Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
Tedeward napisał(a):O tym mowa bodajże w drugiej już części filmu jak i książki.
W ksiazce to moglyby byc nawet kosmiczne TIR-ówki, nie ma to dla mnie znaczenia. Zas film obejrzalem wczoraj wiec mam calkiem swierze wspomnienia i zwyczajnie nie przypominam sobie czegos takiego.
Tedeward napisał(a):To była kolejna próba, której poddana została ludzkość. Gdyby HAL zabił Bowmana wcale by nie wygrał, dowiódłby tylko porażki ludzkości.
Dla mnie zabicie Dave'a przez HAL-a mogloby dowodzic wyzszosci lodow poziomkowych nad waniliowymi. Poprostu super komputer zachowal sie super niemadrze, dziecko by wpadlo na taki pomysl. Wyglada to wiec na blad scenariusza.
Tedeward napisał(a):HAL nie był im do niczego potrzebny, nie po to w końcu czekali trzy miliony lat, by organizować zawody między człowiekiem, a jego tworem.
Po pierwsze to tam chyba jednak byly 4 miliony lat, po drugie to czy HAL byl monolitowi potrzebny czy nie, w niczym nie zmienia faktu ze to bylo zwyczajnie glupie. Idac takim tokiem myslenia to HAL w ogole nie powinien byl zabic Franka i naukowcow bo przeciez to byl pierwszy i drugi krok w kierunku eksterminacji ludzkosci zmierzajacej na Jowisza a przeciez Monolitowi HAL jest niepotrzebny...
17-07-2008, 14:52
Nowy
Liczba postów: 55
Liczba wątków: 0
Gwahlur napisał(a):to tym bardziej mogl przyspieszyc gdy Dave po niego polecial a wiec nie poczekac na czlowieka.
Szczerze wątpię. Każda ingerencja w prędkość lub trajektorię lotu powodowałoby większe zużycie paliwa na Discovery, a to mogło sprawić, że statek będzie miał niewystarczającą ilość paliwa aby dokończyć misję. A przecież największym z priorytetów HALa było właśnie jej ukończenie.
Gwahlur napisał(a):Nie pamietam by padlo zdanie ze statek mial wczesniej leciec by zwyczajnie badac Jowisza. Jest za to mowa ze to najdluzsza podroz w historii ludzkosci a wszystko to dzieje sie na skutek skierowanej tam transmisji ksiezycowego monolitu.
A Dave dowiedział się o tym (tj. monolicie) dopiero na wycieraczce pod drzwiami Jowisza. Więc pewnie przed startem powiedzieli im "Wiecie, polecicie sobie... Może w kierunku Jowisza, dobra? Ot, popatrzeć, może coś znajdziecie ciekawego. Jak będziecie na miejscu to wam powiemy dokładnie o co nam chodzi". Cel jawny: badanie Jowisza, cel tajny: Monolitu.
Gwahlur napisał(a):W ksiazce to moglyby byc nawet kosmiczne TIR-ówki
Ale nie były.
Gwahlur napisał(a):Po pierwsze to tam chyba jednak byly 4 miliony lat,
4 miliony lat miał monolit na Księżycu. Wieku tego, który małpoludy spotkały na Ziemi po filmie nie dojdziesz.
Gwahlur napisał(a):Idac takim tokiem myslenia to HAL w ogole nie powinien byl zabic Franka i naukowcow bo przeciez to byl pierwszy i drugi krok w kierunku eksterminacji ludzkosci zmierzajacej na Jowisza a przeciez Monolitowi HAL jest niepotrzebny...
Monolit nie miał żadnego wpływu na HALa. Komputer zaczął zabijać członków załogi, ponieważ uznał ich za zagrożenie dla misji, a nie dlatego, że gdzieś tam lewitowała w kosmosie ogromna czarna płyta.
17-07-2008, 18:40
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
Tedeward napisał(a):Szczerze wątpię. Każda ingerencja w prędkość lub trajektorię lotu powodowałoby większe zużycie paliwa na Discovery, a to mogło sprawić, że statek będzie miał niewystarczającą ilość paliwa aby dokończyć misję. A przecież największym z priorytetów HALa było właśnie jej ukończenie.
Nigdzie nie pisalem o zmianie trajektorii, tylko o przyspieszeniu. Po drugie nie wiemy czy statek posiadal dokladnie tyle paliwa by doleciec i wrocic w tym wlasnie tempie i ani kropli wiecej (glupie by to bylo...) a skoro nie wiemy to nie mozemy tak zakladac. Nawet przy mocno limitowanym zasobie paliwa musialaby istniec jakas rezerwa na nieplanowane "wydatki" (lecieli przeciez w ciemno...) i takie zostawienie Dave'a w tyle jak najbardziej by pod takie cus podpadalo. Mowisz ze ukonczenie misjii bylo dla HAL'a najwazniejsze. To prawda, tylko ze zapomniales o tym ze leciutkie przyspieszenie na krociutkim dystansie (o ile w ogole) zmniejsza szanse na ukonczenie misji przez HAL'a w minimaqlnym stopniu, o tyle dostanie sie Dave'a z powrotem na poklad statku oznaczaloby 100% niewykonanie misji przez naszego komputerka. Dave by zwyczajnie wylaczyl HAL'a. Od momentu "stukniecia" Franka i wylotu Dave'a kapsula, wykonanie misji dla HAL'a to przede wszystkim niedopuszczenia Dave'a z powrotem.
Dave byl znacznie wiekszym zagrozeniem dla wypelnienia misji przez HAL'a niz minimalny ubytek paliwa.
Tedeward napisał(a):Monolit nie miał żadnego wpływu na HALa. Komputer zaczął zabijać członków załogi, ponieważ uznał ich za zagrożenie dla misji, a nie dlatego, że gdzieś tam lewitowała w kosmosie ogromna czarna płyta.
Nigdzie nie twierdzilem ze HAL zaczal zabijac zaloge dlatego ze tak na niego wplynal monolit. To ty glupie i niewytlumaczalne zachowanie HAL'a skwitowales monolitem.
Tedeward napisał(a):A Dave dowiedział się o tym (tj. monolicie) dopiero na wycieraczce pod drzwiami Jowisza. Więc pewnie przed startem powiedzieli im "Wiecie, polecicie sobie... Może w kierunku Jowisza, dobra? Ot, popatrzeć, może coś znajdziecie ciekawego. Jak będziecie na miejscu to wam powiemy dokładnie o co nam chodzi". Cel jawny: badanie Jowisza, cel tajny: Monolitu.
To kiedy sie dowiedzial Dave nie ma tu zadnego znaczenia poniewaz stwierdziles ze to HAL byl zbyt szybko przygotowaywany do tej misji. W filmie jest powiedziane ze HAL juz przed odlotem (dzien, miesiac, rok?) wiedzial o celu misji. Wiec nie moze byc mowy o zaskoczeniu go przekwalifikowaniem misji ze zwyklego badania Jowisza a na te cuda zwiazane z monolitem.
Wczesniej napisales:
"Trzeba najpierw wspomnieć, że pierwotną misją HALa nie była wyprawa po monolit"
Tymczasem na nagraniu slychac ze pierwotna misja HAL'a byl wlasnie lot w kierunku emisji z ksiezycowego monolitu i ze to tylko zaloga nie zostala o tym poinformowana.
17-07-2008, 19:13
Nowy
Liczba postów: 55
Liczba wątków: 0
Gwahlur napisał(a):To ty glupie i niewytlumaczalne zachowanie HAL'a skwitowales monolitem.
Kiedy i gdzie? Jakoś sobie nie przypominam abym stawiał taką tezę.
Ja tylko twierdzę, iż nie było żadnego pojedynku w tym kto sięgnie po monolit człowiek czy komputer.
17-07-2008, 19:24
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
Gwahlur napisał(a):To ty glupie i niewytlumaczalne zachowanie HAL'a skwitowales monolitem.
Tedeward napisał(a):Kiedy i gdzie? Jakoś sobie nie przypominam
=====================================================
Gwahlur napisał(a):Dlaczego HAL chcac sie pozbyc Dave'a nie "wcisnal gazu do dechy" gdy ten polecial kapsułą po Franka?
Tedeward napisał(a):HAL nie mógł wygrać, bo tym od monolitu chodziło wyłącznie o człowieka
...
17-07-2008, 19:31
Nowy
Liczba postów: 55
Liczba wątków: 0
Rozumiem, można to było tak zinterpretować. Ale ja osobiście nie widzę w tym stwierdzenia "Monolit wpływał na HALa". Mówię, iż monolitom zależało wyłącznie na sprawdzeniu ludzi, a nie komputera, co nie oznacza, że sam monolit wpływał na działanie maszyny. Poza tym, moje stwierdzenie "HAL nie mógł wygrać" odnosiło się do postu freak_outa i w żadnym razie nie kojarzyłbym go z wpisem o nielogiczności śmierci Franka i ujścia z życiem Dave'a.
Poza tym - HAL zamknął wszystkie śluzy, a Dave nie miał całego skafandra. Więc widać HAL uznał, że człowiek sobie nie poradzi z dostaniem do środka.
17-07-2008, 23:29
Nowy
Liczba postów: 614
Liczba wątków: 0
Tedeward napisał(a):Poza tym - HAL zamknął wszystkie śluzy, a Dave nie miał całego skafandra. Więc widać HAL uznał, że człowiek sobie nie poradzi z dostaniem do środka.
Nie bardzo. Gdy Dave zakomunikowal ze wejdzie przez wejscie awaryjne, HAL odpowiedzial ze moze sie to okazac dla niego trudne. Gdyby cos takiego uznal za niemozliwe, gdyby wczesniejsze doswiadczenia kosmonautow na to wskazywaly odpowiedzialby "przeciez wiesz ze bez helmu to niemozliwe Dave...". Nie widze sensu by super nowoczesny komputer dawal swojemu najgrozniejszemu przeciwnikowi nadzieje na sprawne dostanie sie na statek i wylaczenie (zabicie?) go. Logiczne byloby gdyby staral sie go zdolowac a nie podbudowac.
Dzwignia zamykania sluzy byla zaledwie (ok) półtora metra od miejsca gdzie skulil sie Dave i czekal na odpalenie tych "bolts". Pomieszenie przed nim nie bylo duze, nie bylo szerokie a przy okazji "Sunshine" okazalo sie, ze czlowiek ma te pare sekund by cos zdzialac w takich warunkach.
17-07-2008, 23:45
Nowy
Liczba postów: 55
Liczba wątków: 0
Więc muszę uznać, że HAL w obliczu faktów zaczął zachowywać się nielogicznie.
17-07-2008, 23:49
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Nieprawdopodobnie nudny film:) Chyba tak samo nudny jak podróże kosmiczne do Alfa Centauri w czasie rzeczywistym, bez żadnej hibernacji po drodze.
Niemniej... rewelacyjnie pokazany kosmos, jak Adi napisał KOSMOS. Ujęcia księżyca, ziemi, słońca - okręgi, obracające się po orbitach, obracające się wokół siebie. Tak jak planety i wszystko się tu kręci.
Czy monolit wpłynął na małpoluda z prologu? Ja wcale nie jestem o tym przekonany. Może po prostu był w momencie - symbolicznym - gdy małpoludy zaczynają wywalczać swoją przewagę. Zaczynają długą drogę do dominacji na całej planecie.
Jest też obecny na księżycu - znów wielki krok dla ludzkości;) I tym razem nikt z obecnych nie dostaje rzekomego objawienia jak małpolud.
Ludzie tworzą sztuczną inteligencję i dolatują do Jowisza, do trzeciego monilitu. Czy to oznacza dla nich przełamanie nieśmiertelności? nowe narodziny? Epilog jest tak szeroki i enigmatyczny, że można tutaj podpinać mnóstwo interpretacji. Nikt tego nie zrozumie(chyba, że na swój sposób) bo jest to bardziej obcowanie z czymś niepojętym, absolutnym. Nie wiadomo co z tego wynika, robi jednak wrażenie czegoś totalnego. Może jakiejś naszej przyszłej drogi, kolejnego kroku naprzód o którym siłą rzeczy dziś nic nie wiemy - mimo, że mamy już parę lat po 2001.
Pierwszym "sprawdzianem" dla ludzi(małpoludów) była walka o swój byt, o dominację nam innymi. Kolejnym ekspansja w kosmos i wreszcie zapanowanie nad własną technologią - pojedynek człowieka i AI. Człowiek potrafi nadal dominować. Wizja - tworzenia się wszechświata, błyski, ferie barw, potem ziemskie krajobrazy. Także historia życia(starzenia się?) człowieka. Czym jest ten fruwający embrion? Nie widzę żadnego rzeczywistego wytłumaczenia prócz symbolicznego, mówiącego o otwarciu nowego etapu w historii ludzkości.
A propos wszechpotęgi HALa, to Dave dostał się przez śluzę awaryjną, bo jest awaryjna i można przez nią wejść ręcznie. Powietrza nie wypompował bo pewnie nie mógł, no sorry ale HAL nie został zaprojektowany do takich rzeczy jak unicestwianie całej załogi, ot na wszelki wypadek. Co do prędkości to pewnie uzyskał ją od razu po wyjściu z orbity ziemskiej. W między czasie się nie zatrzymywał a cokolwiek co opuszcza statek ma tę samą prędkość (+/-), więc względna prędkość musiała być mała. Dodatkowo odpowiednia trajektoria mogła być już wyliczona na starcie i HAL nie mógł sobie pozwolić na zmiany kursu i wyliczanie nowej drogi. Takie loty to nie jazda samochodem.
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
19-10-2009, 14:50
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Szacun. Ja nigdy nie potrafiłam analizować filmów, które mnie znudziły.
Chociaż akurat Odyseja od lat wywołuje we mnie ZACHWYT. Jak tu się nudzić, kiedy czuje się w głowie palec boży?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
20-10-2009, 10:00
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Wiele scen jest mocno długich, majestatycznych, pompatycznych. Nie przeszkadzało mi to, jednak po 2 godzinach przychodzi w końcu znurzenie(a mogło z powodzeniem dużo wcześniej). Film mi się podobał, ale nie prędko do niego wrócę. Ba, chyba najlepszy SF, najbardziej totalny, absolutny, kosmiczny. A także prawdziwy kosmos, niesamowicie podobało mi się jak był pokazywany. Perspektywa, jak słońce wychodzi zza planety, księżyc plus ziemia, niemal wszędzie ruch obrotowy...
Nuda mi zresztą zupełnie nie przeszkadza jak film coś prócz niej oferuje:)
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
20-10-2009, 11:12
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Odyseja bez dwóch zdań męczy, ale film męczący =/= film nudny.
A co do nudy, to jest ona pierwszym kryterium mojej oceny filmu. Jeśli film nudził - na ogół wyrzucam go z pamięci. Celuloidowy fetyszyzm musi nieść jakąś przyjemność (choćby na swój sposób masochistyczną, Milczenie, chęć pokrojenia sobie nadgarstków i te inne).
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
20-10-2009, 11:15
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Źle się wyraziłem, męczący znacznie lepiej pasuje :)
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
20-10-2009, 12:48
Blade Runner
Liczba postów: 602
Liczba wątków: 0
elilhrairrah napisał(a):Czy monolit wpłynął na małpoluda z prologu? Ja wcale nie jestem o tym przekonany. Może po prostu był w momencie - symbolicznym - gdy małpoludy zaczynają wywalczać swoją przewagę. Zaczynają długą drogę do dominacji na całej planecie.
Jest też obecny na księżycu - znów wielki krok dla ludzkości I tym razem nikt z obecnych nie dostaje rzekomego objawienia jak małpolud.
Polecam książkę Arthura C. Clarke'a, tam jest konkretniej wyjaśnione czym jest monolit.
Ale tylko pierwszą. Druga już dużo słabsza (nawet film Hyams lepszy zrobił od książki), a kolejne dwie to już naprawdę rzadkie kupy.
22-10-2009, 20:59
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
szczerze mowiąc, gdyby nie ksiażka, nie wiele bym kapował z ostatniej czesci. IMO film totalny, ale nudny, i rozdzielający swój sens na zbyt wiele częsci, żeby go ogarnąć. Zdecydowanie wolę inne filmy Kubricka.
22-10-2009, 21:05
Coś jest na rzeczy z tą pozorną nudą w "2001", bo pamiętam jak dziś, gdy ładnych kilkanaście lat temu obejrzałem ten film w warszawskim Iluzjonie. W trakcie seansu były po prostu momenty, że walczyłem z sennością, a po wyjściu z kina zrozumiałem, że obejrzałem po prostu arcydzieło.
22-10-2009, 22:43
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Ja się wolę nie ppsiłkować książką, co miało być w nim wyjaśnione - było, co nie to nie. Reżyser/scenarzysta i w ogóle ekipa co miała powiedzieć powiedziała, to że jest książka która traktuje o tym samym, nie znaczy że tłumaczy film w taki sposób jaki by tego chciał Kubrick( no chyba, że tak jest rzeczywiście - niewiem).
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
23-10-2009, 01:36
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Książki nie czytałem, ale powieść i film powstawały równocześnie - Kubrick i Clarke razem nad nimi pracowali i uzupełniali się. Więc możesz być pewny, że zarówno książka jak i film ideowo nie kłócą się ze sobą 
Będę ją musiał w końcu przeczytać....
23-10-2009, 02:09
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Tylko, że jeden mógł napisać to czego drugi nie nakręcił i na odwrót:)
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
23-10-2009, 10:23
Miyabi
Liczba postów: 695
Liczba wątków: 3
Tak, to właśnie najwybitniejszy film Kubricka - najbardziej przełomowe jego dzieło i dla gatunku i dla kina w ogóle. Jeden z nielicznych, któremu daję pełną dychę. Swego czasu miałem okres, że oglądałem film codziennie aż do znudzenia - coś tak z 10 razy. Sama końcówka to ewenement - kino eksperymentalne w hollywoodzkim blockbusterze - tylko taka osobowość jak Kubrick mógł to wymyślić ale czy da się inaczej pokazać przyszłość nie do wyobrażenia inaczej niż poprzez surrealizm?
Może ktoś czytał a jak nie to polecam ten tekst:
www.esensja.pl/film/recenzje/tekst.html?id=485
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10
13-05-2010, 08:01
|