Red Crow
Liczba postów: 12,700
Liczba wątków: 50
Przez ostatnie kilka dni zapoznawałem się z treścią "Przez ciemne zwierciadło" Dicka (polecam, bo to naprawdę rewelacyjna powieść) i pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po jej ukończeniu, był ponowny seans ekranizacji, w wykonaniu Linklatera.
Film podobał mi się nieco mniej, niż za pierwszym razem, kiedy urzekła mnie dziwna technika kręcenia i mało jasna (przynajmniej przez 99% filmu) fabuła. Teraz, po zaznajomieniu się z literackim pierwowzorem, załapałem już wszystko, więc być może dlatego odebrałem film mniej entuzjastycznie. Ocena spada z 9/10 na 8/10.
Pomimo wielu skrótów, przeinaczeń i złagadzaniu w pewnych momentach wymowy oryginału, to jedna z najlepszych, a na pewno najwierniejsza, z adaptacji dickowskiej prozy. Co najważniejsze, oddaje klimat i ducha powieści, podobnie jak w niej, nie ma tutaj moralizatorstwa i tanich motywów. Zakończenie jest tak samo smutne, a zarazem pełne optymizmu.
Szkoda tylko, że nigdzie nie zmieścili opowieści o napędzanej energią słoneczną, chodzącej kulce haszu ;(
09-09-2012, 14:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-09-2012, 15:07 przez nawrocki.)