<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe - Filmy Olivera Stone'a]]></title>
		<link>https://forumkmf.pl/</link>
		<description><![CDATA[Forum KMF - internetowe cwaniaki i snoby filmowe - https://forumkmf.pl]]></description>
		<pubDate>Sun, 28 Jun 2026 12:01:28 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Alexander (2004)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Alexander-2004--6457</link>
			<pubDate>Fri, 13 May 2022 11:04:59 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Alexander-2004--6457</guid>
			<description><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/RlKJDwViNKs?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
@Mental przypomniał mi o istnieniu tego filmu <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/wink.gif" alt="Oczko" title="Oczko" class="smilie smilie_2" /> <br />
<br />
Oglądałem go jeszcze za czasów licealnych. Seans pamiętam, jak przez mgłę, ale czułem chyba lekkie rozczarowanie bo spodziewałem się nowego Gladiatora, a dostałem w sumie 3-godzinne mehowe historyczne nie-widowisko. Wydałem wtedy ciężko zarobione pieniądze rodziców, przeznaczone na moje kieszonkowe, na wydanie 2-płytowe DVD "Aleksandra". <br />
<br />
Dużo gadania, mało podbojów. Oliver Stone generalnie rozczarował, co nie? Niby wystawiłem 6/10, ale film na pewno do powtórki.<br />
<br />
Przygody Aleksandra będą jednym z moich priorytetów, zaraz obok filmu o wikingach Mela, jak już założę tę swoją wytwórnię filmową. Może nawet w formie 10-odcinkowego miniserialu.<br />
<br />
PS Chalamet na pewno nie dostanie roli Aleksandra.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/RlKJDwViNKs?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
@Mental przypomniał mi o istnieniu tego filmu <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/wink.gif" alt="Oczko" title="Oczko" class="smilie smilie_2" /> <br />
<br />
Oglądałem go jeszcze za czasów licealnych. Seans pamiętam, jak przez mgłę, ale czułem chyba lekkie rozczarowanie bo spodziewałem się nowego Gladiatora, a dostałem w sumie 3-godzinne mehowe historyczne nie-widowisko. Wydałem wtedy ciężko zarobione pieniądze rodziców, przeznaczone na moje kieszonkowe, na wydanie 2-płytowe DVD "Aleksandra". <br />
<br />
Dużo gadania, mało podbojów. Oliver Stone generalnie rozczarował, co nie? Niby wystawiłem 6/10, ale film na pewno do powtórki.<br />
<br />
Przygody Aleksandra będą jednym z moich priorytetów, zaraz obok filmu o wikingach Mela, jak już założę tę swoją wytwórnię filmową. Może nawet w formie 10-odcinkowego miniserialu.<br />
<br />
PS Chalamet na pewno nie dostanie roli Aleksandra.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Pluton]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Pluton--5824</link>
			<pubDate>Sun, 26 Sep 2021 00:09:37 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Pluton--5824</guid>
			<description><![CDATA[<img src="https://roberthorvat30.files.wordpress.com/2018/07/platoon_3.jpg" border="0" alt="[Obrazek: platoon_3.jpg]" /><br />
<br />
Zdziwiony jestem, że nie ma tematu poświęconemu temu filmowi (albo znikł podczas czystek moderatorskich), więc zakładam (bo po co ma zginąć w krótkiej piłki). Niedawno obejrzałem i jestem zachwycony. Chyba to pierwszy film tak mocno poświęcony wojnie wietnamskiej. W takim <span style="font-style: italic;">Czasie Apokalipsy</span> to było bardziej tło, podobnie <span style="font-style: italic;">Łowca jeleni</span> (ale tego oglądałem milion lat).<br />
<br />
Już początek pokazuje, że Wietnam to gówno. A film informuje, że akcja dzieje się w 1967 roku, czyli kiedy jeszcze amerykańska opinia publiczna była przychylna wojnie wietnamskiej (i ukrywano przed nią w jaki syf się pakowano). Pierwsza scena - świeży rekruci są powitani przez wfvorki z trupami, a Chris (czasy, gdy Charlie Sheen nie kojarzył się jednoznacznie z szaleństwem i dragami) z niepokojem spogląda na kogoś sponiewieranego i w liście do babci wspomina, że już po tygodniu nienawidzi Wietnamu. Lub jak potem żołnierzom odwala z tego wszystkiego w scenie zastraszania wioski niewinnych Wietnamczyków. To też pokazywało, że na wojnie nie ma dobrych czy złych - w zasadzie Barnesa nie nazwałbym negatywną postacią. To gość, który uodpornił się na to całe piekło i podchodzi do tego nihilistycznie, co ma odzwierciedlenie w finale.<br />
<br />
Zaskoczyłem się, że to słynne wyciąganie ramion wykonał Defoe, a nie Berenger.<br />
<br />
Zrealizowany też świetnie. Adagio for Strings idealnie pasuje do filmu i idealnie oddaje klimat jego tematyki. Innym majsterczykiem jest scena warty. Chris patrzy w przerażeniu, w tle głośny puls, a wszystko przetykane jest ujęciami jak z mgły wyłania się Wietkong.<br />
<br />
Świetny film.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="https://roberthorvat30.files.wordpress.com/2018/07/platoon_3.jpg" border="0" alt="[Obrazek: platoon_3.jpg]" /><br />
<br />
Zdziwiony jestem, że nie ma tematu poświęconemu temu filmowi (albo znikł podczas czystek moderatorskich), więc zakładam (bo po co ma zginąć w krótkiej piłki). Niedawno obejrzałem i jestem zachwycony. Chyba to pierwszy film tak mocno poświęcony wojnie wietnamskiej. W takim <span style="font-style: italic;">Czasie Apokalipsy</span> to było bardziej tło, podobnie <span style="font-style: italic;">Łowca jeleni</span> (ale tego oglądałem milion lat).<br />
<br />
Już początek pokazuje, że Wietnam to gówno. A film informuje, że akcja dzieje się w 1967 roku, czyli kiedy jeszcze amerykańska opinia publiczna była przychylna wojnie wietnamskiej (i ukrywano przed nią w jaki syf się pakowano). Pierwsza scena - świeży rekruci są powitani przez wfvorki z trupami, a Chris (czasy, gdy Charlie Sheen nie kojarzył się jednoznacznie z szaleństwem i dragami) z niepokojem spogląda na kogoś sponiewieranego i w liście do babci wspomina, że już po tygodniu nienawidzi Wietnamu. Lub jak potem żołnierzom odwala z tego wszystkiego w scenie zastraszania wioski niewinnych Wietnamczyków. To też pokazywało, że na wojnie nie ma dobrych czy złych - w zasadzie Barnesa nie nazwałbym negatywną postacią. To gość, który uodpornił się na to całe piekło i podchodzi do tego nihilistycznie, co ma odzwierciedlenie w finale.<br />
<br />
Zaskoczyłem się, że to słynne wyciąganie ramion wykonał Defoe, a nie Berenger.<br />
<br />
Zrealizowany też świetnie. Adagio for Strings idealnie pasuje do filmu i idealnie oddaje klimat jego tematyki. Innym majsterczykiem jest scena warty. Chris patrzy w przerażeniu, w tle głośny puls, a wszystko przetykane jest ujęciami jak z mgły wyłania się Wietkong.<br />
<br />
Świetny film.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Savages (reż. Oliver Stone)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Savages-re%C5%BC-Oliver-Stone--2637</link>
			<pubDate>Mon, 09 Apr 2012 18:27:41 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Savages-re%C5%BC-Oliver-Stone--2637</guid>
			<description><![CDATA[Wreszcie film Stone'a, zapowiadający się na taki, który będę mógł obejrzeć. Trailer obiecuje kino moralnego niepokoju w amerykańskim wydaniu, czyli guny, strzelaniny, dragi, forsa i krwawa zemsta. Oto dwóch handlarzy ziołem znajduje się na celowniku meksykańskiej mafii. Meksy porywają im dziewczynę i żądają okupu. Oficjalnie Amerykańce postanawiają zapłacić okup, w międzyczasie jednak pracują nad planem odbicia dziewczyny i wyrównania rachunków z kidnaperami. Dużo moralnych rozkmin na najgłębszym poziomie zawikłania spowodowało, że MPAA nie miała innego wyjścia jak tylko dać certyfikat R za:<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">strong brutal and grisly violence, some graphic sexuality, nudity, drug use and language throughout</span><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/KC2zbOwbeEs?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Dużym plusem będzie zapewne występ Benicio del Toro:<br />
<br />
<img src="http://screencomment.com/site/wp-content/uploads/2012/04/Screen-Shot-2012-04-07-at-10.50.18-AM-629x326.png" border="0" alt="[Obrazek: Screen-Shot-2012-04-07-at-10.50.18-AM-629x326.png]" /><br />
<br />
oraz fakt, że fabuła została osnuta na motywach książki Dona Winslowa pod tym samym tytułem. Winslow to koleś, który napisał "Franky'ego Machine". Mann miał to kręcić, a De Niro zagrać główną rolę, ale chyba gówno z tego wyszło. <br />
<br />
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Wreszcie film Stone'a, zapowiadający się na taki, który będę mógł obejrzeć. Trailer obiecuje kino moralnego niepokoju w amerykańskim wydaniu, czyli guny, strzelaniny, dragi, forsa i krwawa zemsta. Oto dwóch handlarzy ziołem znajduje się na celowniku meksykańskiej mafii. Meksy porywają im dziewczynę i żądają okupu. Oficjalnie Amerykańce postanawiają zapłacić okup, w międzyczasie jednak pracują nad planem odbicia dziewczyny i wyrównania rachunków z kidnaperami. Dużo moralnych rozkmin na najgłębszym poziomie zawikłania spowodowało, że MPAA nie miała innego wyjścia jak tylko dać certyfikat R za:<br />
<br />
<span style="font-style: italic;">strong brutal and grisly violence, some graphic sexuality, nudity, drug use and language throughout</span><br />
<br />
<iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/KC2zbOwbeEs?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
Dużym plusem będzie zapewne występ Benicio del Toro:<br />
<br />
<img src="http://screencomment.com/site/wp-content/uploads/2012/04/Screen-Shot-2012-04-07-at-10.50.18-AM-629x326.png" border="0" alt="[Obrazek: Screen-Shot-2012-04-07-at-10.50.18-AM-629x326.png]" /><br />
<br />
oraz fakt, że fabuła została osnuta na motywach książki Dona Winslowa pod tym samym tytułem. Winslow to koleś, który napisał "Franky'ego Machine". Mann miał to kręcić, a De Niro zagrać główną rolę, ale chyba gówno z tego wyszło. <br />
<br />
]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[JFK]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-JFK--2146</link>
			<pubDate>Sat, 16 Apr 2011 23:42:51 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-JFK--2146</guid>
			<description><![CDATA[Obejrzałem w piątek tydzień temu, a do dziś nie mogę pozbierać zębów z podłogi.<br />
<br />
<img src="http://mcadams.posc.mu.edu/jfk1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: jfk1.jpg]" /> <br />
<br />
Zanim przystąpię do recenzji, pozwólcie, że wkleję prolog, będący prawdziwą esencją filmu <br />
<br />
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=1oKMJTh9kHM&amp;NR=1[/youtube]<br />
<br />
To, co zobaczyliśmy tutaj będzie nam towarzyszyć przez cały seans: zmieszanie prawdy z subiektywnym komentarzem, historii USA z własnymi teoriami, nagrania archiwalne poprzetykane ze wstawkami aktorskimi,...oraz stale pompujące napięcie.<br />
<br />
<br />
Jak wiemy, efektowne zejście JFK doczekało się wielu teorii, powiedzmy, alternatywnych, wobec oficjalnego stanowiska rządu USA. Reżyser od pierwszych minut daje do zrozumienia, co myśli o wnioskach komisji Warrena. I nie jest to podejście ugodowe.<br />
Jak było naprawdę, dowiemy się w 2029, do tego czasu możecie poczytać sobie różne ciekawe publikacje(książkę Jima Garrisona chociażby), o których można by długo, długo gadać, więc pozwólcie, że zajmę się technikaliami - a te rozsadzają czerep i okręcają mózg wokół kręgosłupa. <br />
<br />
<br />
No bo zobaczmy, kto zagrał u Stone'a: Tommy Lee Jones, Joe Pesci, Gary Oldman, Donald Sutherland, Sissy Spacek, Kevin Bacon i oczywiście, Kevin Costner.<br />
I każdy z nich, nawet pojawiający się na parę minut odwalił robotę godną wszystkich Oscarów.<br />
<br />
<br />
O Montażu, nie przypadkiem pisanym dużą literą, ciężko jest cokolwiek napisać bez używania superlatyw. Powiem tak - jeśli trwający trzy godziny film mija jak trzy minuty, a ty masz  łeb przyspawany do swojej plazmy, przerwy zaś robisz tylko na mruganie - to znak, że jest to kurewsko dobra robota. Robota ocierająca się o sztukę.<br />
<br />
<br />
Nie zapominajmy też o świetnym soundtracku z pod ręki maestra Williamsa :arrow: <iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/-xvPeGlZb2o?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<br />
10/10.<br />
<span style="font-style: italic;">Add to favourites</span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Obejrzałem w piątek tydzień temu, a do dziś nie mogę pozbierać zębów z podłogi.<br />
<br />
<img src="http://mcadams.posc.mu.edu/jfk1.jpg" border="0" alt="[Obrazek: jfk1.jpg]" /> <br />
<br />
Zanim przystąpię do recenzji, pozwólcie, że wkleję prolog, będący prawdziwą esencją filmu <br />
<br />
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=1oKMJTh9kHM&amp;NR=1[/youtube]<br />
<br />
To, co zobaczyliśmy tutaj będzie nam towarzyszyć przez cały seans: zmieszanie prawdy z subiektywnym komentarzem, historii USA z własnymi teoriami, nagrania archiwalne poprzetykane ze wstawkami aktorskimi,...oraz stale pompujące napięcie.<br />
<br />
<br />
Jak wiemy, efektowne zejście JFK doczekało się wielu teorii, powiedzmy, alternatywnych, wobec oficjalnego stanowiska rządu USA. Reżyser od pierwszych minut daje do zrozumienia, co myśli o wnioskach komisji Warrena. I nie jest to podejście ugodowe.<br />
Jak było naprawdę, dowiemy się w 2029, do tego czasu możecie poczytać sobie różne ciekawe publikacje(książkę Jima Garrisona chociażby), o których można by długo, długo gadać, więc pozwólcie, że zajmę się technikaliami - a te rozsadzają czerep i okręcają mózg wokół kręgosłupa. <br />
<br />
<br />
No bo zobaczmy, kto zagrał u Stone'a: Tommy Lee Jones, Joe Pesci, Gary Oldman, Donald Sutherland, Sissy Spacek, Kevin Bacon i oczywiście, Kevin Costner.<br />
I każdy z nich, nawet pojawiający się na parę minut odwalił robotę godną wszystkich Oscarów.<br />
<br />
<br />
O Montażu, nie przypadkiem pisanym dużą literą, ciężko jest cokolwiek napisać bez używania superlatyw. Powiem tak - jeśli trwający trzy godziny film mija jak trzy minuty, a ty masz  łeb przyspawany do swojej plazmy, przerwy zaś robisz tylko na mruganie - to znak, że jest to kurewsko dobra robota. Robota ocierająca się o sztukę.<br />
<br />
<br />
Nie zapominajmy też o świetnym soundtracku z pod ręki maestra Williamsa :arrow: <iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/-xvPeGlZb2o?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<br />
10/10.<br />
<span style="font-style: italic;">Add to favourites</span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wall Street: Money Never Sleeps (reż. Oliver Stone)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Wall-Street-Money-Never-Sleeps-re%C5%BC-Oliver-Stone--1917</link>
			<pubDate>Thu, 16 Sep 2010 13:56:00 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Wall-Street-Money-Never-Sleeps-re%C5%BC-Oliver-Stone--1917</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://amygrindhouse.com/wp-content/uploads/2010/02/Wall-Street-2-Money-Never-Sleeps-XL-Poster.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Wall-Street-2-Money-Never-Sleeps-XL-Poster.jpg]" /> <br />
<br />
No co wy, premiera za tydzień, a tu jeszcze nie ma tematu?<br />
Gordon Gekko powraca, tym razem w towarzystwie kochanego Shii "Sam Witwicky" Beowulfa, czy tam Labufa jakiegoś. Musimy na niego iść, żeby Douglas miał kasę na kurowanie się z raka krtani <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /><br />
Sam film zbiera na razie pozytywne opinie, choć mam obawy bo Stone niczym konik polny raz lubi robić arcydzieła, a innym razem totalne szmiry. W każdym razie jedynka była gdzieś tak 9/10, poza przewidywalną historią większych wad nie stwierdzono. Może być naprawdę dobrze.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://amygrindhouse.com/wp-content/uploads/2010/02/Wall-Street-2-Money-Never-Sleeps-XL-Poster.jpg" border="0" alt="[Obrazek: Wall-Street-2-Money-Never-Sleeps-XL-Poster.jpg]" /> <br />
<br />
No co wy, premiera za tydzień, a tu jeszcze nie ma tematu?<br />
Gordon Gekko powraca, tym razem w towarzystwie kochanego Shii "Sam Witwicky" Beowulfa, czy tam Labufa jakiegoś. Musimy na niego iść, żeby Douglas miał kasę na kurowanie się z raka krtani <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /><br />
Sam film zbiera na razie pozytywne opinie, choć mam obawy bo Stone niczym konik polny raz lubi robić arcydzieła, a innym razem totalne szmiry. W każdym razie jedynka była gdzieś tak 9/10, poza przewidywalną historią większych wad nie stwierdzono. Może być naprawdę dobrze.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[The Doors (reż. Oliver Stone)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-The-Doors-re%C5%BC-Oliver-Stone--1270</link>
			<pubDate>Sun, 10 May 2009 21:10:42 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-The-Doors-re%C5%BC-Oliver-Stone--1270</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">The Doors</span> - był taki czas, że oglądałem ten film co tydzień, a może i częściej. Teraz go sobie odświeżyłem i nie mogę pozbierać szczęki z podłogi. Świetne kino na każdym poziomie. Aktorsko - doskonałe, Kilmer sięgnął szczytów, o które nigdy przedtem ani potem nawet się nie otarł, a partnerują mu nie mniejsi kozacy. Formalnie - arcydzieło, wizualnie film po prostu niszczy. Treściowo - trudno mi wyobrazić sobie lepszy hołd dla zespołu. Ten film to poezja. 11/10<br />
<br />
A oglądając go przypomniałem sobie Skazanego na bluesa i miałem dużo radości, bo nic tak nie bawi jak nieudolne naśladownictwo. <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-weight: bold;">The Doors</span> - był taki czas, że oglądałem ten film co tydzień, a może i częściej. Teraz go sobie odświeżyłem i nie mogę pozbierać szczęki z podłogi. Świetne kino na każdym poziomie. Aktorsko - doskonałe, Kilmer sięgnął szczytów, o które nigdy przedtem ani potem nawet się nie otarł, a partnerują mu nie mniejsi kozacy. Formalnie - arcydzieło, wizualnie film po prostu niszczy. Treściowo - trudno mi wyobrazić sobie lepszy hołd dla zespołu. Ten film to poezja. 11/10<br />
<br />
A oglądając go przypomniałem sobie Skazanego na bluesa i miałem dużo radości, bo nic tak nie bawi jak nieudolne naśladownictwo. <img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[W. (reż. Oliver Stone)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-W-re%C5%BC-Oliver-Stone--1190</link>
			<pubDate>Fri, 10 Apr 2009 15:57:20 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-W-re%C5%BC-Oliver-Stone--1190</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://4.bp.blogspot.com/_lgHvH1KPiEc/SQGZwjeiPqI/AAAAAAAACvY/C6Le80KJDoA/s400/w-poster-misunderestimated.jpg" border="0" alt="[Obrazek: w-poster-misunderestimated.jpg]" /><br />
<br />
czy ktoś wie, co się dzieje z Oliverem Stone'em? <br />
<br />
gdyby Mann nigdy się nie urodził, ten właśnie reżyser byłby dla mnie obiektem nabożnego uwielbienia. jego mega lewackie, krańcowo subiektywne jazdy (na czele z teoriami spiskowymi) zawsze mi odpowiadały - nie dlatego, że jestem lawakiem, ale dlatego, że podziwiam filmowców o skrystalizowanym światopoglądzie i posiadających własne zapatrywania na bieg spraw ziemskich. niezłomność i konsekwencja twórcza - tak zapamiętam Olivera Stone'a. JFK, U-Turn, Pluton, Salvador, Nixon, Urodzeni mordercy, Męska gra... kurna, nawet Mann nie ma tylu wybitnych dzieł w dorobku!<br />
<br />
nagłą infantylizacje i ugłaskanie filmów Stone'a (nie bez przyczyny WTC i W. dostały certyfikat PG-13; nie wiem jak wam, ale mi ręce opadają do samej gleby) tłumacze sobie następująco: w 1999 roku stało się coś strasznego - tajemne siły porwały reżysera na pokład ufolota, przeszczepiły mu mózg i odesłały z powrotem na ziemie. na efekty nie trzeba było długo czekać: rozmemłany alexander, żenująco ckliwy WTC z cage'em w roli strażaka i teraz W. - film tak bezdennie niewiarygodny i na silę próbujący ośmieszyć busha juniora, że nie sprawdza się nawet jako karykatura jego prezydentury. doradcy busha, sztab generalski, wszyscy jak żyw przypominają tu niepoczytalnych, nierozgarniętych uczniaków, niemających zielonego pojęcia o polityce, prowadzeniu wojny i zakulisowych gierkach. ja mam uwierzyć, że tak jest/było? że największym mocarstwem świata rządzi niespełniony bejsbolista-pijaczek, a w ślad za nim podąża ślepo orszak jeszcze większych durniów? nie ze mną te numery, Stone. ponawiam pytanie: co się stało z reżyserem JFK? co się stało z gościem, którego wcześniej czciłem jak boga? gdzie jego pazur, nieustępliwość i niepohamowana złość? gdzie zajadła ironia? gdzie realizatorskie mistrzostwo w manipulowaniu przekazem? czemu taki koleś firmuje swoim nazwiskiem tak partacki kabaret?  NOL-e, oddajcie oryginalny mózg Stone'a!  <br />
<br />
W. to kał. kał momentami większy niż WTC. na tubie znajdziecie śmieszniejsze filmiki z bushem w roli głównej - przynajmniej autentyczne, a nie wymęczone. na bardziej erudycyjne podsumowanie filmu nie liczcie z mojej strony.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://4.bp.blogspot.com/_lgHvH1KPiEc/SQGZwjeiPqI/AAAAAAAACvY/C6Le80KJDoA/s400/w-poster-misunderestimated.jpg" border="0" alt="[Obrazek: w-poster-misunderestimated.jpg]" /><br />
<br />
czy ktoś wie, co się dzieje z Oliverem Stone'em? <br />
<br />
gdyby Mann nigdy się nie urodził, ten właśnie reżyser byłby dla mnie obiektem nabożnego uwielbienia. jego mega lewackie, krańcowo subiektywne jazdy (na czele z teoriami spiskowymi) zawsze mi odpowiadały - nie dlatego, że jestem lawakiem, ale dlatego, że podziwiam filmowców o skrystalizowanym światopoglądzie i posiadających własne zapatrywania na bieg spraw ziemskich. niezłomność i konsekwencja twórcza - tak zapamiętam Olivera Stone'a. JFK, U-Turn, Pluton, Salvador, Nixon, Urodzeni mordercy, Męska gra... kurna, nawet Mann nie ma tylu wybitnych dzieł w dorobku!<br />
<br />
nagłą infantylizacje i ugłaskanie filmów Stone'a (nie bez przyczyny WTC i W. dostały certyfikat PG-13; nie wiem jak wam, ale mi ręce opadają do samej gleby) tłumacze sobie następująco: w 1999 roku stało się coś strasznego - tajemne siły porwały reżysera na pokład ufolota, przeszczepiły mu mózg i odesłały z powrotem na ziemie. na efekty nie trzeba było długo czekać: rozmemłany alexander, żenująco ckliwy WTC z cage'em w roli strażaka i teraz W. - film tak bezdennie niewiarygodny i na silę próbujący ośmieszyć busha juniora, że nie sprawdza się nawet jako karykatura jego prezydentury. doradcy busha, sztab generalski, wszyscy jak żyw przypominają tu niepoczytalnych, nierozgarniętych uczniaków, niemających zielonego pojęcia o polityce, prowadzeniu wojny i zakulisowych gierkach. ja mam uwierzyć, że tak jest/było? że największym mocarstwem świata rządzi niespełniony bejsbolista-pijaczek, a w ślad za nim podąża ślepo orszak jeszcze większych durniów? nie ze mną te numery, Stone. ponawiam pytanie: co się stało z reżyserem JFK? co się stało z gościem, którego wcześniej czciłem jak boga? gdzie jego pazur, nieustępliwość i niepohamowana złość? gdzie zajadła ironia? gdzie realizatorskie mistrzostwo w manipulowaniu przekazem? czemu taki koleś firmuje swoim nazwiskiem tak partacki kabaret?  NOL-e, oddajcie oryginalny mózg Stone'a!  <br />
<br />
W. to kał. kał momentami większy niż WTC. na tubie znajdziecie śmieszniejsze filmiki z bushem w roli głównej - przynajmniej autentyczne, a nie wymęczone. na bardziej erudycyjne podsumowanie filmu nie liczcie z mojej strony.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[U-Turn (reżyseria: Stone)]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-U-Turn-re%C5%BCyseria-Stone--984</link>
			<pubDate>Sun, 03 Aug 2008 03:54:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-U-Turn-re%C5%BCyseria-Stone--984</guid>
			<description><![CDATA[okrutny film. okrutny i nieludzko sarkastyczny. zadziałał tutaj mechanizm, który już raz się sprawdził, wprawiając w ruch 'Wściekłe psy' Tarantino - czarny humor, jakiego próżno szukać w innych mainstreamowych produkcjach. zresztą wystarczy spojrzeć na Penna. facet stracił przednie zęby, dwa palce u lewej ręki, piszczel wyszła mu z nogi, a pomimo tego dobry humor go nie opuszcza: <br />
<br />
<img src="http://img392.imageshack.us/img392/7958/pdvd002ll8.jpg" border="0" alt="[Obrazek: pdvd002ll8.jpg]" /><br />
<br />
U-Turn zalicza się do dwóch najchętniej oglądanych przeze mnie filmów Stone'a. często bywa pomijany, kiedy przychodzi do recytowania filmografii reżysera. a szkoda, bo jest w każdym aspekcie zajebisty. historia prosta jak drut: koleś jedzie do Vegas spłacić dług rosyjskiej mafii. raptem spod maski zaczyna wydobywać się dym - nawalił przewód od chłodnicy. najbliższy warsztat znajduje się w odległości 3 mil w miasteczku o wdzięcznej nazwie Superior położonym w pobliżu granicy z Meksykiem. nawiasem: sprawdziłem na mapie - taka mieścina rzeczywiście istnieje i muszę przyznać, że film zrobił jej niezłą antyreklamę<img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> no więc facio zostawia auto u zdrowo pierdolniętego mechanika, po czym udaje się do miasta i ma multum przygód. na swojej drodze spotyka:<br />
<br />
- starego Indiańca, weterana wojny wietnamskiej, któremu za młodu jeden chłoptaś wypalił oczy kwasem (w tej roli John Voight);<br />
- szeryfa-pijaka (Powers Boothe);<br />
- chorego psychicznie natręta, "broniącego czci" swojej zidiociałej laski (Joaquin Phoenix i Claire Danes);<br />
- udającą niewiniątko, a tak naprawdę doszczętnie zdeprawowaną diablicę, posuwaną przez własnego ojca (Jennifer Lopez);<br />
- ojca, utrzymującego stosunki kazirodcze z córką (Nick Nolte);<br />
- oraz wspomnianego wyżej pierdolniętego mechanika-koniobijcę (Billy Bob Thornton).<br />
<br />
jedną z cech warsztatu Stone'a jest nieodmiennie doskonałe prowadzenie aktorów w rolach epizodycznych. nie będzie przesady, jeśli powiem, że pomimo obecności w obsadzie takich gigantów jak Sean Penn czy Nick Nolte, to właśnie postaciom drugo- i trzecioplanowym historia zawdzięcza owego unikalnego, okrutnie sarkastycznego, karnawałowego dopalacza. nawet J. Lo wypada nieziemsko. znowu mała dygresja: za najlepsza role drugoplanowa w historii kina uważam występ T. Lee Jonesa w 'Urodzonych mordercach'. czegoś takiego nie da się powtórzyć. <br />
<br />
<img src="http://img165.imageshack.us/img165/6503/pdvd001iq0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: pdvd001iq0.jpg]" /><br />
<span style="font-size: 20pt;">Casino się kłania</span><br />
<br />
U-Turn to znakomity, wręcz modelowy przykład na to, jak bardzo kultura popularna zapożyczeniami stoi. szkielet "miasteczkowych" questów głównego bohatera do złudzenia przypomina maglowany setki razy motyw z czarnego kryminału: zazdrosny mąż wynajmuje płatnego zabójce, by ten zamordował jego żonę. zabójca przyjmuje zlecenie, lecz do mordu nie dochodzi, ponieważ uroda kobiety zmiękcza serce oprycha. w tym momencie następuje klasyczna zamiana: teraz małżonka usiłuje przekabacić faceta i nakłonić go do zamordowania męża. szablon, prawda? prawda, ale jak to jest opowiedziane, ba, opowiedziane to jeszcze nic. jak to jest nakręcone! za zdjęcia odpowiadał sam Robert Richardson, chyba najwybitniejszy hollywoodzki operator naszych czasów. tak, dobrze kojarzycie - to on sfilmował Casino. do tego dochodzi charakterystyczny montaż, którego Stone jest mistrzem nie do pobicia. w ogóle podkreślić wypada, iż w U-Turn mamy przekrój Stone'owskich technik realizacyjnych: przemieszczanie wszystkich możliwych typów materiału filmowego z niespotykaną maestrią. jakim cudem to się nie rozłazi? identyczne pytanie zadaje sobie za każdym razem, gdy oglądam 'Urodzonych morderców". te filmy nie maja prawa trzymać się kupy.<br />
<br />
piosenka z filmu: w kontekście wydarzeń dziejących się Superior tytuł to ironia do kwadratu: <iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/SZnscZGpOlk?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<img src="http://img246.imageshack.us/img246/4025/887541tp8.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 887541tp8.jpg]" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[okrutny film. okrutny i nieludzko sarkastyczny. zadziałał tutaj mechanizm, który już raz się sprawdził, wprawiając w ruch 'Wściekłe psy' Tarantino - czarny humor, jakiego próżno szukać w innych mainstreamowych produkcjach. zresztą wystarczy spojrzeć na Penna. facet stracił przednie zęby, dwa palce u lewej ręki, piszczel wyszła mu z nogi, a pomimo tego dobry humor go nie opuszcza: <br />
<br />
<img src="http://img392.imageshack.us/img392/7958/pdvd002ll8.jpg" border="0" alt="[Obrazek: pdvd002ll8.jpg]" /><br />
<br />
U-Turn zalicza się do dwóch najchętniej oglądanych przeze mnie filmów Stone'a. często bywa pomijany, kiedy przychodzi do recytowania filmografii reżysera. a szkoda, bo jest w każdym aspekcie zajebisty. historia prosta jak drut: koleś jedzie do Vegas spłacić dług rosyjskiej mafii. raptem spod maski zaczyna wydobywać się dym - nawalił przewód od chłodnicy. najbliższy warsztat znajduje się w odległości 3 mil w miasteczku o wdzięcznej nazwie Superior położonym w pobliżu granicy z Meksykiem. nawiasem: sprawdziłem na mapie - taka mieścina rzeczywiście istnieje i muszę przyznać, że film zrobił jej niezłą antyreklamę<img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> no więc facio zostawia auto u zdrowo pierdolniętego mechanika, po czym udaje się do miasta i ma multum przygód. na swojej drodze spotyka:<br />
<br />
- starego Indiańca, weterana wojny wietnamskiej, któremu za młodu jeden chłoptaś wypalił oczy kwasem (w tej roli John Voight);<br />
- szeryfa-pijaka (Powers Boothe);<br />
- chorego psychicznie natręta, "broniącego czci" swojej zidiociałej laski (Joaquin Phoenix i Claire Danes);<br />
- udającą niewiniątko, a tak naprawdę doszczętnie zdeprawowaną diablicę, posuwaną przez własnego ojca (Jennifer Lopez);<br />
- ojca, utrzymującego stosunki kazirodcze z córką (Nick Nolte);<br />
- oraz wspomnianego wyżej pierdolniętego mechanika-koniobijcę (Billy Bob Thornton).<br />
<br />
jedną z cech warsztatu Stone'a jest nieodmiennie doskonałe prowadzenie aktorów w rolach epizodycznych. nie będzie przesady, jeśli powiem, że pomimo obecności w obsadzie takich gigantów jak Sean Penn czy Nick Nolte, to właśnie postaciom drugo- i trzecioplanowym historia zawdzięcza owego unikalnego, okrutnie sarkastycznego, karnawałowego dopalacza. nawet J. Lo wypada nieziemsko. znowu mała dygresja: za najlepsza role drugoplanowa w historii kina uważam występ T. Lee Jonesa w 'Urodzonych mordercach'. czegoś takiego nie da się powtórzyć. <br />
<br />
<img src="http://img165.imageshack.us/img165/6503/pdvd001iq0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: pdvd001iq0.jpg]" /><br />
<span style="font-size: 20pt;">Casino się kłania</span><br />
<br />
U-Turn to znakomity, wręcz modelowy przykład na to, jak bardzo kultura popularna zapożyczeniami stoi. szkielet "miasteczkowych" questów głównego bohatera do złudzenia przypomina maglowany setki razy motyw z czarnego kryminału: zazdrosny mąż wynajmuje płatnego zabójce, by ten zamordował jego żonę. zabójca przyjmuje zlecenie, lecz do mordu nie dochodzi, ponieważ uroda kobiety zmiękcza serce oprycha. w tym momencie następuje klasyczna zamiana: teraz małżonka usiłuje przekabacić faceta i nakłonić go do zamordowania męża. szablon, prawda? prawda, ale jak to jest opowiedziane, ba, opowiedziane to jeszcze nic. jak to jest nakręcone! za zdjęcia odpowiadał sam Robert Richardson, chyba najwybitniejszy hollywoodzki operator naszych czasów. tak, dobrze kojarzycie - to on sfilmował Casino. do tego dochodzi charakterystyczny montaż, którego Stone jest mistrzem nie do pobicia. w ogóle podkreślić wypada, iż w U-Turn mamy przekrój Stone'owskich technik realizacyjnych: przemieszczanie wszystkich możliwych typów materiału filmowego z niespotykaną maestrią. jakim cudem to się nie rozłazi? identyczne pytanie zadaje sobie za każdym razem, gdy oglądam 'Urodzonych morderców". te filmy nie maja prawa trzymać się kupy.<br />
<br />
piosenka z filmu: w kontekście wydarzeń dziejących się Superior tytuł to ironia do kwadratu: <iframe width="640" height="385" src="//www.youtube.com/embed/SZnscZGpOlk?fs=1&start=" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<br />
<img src="http://img246.imageshack.us/img246/4025/887541tp8.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 887541tp8.jpg]" />]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Oliver Stone Natural Born Killers]]></title>
			<link>https://forumkmf.pl/Thread-Oliver-Stone-Natural-Born-Killers--595</link>
			<pubDate>Thu, 09 Aug 2007 18:27:07 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://forumkmf.pl/Thread-Oliver-Stone-Natural-Born-Killers--595</guid>
			<description><![CDATA[to istny cud, że ten film się nie rozłazi. <br />
<br />
znika logo wytwórni.<br />
słyszymy arcydzieło muzyki: Cohen i "Waiting For The Miracle".<br />
ujęcie 1: międzystanowa, w tle skały, czarno-biały filtr, mocno zabrudzony, spore ziarno;<br />
ujęcie 2: pobocze drogi, kojot, ten sam filtr co poprzednio;<br />
ujęcie 3: wąż wyrzuca jęzor, syczy, filtr czarno-biały;<br />
ujęcie 4: wchodzi kolor, ktoś nalewa herbatę do filiżanki;<br />
ujęcie 5: na horyzoncie mknie pociąg, całość utrzymana w agresywnej czerwieni;<br />
ujęcie 6: kolor, w kadrze jakiś drapieżny ptak, obstawiam, że to myszołów;<br />
ujęcie 7: kolor, kamera u stóp szyldu Cafe Breakfast Lunch. szyld wsparty na podpórkach w kształcie noża i widelca;<br />
ujęcie 8: kolor, kobieca dłoń przekręca kanały w archaicznym odbiorniku tv. widzimy popiersie Nixona, który wypowiada słynne: "As I leave..."; jeszcze w tym samym ujęciu następuje ruch kamery - okazuje się, że dłoń należy do kelnerki imieniem Mabel. kobieta odbiera zamówienie od Mickey'ego. obok na stołku barowym siedzi Mallory, jego partnerka. <br />
<br />
ujęcie numer 4 nie daje mi spokoju. po jaką cholerę Stone umieścił akurat w tym miejscu dzbanek z herbatą? jak na to wpadł? tnąc materiał bez opamiętania jak w słynnej scenie z Oldmanem w JFK, kiedy doradził Pietro Scalii, by ten poszatkował taśmę, nie bacząc na przyczynowo-skutkowy charakter  ujęcia? nie chce się tutaj nadmiernie spuszczać, ale NBK to prawdopodobnie najlepiej zmontowany film w historii kina. do tego dochodzi nieprawdopodobna żonglerka stylami. bo czego tu nie ma? jest fragment stylizowany na relacje sportową, jest wywiad, sitcom, prognoza pogody z wykresem barycznym, surrealistyczna animacja, przywodząca na myśl urywki "The Wall" Floydów, jest dziennikarstwo wywiadowcze z rozklekotana kamerą na ramieniu. totalny, skondensowany kocioł stylistyczny. a ja biedny ciągle nie mogę wyobrazić sobie prologu bez tej przeklętej filiżanki herbaty, podobnie jak nie mogę wyobrazić sobie sceny oblizywania warg przez naczelnika bez odgłosu porykującego lwa. montaż skojarzeniowy - rzadko który reżyser decyduje się montować film w tak ryzykowany sposób. <br />
<br />
JFK, Natural Born Killers i U-Turn to uczta dla oczu i uszu. bombardowani obrazami, zbieramy je do kupy, ale nie na zasadzie logiki, lecz rozmaitych asocjacji. kiedy Mickey przepoławia nożem sernik z zielona galaretką, błyskawicznie następuje cięcie i co widzimy? widzimy jaskrawozieloną listwę szafy grającej. dokładnie ten sam kolor co galaretka - jaskrawa zieleń. niech mnie chudy byk wyrucha<img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> - to po prostu niesamowite! <br />
<br />
Tommy Lee Jones - znowu prawdopodobnie. Prawdopodobnie najlepsza drugoplanowa kreacja w historii kina. leże na glebie, gdy oglądam scenę, w której naczelnik Dwight McCluskey, umazany jakimś białym proszkiem, pyta jednego ze strażników: <br />
<br />
MCCLUSKY: What's this?<br />
<br />
WURLITZER: A list of prisoners.<br />
<br />
i ta reakcja. bezcenne: <br />
<br />
MCCLUSKY: What the fuck do I need this for?! I asked for a list of hostages!<br />
<br />
albo jak mówi do Wurlitzera, wpieniony na maxa, bo Micky i jego laska zabunkrowali się w kiblu na piętrze: <br />
<br />
These TWO... They are gonna die today! You hear me, Wurly? I'm gonna wipe this fuckin' scum off the face of the earth if it's the last fucking thing I do.<br />
<br />
i przekręca się wokół własnej osi jak jakiś nakręcony bączek<img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> <br />
<br />
Urodzeni Mordercy raczą nas dość płaskim oglądem rzeczywistości. Płaskim do momentu, gdy nie obejrzymy równolegle Bonnie i Clyde Arthura Penna. wtedy film Stone'a nabiera innego wydźwięku. u Penna bohaterowie poruszali się w świecie ograniczonej wolności. u Stone'a wolność dawno straciła smak. warto zwrócić uwagę na obie pary: Faye Dynaway i Warren Beatty, oni walczą o niezależność, suwerenność, oddech, jakkolwiek to nazwiemy. tymczasem Micky i Mallory to tandem zwyrodniałych psychopatów,  korzystający z nadmiaru swobody. U Penna nie istniała kwestia relatywizmu w pojmowaniu spraw. Dla Stone'a to fundament. Mickey: "Zabójstwo jest sprawiedliwe. Wszystkie stworzenia zabijają. Spójrz na życie lasu. Jeden gatunek zabija drugi. Nasz gatunek zabija wszystkie, łącznie z lasem, tylko nazywamy to przemysłem, nie zabójstwem". <br />
<br />
podsumowując: pozycja obowiązkowa, naprawdę wybitny film, w dodatku ekstremalnie ciężki, momentami ładna psychodela robi się na ekranie. <br />
<br />
EDIT<br />
<br />
taka refleksja na zakończenie: Stone ma niesamowity dar przekonywania. jeśli powie, że zamach na Kennedy'ego był zamachem na korpus uniwersalnych wartości, ja mu wierze. jeśli powie, że media kłamią, to pomimo tego, że trudno o większy banał, ja przyjmuje rzecz jako coś, nad czym należy sie pochylić.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[to istny cud, że ten film się nie rozłazi. <br />
<br />
znika logo wytwórni.<br />
słyszymy arcydzieło muzyki: Cohen i "Waiting For The Miracle".<br />
ujęcie 1: międzystanowa, w tle skały, czarno-biały filtr, mocno zabrudzony, spore ziarno;<br />
ujęcie 2: pobocze drogi, kojot, ten sam filtr co poprzednio;<br />
ujęcie 3: wąż wyrzuca jęzor, syczy, filtr czarno-biały;<br />
ujęcie 4: wchodzi kolor, ktoś nalewa herbatę do filiżanki;<br />
ujęcie 5: na horyzoncie mknie pociąg, całość utrzymana w agresywnej czerwieni;<br />
ujęcie 6: kolor, w kadrze jakiś drapieżny ptak, obstawiam, że to myszołów;<br />
ujęcie 7: kolor, kamera u stóp szyldu Cafe Breakfast Lunch. szyld wsparty na podpórkach w kształcie noża i widelca;<br />
ujęcie 8: kolor, kobieca dłoń przekręca kanały w archaicznym odbiorniku tv. widzimy popiersie Nixona, który wypowiada słynne: "As I leave..."; jeszcze w tym samym ujęciu następuje ruch kamery - okazuje się, że dłoń należy do kelnerki imieniem Mabel. kobieta odbiera zamówienie od Mickey'ego. obok na stołku barowym siedzi Mallory, jego partnerka. <br />
<br />
ujęcie numer 4 nie daje mi spokoju. po jaką cholerę Stone umieścił akurat w tym miejscu dzbanek z herbatą? jak na to wpadł? tnąc materiał bez opamiętania jak w słynnej scenie z Oldmanem w JFK, kiedy doradził Pietro Scalii, by ten poszatkował taśmę, nie bacząc na przyczynowo-skutkowy charakter  ujęcia? nie chce się tutaj nadmiernie spuszczać, ale NBK to prawdopodobnie najlepiej zmontowany film w historii kina. do tego dochodzi nieprawdopodobna żonglerka stylami. bo czego tu nie ma? jest fragment stylizowany na relacje sportową, jest wywiad, sitcom, prognoza pogody z wykresem barycznym, surrealistyczna animacja, przywodząca na myśl urywki "The Wall" Floydów, jest dziennikarstwo wywiadowcze z rozklekotana kamerą na ramieniu. totalny, skondensowany kocioł stylistyczny. a ja biedny ciągle nie mogę wyobrazić sobie prologu bez tej przeklętej filiżanki herbaty, podobnie jak nie mogę wyobrazić sobie sceny oblizywania warg przez naczelnika bez odgłosu porykującego lwa. montaż skojarzeniowy - rzadko który reżyser decyduje się montować film w tak ryzykowany sposób. <br />
<br />
JFK, Natural Born Killers i U-Turn to uczta dla oczu i uszu. bombardowani obrazami, zbieramy je do kupy, ale nie na zasadzie logiki, lecz rozmaitych asocjacji. kiedy Mickey przepoławia nożem sernik z zielona galaretką, błyskawicznie następuje cięcie i co widzimy? widzimy jaskrawozieloną listwę szafy grającej. dokładnie ten sam kolor co galaretka - jaskrawa zieleń. niech mnie chudy byk wyrucha<img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> - to po prostu niesamowite! <br />
<br />
Tommy Lee Jones - znowu prawdopodobnie. Prawdopodobnie najlepsza drugoplanowa kreacja w historii kina. leże na glebie, gdy oglądam scenę, w której naczelnik Dwight McCluskey, umazany jakimś białym proszkiem, pyta jednego ze strażników: <br />
<br />
MCCLUSKY: What's this?<br />
<br />
WURLITZER: A list of prisoners.<br />
<br />
i ta reakcja. bezcenne: <br />
<br />
MCCLUSKY: What the fuck do I need this for?! I asked for a list of hostages!<br />
<br />
albo jak mówi do Wurlitzera, wpieniony na maxa, bo Micky i jego laska zabunkrowali się w kiblu na piętrze: <br />
<br />
These TWO... They are gonna die today! You hear me, Wurly? I'm gonna wipe this fuckin' scum off the face of the earth if it's the last fucking thing I do.<br />
<br />
i przekręca się wokół własnej osi jak jakiś nakręcony bączek<img src="https://forumkmf.pl/images/smilies/smile.gif" alt="Uśmiech" title="Uśmiech" class="smilie smilie_1" /> <br />
<br />
Urodzeni Mordercy raczą nas dość płaskim oglądem rzeczywistości. Płaskim do momentu, gdy nie obejrzymy równolegle Bonnie i Clyde Arthura Penna. wtedy film Stone'a nabiera innego wydźwięku. u Penna bohaterowie poruszali się w świecie ograniczonej wolności. u Stone'a wolność dawno straciła smak. warto zwrócić uwagę na obie pary: Faye Dynaway i Warren Beatty, oni walczą o niezależność, suwerenność, oddech, jakkolwiek to nazwiemy. tymczasem Micky i Mallory to tandem zwyrodniałych psychopatów,  korzystający z nadmiaru swobody. U Penna nie istniała kwestia relatywizmu w pojmowaniu spraw. Dla Stone'a to fundament. Mickey: "Zabójstwo jest sprawiedliwe. Wszystkie stworzenia zabijają. Spójrz na życie lasu. Jeden gatunek zabija drugi. Nasz gatunek zabija wszystkie, łącznie z lasem, tylko nazywamy to przemysłem, nie zabójstwem". <br />
<br />
podsumowując: pozycja obowiązkowa, naprawdę wybitny film, w dodatku ekstremalnie ciężki, momentami ładna psychodela robi się na ekranie. <br />
<br />
EDIT<br />
<br />
taka refleksja na zakończenie: Stone ma niesamowity dar przekonywania. jeśli powie, że zamach na Kennedy'ego był zamachem na korpus uniwersalnych wartości, ja mu wierze. jeśli powie, że media kłamią, to pomimo tego, że trudno o większy banał, ja przyjmuje rzecz jako coś, nad czym należy sie pochylić.]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>