^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Jeden z lepszych filmów tego roku, który nawet nie był w polskich kinach i przeszedł właściwie bez echa. Rover to post apokalipsa bez apokalipsy. Nie było wojny atomowej, stu letniej zimy czy czegoś w tym stylu. Po prostu w pewnym momencie nastąpił kryzys, upadł rząd, cała administracja wraz ze wszystkimi służbami, a gospodarka Australii kompletnie upadała. Ludzie zostali pozostawieni sami sobie, bez pracy, pieniędzy i perspektyw. I właśnie w takim świecie egzystuje główny bohater.
Podobało mi się jak niewiele informacji widzowie otrzymują o tym co się stało oraz różne elementy świata filmu. Wielu rzeczy można dowiedzieć się poprzez kilka zdań bohatera, wygląd otoczenia czy też jakie postacie spotyka bohater, a także sugestie odnośnie Chin. To buduje świetny klimat filmu i jest jego najmocniejszą stroną.
Sama fabuła jest bardzo prosta. Głównemu bohaterowi kradną samochód, a ten rusza w pościg. Dialogów jest mało, ale są bardzo dobre. Akcji też jest niewiele za to tempo i sama opowieść jest na tyle wciągająca, że czas seansu szybko zlatuje. Do tego bardzo dobra obsada, Guy Pearce w głównej roli jest bardzo dobry co zresztą nie jest wielkim zaskoczeniem. Większym zaskoczeniem będzie rola Pattinsona, który gra bardzo różną od poprzednich wcieleń postać, a jednak wychodzi mu to bardzo dobrze. Dla Pattinsona to na pewno jak dotąd najlepsza rola w karierze.
Ogólnie polecam ten film, bo jest wciągający, ma świetny klimat i ciekawie skonstruowany świat. Na pewno jeden z najlepszych film post apokaliptycznych w ostatnich latach. 8/10
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
08-10-2014, 23:03
Stały bywalec
Liczba postów: 6,770
Liczba wątków: 6
Zignorowałem w sklepiku chyba głównie przez Pattisona, ale zachęciłeś mnie, dorzucam zwiastun, wygląda nieźle i widzę, że gość od niezłego Animal Kingdom to zrobił.
08-10-2014, 23:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-10-2014, 23:19 przez PropJoe.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,328
Liczba wątków: 21
W sumie zgadzam się z opinią Azgarotha. Solidne kino, cokolwiek minimalistyczne i surowe, oparte głównie na charyzmie Pearce'a i zaskakująco dobrym Pattisonie w roli tępawego rednecka (zupełnie przyzwoity akcent południowca), wędrujących przez powoli konający świat, któy zdecydowanie "poszedł naprzód". Atmosfera upadku wykreowana jest pierwszorzędnie, a od scenerii wali autentycznym syfem. Poza tym film ma kilka zajebistych momentów, na czele z opowieścią Pearce'a w bazie wojskowej. Serio, jak dla mnie warto obejrzeć film choćby dla tej jednej sceny. Świetnie napisane, równie dobrze zagrane, w kilku zdaniach uchwycona zostaje sama esencja bohatera i jego świata.
8/10 wydaje się uczciwe.
PS. Uprzedziłeś mnie, bo właśnie miałem sam założyć temat o tym filmie.
09-10-2014, 00:50
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2014, 00:53 przez Paszczak.)
Banned
Liczba postów: 3,333
Liczba wątków: 35
Jest akap, będzie epa
09-10-2014, 02:17
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Ewidentnie w Australii lokalna Partia Libertariańska doszła do władzy :)
09-10-2014, 08:11
Happy Face
Liczba postów: 2,007
Liczba wątków: 7
Mocny film z kilkoma bardzo dobrymi elementami, przede wszystkim rola Pattinsona (ktorej kibicowalem do konca filmu) za ktora nalezy sie jakas nominacja czy tez nagroda, bo myslalem, ze bedzie gral drewno, a tutaj niespodzianka. Klimat Australii, muzyka (bardzo surowa oddajaca wlasnie atmosfere jako takiej apokalipsy), brutalnosc. Jednak jest pare wad, film moglby byc krotszy jak dla mnie i nie stracilby na wartosci, a koncowka przede wszystkim nie spelnila moich oczekiwan. Tak czy siak film zalicza sie do must see w 2014 r. Ocena 8,5/10.
09-10-2014, 22:28
Don Sinatio
Liczba postów: 2,944
Liczba wątków: 11
Aż tak wysoko jak MOLQ go nie ocenię, ale film jest naprawdę dobry (choć o oczko niżej od "Królestwa zwierząt"). Świetny duet Pearce-Pattinson. Chemia jest, kilka niezłych onelinerów Pearce'a i naprawdę dobra rola Pattinsona, jeśli zostanie na tej drodze, którą zaczął od Cosmopolis to moze naprawdę jeszcze będzie z niego aktor a nie idol nastolatek. A w tym filmie gdzie gra wrażliwego nerda widac, ze chce z tym wizeerunkiem zerwać. 7/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
10-10-2014, 22:03
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,195
Liczba wątków: 18
No to jak ktoś się jeszcze waha i nie wie czy warto, to i ja się dołączę do grona piewców. Ostatnimi laty starałem się raczej omijać filmowe snuje, bo brak mi do nich cierpliwości i często odpadam w połowie. The Rover na szczęście od pierwszej do ostatniej minuty ogląda się znakomicie. Klimat australijskiej głuszy, niezła muzyka, prosty, ale nie prostacki scenariusz plus świetny Pearce i jeszcze lepszy Pattinson robią swoje.
8/10 i jak na razie czołówka roku.
(10-10-2014, 22:03)Pitero napisał(a): A w tym filmie gdzie gra wrażliwego nerda widac, ze chce z tym wizeerunkiem zerwać.
Wrażliwego nerda? Serio? :)
10-10-2014, 22:05
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10-10-2014, 22:08 przez Perfik.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Aktorstwo bardzo dobre, ale zachowanie bohaterów w tym filmie... mało wiarygodne.
Jak można dawać anonimowemu klientowi załadowanego gnata i dopiero potem wykłócać się z nim o cenę i jeszcze na dokładkę mówić mu, żeby spierdalał? I to w dodatku na zadupiu, gdzie dookoła pełno ćpunów, gwałcicieli, pedofilów i bandziorów? Karzełek wyraźnie nie miał głowy do biznesu :) Dalej: jak można zabić żołnierza i nie wziąć karabinu maszynowego i amunicji do niego? Zwłaszcza że celem misji jest odjebanie 4 kolesi zamelinowanych w jakimś domu?
Przez takie pierdoły źle mi się oglądało "Rovera". Dużo rzeczy trzeba też sobie dośpiewać - gdyby nie plansza z tekstem o "upadku systemu", miałbym kłopoty z rozpoznaniem, czy to już post-apo, czy może ciągle australijska wiocha :)
takie tam 7/10
12-10-2014, 16:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-11-2016, 23:02 przez Mental.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Przeklejam z krótkiej piłki:
Film w świecie postapo ze świetnym Guy Piercem i - uwaga uwaga - Robertem Pattinsonem grającym tu opóźnionego w rozwoju.
Większość filmu mija bardzo nieśpiesznie, na długich ujęciach, podróży w milczeniu albo rozmowach. Mimo to chłonąłem klimat przedstawionego świata. Stepy, pustynia, zniszczona cywilizacja i niewielkie siedliska ludzi odległe od siebie o dziesiątki kilometrów, pogrążone w nędzy.
Fabuła niby obraca się wokół fanatycznego i trudnego do zrozumienia pościgu protagonisty za skradzionym samochodem.
Ale tak naprawdę osią filmu są zachowania ludzi w tej zniszczoną wojną nuklearną rzeczywistości. W każdym było coś dziwnego i obserwowanie ich reakcji było intrygujące.
Oprócz tego znalazło się miejsce dla jednego pościgu i paru skromnych strzelanin.
Muzyka buduje atmosferę niepokoju, zwiększaną przez nieobliczalność głównego bohatera i zagadkę jego przeszłości.
Jednych film znudzi, innych może zachwycić - szczególnie fanów świata postapo. Ja należę do tych ostatnich.
9+/10
Ps. też mnie zastanowiło czemu główny bohater nie zabrał walizki z pistoletami i później karabinów od wojskowych. Uznałem że może było mu już wszystko jedno. Nie zależało mu na przeżyciu po prostu i nie miał żadnego konkretnego celu.
31-12-2014, 15:23
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,524
Liczba wątków: 374
Cytat:Większość filmu mija bardzo nieśpiesznie, na długich ujęciach, podróży w milczeniu albo rozmowach. Mimo to chłonąłem klimat przedstawionego świata. Stepy, pustynia, zniszczona cywilizacja i niewielkie siedliska ludzi odległe od siebie o dziesiątki kilometrów, pogrążone w nędzy.
Prawie jak "Ida" :)
Cytat:Uznałem że może było mu już wszystko jedno. (...) nie miał żadnego konkretnego celu.
Że jak? Przecież celem było odzyskanie auta i zawartości bagażnika.
23-02-2015, 23:06
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Z Krótkiej piłki:
Słaby film obejrzałem. Film totalnie o niczym. Postapo Australia: totalny psychopata i niedorozwinięty totalny psychopata jadą odzyskać samochód ukradziony totalnemu psychopacie. Problem 1: świat przedstawiony jest ledwie zarysowany i nie ma najmniejszego sensu. Problem 2: praktycznie nic z tego nie wynika, a ujawniona na końcu motywacja bohatera jest tak tania,, a zarazem tak bardzo stara się mówić coś o świecie, że mogłem jedynie wywrócić oczami. Przy okazji: kiedy już znamy motywację, 99,9% wydarzeń w tym filmie jest bez sensu, bo problem dało się rozwiązać BARDZO ŁATWO w trzy sekundy.
To takie studenckie filmidło nakręcone przez ambitnych młodych ludzi. Jest tu tylko jedna dobra rzecz: monolog Guya Pearce'a o tym, dlaczego stał się taki, jaki się stał. Ta scenka trwa jakies 15 sekund i jest naprawde spoko. Reszta to napuszone duperszmity, ale Mentalowi pewnie się spodoba, bo są guny i brudne, zarośnięte ryje. A, no i Robert Patison zaskakująco wporzo. 3/10
P.S.
Mental, jesteś przewidywalny.:) Tobie to by można pocisnąć nawet jakiś film o dwóch panach patrzących na kamień w reżyserii von Triera, jeśli ci panowie mieliby zarost i guny w kaburach.
12-11-2016, 23:13
Stały bywalec
Liczba postów: 18,476
Liczba wątków: 148
Może nie zaliczam tego filmu do tak zwanej shame list, bo to jednak nie ten kaliber, co niektóre klasyki nadal czekające na obejrzenie, ale naprawdę zbierałem się od daaaaaawna. No i w końcu się zebrałem i rozczarowanie.
Nie dlatego, że film jest zły, wręcz przeciwnie. Bardzo mi się podobał i oglądało się go dobrze pomimo raczej niespiesznego tempa. Po prostu przez te lata sporo dobrego nasłuchałem się o "The Rover" i chyba moje oczekiwania zatrzymały się gdzieś na Mount Everest.
Co mi się podobało?
+ Guy Pearce - jego opowieść dlaczego jest kim jest super. Jego sposób działania? Jeszcze lepszy. Nie gada, nie zadaje pytań - po prostu działa i strzela, bez zbędnych ceregieli. W ogóle jest aparycja w tym filmie to mistrzostwo w połączeniu z tą małomównością. Spokojnie mógłby być niemową i byłoby genialnie
+ Robert Pattinson - nie ma o czym mówić, świetny aktor i tyle, a jego rola fajnie mi kontrastowała z "Good Time", gdzie w sumie zagrał kogoś całkowicie po drugiej stronie
+ Klimat i zdjęcia, do tego to niespieszne tempo
+ Oszczędna aczkolwiek całkiem wyrazista muzyka, która nadawała wszystkiemu odpowiedniej surowości
+ Sam koncept post-apo - w kraju zjebało się dlatego bo była zapaść gospodarcza - nie wirus, nie zombie, nie łamanie konstytucji w Polsce
Co mi się nie podobało?
- Motywacja głównego bohatera - zgadzam się z militarym, że można było to rozwiązać bardzo prosto, ale wtedy oczywiście nie ma filmu
- Takie małe sceny, które trochę psują to wszystko, jak np brak dozbrojenia przed planowanym szturmem czy przyjazd krasnoludków do lekarki w celach zemsty, zbędne, nic nie wniosło
- Po finałowej scenie czułem rozczarowanie, spodziewałem się czegoś więcej, ale od razu powiem, że wolę takie rozwiązanie, ponieważ przez moment głupia myśl przeszła przez głowę, że w bagażniku będzie ciało żony
W sumie taki +/- związany z dwoma scenami, które niby były potrzebne, ale mam wrażenie, że spokojnie obeszłoby się bez nich, a film byłby z 15 minut krótszy. Chodzi mi o scenę w motelu z żołnierzem, a następnie odbicie Pearce'a przez Pattinsona. Takie jakieś na doczepkę. No, ale może się czepiam.
Tak czy srak dobry film i nie żałuję, że nadrobiłem - 7/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
22-05-2020, 22:57
|