A tak na serio, to był ironiczny żarcik z mojej strony. Ja wyznaje zasade de gustibus non disputandum.
03-03-2008, 01:43
|
2001 : A Space Odyssey
|
|
Prezesem forum nie. Jestem prezesem wszstkich kinomanów
A tak na serio, to był ironiczny żarcik z mojej strony. Ja wyznaje zasade de gustibus non disputandum.
03-03-2008, 01:43
spoko - po prostu nie lubię, jak coś ktoś narzuca
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 03-03-2008, 02:29
1-nie, 2-nie, ale sie nie stara, 3-takim bywa joł, 4-nie, 5-tam wygrywa, tam przegrywa, różnie bywa, 6-jeśli nie rozumiem, to staram się zrozumieć,7-tak, ale ze zrozumieniem 8), 8-podniecający-tak, ale tak bezseksownie, 9-nie, bo zapodane hasło nie jest komunistyczne, choć z marksizmu się wywodzące.
26-06-2008, 06:06
Jestem świeżo po projekcji zremasterowanej edycji. Ten film to geniusz , zawsze ciężko mi sie go oglądało ale teraz było zupełnie inaczej. Zrozumiałem jeszcze więcej ale też odkryłem nowe niewiadome. Kto wie może podczas kolejnej projekcji zagłębie się w go jeszcze bardziej. Tak czy siak obowiązkowa inspiracja dla wszystkich ważniejszych filmów SF. Prawdziwa kosmiczna odyseja
. Polecam również dość obszerne dodatki znajdujące się na drugiej płycie
03-07-2008, 21:59 freak_outXP napisał(a):2) Czy każdy, kto nie rozumie filmu Kubricka, jest gupi ?mi trudno byloby powiedziec: "rozumiem odyseje kosmiczna". czy to znaczy, ze jestem glupia albo sie nie staram?:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
04-07-2008, 11:13
Artemis : nie. Dopiero jakbyś powiedziała, że Odyseja nie jest najlepszym filmem w historii sci-fi wtedy mógłbym powiedzieć coś o "gupocie".
04-07-2008, 13:13
ja mowilam na powazne - to jest kino totalne i naprawde trudno je "objac"
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
04-07-2008, 13:24
Artemis nie ma co się wtydzić. Tego filmu raczej nikt nie rozumie. pewnie tylko sam Kubrick wiedział co tworzy. Aczkolwiek mimo tego ,że trudno objąć ten film to nie ujmuje mu jego magi, genialności i innowacyjności. Dopiero tak jak powiedział Strummer gdy ktoś kto mówi że ten film nie jest taki i taki- jakim jest uważany wszem i wobec- można się przyczepić do jego inteligencji :wink:
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 04-07-2008, 14:00
No a o co bo chyba nie trybie?;]
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 04-07-2008, 14:50
Mi się zdaje, że w przypadku tego filmu najczęściej przyjemność z jego oglądania=rozumienie go(niechby nawet po swojemu i błędnie, ale rozumienie), bo nikt nie może powiedzieć, że w 100% wie o co Kubrickowi chodziło. Na dobrą sprawę tak jest z każdym lepszym dziełem sztuki, że teoretycznie jest o czymś tam, ale na dobrą sprawę każdy może sobie rozumieć jak chce.
Aha, to że ktoś rozumie Odyseje to wcale nie znaczy, że będzie mu się miło oglądać. Co do dodatków na płycie, to naprawdę znakomite - jedne z ciekawszych jakie oglądałem. Mam tylko pytanko do posiadaczy nowego wydania - jak znaleźć ten wywiad radiowy z Kubrickiem o którym mówią na opakowaniu? Strasznie jestem tego ciekaw, no i jescze w życiu nie słyszałem głosu Stanleya. 04-07-2008, 18:12
Mi się zdawało, że to takie pytania retoryczne są, no ale mogę odpowiedzieć, bo mi się nudzi
1 - Nie 2 - Zależy jak rozumiemy to "rozumienie" żeby nie potrafić wymienić po obejrzeniu najważniejszych wątków to trzeba być głupim według mnie. 3 - Snobem bym go nie nazwał, raczej znudzonym gimnazjalistą 4 - Nie. 5 - Po pierwsze to pytanie nie do nas, bo to nie my robimy te plebiscyty. Po drugie to jest mnóstwo genialnych filmów które w takich plebiscytach są rzadko. Po trzecie to jest pytanie typu "czemu na jakieś liście film X jest wyżej od Y, skoro Y jest lepszy?" a takie pytania zawsze są głupie ![]() 6 - Odyseja - Mniej więcej tak. Zawrót głowy - nie oglądałem. Obywatel Kane - tak. Tak. 7 - Czasami tylko ściemniam że jakiś film w ogóle widziałem, ale to tylko z takimi osobami, które i tak nie odróżnią podczas rozmowy czy rzeczywiście coś widziałem. Jak film jest nudny to mówię że jest nudny i mi się nie podoba. Jest wiele klasyków, które ubóstwiam, ale też pare ładnych takich, które nie wiem czemu są klasykami. 8 - Taa 9 - Nie. Tak mi teraz przyszło na myśl - czemu HAL nie wygrywa żadnych plebiscytów na najbardziej obrzydliwy czarny charakter? Niby ostatecznie przegrywa z człowiekiem, ale gdybym miał wymienić jedną absolutnie bezzwględną i nie okazującą ani cienia litości postać filmową to byłby to HAL. 04-07-2008, 19:14
Ile znasz piosenek śpiewanych przez komputer? Bo ja tylko tą HALa.
Ja się HALa naprawdę boję. Gdybym mógł polecieć w przestrzeń kosmiczną to nie bałbym się próżni, różnic temperatur, Vadera, obcych i innych takich, tylko bałbym się komputera, który będzie zaprogramowany tak, że w pewnej sytuacji rozwiązaniem problemu będzie moja śmierć. 04-07-2008, 19:22 simek napisał(a):Ile znasz piosenek śpiewanych przez komputer? Bo ja tylko tą HALa. Sorry za offtop, ale... ![]() 04-07-2008, 22:19 Artemis napisał(a):mi trudno byloby powiedziec: "rozumiem odyseje kosmiczna ". ponawiam pytanie: co takiego "trudnego do zrozumienia" kryje w sobie odyseja kosmiczna, że wszyscy tu obecni padają porażeni na kolana? to, że w obiegu kulturowym istnieje wuchta karkołomnych interpretacji, wcale nie znaczy, że film jest z automatu niezrozumiały. niezrozumiała to jest nadmuchana atmosfera niezrozumienia wokół całego przedsięwzięcia. dla mnie jako jednostki myślącej film Kubricka jest w 100% zrozumiały i skończony. ale po kolei. po pierwsze, nie uważam odysei za najlepsze sf w historii. z kilku powodów. raz, że elementów sf zawiera ów film niewiele (raptem środkowy epizod), dwa - nie podobają mi sie ani prolog, ani epilog. prolog pokazuje nam stado małp, które sobie żyją w jaskiniach gdzieś u zarania epoki człowieka. nagle jedna z nich chwyta kość i postanawia złoić skóre swoim ziomkom. świadkiem całego zajścia jest monolit, który stanowi spoiwo wszystkich trzech epizodów. bez niego bowiem historia byłaby co najmniej z dupy wysrana. czemu Kubrick wybiera akurat ten moment jako najdonioślejszy w niemowlęcej historii ludzkości - nie mam zielonego pojęcia. że niby użycie kości jako narzędzia w klepaniu się po ryjach to mega skok ewolucyjny/mentalny? gówno prawda, wysoki sadzie. wyrachowana przemoc (jak również akty nieuzasadnionego jej użycia) obecne były w naturze na długo przed tym, zanim człowiek postanowił oświecić wszechświat swoją mądrością. sadystyczne zabawy orek, syte lwy "mordujące" członków własnej grupy, goryle używające kamieni do rozłupywania czaszek przeciwników w okresie rui, szerszenie atakujące pszczele gniazda bez wyraźnej przyczyny... przykłady można mnożyć. podobnie rzecz się ma z technikami zabijania, z ich wyrafinowaniem i przede wszystkim z wyrachowaniem oprawców. małpy Kubricka naprawdę nie zrobiły niczego, co wymagałoby nakręcenia filmu na ten temat, a już z pewnością nie zrobiły nic, co musiałoby zostać poddane tak symbolicznej waloryzacji jak w odysei. wiecie, kiedy człowiek dokonał prawdziwego skoku ewolucyjnego (az dziw bierze, ze monolit nie był przy tym obecny)? człowiek dokonał pionierskiego przejścia ewolucyjnego w momencie, gdy po raz pierwszy zakopał w ziemi martwego ziomka. zakopał zamiast go zeżreć. podniósł trupa z ziemi i na powrót go w niej ułożył. takie jest moje zdanie antropologiczne. wraz z nastaniem owej chwili z małp staliśmy się człowiekami. jeśli zas idzie o epilog, to jest on dla mnie czystą abstrakcją. od dobrych kilku lat wyłączam odyseje tuz po wywaleniu Bowmana w przestrzeń, bo dalej nie ma nic do oglądania. to tak jak słuchanie wykładu o platońskich ideach. i żeby nie było komentarzy w stylu: "mental nie kuma przesłania", to od razu ucinam spekulacje i mówie, że kumam przesłanie i to chyba nawet za dobrze - rozumiem, co się dzieje z Bowmanem i potrafię "wytłumaczyć" jego losy w kontekście planu całości. ale nie w tym rzecz. po fenomenalnym epizodzie środkowym dostaje zupełnie pozbawiony przyssawek łączących fikcje z rzeczywistością finał, będący wariacją na temat judeo-chrześcijańskiej koncepcji czasu. może za 5 miliardów lat pod czujnym okiem boga-monolitu i za jego sprawa gdzieś na odległych rubieżach kosmosu zrodzi sie Gwiezdna Istota jako ostatnie (?) ogniwo ewolucyjne na drodze do zbawienia i całkowitej samoświadomości bytu. fajnie, ale mnie to wali - za 5 miliardów lat ja, moje dzieci i dzieci moich dzieci, wszyscy solidarnie będziemy dryfować w kosmicznej próżni w formie molekuł i perspektywa narodzin Gwiezdnego Dziecka niezbyt nas uszczęśliwi. zresztą... za 5 miliardów lat ziemia przestanie istnieć jako planeta, więc o czym my w ogóle rozmawiamy? krótko: to przez ten cholerny epilog wokół odysei robi sie wielkie halo. końcówka umiejętnie podsyca atmosferę wieloznaczności i niezrozumienia, co jest woda na młyn dla nieprzebranej rzeszy humanistów-onanistów, gotowych stawiać pomnik reżyserowi, albowiem ten nakręcił coś, czego oni nie sa w stanie rozkminić. żenada. wartość odysei kosmicznej (pomijając nowatorskie rozwiązania formalne) sprowadza się do dwóch knyfów: bezprecedensowo zajebistej konfrontacji maszyny z człowiekiem i... najgenialniejszego w historii ukazania idei boskości. w mojej interpretacji monolit równa się najważniejszy atrybut boga. mówiąc o atrybucie mam na myśli doskonalą, logiczna przejrzystość języka, jakim posługuje się owa bryła. pitagorejczycy zadeklarowali swego czasu, że świat wyraża się poprzez cyfry, Liebniz zaś dodał (znacznie później), że Bog to matematyka. i tak też jest w odysei: monolit łączy w sobie matematyczną klarowność równania z metafizyczną tajemnica filozofów i przez to stanowi absolutną totalność rzeczywistości. równie dobrze na jego miejscu mogłaby się pojawić kula albo trójkąt równoboczny. Kubrick wybrał monolit i w sumie wybrał najlepiej. monolit jest zwyczajnie fajowym rekwizytem, można go pokazać w monumentalnym skrócie perspektywicznym i będzie czadowy motyw na plakat - coś jak nagrobek u monty pythonow:) 05-07-2008, 11:55
Mental jak zwykle radykalnie, ale... Kurde, w zasadzie się z większością jego wypowiedzi się zgadzam. Mnie również zawsze zastanawiało to, dlaczego "Odyseja" jest uważana za nie wiadomo jakie arcydzieło - dla mnie to po prostu bardzo dobry film SF, którego najmocniejszym elementem są HAL (jako element oczywisty) i, jak wspomniał Mental, świetna idea boskości (jako element do interpretacji).
Mental napisał(a):wiecie, kiedy człowiek dokonał prawdziwego skoku ewolucyjnego (az dziw bierze, ze monolit nie był przy tym obecny)? człowiek dokonał pionierskiego przejścia ewolucyjnego w momencie, gdy po raz pierwszy zakopał w ziemi martwego ziomka. zakopał zamiast go zeżreć. podniósł trupa z ziemi i na powrót go w niej ułożył. takie jest moje zdanie antropologiczne. wraz z nastaniem owej chwili z małp staliśmy się człowiekami. Przyznaję Ci stuprocentową rację i nie mam nic więcej do dodania w tej kwestii. Mam jednak szczerą nadzieję, że "człowiekami" to celowy zabieg stylistyczny mający na celu ukazać, jak bardzo ten film Ci nie leży
05-07-2008, 12:22
To co powiedział Mental ma coś z prawdy, coś w tym jest. Aczkolwiek moim zdaniem, co czyni ten film arcydziełem?? Właśnie prolog i epilog. Dla mnie sceny z Halem to tylko dodatek do epopei jaki jest historia Monolitu. Dzięki niemu w filmie małpa stała się człowiekiem. Epilog to genialna scena w pokoju bez muzyki. Kompletna cisza i ten monolit. Następnie ukazanie dziecka na tle Ziemi.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 05-07-2008, 12:52 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |