American Ninja
#1
[Obrazek: 69qmh0.jpg]

Zamerykanizowana historia o legendarnych wojownikach ninja i solidne kino akcji klasy B. Dziś już takich filmów się nie kręci, a biegający w czarnych pidżamach ludzie nie robią już na nikim wrażenia. Film do którego mam jednak sentyment, wiadomo dzieciństwo i kasety VHS. Dla wielu bajka, pseudo opowieść o magii ninja i o ich bushido z którym tak naprawdę nie mieli nigdy nic wspólnego. Dla innych pierwsze zetknięcie się z nimi, po tym obejrzeniu filmu takie słowa jak Sai, Shuriken i Surigama przestają być anonimowe. American Ninja czy też jak wcześniej American Warrior, to dzieło kultowe. Od filmu nie można za wiele wymagać (realizm czasmi = 0), ale obejrzeć można zwłaszcza że Polsat czasami wznawia jego emisje.

Rola życia Michaela Dudikoffa, jako Joe Armstrong samotnik i outsider pakujący się w kłopoty sprawdza się świetnie. Mało mówi, ale ten wzrok i talent jaki posiada (zabicie przeciwnika śrubokrętem) tworzą z niego niezwyciężonego wojownika na polu chwały. Steve James również w roli życia, jako Curtis Jackson wymiatający z M60 i zastępujący umiejętności w walce czystą siłą. Taki pseudo Rambo, który jednak za wiele ciekawego w filmie nie pokazuje. Jednak od czego są sequele, o których jednak kiedy indziej. John Fujioka jako Shinyuki, mentor głównego bohatera i przybrany ojciec. Swoją drogą aktora kojarzę jeszcze tylko z filmu Bitwa o Midway, bardzo dobrego filmu wojennego. Jednak nie o nim teraz przecież mowa.

Amerykański Ninja to też kilka świetnych scen, np pierwsze pojawienie się wojowników ninja (fajne zejście z palm). Ci mordują żołnierzy uzbrojonych w M16 swoją wydawało by się prymitywną bronią,takie zderzenie kulturowe na polu walki. Joe łamiący strzałę, czy wreszcie wiaderko. Że o końcowej scenie wycinania w pień ninja nie wspomnę. To również przyjemna muzyka, budująca nieco tajemniczy i orientalny klimat.

Jakieś minusy ?, krajobraz Filipin mnie jednak nie urzekł. Trochę mało o przeszłości Czarnej Gwiazdy, czemu i w jakich okolicznościach szedł na drogę zła. Wprowadzenie wojowników ninja w pidżamkach czerwonych, żółtych i niebieskich co stanie się niestety symbolem tej filmowej serii.

Odpowiedz
#2
Cytat:Rola życia Michaela Dudikoffa,

nuff said.

Jakoś nie trafił do mnie ten film nawet pomimo tego że w dzieciństwie lubiłem prawie wszystko ze słowem "ninja" w nazwie. Prawie. Wątpię bym kiedykolwiek do tego wracał.

Odpowiedz
#3
Za małolata uwielbiałem ten film. Dziś nie mogę go znieść. Za dużo tam tandety, ignorancji, głupoty i taniochy. Sceny akcji nie robią żadnego wrażenia, poza maksymalnie negatywnym. Jak się było przedszkolakiem to te upośledzone ruchy oglądało się z wypiekami na twarzy, jednak po zapoznaniu się z twórczością prawdziwych mistrzów rodem z Chin, "Amerykański Ninja" nie sprawdza się już nawet jako ciekawostka. Kino klasy Z pod każdym względem. Szkoda czasu na ten badziew.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#4
Jakież było moje zdziwienie gdy dowiedziałem się, że AM 1 był filmem kinowym. AM 2 było chyba lepsze ale ogólnie to filmy (a jest tego 5 części) to słabizna.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#5
[Obrazek: 28j8wgx.jpg]

Film wydawał mi się na początku dużo lepszy od części pierwszej, klimat wakacji i Karaibów mnie urzekł. Scena na plaży wśród wielkich skał i walka z ninja również, Michaela Dudikoffa jako Joe Armstrong jeszcze lepszy niż poprzednio. Steve James jako Curtis Jackson wreszcie pokazuje na co go stać w prawdziwej walce, wreszcie dano mu powalczyć z ninjami. Niezły pomysł z prywatną armią ninja, ale niesmak pozostawia jednak końcówka filmu. ''The Lion'' używa niepotrzebnie strzelby i psuję tym samym całą scenę walki z Joe, podobnie Curtis ze swoim ?Stay down!''. Kiedyś to może i było dla super, ale teraz jak się na to patrzy mocno wieje tandetą. Film ma jednak coś na osłodę, a mianowicie motyw przewodni który powoduje że moja ocena tego filmu jednak idzie w górę. Do klimatu w filmie pasuje jak ulał , jeśli z czymś Konfrontacja ma mi się kojarzyć to właśnie z tym.





(13-08-2011, 14:43)shamar napisał(a): AM 2 było chyba lepsze ale ogólnie to filmy (a jest tego 5 części) to słabizna.

Moja znajomość tej filmowej serii zakończyła się naszczęście na części 4, której notabene dawno już nie oglądałem :)


Odpowiedz
#6
Oczywiście wspomnienia z dzieciństwa mam bardzo miłe, ale zupełnie nie pamiętam o co w tym filmie chodziło. Jakiś czas temu ściągnąłem, włączyłem i po 10 minutach musiałem wyłączyć ulegając presji towarzystwa, że to tak złe, że nie ma co tracić na to czasu. Sam może bym zmęczył kierowany ślepą miłością do filmów jako takich, ale na pewno jest to film po prostu zły.

Odpowiedz
#7
O matko jaka pierwsza część jest głupia ... ale jaka fajna! Ten film wygląda jak amatorska produkcja, przeczy jakimkolwiek prawom, ale dale tyle frajdy, że szok :)

Odpowiedz
#8
I tak o to zweryfikowałem w miarę dobre wspomnienia - Obejrzałem wczorej na tv, gdzieś po 15 latach...

Dno dna, kpina (chyba niezamierzona)... ja p... brak słów.

2/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#9
Dobry camp. Ja ubaw miałem przy tym filmie niemały. Prędzej czy później obejrzę jeszcze part 2. :P
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#10
"Dwójka" jak już pisałem zawsze wydawała mi się lepsza. Było to laboratorium, te ninja-klony czy coś... No ale...
Jak puszczą w tv to zweryfikuję.

PS - jednak oglądałem to ze 20 lat temu a nie 15.
PS 2- "gra" tej pani była powalająca.

[Obrazek: AmericanNinja14.jpg]
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#11
Wiedziałem, ze tak będzie...

"Amerykański Wojownik 2 - konfrontacja" - Koszmarne aktorstwo, koszmarne walki (a raczej "walki"), koszmarny film. Gorszy niż koszmarna cześć 1.

Oglądając to zastanawiałem się czy to nie jest oby jakiś spin-off "Akademii Policyjnej".

2/10 a "AN 1" podnoszę do 2+/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#12
"American Ninja" - Co my tu mamy?
* Główny bohater o jednym wyrazie twarzy, którego oczywiście nikt nie lubi
* Sztuki zna od wychowującego starego Azjatę
* jego wróg, potem przyjaciel Murzyn (który w finale zmienia się w Rambo)
* dupa, która trzeba ratować
* skorumpowany wojskowy
* jego szemrany partner w biznesie
* przyboczny złego w postaci dowódcy wojsk ninja...
* kuriozalny finałowy pojedynek

Film jest zły i kpiący z widza. Np. dowódca złych ninja jako jedyny nie jest z Japonii. Zaglądam w IMDB - gra go Japończyk. I naprawdę nie wiedziałem co powiedzieć, gdy ziomuś najpierw strzelał płomieniem, a potem biednie namalowanym laserem rodem z najgorszych części Godzilli.

Ale jest to fajnie zły film. Mówicie, że następne części są jeszcze bardziej kiepskie? To chyba wiem co zrobię po sesji.

Odpowiedz
#13
(21-01-2013, 13:37)OGPUEE napisał(a): Np. dowódca złych ninja jako jedyny nie jest z Japonii.

Serio? Jakoś mnie to nie dziwi patrząc na całokształt.


Następny główny ninja to jakiś portorykaniec :)
Nie wiem czy w 1 tak było ale w 2. ninja, którzy dostają lanie wydają z siebie dźwięki typu: ała, uuu itp :D
A murzyn Jackson wali takie miny, że idzie spać z fotela.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#14
[Obrazek: american_ninja3.jpg]

Za czasów VHS brak Dudikoffa uważałem za profanację. A to dokładnie taki sam crap jak poprzednie, w których był. Z tym, ze Bradley chyba jest lepszym kopaczem.

2/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#15
Bradley w ogóle jest/był kopaczem przede wszystkim. Dudikoff nie, choć niektórym się tak ubzdurało, łącznie z nim :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#16
Coś tak podejrzewałem bo D. nie potrafił nawet porządnie podnieść nogi kiedy Bradley robi półobroty :)

To mogę ocenić na szybko American Ninja 4 jako, że miałem powtórkę ze 2 lata temu (i raczej nie dam rady za tydzień).

Powrót pana D. i udział w 1. filmie 2ch amerykańskich ninjów to był chyba "mokry sen" każdego dzieciaka VHS i ukoronowanie serii. Był do czasu seansu bo już wtedy film prezentował się dennie. A skoro wtedy cześć 4 wyglądała źle... Przewiduję ocenę 2.

American Ninja 5 nigdy nawet nie próbowałem oglądać bo już dawniej odstraszyły mnie-
* znów Bradley? :(
* zwiastun sugerujący komedię
* dzieciak-ninja (?)
* dzieciak na okładce kasety VHS w wypożyczalni

Ale jak będzie w TV (choć chyba nigdy go nie było jeszcze) to obejrzę. Może dziś ówczesne słabości okażą się zaletami?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#17
Na Warner TV lecieli Amerykański ninja 2 i 3. Trochę lepiej zrealizowane niż jedynka, ale równie słabe i jeszcze głupsze, a fabuła w obu niemal taka sama i wyrwana z jakiejś gry na arcade'a czy NESa - na Karaibach złotowłosy złol o ksywie nawiązującej do zwierzęcia wspomagany przez jakiegoś generała chce stworzyć nowy gatunek człowieka, który będą ninjami. W dwójce nie pamiętam po co, a w trójce po to, by terroryzm był łatwiejszy.

W dwójce sierżant słusznie wyśmiewa marines, którzy mówią mu, że zaatakowali ich najbardziej stereotypowi nindże ever. I ci sami nindże atakują Dudikoffa w zatłoczonej pełnej ludzi (i potencjalnych świadków), gdy założenie shinobiego jest niewidoczna akcja. Szef typowej bandy dostającej oklep pojawia się ze cztery razy w wiadomym celu. Końcowa walka z tym cichym stukaniem mieczy wygląda jak zabawa na placu zabaw. 

W trójce tym razem zamiast Dudikoffa inna bywalec VHS-owych szrotów - David Bradley. Który jednak lepiej się prezentuje i ma większy zestaw mimiki. I ekhm... tworzy spoko team z Murzynem i Brytolem. Uczy go gośc z najsztuczniejszą brodą w dziejach kina. Przybocznymi złego doktora Fauciego są laska w czerwonej kiecce (która potem robi się dobra) i armia nindżów, tym razem ubranych na jasny błękit :D. Lecz zdaje się... ekhm... nie wierzę, że to piszę... fabuła mimo całego kretyństwa wydaje się logiczniejsza niż w dwójce. Choreografia Murzyna z ninjami przypomina nieudolne szkolne przedstawienie.

Jeśli kiedykolwiek zobaczę czwórkę i piątkę - to pewnie znów jak będzie na TV za jakieś kilka lat.

Odpowiedz
#18
Nie ma cz. 5. To fejk.
A czwórka jest czadowa bo jest Bradley i... Dudikoff jako stary wymiatacz.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  American Pie - tylko oryginalna obsada Pelivaron 9 6,407 10-12-2014, 12:35
Ostatni post: Megaloceros_____
  [oddzielony] American Pie - tylko oryginalna obsada Arahan 0 620 09-12-2014, 12:45
Ostatni post: Arahan
  [oddzielony] American Pie - tylko oryginalna obsada Arahan 0 647 09-12-2014, 12:19
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości