Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Cytat:Porównaj sobie poziom i sensowność argumentacji militaryego i al jarida i nie smęć.
Stary, mógłbym napisać że książka mi się nie podoba bo śmierdzi, a byłaby to lepsza argumentacja niż przebój, który zapodałeś, a który ostatecznie ukształtował moje nastawienie do ciebie: "TO NAPISZ LEPIEJ!!11".
BTW: co do tego, ze Sapkowski to postmodernizm - no leżę i płaczę ze śmiechu. Chłopie, z formą czy konstrukcją to można se eksperymentować, jak się opanowało rzemiosło, a nie jak pani od Big Love, która w pierwszym swoim utworze łamie zasady, bo taka jest cool. Sapkowski najpierw musiałby odwalić jakąś rzemieślniczą robotę, żeby udowodnić, że wie, jakie standardy przełamuje i dlaczego. To tak jakby Picasso poszedł od razu w kubizm, nie udowadniając, że zna rysunek realistyczny. On po prostu nie byłby wiarygodny.
28-06-2016, 13:22
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2016, 13:24 przez military.)
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
(28-06-2016, 13:22)military napisał(a): To tak jakby Picasso poszedł od razu w kubizm, nie udowadniając, że zna rysunek realistyczny. On po prostu nie byłby wiarygodny.
Albo jakby Quentin Tarantino debiutował w normalnym filmie kryminalnym a nie wściekłymi psami to też byłby bardziej wiarygodny, bo tak to nie można mu za cholerę ufać :D
OMG litości.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
28-06-2016, 13:39
Captain Skullet
Liczba postów: 20,255
Liczba wątków: 128
Aha, czyli żeby pisać nietypowo i kombinować z formą, trzeba najpierw natłuc określoną ilość książek "od linijki".
Tako rzecze Military.
<ok>
28-06-2016, 13:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2016, 13:45 przez Gieferg.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Tarantino był REŻYSEREM, a ten film pod względem reżyserii scen jest mocno klasyczny, nie sili że na nowe techniki, łamanie żadnych zasad - to dopiero Pulp Fiction, powstałe dopiero po tym, jak QT udowodnił, że potrafi nakręcić normalny film. Do którego scenariusz praktycznie zjebał z City On Fire.
Ale spoko, znam twoje, hmm, możliwości, więc nie będę silił się na dyskusję. Nawrzucaj mi trochę, poczujesz się lepiej.:)
28-06-2016, 13:46
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
(28-06-2016, 13:46)military napisał(a): Tarantino był REŻYSEREM, a ten film pod względem reżyserii scen jest mocno klasyczny, nie sili że na nowe techniki, łamanie żadnych zasad - to dopiero Pulp Fiction, powstałe dopiero po tym, jak QT udowodnił, że potrafi nakręcić normalny film. Do którego scenariusz praktycznie zjebał z City On Fire.
Tarantino był reżyserem i scenarzystą obu filmów, więc twój argument jest ivalid.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
28-06-2016, 14:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-06-2016, 14:12 przez Negatywny.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
No... był WSPÓŁscenarzystą Pulp Fiction, które powstało PO Reservoir Dogs, które wielu uważa za plagiat.
Nie, wiesz co? Dobra, koniec. Nie warto.
28-06-2016, 14:26
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
(28-06-2016, 14:26)military napisał(a): Nie warto.
Żebyś wiedział.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
28-06-2016, 14:31
Początkujący
Liczba postów: 6
Liczba wątków: 0
Widział ktoś wznowienie komiksów z wiedźminem?
29-06-2016, 13:25
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Sapkowski właśnie wypowiedział się o innych polskich autorach fantasy:
Cytat:Wie pan, nie będę się wypowiadać o innych pisarzach, naprawdę nie chcę im robić reklamy. Uznaję, że część z nich umie pisać. Mniejsza część umie nawet pisać dobrze. Ale jest też prawdą, że ten bój – zwycięski – o przebicie się fantasy w Polsce, wiodłem ja. Rząd naszych autorów fantasy jest takimi… żmijami, które wyhodowałem na własnej piersi.
02-07-2016, 12:20
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
Która część jest nieprawdziwa?
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
02-07-2016, 12:43
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,354
Liczba wątków: 30
>2016
>nie wiedzieć, że Sapkowski to buc
02-07-2016, 15:03
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Prawda czy nie, brzmi to troche jak Wałęsa. :)
02-07-2016, 17:37
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Nawet z wąsa pasuje :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
02-07-2016, 17:55
Banned
Liczba postów: 353
Liczba wątków: 5
"Wiedźmin, fakt to niezaprzeczalny, zaszedł przez te 30 lat dość daleko i w różne świata zakątki zawędrował. Przekłady moich książek wyszły w ponad 20 krajach, w tym w czterech azjatyckich. Można ten fakt, zgadzam się skromnie ale w pełni, określić jako niemały międzynarodowy literacki sukces. A gra komputerowa? A jakże, w znacznym stopniu mój sukces zdyskontowała, później, gdy ów sukces już stał się faktem." ... powiedział Andrzej Sapkowski..
Tylko gdyby nie gry, to byłby tak znany, jego praca nie byłaby tak znana, a wizualną stronę jego twórczości obrazowałyby niezłe komiksy i słaby serial oraz film.
29-07-2016, 20:04
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Cytat:Dajesz :) ---> http://forumkmf.pl/Thread-Andrzej-Sapkowski-i-jego-Wied%C5%BAmin--3453?page=5
No dobra. :)
Saga pasuje mi do bucowatości Sapkowskiego. Bo oto gość pisze sobie jedną z najlepszych serii fantasy, ma świetne pióro, chwytliwy koncept, barwne postacie, pełnokrwiste dialogi i akcję, dynamiczne opisy... Ale nie znalazł czasu by przemyśleć kręgosłup głównego wątku. I tak mamy jakieś tam przepowiednie, wszystko niby prowadzi do rozwiązania... którego ostatecznie nie ma. Tak jakby Sapek rzucił te opowieści o losie, po czym miał wielką dziurę w fabule, którą wypełnił pomysłami wymyślonymi z głowy na ciężkim kacu - bo nie jestem w stanie inaczej wyjaśnić nagłych podróży w czasie Ciri, przeskoków do stękającego rybaka i kapłanki, albo konfrontacji Ciri z leśnym dziadkiem, który próbuje ją zgwałcić. No i ostatecznie dochodzi do wielkiej kuliminacji, na przepowiednie pisarz nie miał pomysłu koniec końców, więc po prostu je wyrzucił za okno.
I mimo wszystko jest dobrze. Bo czarne charaktery są świetne, a drużyna protagonisty barwna i wzbudzająca sympatię czytelnika. Jest sporo emocji na koniec. Talent to Sapek kiedyś miał. I świetny pomysł. Jego wiedźmińska Saga to jedna z lepszych serii fantasy. Co jest dosyć smutne, bo patrząc na sam poziom, w gatunku s-f nie zmieściłaby się już w pierwszej czterdziestce wszechczasów.
"Sezon burz" to już kompletna pomyłka. Fabuła pretekstowa jak z generycznych pomysłów na jednostrzałówkową sesję rpg (eksperymenty na ludziach i wielka aukcja) - które ostatecznie nie zostają nawet wykorzystane. Sapek miał też wyczucie tego, co człowiek może chcieć przeczytać w książce o Wiedźminie. Stąd choćby wspaniała scena, w której grube, łyse i pierdzące po fasolce po bretońsku strażniczki spuszczają wpierdal Geraltowi (brzmi jakby Sapek spotkał się jednego wieczoru na wódkę z Sandlerem). Cameo Yennefer jest mniej przekonywujące niż pięćdziesiąte cameo Stana Lee albo Petera Jacksona zajadającego marchewkę we Władcy/Hobbicie. Końcówka jest całkiem niezła, jak za starych czasów, ale to zbyt mało by móc zapomnieć o reszcie.
29-08-2016, 22:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-08-2016, 22:03 przez Capt. Nascimento.)
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
Captain Skullet
Liczba postów: 20,255
Liczba wątków: 128
Cytat:bo nie jestem w stanie inaczej wyjaśnić nagłych podróży w czasie Ciri, przeskoków do stękającego rybaka i kapłanki
e, z tym się akurat zgadzam, w piątym tomie jest sporo takich bzdetów, myślałem, że coś ciekawszego napiszesz, bo dowalać się "Pani Jeziora" czy tym bardziej "Sezonu burz" to równie dobrze mógłbym sam.
Cytat:na przepowiednie pisarz nie miał pomysłu koniec końców, więc po prostu je wyrzucił za okno.
W sadze husyckiej robi w sumie to samo, czekasz, czekasz, czekasz (a nie czeka się tak dobrze jak w Wiedźminie, bo dwa z trzech tomów to ciągłe złapali go/uciekł, złapali go/ktoś go uratował, złapali/uciekł i tak do usranej...) po czym najbardziej intrygująca postać zostaje odjebana od niechcenia, jej wątek spuszczony w kiblu, główny villain załatwiony tak, że ręce opadają i w sumie nic ciekawego z tego nie wynika.
29-08-2016, 22:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-08-2016, 22:36 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Nie, więcej zarzutów właściwie nie mam. To mimo wszystko nie bez powodu jest (moim zdaniem) jedna z najlepszych książek fantasy.
Jakbym naprawdę musiał wskazać jeszcze jakieś wady, to fabuła jako taka szału nie robi, jest sporo przeskoków do niepotrzebnych i porzucanych bardzo szybko wątków i równie niepotrzebnych i równie szybko porzucanych postaci pobocznych. No i część Sagi zajmują pierdołowate momenty, jak perypetie seksualno/romansowe Ciri w grupie łotrzyków, którzy zaraz potem giną.
Innymi słowy widać, że Sapkowski trochę leciał z głowy, nie miał pomysłu na całą historię ani nie chciało mu się myśleć nad CIEKAWSZYMI wątkami. Ale opowiada świetnie, ma dobre pióro, to i przeciętny materiał - z tak dobrymi postaciami - czyta się bardzo lekko.
No i w porównaniu do takiego "Władcy Pierścieni" ma żywsze relacje, jest mniej... wyblakły pod tym kątem, ma bardziej pełnokrwiste dialogi. Chociaż trylogia Tolkiena jako całość jest wyraźnie lepsza, to "Wiedźmin" ma zalety, których "Władcy" zabrakło.
Właściwie "Gra o Tron", "Władca" i "Wiedźmin" mają zalety, których brakuje pozostałym i wady, których pozostali nie mają. U GRRM jest najlepsza gra na emocjach czytelnika i ukryte niuanse postaci, których czytelnik może się domyślać - drugie dno, mało kto jest czarny lub biały. U Sapkowskiego lżejsza i bardziej dynamiczna narracja, żwawsze opisy (szczególnie walk i momentów akcji), lepszy koncept protagonisty, więcej wątków dylematów moralnych. I słowiański klimat - u GRRM jest brak jakiegoś mocniej ukierunkowanego klimatu i folkloru (standardowe średniowiecze). U Tolkiena brak mielizn fabularnych, brak kiczowatych momentów, zwarta fabuła, znacznie większa wizja świata i głębia zawarta w jej historii, lepsze opisy podróży i budowanie w jej trakcie napięcia. No i jasno ukierunkowana opowieść, mająca swój początek i koniec, dająca trochę do myślenia. Bardziej wyrównany, wysoki poziom.
A od tej całej trójki lepsza jest według mnie "Diuna" (pierwsza część). :)
02-09-2016, 14:00
CSM-101
Liczba postów: 7,848
Liczba wątków: 0
Powiem tak ;)
W polsce jest trzech dobrych pisarzy fantasy (których znam ;).
Sapkowski, który w ostatnim tomie sagi o wiedźminie wrzucił trochę wątków z dupy, część olał i ogólnie było widać, że trochę zabrakło pomysłu na pozamykanie wszystkich wątków należycie. IMHO od tamtej pory nie napisał nic ciekawego, bo trylogia husycka już po pierwszym tomie staje się tylko pretekstem do 15 wtrętów z dupy na stronę, które mają pokazać, że sapek przeczytał od pyty książek i "cytuje" like a motherfucker ;)
Grzędowicz i jego pan lodowego ogrodu, który w ostatnim tomie nie daje rady nawet wyjaśnić po wuj w ogóle tytułować to Panem Lodowego Ogrodu, a 600 stronicowe tomiszcze zapełnia nudnymi jak flaki z olejem wątkami z których kompletnie nic nie wynika, poza poczuciem, że zrobić 100 stron zapchajdziury to naprawdę trzeba chcieć. Książka do okrojenia o połowę, tytuł tetralogii do zmiany ;)
Ziemiański, który po dwóch genialnych tomach Achai już w trzecim tomie zalicza najbardziej spektakularny spadek formy jaki kiedykolwiek widziałem, od razu wchodząc na poziom "sezon burz". Epicka historia zamieniona w dowcipy o chlaniu i sraniu, genialne postacie odjebane for no reason, a tak z 80% wątków ucięte nożem lub olane zupełnie. Ciężko uwierzyć, że to ten sam koleś pisał, a jeśli ten sam, to chyba napisał trzeci tom, bo miał takie zobowiązanie w kontrakcie i musiał cokolwiek napisać, żeby się od niego odpieprzyli. Co ciekawe to było dla mnie tak szokujące, że potem kupiłem jeszcze ze dwie jego książki, ale gość zwyczajnie kontynuował temat "wyzwolone laski piją i ciupciają" i dałem sobie spokój. A najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że koleś nagle znowu wrócił do Achai i chyba natrzaskał już z 5 kolejnych tomów, ale ponieważ nie spodziewam się tu zmiany konceptu to nawet kijem nie tykałem.
Generalnie, na tym tle i tak Sapek zakończył swoją sagę na bardzo dobrym poziomie.
Swoją drogą, to najuczciwiej do tematu podszedł kiedyś Łysiak (ten od nie-fantasy), któremu po 1,5 tomach Milczących Psów odechciało się pisać ciąg dalszy, więc potem do wydań połowy drugiego tomu dodawano dwie kartki z notatkami autora jak planował kontynuować historię :D
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
02-09-2016, 15:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-09-2016, 15:08 przez Negatywny.)
Captain Skullet
Liczba postów: 20,255
Liczba wątków: 128
Cytat:Chociaż trylogia Tolkiena jako całość jest wyraźnie lepsza,
Od czego? Od Wiedźmina? PfffLOL.
02-09-2016, 17:46
|