Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Avengers: Infinity War (2018)
KOLEJNY TYPOWY MARVELOWY FILM ZNOWU KOPIA ODCINANIE KUPONÓW

2/10

:)

Potrzebuje drugiego seansu na konkretną ocenę tego całego filmu. Kilka rzeczy:
- najlepsza scena to Thor i Rocket rozmawiający o rodzinie Thora - Hemsworth aktorsko błyszczy
- Thanos jest świetny (ostatnie ujęcie magia) - tak jako postać, jak i CGI
- żal mi każdego, kto obejrzy ten film jako pierwszy film Marvela :p
- w ogóle całe zakończenie szalenie mi się podoba

Ktoś tu już pisał coś o "marvelowym śmieszkowaniu" - ciekaw jestem o jakie sceny chodzi. Bo humor oczywiście jest, ale o żadnym podważaniu humorem wagi scen nie ma mowy. Ale jeżeli ktoś takie widział to bardzo proszę konkretnie, bo chciałbym to zrozumieć. :)

Aha, no, i cameo też się nie spodziewałem. Ale to NIE był:


Odpowiedz
Co do zakończenia


Odpowiedz
Moja teoria jest taka że
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Mega chaotyczny wywód emocjonalny z mojej strony

Miała być wielka wojna, pojedynki, śmieszne sceny, interakcje stu bohaterów i wreszcie lepszy niż dotąd wróg. To wszystko udało się dostarczyć. Jednak przy okazji. To film, a w zasadzie to wydarzenie filmowe jest czymś znacznie większym.

Już sposób w jaki zaprezentowano animację loga Marvel Studios sugerował mi, że coś się w tym filmie kryje. Coś czego chyba nie oczekiwałem. Scena otwierająca tylko to wrażenie potwierdziła. „Infinity War” to stara szkoła, stworzona według nudnej już i powtarzanej miliard razy zasady Hitchcocka. Trzęsienie ziemi? Bardzo delikatne określenie.

Russos od samego startu mówią wprost – to jest film o cudakach z super mocami, pamiętajcie o tych 18stu, które powstało w ramach tej serii. Nie ma tutaj mowy o jakimś miękkim wprowadzeniu. Widzu, kupujesz to albo nie. Od siebie dodam, że ci którzy nie kupują, dużo tracą.

Przede wszystkim nie dane im będzie poznać filmowego Thanosa. Tak napisanej postaci nie powstydziłby się najlepszy dramat psychologiczny. Bohater tak złożony, w zasadzie rozdarty, trochę pogubiony, ale jednocześnie przekonany o swojej racji, to scenariuszowe złoto w czystej postaci. Cel ma prosty, środki do jego uzyskania również nie mają być specjalnie wyrafinowane. Jednak motywacja, jaka go napędza to coś nad czym warto się pochylić, myśląc w przyszłości o „Infinity War”, bo to właśnie szalony tytan jest motorem napędowym i osią tego widowiska. W zasadzie wypada napisać WIDOWISKA.

W ogromnym skrócie można powiedzieć, że Thanos to fanatyczny wręcz wyznawca zasady „cel uświęca środki”. To zresztą mogłoby być hasłem przewodnim całego filmu. Scenarzyści bowiem bardzo zgrabnie wrzucają w usta innych bohaterów słowa, która idealnie oddają filozofię szalonego (czy na pewno?) tytana. To postać, która poprzez film stawia przed widzem pytanie o skalę poświęcenia, którego czasami trzeba dokonać. Brzmi głęboko? Trochę. Jak na film o gościach z super mocami? No właśnie.

Można pisać o fantastycznych scenach akcji. No i warto, bo takie są. Bracia Russo czują te motywy fenomenalnie. Pojedynki w ich filmach są odpowiednio zmontowane, trwają tyle ile trzeba, żeby nie nudziły, mają bardzo dobrą dynamikę i wzorową choreografię. Mogę wspomnieć o bardzo dobrych zdjęciach, które w uniwersum Marvela wcale nie były normą. I wspomnę, bo zdarzają się tu piękne kadry. Warto zwrócić uwagę na świetną muzykę, która żongluje motywami z tak bogatej już serii. Efekty? Jak to CGI – nierówne, ale ze wskazaniem na bardzo dobre. Wszystko jednak blednie przy nim, przy antagoniście ostatecznym.

„Infinity War” to film Thanosa, o Thanosie. Reszta jest w zasadzie tłem. Doszło tutaj do odwrócenia proporcji, bo tak naprawdę to on i jego plan są osią historii, a ulubieni bohaterowie jedynie ze zmiennym szczęściem przeszkadzają mu w dojściu do celu. Powiem wręcz, że warto było czekać 10 lat na takiego „wroga”. MCU czerpało chyba siłę z każdego głosu (słusznej) krytyki, jaka spadała na ich złoczyńców i teraz użyło jej by stworzyć właśnie jego.

To film wielki w sensie skali. Bohaterów jest ogrom, ale każdy ma swój moment. Zaskakuje może kto ma ich więcej, a kto mniej, bo proporcje nie są wcale oczywiste. Wyobrażam sobie jak trudnym realizacyjnie przedsięwzięciem musiało być spięcie tych wszystkich motywów i postaci. Oczywiście, że są momenty gdy montaż na poziomie strukturalnym zgrzyta. Sceny w drugim akcie potrafią przechodzić między sobą tak, że aż zapominałem o pewnych wydarzeniach. To jednak detale, na które specjalnie nie warto zwracać uwagi. Jednak warto wiedzieć, że nie wszystko wyszło perfekcyjnie. Wstyd to jednak żaden, zdziwienie również zerowe.

„Infinity War” wyrosło jednak na coś czego się nie spodziewałem. MCU pokochałem głównie za emocje. Za relacje między postaciami. Mniej lub bardziej udane sceny akcji z milionem ujęć CGI były dla mnie zawsze tylko dodatkiem. Tym wielkim widowiskiem udało się w tym aspekcie wejść jednak na poziom wyższy (no może „Guardians of the Galaxy vol. 2” jedynie operuje w podobnych rejestrach, dzięki dziwnej konstrukcji, w której film opiera się w 90% wyłącznie na postaciach). „Infinity War” to film niesamowicie intensywny, kosmicznie wręcz emocjonalny i emocjonujący.

Spodziewałem się fajnej zabawy, sympatycznych żartów, fajnej akcji, ulubionych bohaterów i ich relacji, które są sercem tej serii filmowej. Dostałem to wszystko. Poza tym jednak przyszło znacznie więcej. Wzięło mnie to z zaskoczenia. Nie byłem nastawiony na tak ambitne potraktowanie tematu. Nie umiem nie być zachwyconym.
.

Odpowiedz
Co do zakończenia

Odpowiedz
Co do gadania o oszustwie zakoczenia i odkręcaniu:


Aha, plus dla Russo ten sam, co przy "Civil War": każda pojawiająca się postać ma swój (nawet drobny - jak Groot) moment.

(25-04-2018, 23:30)nawrocki napisał(a): Świetny film, być może nawet najlepszy spośród całego MCU. Konstrukcję ma podobną do millerowskiego Fury Road - nie traci czasu na dłuższy wstęp, od razu naciska gaz a potem tylko dociska pedał do podłogi, serwując kolejne emocjonujące sceny akcji, ani razu nie dając zaginąć w nich bohaterom.
Bardzo fajne porównanie do Fury Road.

Odpowiedz
Jak dobrze, że w piątek idę ponownie. Może do tej pory uda się przeprocesować...

Na pewno jest tu ogrom dobra i złota. Ale momentami, mimo że wszystko jest wzorowo zrobione nie czułem tych emocji co w Avengers czy Civil War.

Thanos rewelacja.
Thor/Rocket - cód miód, w ogóle strażnicy świetnie wypadli.
Cap też fajnie,
Wanda/Vision kuleją. Iron Man/Strange/Spider super...

Co ciekawe sceny akcji nie powalają. Sporo shaky cam i ogólnie Civil War i Winter Soldier sprawiły, że spodziewałem się czegoś lepszego.

CGI szalenie nierówne - czemu laska Thanosa była CGI? Tam naprawdę wystarczyłaby charakteryzacja. Sam Thanos momentami też był nieidealny, ale czasami wymiatał.

Ogólnie duuuużo jeszcze do przeprocesowania. Jestem bardzo ciekawy jak mi podejdzie drugi seans. Ale nie spodziewam się, żeby było to moje 10/10 jak Avengers i GOTG1.

Odpowiedz
(26-04-2018, 00:24)Crov napisał(a): Aha, plus dla Russo ten sam, co przy "Civil War": każda pojawiająca się postać ma swój (nawet drobny - jak Groot) moment.
Drobny ale jaki fajny. A chwilę wcześniej myślałem sobie, że chyba nie było pomysłu i będzie się tak szwendać do końca filmu :)

Odpowiedz
No pewnie :)

(26-04-2018, 00:33)Craven napisał(a):
Też tak myśle, z tym, że:


Odpowiedz
(26-04-2018, 00:12)Crov napisał(a): Aha, no, i cameo też się nie spodziewałem. Ale to NIE był:


Serio? Szukałem
w napisach końcowych i w ogóle nie wyłapałem postaci. Co do niepewności aktorów odgrywających rolę to osobiście zastanawiałem się nad
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
A ja jestem na meh. CW przy całej swej masie miało solidny kręgosłup dramatyczny w postaci konfliktu Rogers/Stark; IW rozłazi się w szwach na średnio angażujące epizody. Sceny akcji takie tam, żadna nie podskoczy pościgowi z CW czy ulicznemu starciu z WS. Na plus wyróżnia się tylko konfrontacja na Tytanie. Wakanda to nieangażujący bajzel, w pozostałych poziomy mocy skaczą w górę i w dół tak mocno, że przebieg walk wydaje się losowy. No i jak na budowane od 10 lat uniwersum za duża część interakcji sprowadza się do "cześć, jestem X, wklepmy Thanosowi" "Okej, tylko jak?" Znowu, na plus wyróżnia się jedynie relacja Thor/Rocket, będąca obok samego Thanosa zdecydowanie najmocniejszym punktem filmu. Ebony Maw też był spoko, reszta ekipy złych na przemiał.
No i wybaczcie, ale to zakończenie jest z oczywistych względów do dupy. Oglądanie go jest jak rozmowa telefoniczna z Van Zantem - po drugiej stronie jest trup. A potem oczywiście skromne, poważne białe napisy na czarnym tle zamiast zwyczajowej animacji, żebyśmy nie mieli wątpliwości jakie to wszystko super cereal. Pfff. Przynajmniej już wiem, jak powinna nazywać się kolejna część:
6/10

Odpowiedz
.

Odpowiedz
(26-04-2018, 00:43)SonnyCrockett napisał(a):
(26-04-2018, 00:12)Crov napisał(a): Aha, no, i cameo też się nie spodziewałem. Ale to NIE był:


Serio? Szukałem [...] w napisach końcowych i w ogóle nie wyłapałem postaci.
Jestem na 90% pewien. Jutro zerkne jeszcze raz.

Odpowiedz
Nie rozumiem tego narzekania na zakończenie w kontekście ewentualnej kontynuacji. Ważne, że działa w samym IW, które jest w pewnym sensie zamkniętą całością. Mało optymistyczne zakończenie "Imperium Kontratakuje" nie dobiera mu jego mocy, bo powstał "Powrót Jedi", scena śmierci Gandalfa nadal działa znakomicie, mimo że powraca potem cały na biało.

Odpowiedz
No fajnie, ale to jednak nie ten rodzaj oczekiwanych emocji. Śmierć Gandalfa była fajna, bo epicka, ale jednak nikt znający książkę łezki po nim raczej nie uronił. A IW oczekuje, że będę poruszony. Nie jestem, bo to ten sam chwyt który stosowali wiele razy, tylko na dużo większą skalę. I ja tam widzę na ekranie jedynie masę postaci z gwarantowanymi sequelami, także tego.

Odpowiedz
(25-04-2018, 22:53)simek napisał(a):
(25-04-2018, 22:46)Juby napisał(a): - Avengers z najlepszymi zdjęciami do tej pory!
Wow, najlepsze zdjęcia spośród trzech filmów, z których jeden miał je przeciętne?

No to niech będzie "Pierwsze Avengers z naprawdę dobrymi zdjęciami, pełne pięknych kadrów i bez żadnych typowych problemów wizualnych Marvela (kontrast, color-grading, nasycenie - wszystko jest tip top)". Lepiej? ;)

(25-04-2018, 23:03)zombie001 napisał(a):
'Juby napisał(a):brawo dla braci Russo i Kevina Feige'a, bo w przeciwieństwie do Nolana w TDKR nie bali się pójść na całość. Jestem totalnie zaskoczony, zdruzgotany i sponiewierany.

Śmiechłem. Poszli na co?? Przecież to zakończenie, nawet na papierze, to czyste scenopisarskie oszustwo. Robienie w wała widzów i tyle.

A czy ja pisałem o zakończeniu? A nawet jeśli tylko o nim bym pisał to

Układam sobie wszystko w głowie, już wiem co mi się mniej podobało/dało się zrobić lepiej, ale to drobnostki w porównaniu z tym jakie emocje wzbudził we mnie ten film. Śmiałem się, płakałem, przeżywałem, kilkukrotnie cieszyłem się jak małe dziecko (nie miałem czegoś takiego w kinie od finału Rogue One). Gdybym miał porównać IW do jakiegoś innego filmu superhero, to najbliżej by mu chyba było do X-Men: DoFP, ale Avengersi wygrywają z X-Menami konkretnym, wspaniałym czarnym charakterem.

Odpowiedz
Gdzieś tu mignęło porównanie do Imperium


Sorry za brak polskich znakow, ale pisze na szybko z telefonu.

Jeszcze co do struktury, ladnie to wszystko plynie, ale wydawalo mi sie to wszystko mocno mechaniczne. Bijatyka-scena dramatyczna-żarcioch-bijatyka i tak w kółko.

Odpowiedz
Zanim zaczniesz złowróżyć o strasznym zestarzeniu się, może poczekajmy na Avengers 4 i na to jak dalej to pociągną, co? ;)

Odpowiedz

Odpowiedz
Porównanie do Fury Road bardzo trafione, rozumiem też o co chodziło Kubie, że to może być film na raz - film rozpoczyna się mocnym wejściem i od tamtej pory nie zwalnia. Każda minuta tłoczy kolejnych bohaterów i kolejne wątki dając bardzo mało chwil wytchnienia. I bardzo dobrze, bo to samo czują bohaterowie - życie w całym Wszechświecie jest zagrożone, oni nie są przygotowani, a wróg jest zawsze krok przed nimi.

Ogarnięcie takiego filmu to spory wyczyn i nie wyobrażam sobie, żeby można to było zrobić lepiej. Całość działa w praktycznie każdym aspekcie, zarówno jako film akcji jak i emocjonalna karuzela.

Kilka luźnych spostrzeżeń:

Plus jeśli chodzi o zakończenie i nowy status quo:
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Avengers: Doomsday (2026) & Avengers: Secret Wars (2027) Pelivaron 169 17,891 14-07-2026, 13:06
Ostatni post: Krismeister
  The Avengers (2012) Gal Anonim 1,349 156,866 07-07-2025, 00:40
Ostatni post: marsgrey21
  Black Panther (2018) Grievous 614 97,773 16-01-2025, 15:28
Ostatni post: Ted
  Avengers: Age of Ultron (2015) Gal Anonim 292 60,594 21-12-2023, 00:04
Ostatni post: Rozgdz
  Avengers: Endgame (2019) Mierzwiak 1,516 180,748 08-02-2022, 23:39
Ostatni post: Rozgdz
  Ant-Man and The Wasp (2018) Pelivaron 164 31,386 11-04-2021, 17:23
Ostatni post: Rozgdz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości