28-04-2019, 15:46
|
Avengers: Endgame (2019)
|
|
Serial z duetem Punisher i Winter Soldier rozprawiającym się z kartelami/mafią (oczywiście z R-ką) to jedyne co w MCU mogłoby mnie jeszcze zainteresować, nie licząc może trzecich Guardiansów z grubym Thorem.
28-04-2019, 16:06 (28-04-2019, 15:11)Kuba napisał(a):(28-04-2019, 14:50)Gieferg napisał(a): Z tym, że pewnie mógłby dostać solowy film pod warunkiem, że sprawdzi się na gościnnych występach (w co jednak wątpię - będzie głównie narzekanie, że to nie to samo, #notmyCap itp.). Ja bym tam nawet obejrzał, na pewno chętniej niż solowy film Wdowy. Ja nie rozumiem absolutnie. Dla mnie jest to ewidentny kierunek polityczny. Oto bowiem biały przekazuje czarnemu niejako symbol amerykańskości. Oczywiście dzieje się to za zgodą najlepszego kumpla K.A. - też białego. I mamy nowy, symboliczny obraz Ameryki. Ameryki kolorowej, takiej poprawnej, miękko-grzecznej. Choćbyście nie wiem jak zaklinali rzeczywistość i wygładzali własny osąd, jest to cholernie widoczny propagandowy ukłon społeczno-polityczny i tyle. Można coś lubić, ale po kiego grzyba naginac przekaz, że to niby logiczne, takie ach normalne i kurwica mnie trafia, kiedy słyszę ten hejt, że zaś politycznie, zaś grzecznie. Spokojniutko, to jeszcze nie poziom Netflixa, ale to tylko kwestia czasu. Widzę jeszcze dwa, albo jeden (Strażnicy nr 3) filmy do Infantylnej Kolekcji Dorosłego Dziecka, ale wieszczę, że potem już tylko jak Netflix. Przyjdą inni, "przyjdą diabły" - jak to ujął prostak Much z Robin Hooda.
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.
28-04-2019, 16:06 (28-04-2019, 16:06)Capt. Nascimento napisał(a): Serial z duetem Punisher i Winter Soldier rozprawiającym się z kartelami/mafią (oczywiście z R-ką) to jedyne co w MCU mogłoby mnie jeszcze zainteresować, nie licząc może trzecich Guardiansów z grubym Thorem.Dla mnie nie brzmi to w ogole interesujaco. Dwie takie same postacie robiące to samo. Ziew. (28-04-2019, 16:06)Tomkiewicz napisał(a): Choćbyście nie wiem jak zaklinali rzeczywistość i wygładzali własny osąd, jest to cholernie widoczny propagandowy ukłon społeczno-polityczny i tyle. Można coś lubić, ale po kiego grzyba naginac przekaz, że to niby logiczne, takie ach normalne i kurwica mnie trafia, kiedy słyszę ten hejt, że zaś politycznie, zaś grzecznie.Histeryzujesz. Falcon to po prostu bohater. Cap nie oddaje mu tarczy, bo jest czarny, tylko dlatego że jest dobrym żołnierzem i superbohaterem. To JEST logiczne, bo jedyna inna postac, która mogła by przejąć niejako rolę Captaina America jest Bucky, który wyraźnie chce po prostu mieć spokój. Falcon jest w sumie ostatnią bliską osobą Capa, która nie dość, że się nadaje to jeszcze można jej zaufać. 28-04-2019, 16:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2019, 16:15 przez Gal Anonim.)
Grubo śmiechłem. Dla niektórych jak rozumiem niedługo wprowadzenie czarnego aktora w ogóle do filmu będzie polityczno poprawnym gestem i ukłonem społecznym. I jak rozumiem przekazanie tarczy i symbolu Ameryki komuś kto był wiernym, lojalnym kompanem Rogersa, poświecił dla niego wszystko, dzielnie walczył u boku Avengers i pokazał, że jest po prostu dobrym gościem jest nienormalne i nielogiczne? Mnie dopiero kurvica trafia.
Pewnie, niech lepiej da tarcze masowemu mordercy. Dobrze, że tej tarczy ostatecznie nie dostała Sharon (a w komiksach była Capem) bo pewnie co drugi już by popełniał seppuku. 28-04-2019, 16:12 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2019, 16:16 przez Kuba.)
@Kuba
W dzisiejszym klimacie politycznym o takie podejrzenia łatwo (zwłaszcza, że komiksowy Marvel od dawna oskarża się o SJW propagandę). PS. Nie mam problemu z tarczą dla Falcona i niczego się nie doszukuję. 28-04-2019, 16:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2019, 16:32 przez OGPUEE.)
"Robię wszystko co on, tylko wolniej". Wszyscy zapomnieli o tym tekście? Przecież to teraz się idealnie dopełnia.
28-04-2019, 16:30 (28-04-2019, 16:06)Capt. Nascimento napisał(a): Serial z duetem Punisher i Winter Soldier rozprawiającym się z kartelami/mafią (oczywiście z R-ką) to jedyne co w MCU mogłoby mnie jeszcze zainteresować, nie licząc może trzecich Guardiansów z grubym Thorem. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Thor nadal będzie gruby. W ogóle to myślę, że Thor będzie tylko na początku i gdzieś poleci w siną dal na inną misję :) A Guardiansi będą mieli Adama Warlocka na głowie. Plus w nowych Strażnikach fabuła ma się skupić na Rockecie i jego historii, dla mnie super ;) PS https://variety.com/2019/film/asia/avengers-endgame-weekend-haul-in-china-1203199721/
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
28-04-2019, 16:56 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2019, 16:59 przez Pelivaron.) (28-04-2019, 14:28)Szaman napisał(a): Możliwe, od kilku dni tutaj zerkam, ale wszystkich postów nie przeczytałem. Wiem, że serial Agentka Carter nikogo nie obchodzi i można go bez bólu zezłomować (chociaż James D'Arcy pojawia się także w Endgame), ale musiałby się baaaaaardzo mocno trzymać na uboczu aby nie dopuścić do jakiejkolwiek ingerencji i kolejnej nitki czasowej która raczej nie mogłaby go zaprowadzić do tej z MCU. Nie zdziwię się jeśli w 20 poprzednich filmach poznajdują rzeczy które temu przeczą. Agent Carter nie zmienia swojego przebiegu w MCU z filmów. 28-04-2019, 17:25
Czyli przez 18 odcinków nie ma żadnego znaczenia, że w domu czeka na nią jej kochany Kapitan? Nie ma ani jednej sceny kiedy tęsknym wzrokiem spogląda na zdjęcie Steve'a i tylko my, widzowie jesteśmy tego świadkami? Nie ma żadnych prób znalezienia jego ciała, poznania jego losów? Teraz mnie zaskoczyłeś.
EDIT: Kosmiczny rekord otwarcia w Ameryce wynosi od dzisiaj 350 mln$, na całym świecie jest już 1 mld 200 mln$. 28-04-2019, 17:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2019, 17:40 przez Szaman.)
Nie wiem w jakich latach dzieje się serial o Agence Carter, ale może Cap wrócił do niej już w czasach po wydarzeniach z serialu?
28-04-2019, 17:43
Wpadłem we własne sidła, bo ja też nigdy tego nie widziałem :) Wikipedia podpowiada 1946 i 1947 rok, Twój trop może być dobry. Agentka Carter to bodajże jedyny serial Marvela w którym bracia Russo brali jakikolwiek udział (reżyseria jednego odcinka), może czują do niego jakiś sentyment i stąd nie zamierzali rzucać go na pożarcie fanów. Warto zwrócić uwagę, że to jedyna lokacja po przeskoku w czasie która w Endgame nie doczekała się własnej planszy z czasem akcji. Może zabieg jest nieprzypadkowy. Przejeżdżający samochód, muzyka i tonacja wskazywałyby chyba gdzieś na końcówkę lat 40-tych, co zgadzałoby się z zakończeniem serialu.
Także raczej myliłem się w tej sprawie i wycofuję się z wcześniejszego postu. 28-04-2019, 17:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-04-2019, 17:53 przez Szaman.)
O k...rwa:
Weekend otwarcia w USA: $350,000,000 Świat poza USA: (od środy 24 kwietnia): $859,000,000 Worldwide: 1,209,000,000 Miliard dwieście w 5 dni. WOW! Avatar może być zagrożony... 28-04-2019, 18:11
Jakby się kto zastanawiał skąd te liczby:
https://www.boxofficemojo.com/movies/?id=marvel2019.htm ;D 28-04-2019, 18:17 ![]() Właśnie piszę notkę na swoim zakurzonym, box office'owym blogu. Tylko nie wiem, czy publikować ją jutro rano, czy dopiero późnym wieczorem jak pojawią się już ostateczne wyniki. W każdym razie mamy rekord pośród rekordów, czegoś takiego jeszcze nie było i nie spodziewałem się zobaczyć jeszcze z 10 lat. 28-04-2019, 18:22
Czas zejść z tego tematu feministycznego.
Coż to, za herezje są tu pisane o Thanosie? Ogólnie to film nie potrzebuje złoczyńcy, Thanos z 2014r. jest wypadkową i konsekwencją wielu wydarzeń, ale też i tym upragnionym, ostatecznym przeciwnikiem - wszystko mogło się zakończyć w 100% szczęśliwie po pstryknięciu przez Bruca-Hulka. Sam inaczej spekulowałem, że Thanos z IW stanie się bohaterem, pomyśli, że narobił większych szkód i pojawi się inne zagrożenie, w stylu cancerverse z komiksów. Ale jest inaczej, Thanos z IW stoi przy swoim zdaniu, zostawił bohaterów w czarnej... - to dodaje mu jeszcze dodatkowych punktów. W filmie jest inny Thanos, ten z 2014r. I tu pytanie czy oceniać go oddzielnie czy jako w końcu tego samego Thanosa? Trochę to inna postać, ale ta sama. Niektórzy piszą, że zrobiono z niego standardowego złola, który chce niszczyć jedynie, bla, bla, standard z setek filmów. Otóż nie - to nadal ekstra złoczyńca i ten, ale Inny Thanos - nadal potężny, sprytny, pewny siebie, który siada przed bitwą i próbuje gadać z bohaterami (deja vu z Tytana z IW). Jest też kozacki, jego sposób walki, by nie przegrać, jak musi kombinować, szacun. Jest bardziej brutalny, zdeterminowany. Ale jak wspominam, to Inny Thanos- dlatego, że nie poświęcił córki i nie przeżył tyle co ten, z poprzedniego filmu, może czynić go "gorszym złoczyńcą" (plus fakt, że tu ma mniej kontaktu z bohaterami, nie okazuje im tak honoru i szacunku). Jest to ciekawa analiza jego postaci w wersji, gdy sam nie poświęcił wszystkiego, a poszedł jedynie na gotowe (sam jego plan użycia już kompletnej Rękawicy jest plusem, ukazuje jego spryt, chwilowy tryumf, jest też ukazaniem jak wykorzystał "arogancję" bohaterów i znów o mało nie wygrał). To postać, która wie, że wygra, ale jeszcze nie wygrał - czuje, że miał rację, przeznaczenie dało mu zwycięstwo, ale też, jakby to nazwać - "presję wypełnienia tego, czego już dokonał" - tworzy się tragizm "niedoszłego wybawcy", to Inny on to zrobił, dlatego ten Thanos czuje niedosyt, niespełnienie, bardziej determinuje, wpływa na jego arogancję i prowadzi do upadku. Można zanalizować ciekawy portret tragedii "niespełnionego Thanosa", który od razu chce zrealizować swe przeznaczenie, dorównać sobie z przyszłości. To Thanos, który walczy brutalnie, morduje, lecz ze strachu, że przegra, że nieokaże się godny bycia zbawcą. To Thanos, który zna konsekwencje swych czynów i je analizuje - nadal jednak nie widzi tej alternatywy, że zabicie połowy zrobi większe szkody. Dochodzi do straszliwszych wniosków. Ktoś stwierdził, że chce jedynie "zniszczyć wszechświat" - standard. Po IW miesiącami były debaty na temat planu i motywacji Thanosa, co sprawiło, że jeszcze bardziej zaczęto uznawać tą postać na najlepszą, niejednoznaczną, bohatera, który chciał w końcu dobrze. Były opinie (zapewne słuszne), że plan nie miał sensu i jedynie "kupował czas" dla chwilizacji, a spowoduje większy chaos. Ten Thanos chyba poczytał te internetowe opinie i zrobił lepiej. Tak, chce zniszczyć wszechświat, ale - odtworzyć go od nowa. Może tu przypominać Apocalypse'a czy Ultrona z filmów, ale pierwszy chciał zrobić to z egoizmu, drugi chciał stworzyć lepszy świat, lecz na własne podobieństwo. Ten Thanos, robił to nadal dla dobra istnienia, z "miłosierdzia" (wiedział, że ci co przetrwali cierpią, są gotowi wskrzesić wszystkich i znów skazać się na zagładę), poczucia, że czyni dobrze. A gdyby mu się udało i stworzył naprawdę nowy wszechświat, który byłby prawdziwym Rajem? Thanos z IW ukazał, że jest problem przeludnienia, wykazał słabość bohaterów, którzy nic z tym problemem nie robią. A ten Thanos od razu chciał zlikwidować cały problem- a jeśli miał rację i nowy wszechświat byłby idealny i bohaterowie przeszkodzili w powstaniu prawdziwego Raju, którego sami nigdy nie stworzą? Tylko to byłby nowy wszechświat powstały nie z miłości, którą sądził, że okazuje Thanos z IW, a jedynie z wyrachowanej kalkulacji. To nadal Thanos, który problem chce "zaorać", nie widzi innego rozwiązania. Jest trochę jak starotestamentowy Bóg (w IW był to miłosierny bóg poświęcający swe dziecko) - tutaj jest niczym ściągający potop, bo jego wizja raju się nie udała. Ten Thanos ma też ciekawą relację z córką - nie Gamorą, ale Nebulą z przeszłości. Ma ona szansę stać się jego ukochanym dzieckiem, gdy pomoże zrealizować jego plan. Zawsze chciała jego miłości, a teraz może ją otrzymać - ona poświęca się dla "ojca" sama, a Thanos mógłby ją uznać za ukochaną córkę. Ten Thanos wiele nie poświęcił, ale potwierdza, że jest na to gotowy i choć będzie cierpiał, to wytrzyma dla dobra wszechświata - sugeruje to, gdy mówi bohaterom, że nie mogli wytrzymać bólu po stracie bliskich. Ten Thanos jest też ciekawym kontrpunktem dla tego z IW- twierdzi, że bohaterowie nie zaakceptowali porażki, że on jest lepszy, potrafi pogodzić się ze stratą, przegraną. Jednak sam nie chce by odwrócili to, co sam dokona/dokonał. Nie chce zaakceptować własnej porażki, stara się ją tłumaczyć tym, że to inni są słabi, bo ulegają smutkowi wspomnieniom. Chce pokazać, że jest lepszy od bohaterów, ma silną wolę, lecz jedynie sam siebie przekonuje, że nigdy nie pogodził się ze zniszczeniem Tytana. Może ma żal i zazdrość do bohaterów, że wszystko odwrócili, a on nigdy, przez swój pragmatyzm, skrzywiony umysł, nie pomyślał, by odbudować swój Dom? Ten Thanos jest kreowany w wielu scenach na zwycięskiego, nie do pokonania, który z "radością zniszczy świat" - ta kwestia może brzmieć jak standardowa mowa typowego, chcącego zemsty złoczyńcy, lecz on zaznacza, że nigdy nie traktował mordu innych cywilizacji osobiście. Teraz opór bohaterów zmusił go, "złamał" jego zasadę i chce poczuć satysfakcję zwycięstwa. Czuć też w tej kwestii pewien podziw dla bohaterów (jak w IW do Starka), że uczynił z tego osobistą zemstę, a nie "kolejną robotę". Ten Thanos jest najbardziej tragiczny - nie chce przegrać, boi się przyznać, że się mylił, że pragmatyczna kalkulacja, chłodne wyrachowanie, duszenie swych emocji i rozpaczy, nic nie dają. Dlatego może chce zacząć od początku, by zyskać szansę dla siebie na inne odkupienie? Podsumowując ten Thanos jest dopełnieniem i jednocześnie alternatywnym kontrpunktem Thanosa z IW. To postać jeszcze niespełnionego, wierzącego, że zatryumfuje, bo ma rację, czyni dobrze, będącego zagrożeniem, bardziej brutalnego, walecznego sprytnego, wykorzystującego też słabość bohaterów (tęsknotę, miłość za tymi co odeszli), co niemal niedoprowadziło do większej tragedii, "siedzącego jak ten kołek na kamieniu" z lepszym planem, który mógł stworzyć tym razem naprawdę dobry wszechświat. To Thanos potężny, wykorzystujący przebiegle szansę zdobycia Rękawicy, z początku zdobywający potęgę z taką łatwością, że szacun, mający ekstra starcia z bohaterami, który jednak skazany jest na przegraną, boi się jej, zostaje zmuszony do złamania swych reguł, lecz nie chce przyznać, że się mylił i stracił wszystko bezsensownie. To Thanos, który pokazuje, że bez poświęcenia, miłości, poczucia, że robi to dla innych, nie tylko dla siebie, by poczuć się spełnionym zbawcą, nie wygra i będzie jedynie "zwykłym złoczyńcą", choć tragicznym. To Thanos, którego zbytnia arogancja, popadnięcie w błędy, których unikał (osobista przyjemność zwycięstwa, pewność, że ma rację) zgubiły go. To Thanos, który walczy ze strachu, że przegra, nie zbawi Wszechświata, a nie ten, walczący, by jego poświęcenie nie poszło na marne. To Thanos tragiczny, który ginie ze smutkiem patrząc na zachód słońca, który nie jest tym razem dla niego. PS. Ktoś pisze, że nie czuł stawki - facet, nie wiem co czujesz i kiedy, ale stawka była - z każdym nowym problemem (loki ucieka z tesseractem, złapanie Nebuli) czuć, że to mission impossible, porwali się na niemożliwe i prawie doprowadzili do większej katastrofy i kolejnego triumfu Thanosa. 28-04-2019, 18:22 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Avengers: Doomsday (2026) & Avengers: Secret Wars (2027) | Pelivaron | 186 | 18,510 |
Wczoraj, 18:39 Ostatni post: Dr Strangelove |
|
| The Avengers (2012) | Gal Anonim | 1,349 | 157,040 |
07-07-2025, 00:40 Ostatni post: marsgrey21 |
|
| Avengers: Infinity War (2018) | Mierzwiak | 2,145 | 338,211 |
22-10-2024, 20:15 Ostatni post: srebrnik |
|
| Captain Marvel (2019) | Kuba | 555 | 74,900 |
06-04-2024, 01:56 Ostatni post: Gieferg |
|
| Avengers: Age of Ultron (2015) | Gal Anonim | 292 | 60,644 |
21-12-2023, 00:04 Ostatni post: Rozgdz |
|
| Spider-Man Far From Home (2019) | Pelivaron | 239 | 39,311 |
29-06-2021, 17:33 Ostatni post: kordian_slowackiego |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| yacajackowski, 2 gości |



![[Obrazek: tumblr_p5d8os5uGT1wpo5m3o1_540.gif]](http://78.media.tumblr.com/50aa8830f146569ab63b9669188ffbbc/tumblr_p5d8os5uGT1wpo5m3o1_540.gif)





