już mam kandydata do najlepszej sceny: jak przyjdzie co do czego, oddam swój głos na scene spowiedzi w gran torino. mistrzostwo świata. no chyba ze w międzyczasie michael mann wysmaży jakąś epicką wyminę ognia podczas uwalniania dillingera z paki. wtedy może zmienię zdanie<img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Changeling, reż. Clint Eastwood]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Changeling-re%C5%BC-Clint-Eastwood--1097</link>
			<pubDate>Tue, 06 Jan 2009 15:25:08 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Changeling-re%C5%BC-Clint-Eastwood--1097</guid>
			<description><![CDATA[Clint należy do tych reżyserów, których nazwisko jest gwarancją bardzo dobrego i nietuzinkowego kina, które z jednej strony jest całkiem ambitne w prezentowaniu niebanalnej treści, z drugiej atrakcyjne nawet dla kogoś, kto nie zwykł pełnokrwistych dramatów obyczajowych oglądać (ergo: unika ich, bo tak). Od czasu wybitnego "Mystic River" wypatruję ze zdrowym zniecierpliwieniem każdego jego filmu. Odpowiada mi to nieśpieszne tempo, skupienie na emocjach, próba zmierzenia się z problemami niepopularnymi tj. moralnością, etyką. Clint nadaje ludzką twarz filmowym postaciom, które z tego powodu nie są posągami lub jakiegoś typu nośnikami określonego charakteru ze scenariusza. To lubię. Lubię nawet Clinta w tym, czego zazwyczaj nie lubię: gdy twórca doprowadza wszystko do końca tj. ocenia i wartościuje nie zostawiając miejsca na wątpliwości. Stary Clint jest facetem mądrym i dlatego warto słuchać co ma do powiedzenia. <br />
<br />
A jakie jest "Changeling" [w polskiej wersji "Oszukana"]? Bardzo solidne rzemiosło filmowe. Bardzo klasyczne w sposobie prezentowania fabuły i bardzo rzetelne, gdy mowa o aktorstwie i sposobie realizacji. Czyli Clint w wersji clintowej. Ogląda się świetnie, bo reżyser doskonale wie, jak zabawiać się emocjami widza. Doskonale pokazuje rozpacz, niepewność, rozczarowanie, wściekłość. Historia płynie sobie do ładnego końca, który jest w stanie zadowolić prawie każdego. Wszystko pięknie.<br />
<br />
Czego zabrakło? Nie chcę brzmieć jak ten, który na siłę doszukuje się dziur, więc powiem: niewiele zabrakło. Może tylko tyle, że w warstwie emocjonalnej film jest taki... prosty, jednoznaczny, przewidywalny [mimo twistów]. "Changeling" to historia z życia wzięta i to jest największa zaleta i zguba filmu, który jest jedynie opowieścią, a mniej - jak to było w przypadku "Mystic River", "Million Dollar Baby", "Unforgiven" - przypowieścią. Prawdy moralne? Wykład etyki wg Clinta? Nie tym razem, niestety. Dla kogo szkoda, dla kogo nie szkoda. Na pewno nie można zignorować. To bardzo dobry film.<br />
<br />
<br />
<br />
<img src="http://img61.imageshack.us/img61/1970/changelingmb9oi8.jpg" border="0" alt="[Obrazek: changelingmb9oi8.jpg]" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Clint należy do tych reżyserów, których nazwisko jest gwarancją bardzo dobrego i nietuzinkowego kina, które z jednej strony jest całkiem ambitne w prezentowaniu niebanalnej treści, z drugiej atrakcyjne nawet dla kogoś, kto nie zwykł pełnokrwistych dramatów obyczajowych oglądać (ergo: unika ich, bo tak). Od czasu wybitnego "Mystic River" wypatruję ze zdrowym zniecierpliwieniem każdego jego filmu. Odpowiada mi to nieśpieszne tempo, skupienie na emocjach, próba zmierzenia się z problemami niepopularnymi tj. moralnością, etyką. Clint nadaje ludzką twarz filmowym postaciom, które z tego powodu nie są posągami lub jakiegoś typu nośnikami określonego charakteru ze scenariusza. To lubię. Lubię nawet Clinta w tym, czego zazwyczaj nie lubię: gdy twórca doprowadza wszystko do końca tj. ocenia i wartościuje nie zostawiając miejsca na wątpliwości. Stary Clint jest facetem mądrym i dlatego warto słuchać co ma do powiedzenia. <br />
<br />
A jakie jest "Changeling" [w polskiej wersji "Oszukana"]? Bardzo solidne rzemiosło filmowe. Bardzo klasyczne w sposobie prezentowania fabuły i bardzo rzetelne, gdy mowa o aktorstwie i sposobie realizacji. Czyli Clint w wersji clintowej. Ogląda się świetnie, bo reżyser doskonale wie, jak zabawiać się emocjami widza. Doskonale pokazuje rozpacz, niepewność, rozczarowanie, wściekłość. Historia płynie sobie do ładnego końca, który jest w stanie zadowolić prawie każdego. Wszystko pięknie.<br />
<br />
Czego zabrakło? Nie chcę brzmieć jak ten, który na siłę doszukuje się dziur, więc powiem: niewiele zabrakło. Może tylko tyle, że w warstwie emocjonalnej film jest taki... prosty, jednoznaczny, przewidywalny [mimo twistów]. "Changeling" to historia z życia wzięta i to jest największa zaleta i zguba filmu, który jest jedynie opowieścią, a mniej - jak to było w przypadku "Mystic River", "Million Dollar Baby", "Unforgiven" - przypowieścią. Prawdy moralne? Wykład etyki wg Clinta? Nie tym razem, niestety. Dla kogo szkoda, dla kogo nie szkoda. Na pewno nie można zignorować. To bardzo dobry film.<br />
<br />
<br />
<br />
<img src="http://img61.imageshack.us/img61/1970/changelingmb9oi8.jpg" border="0" alt="[Obrazek: changelingmb9oi8.jpg]" />]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>