Uprzedzając pytania: nie mamy tu do czynienia z artystą ani nurtu onanistyczno-refleksyjnego, ani "artysty od epy" jakimi są m.in. Mann z Eastwoodem.
Ten pan:
![[Obrazek: alanparker03.jpg]](http://www.nndb.com/people/530/000024458/alanparker03.jpg)
odpowiada jednak za kilka naprawdę wartych uwagi filmów.
Gość wyreżyserował Fame(ponoć klasyk musicali), Evitę(ponoć najlepszy film z Madonną), The Comitments( ponoć najlepszy z irlandzkich filmów), oraz za "Życie za życie"(ponoć posiadacz wyjątkowo kretyńskiego twista).
Przyznaje bez bicia: widziałem raptem pięć filmów Anglika. Każdy z nich jednak był przesiąknięty kapitalnym klimatem, doskonale zrealizowany, zagrany i, nie ma co ukrywać, ociekał zajebistością. Tak, tak, na PG-13 nie ma co liczyć. Są cycki, są bluzgi, jest przemoc, jest brud i syf.
I magia kina.
Midnight Express Amerykański turysta bawiący w Stambule postanowił przemycić do swojego kraju haszysz. Źle zrobił.
Został złapany przez Turków i osadzony w więzieniu słynącym z surowości.
Szybko przekonuje się, że nie ma co liczyć na swój rząd ani turecki system sprawiedliwości - jedyną szansą na wolność jest expressowa ucieczka o północy, gdy następuje zmiana wart (stąd tytuł).
Dalej nie ma sensu streszczać - poprzestańmy na tym, że film nie traci tempa nawet na sekundę, a scen emocjonujących (czyt. wmordojebnych) jest od groma.
9+/10 Jeśli kiedyś zrobicie ranking kina więziennego, nie zapomnijcie o nim.
The Wall - Film(w sumie teledysk) przedstawia życie niejakiego Pinka, od wczesnego dzieciństwa do dojrzałości(w tej roli Bob Geldof) i kryzysu wieku średniego.
Nie ma co się szczypać - film to arcydzieło, w pewnych kręgach dzieło kultowe, obraz hipnotyzuje, przykleja na bite półtorej godziny ryło do ekranu, zmusza szare komórki do nadprogramowej aktywności. A mówię o warstwie aktorskiej. Zaś wstawki rysunkowe...Kosmos, panie.
A jakby było mało, to jeszcze muzyka Floydów.
10/10
Ptasiek a.k.a Przebóg! Cage był dobrym aktorem!
Ekranizacja powieści Williama Whartona. Bohaterów jest dwóch. Jeden z nich to Al Columbato(Cage), ongiś wesoły chłopak, pies na baby i kumpel wszystkich na dzielnicy, dziś weteran wietnamu z twarzą skrytą pod bandażami.
Drugi to tytułowy Ptasiek(Modine), ongiś pozytywny freak, marzyciel, i najlepszy przyjaciel Ala, dziś zamknięty w sobie klient zakładu psychiatrycznego.
Co prawda na razie film widziałem tylko raz, ale nie pomylę się chyba zbytnio jeśli powiem, że to film wielokrotnego użytku. Przeszłość i teraźniejszość kapitalnie się przenikają, emocje to czysta sinusoida, od ustawicznego banana na widok młodzieńczych przygód, po przygnębiające sceny w szpitalu, przyziemność życia Ala skonfrontowana zostaje z marzeniami Ptaśka, aktorsko - pierwsza klasa(ciekawostka przyrodnicza - Whartonowi ponoć nie spodobał się ani film ani dający czadu Modine), a zakończenie... no nie jest to twist a'la Szósty Zmysł, ale zdziwko gwarantowane.
Muzyka Petera Gabriela za dobra na Oscary, co do zdjęć próbka poniżej.
La la bamba, la la bamba...
10/10
Angel Heart a.k.a Harry Angel
W kalendarzu rok 1955. Drobny detektyw od rozwodów grany przez Mickeya Rourke'a zostaje wynajęty przez tajemniczego francuza do znalezienia ukrywającego się dłużnika, sławnego kiedyś jazzmana Johnny'ego Favourite'a.
Tyle fabuła, nie ma sensu pisać więcej, co by nie siać spoilerami.
Wg mnie najlepszy Parker, epa, czad, kult vhs, kult słoneczka, moc, power, czysta zajebistość, odjazd, destylowany geniusz, skopany tyłek, urwany łeb, zmiażdżone gonady, przetrącony kręgosłup, arcydzieło.
11/10
Missisipi Burning
Do łazienki wchodzi murzynek, odkręca kran i pije wodę z rury przeznaczonej dla czarnych. Zaczynają się napisy. Murzynek gasi pragnienie i odchodzi. Następna scena: Stary drewniany dom zaczyna się palić, dalej lecą napisy. Skończą się, gdy z domu pozostaną dymiące zgliszcza. Następna scena: samochodem jedzie dwójka młodych murzynów. Zostają zatrzymani przez dwóch białych. Owi przedstawiciele rasy panów mordują niewinnych murzynków. Następna scena: Do miasteczka zmierza dwójka głównych bohaterów, agentów federalnych mających wyjaśnić 'zaginięcie' dwóch czarnoskórych.
Wybaczcie że tak streszczam, ale ekspozycja tak mi się podoba, że nie mogłem sobie darować:)
Parker tym razem celował w oscary(na próżno niestety), więc film ucieka w schemat biedni czarni - przebrzydli południowi, co z dzisiejszej perspektywy trąci myszką, lecz zrobił na tyle dobry film, że można spokojnie przymknąć na to oko i rozkoszować się seansem. Muzyka świetna, zdjęcia również niekiepskie...
Ach, byłbym zapomniał, obsada. Hackman. Dafoe. McDormand. Dourif. Rooker. R.Lee Ermey(to akurat trzeci plan).
Jeszcze jakieś pytania?
Tak jak myślałem.
8+/10
The Commitments Choć nie jest kolejną cukierkową opowieścią o karierze od pucybuta do bożyszcza tłumów, choć toczy się w zaplutych spelunach i najbardziej syfiastych dzielnicach, to jednak film rozpieprza pozytywną energią. Zaczyna się od tego, że niejaki Jimmy Rabbite postanawia założyć zespół grający muzykę soulową, ponieważ Irlandczycy to czarnuchy Europy, dublińczycy to czarnuchy Irlandii, a mieszkańcy East Enders to czarnuchy Dublina ;) Wkrótce zakładają zespół o wdzięcznej nazwie "The Commitments", i ku zaskoczeniu wszystkich, zaczynają odnosić sukcesy. Jednak konfliktów wewnątrz grupy prowokowanych przez tyleż utalentowanego co paskudnego wokalistę...
Scenarzysta i goście od castingu musieli się wysilić, bo dawno nie widziałem takiego stężenia pozytywnie zakręconych i realnych postaci(bez obaw - coolowatości i hipsterstwa nie stwierdzono), a i chemia między nimi świetna. Szkoda, że nikt, poza Marie Doyle Kennedy(<3) oraz Andreą Corr nie zrobił kariery. Jak już pisałem, Irlandczycy baaardzo polubili ten film, i nie dziwie się, bo to kapitalnie się to ogląda. Parker też musiał się świetnie czuć w trakcie kręcenia, bo nawet oddaje hołd samemu sobie :P Ode mnie dycha i szukam polskiego wydania, ponoć istnieje.
Dla chętnych: coś na kształt motywu przewodniego:
PS2
EDIT
Mentallo Mentallini o filmach Parkera: http://forumkmf.pl/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje?page=172
Ten pan:
![[Obrazek: alanparker03.jpg]](http://www.nndb.com/people/530/000024458/alanparker03.jpg)
odpowiada jednak za kilka naprawdę wartych uwagi filmów.
Gość wyreżyserował Fame(ponoć klasyk musicali), Evitę(ponoć najlepszy film z Madonną), The Comitments( ponoć najlepszy z irlandzkich filmów), oraz za "Życie za życie"(ponoć posiadacz wyjątkowo kretyńskiego twista).
Przyznaje bez bicia: widziałem raptem pięć filmów Anglika. Każdy z nich jednak był przesiąknięty kapitalnym klimatem, doskonale zrealizowany, zagrany i, nie ma co ukrywać, ociekał zajebistością. Tak, tak, na PG-13 nie ma co liczyć. Są cycki, są bluzgi, jest przemoc, jest brud i syf.
I magia kina.
Midnight Express Amerykański turysta bawiący w Stambule postanowił przemycić do swojego kraju haszysz. Źle zrobił.
Został złapany przez Turków i osadzony w więzieniu słynącym z surowości.
Szybko przekonuje się, że nie ma co liczyć na swój rząd ani turecki system sprawiedliwości - jedyną szansą na wolność jest expressowa ucieczka o północy, gdy następuje zmiana wart (stąd tytuł).
Dalej nie ma sensu streszczać - poprzestańmy na tym, że film nie traci tempa nawet na sekundę, a scen emocjonujących (czyt. wmordojebnych) jest od groma.
9+/10 Jeśli kiedyś zrobicie ranking kina więziennego, nie zapomnijcie o nim.
The Wall - Film(w sumie teledysk) przedstawia życie niejakiego Pinka, od wczesnego dzieciństwa do dojrzałości(w tej roli Bob Geldof) i kryzysu wieku średniego.
Nie ma co się szczypać - film to arcydzieło, w pewnych kręgach dzieło kultowe, obraz hipnotyzuje, przykleja na bite półtorej godziny ryło do ekranu, zmusza szare komórki do nadprogramowej aktywności. A mówię o warstwie aktorskiej. Zaś wstawki rysunkowe...Kosmos, panie.
A jakby było mało, to jeszcze muzyka Floydów.
10/10
Ptasiek a.k.a Przebóg! Cage był dobrym aktorem!
Ekranizacja powieści Williama Whartona. Bohaterów jest dwóch. Jeden z nich to Al Columbato(Cage), ongiś wesoły chłopak, pies na baby i kumpel wszystkich na dzielnicy, dziś weteran wietnamu z twarzą skrytą pod bandażami.
Drugi to tytułowy Ptasiek(Modine), ongiś pozytywny freak, marzyciel, i najlepszy przyjaciel Ala, dziś zamknięty w sobie klient zakładu psychiatrycznego.
Co prawda na razie film widziałem tylko raz, ale nie pomylę się chyba zbytnio jeśli powiem, że to film wielokrotnego użytku. Przeszłość i teraźniejszość kapitalnie się przenikają, emocje to czysta sinusoida, od ustawicznego banana na widok młodzieńczych przygód, po przygnębiające sceny w szpitalu, przyziemność życia Ala skonfrontowana zostaje z marzeniami Ptaśka, aktorsko - pierwsza klasa(ciekawostka przyrodnicza - Whartonowi ponoć nie spodobał się ani film ani dający czadu Modine), a zakończenie... no nie jest to twist a'la Szósty Zmysł, ale zdziwko gwarantowane.
Muzyka Petera Gabriela za dobra na Oscary, co do zdjęć próbka poniżej.
La la bamba, la la bamba...
10/10
Angel Heart a.k.a Harry Angel
W kalendarzu rok 1955. Drobny detektyw od rozwodów grany przez Mickeya Rourke'a zostaje wynajęty przez tajemniczego francuza do znalezienia ukrywającego się dłużnika, sławnego kiedyś jazzmana Johnny'ego Favourite'a.
Tyle fabuła, nie ma sensu pisać więcej, co by nie siać spoilerami.
Wg mnie najlepszy Parker, epa, czad, kult vhs, kult słoneczka, moc, power, czysta zajebistość, odjazd, destylowany geniusz, skopany tyłek, urwany łeb, zmiażdżone gonady, przetrącony kręgosłup, arcydzieło.
11/10
Missisipi Burning
Do łazienki wchodzi murzynek, odkręca kran i pije wodę z rury przeznaczonej dla czarnych. Zaczynają się napisy. Murzynek gasi pragnienie i odchodzi. Następna scena: Stary drewniany dom zaczyna się palić, dalej lecą napisy. Skończą się, gdy z domu pozostaną dymiące zgliszcza. Następna scena: samochodem jedzie dwójka młodych murzynów. Zostają zatrzymani przez dwóch białych. Owi przedstawiciele rasy panów mordują niewinnych murzynków. Następna scena: Do miasteczka zmierza dwójka głównych bohaterów, agentów federalnych mających wyjaśnić 'zaginięcie' dwóch czarnoskórych.
Wybaczcie że tak streszczam, ale ekspozycja tak mi się podoba, że nie mogłem sobie darować:)
Parker tym razem celował w oscary(na próżno niestety), więc film ucieka w schemat biedni czarni - przebrzydli południowi, co z dzisiejszej perspektywy trąci myszką, lecz zrobił na tyle dobry film, że można spokojnie przymknąć na to oko i rozkoszować się seansem. Muzyka świetna, zdjęcia również niekiepskie...
Ach, byłbym zapomniał, obsada. Hackman. Dafoe. McDormand. Dourif. Rooker. R.Lee Ermey(to akurat trzeci plan).
Jeszcze jakieś pytania?
Tak jak myślałem.
8+/10
The Commitments Choć nie jest kolejną cukierkową opowieścią o karierze od pucybuta do bożyszcza tłumów, choć toczy się w zaplutych spelunach i najbardziej syfiastych dzielnicach, to jednak film rozpieprza pozytywną energią. Zaczyna się od tego, że niejaki Jimmy Rabbite postanawia założyć zespół grający muzykę soulową, ponieważ Irlandczycy to czarnuchy Europy, dublińczycy to czarnuchy Irlandii, a mieszkańcy East Enders to czarnuchy Dublina ;) Wkrótce zakładają zespół o wdzięcznej nazwie "The Commitments", i ku zaskoczeniu wszystkich, zaczynają odnosić sukcesy. Jednak konfliktów wewnątrz grupy prowokowanych przez tyleż utalentowanego co paskudnego wokalistę...
Scenarzysta i goście od castingu musieli się wysilić, bo dawno nie widziałem takiego stężenia pozytywnie zakręconych i realnych postaci(bez obaw - coolowatości i hipsterstwa nie stwierdzono), a i chemia między nimi świetna. Szkoda, że nikt, poza Marie Doyle Kennedy(<3) oraz Andreą Corr nie zrobił kariery. Jak już pisałem, Irlandczycy baaardzo polubili ten film, i nie dziwie się, bo to kapitalnie się to ogląda. Parker też musiał się świetnie czuć w trakcie kręcenia, bo nawet oddaje hołd samemu sobie :P Ode mnie dycha i szukam polskiego wydania, ponoć istnieje.
Dla chętnych: coś na kształt motywu przewodniego:
PS2
EDIT
Mentallo Mentallini o filmach Parkera: http://forumkmf.pl/Thread-Kr%C3%B3tka-pi%C5%82ka-czyli-mini-recenzje?page=172
22-06-2011, 23:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-04-2012, 22:39 przez Phlogiston2.)
Spoiler




