Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
KOLEJNY TYPOWY MARVELOWY FILM ZNOWU KOPIA ODCINANIE KUPONÓW
2/10
:)
Potrzebuje drugiego seansu na konkretną ocenę tego całego filmu. Kilka rzeczy:
- najlepsza scena to Thor i Rocket rozmawiający o rodzinie Thora - Hemsworth aktorsko błyszczy
- Thanos jest świetny (ostatnie ujęcie magia) - tak jako postać, jak i CGI
- żal mi każdego, kto obejrzy ten film jako pierwszy film Marvela :p
- w ogóle całe zakończenie szalenie mi się podoba
Ktoś tu już pisał coś o "marvelowym śmieszkowaniu" - ciekaw jestem o jakie sceny chodzi. Bo humor oczywiście jest, ale o żadnym podważaniu humorem wagi scen nie ma mowy. Ale jeżeli ktoś takie widział to bardzo proszę konkretnie, bo chciałbym to zrozumieć. :)
Aha, no, i cameo też się nie spodziewałem. Ale to NIE był:
Weaving, w napisach sprawdziłem, bo podczas sceny nie byłem pewien.
26-04-2018, 00:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 00:23 przez Gal Anonim.)
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Co do zakończenia
odkreca na 100 procent. Przeciez zapowiedziano juz solowe sequele z tymi postaciami. Dlatego gdy juz opadna emocje moze rzeczywiscie z czasem zaczac uchodzic za puste i efekciarskie
26-04-2018, 00:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 00:17 przez Szaman.)
Miami Vice
Liczba postów: 8,068
Liczba wątków: 43
Moja teoria jest taka że do stanu sprzed A3 nie odkręcą tylko w wyniku jakichś zaskakujących zawirować skończymy z paletą postaci które maja zapowiedziane te kolejne filmy. Jak napisałem na podobnych zasadach jak w A3 zgodzę się by np Stark czy Rodgers zniknęli z MCU.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
26-04-2018, 00:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 00:19 przez SonnyCrockett.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Mega chaotyczny wywód emocjonalny z mojej strony
Miała być wielka wojna, pojedynki, śmieszne sceny, interakcje stu bohaterów i wreszcie lepszy niż dotąd wróg. To wszystko udało się dostarczyć. Jednak przy okazji. To film, a w zasadzie to wydarzenie filmowe jest czymś znacznie większym.
Już sposób w jaki zaprezentowano animację loga Marvel Studios sugerował mi, że coś się w tym filmie kryje. Coś czego chyba nie oczekiwałem. Scena otwierająca tylko to wrażenie potwierdziła. „Infinity War” to stara szkoła, stworzona według nudnej już i powtarzanej miliard razy zasady Hitchcocka. Trzęsienie ziemi? Bardzo delikatne określenie.
Russos od samego startu mówią wprost – to jest film o cudakach z super mocami, pamiętajcie o tych 18stu, które powstało w ramach tej serii. Nie ma tutaj mowy o jakimś miękkim wprowadzeniu. Widzu, kupujesz to albo nie. Od siebie dodam, że ci którzy nie kupują, dużo tracą.
Przede wszystkim nie dane im będzie poznać filmowego Thanosa. Tak napisanej postaci nie powstydziłby się najlepszy dramat psychologiczny. Bohater tak złożony, w zasadzie rozdarty, trochę pogubiony, ale jednocześnie przekonany o swojej racji, to scenariuszowe złoto w czystej postaci. Cel ma prosty, środki do jego uzyskania również nie mają być specjalnie wyrafinowane. Jednak motywacja, jaka go napędza to coś nad czym warto się pochylić, myśląc w przyszłości o „Infinity War”, bo to właśnie szalony tytan jest motorem napędowym i osią tego widowiska. W zasadzie wypada napisać WIDOWISKA.
W ogromnym skrócie można powiedzieć, że Thanos to fanatyczny wręcz wyznawca zasady „cel uświęca środki”. To zresztą mogłoby być hasłem przewodnim całego filmu. Scenarzyści bowiem bardzo zgrabnie wrzucają w usta innych bohaterów słowa, która idealnie oddają filozofię szalonego (czy na pewno?) tytana. To postać, która poprzez film stawia przed widzem pytanie o skalę poświęcenia, którego czasami trzeba dokonać. Brzmi głęboko? Trochę. Jak na film o gościach z super mocami? No właśnie.
Można pisać o fantastycznych scenach akcji. No i warto, bo takie są. Bracia Russo czują te motywy fenomenalnie. Pojedynki w ich filmach są odpowiednio zmontowane, trwają tyle ile trzeba, żeby nie nudziły, mają bardzo dobrą dynamikę i wzorową choreografię. Mogę wspomnieć o bardzo dobrych zdjęciach, które w uniwersum Marvela wcale nie były normą. I wspomnę, bo zdarzają się tu piękne kadry. Warto zwrócić uwagę na świetną muzykę, która żongluje motywami z tak bogatej już serii. Efekty? Jak to CGI – nierówne, ale ze wskazaniem na bardzo dobre. Wszystko jednak blednie przy nim, przy antagoniście ostatecznym.
„Infinity War” to film Thanosa, o Thanosie. Reszta jest w zasadzie tłem. Doszło tutaj do odwrócenia proporcji, bo tak naprawdę to on i jego plan są osią historii, a ulubieni bohaterowie jedynie ze zmiennym szczęściem przeszkadzają mu w dojściu do celu. Powiem wręcz, że warto było czekać 10 lat na takiego „wroga”. MCU czerpało chyba siłę z każdego głosu (słusznej) krytyki, jaka spadała na ich złoczyńców i teraz użyło jej by stworzyć właśnie jego.
To film wielki w sensie skali. Bohaterów jest ogrom, ale każdy ma swój moment. Zaskakuje może kto ma ich więcej, a kto mniej, bo proporcje nie są wcale oczywiste. Wyobrażam sobie jak trudnym realizacyjnie przedsięwzięciem musiało być spięcie tych wszystkich motywów i postaci. Oczywiście, że są momenty gdy montaż na poziomie strukturalnym zgrzyta. Sceny w drugim akcie potrafią przechodzić między sobą tak, że aż zapominałem o pewnych wydarzeniach. To jednak detale, na które specjalnie nie warto zwracać uwagi. Jednak warto wiedzieć, że nie wszystko wyszło perfekcyjnie. Wstyd to jednak żaden, zdziwienie również zerowe.
„Infinity War” wyrosło jednak na coś czego się nie spodziewałem. MCU pokochałem głównie za emocje. Za relacje między postaciami. Mniej lub bardziej udane sceny akcji z milionem ujęć CGI były dla mnie zawsze tylko dodatkiem. Tym wielkim widowiskiem udało się w tym aspekcie wejść jednak na poziom wyższy (no może „Guardians of the Galaxy vol. 2” jedynie operuje w podobnych rejestrach, dzięki dziwnej konstrukcji, w której film opiera się w 90% wyłącznie na postaciach). „Infinity War” to film niesamowicie intensywny, kosmicznie wręcz emocjonalny i emocjonujący.
Spodziewałem się fajnej zabawy, sympatycznych żartów, fajnej akcji, ulubionych bohaterów i ich relacji, które są sercem tej serii filmowej. Dostałem to wszystko. Poza tym jednak przyszło znacznie więcej. Wzięło mnie to z zaskoczenia. Nie byłem nastawiony na tak ambitne potraktowanie tematu. Nie umiem nie być zachwyconym.
.
26-04-2018, 00:19
Red Crow
Liczba postów: 12,737
Liczba wątków: 50
Co do zakończenia
Mam nadzieję, że nie będą się bawić w żadne cofanie w czasie, zamiast tego stworzą jakąś alternatywną rzeczywistość, a wydarzenia w "starym" uniwersum pozostaną niezmienione
26-04-2018, 00:21
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Co do gadania o oszustwie zakoczenia i odkręcaniu:
Oczywiście, że odkręcą zniknięcie połowy populacji - podejrzewam, że nie bez konsekwencji. (Przypominam, że Mordo mówił, że nieładnie bawic się tak czasem.) Niemniej śmierć Lokiego i Gomorry obstawiam, że nie zostanie odkręcona.
Aha, plus dla Russo ten sam, co przy "Civil War": każda pojawiająca się postać ma swój (nawet drobny - jak Groot) moment.
(25-04-2018, 23:30)nawrocki napisał(a): Świetny film, być może nawet najlepszy spośród całego MCU. Konstrukcję ma podobną do millerowskiego Fury Road - nie traci czasu na dłuższy wstęp, od razu naciska gaz a potem tylko dociska pedał do podłogi, serwując kolejne emocjonujące sceny akcji, ani razu nie dając zaginąć w nich bohaterom.
Bardzo fajne porównanie do Fury Road.
26-04-2018, 00:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 00:30 przez Gal Anonim.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Jak dobrze, że w piątek idę ponownie. Może do tej pory uda się przeprocesować...
Na pewno jest tu ogrom dobra i złota. Ale momentami, mimo że wszystko jest wzorowo zrobione nie czułem tych emocji co w Avengers czy Civil War.
Thanos rewelacja.
Thor/Rocket - cód miód, w ogóle strażnicy świetnie wypadli.
Cap też fajnie,
Wanda/Vision kuleją. Iron Man/Strange/Spider super...
Co ciekawe sceny akcji nie powalają. Sporo shaky cam i ogólnie Civil War i Winter Soldier sprawiły, że spodziewałem się czegoś lepszego.
CGI szalenie nierówne - czemu laska Thanosa była CGI? Tam naprawdę wystarczyłaby charakteryzacja. Sam Thanos momentami też był nieidealny, ale czasami wymiatał.
Cieszy, że kilka lat temu przewidziałem końcówkę tzn Visiona.
Finał wywołał świetne milczenie. Nawet jeśli wiemy, że będą to odkręcać...
Jednocześnie myślę, że Gamora, Heimdall, Loki, Vision są martwi na amen.
Ogólnie duuuużo jeszcze do przeprocesowania. Jestem bardzo ciekawy jak mi podejdzie drugi seans. Ale nie spodziewam się, żeby było to moje 10/10 jak Avengers i GOTG1.
26-04-2018, 00:33
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
(26-04-2018, 00:24)Crov napisał(a): Aha, plus dla Russo ten sam, co przy "Civil War": każda pojawiająca się postać ma swój (nawet drobny - jak Groot) moment.
Drobny ale jaki fajny. A chwilę wcześniej myślałem sobie, że chyba nie było pomysłu i będzie się tak szwendać do końca filmu :)
26-04-2018, 00:35
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
No pewnie :)
(26-04-2018, 00:33)Craven napisał(a): Jednocześnie myślę, że Gamora, Heimdall, Loki, Vision są martwi na amen.
Też tak myśle, z tym, że:
Vision, jako że to komputer myślę, że może na luzie powrócić tylko ewentualnie na podobnej zasadzie jak Groot - będzie nową wersja tej samej postaci, która niekoniecznie będzie musiała być tą samą postacią. To bylby moim zdaniem bardzo fajny motyw, gdyby jego śmierć oznaczała np. śmierc miłości do Wandy, bo jego nowa wersja nie będzie tego czuła z jakiegos powodu.
26-04-2018, 00:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 00:37 przez Gal Anonim.)
Miami Vice
Liczba postów: 8,068
Liczba wątków: 43
(26-04-2018, 00:12)Crov napisał(a): Aha, no, i cameo też się nie spodziewałem. Ale to NIE był:
Weaving, w napisach sprawdziłem, bo podczas sceny nie byłem pewien.
Serio? Szukałem w napisach końcowych i w ogóle nie wyłapałem postaci. Co do niepewności aktorów odgrywających rolę to osobiście zastanawiałem się nad Kolekcjonerem, jakiś ten Del Toro niepodobny mi się wydał w tym filmie.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
26-04-2018, 00:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 00:44 przez SonnyCrockett.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,426
Liczba wątków: 21
A ja jestem na meh. CW przy całej swej masie miało solidny kręgosłup dramatyczny w postaci konfliktu Rogers/Stark; IW rozłazi się w szwach na średnio angażujące epizody. Sceny akcji takie tam, żadna nie podskoczy pościgowi z CW czy ulicznemu starciu z WS. Na plus wyróżnia się tylko konfrontacja na Tytanie. Wakanda to nieangażujący bajzel, w pozostałych poziomy mocy skaczą w górę i w dół tak mocno, że przebieg walk wydaje się losowy. No i jak na budowane od 10 lat uniwersum za duża część interakcji sprowadza się do "cześć, jestem X, wklepmy Thanosowi" "Okej, tylko jak?" Znowu, na plus wyróżnia się jedynie relacja Thor/Rocket, będąca obok samego Thanosa zdecydowanie najmocniejszym punktem filmu. Ebony Maw też był spoko, reszta ekipy złych na przemiał.
No i wybaczcie, ale to zakończenie jest z oczywistych względów do dupy. Oglądanie go jest jak rozmowa telefoniczna z Van Zantem - po drugiej stronie jest trup. A potem oczywiście skromne, poważne białe napisy na czarnym tle zamiast zwyczajowej animacji, żebyśmy nie mieli wątpliwości jakie to wszystko super cereal. Pfff. Przynajmniej już wiem, jak powinna nazywać się kolejna część:
Avengers: Quest for the Reset Button 6/10
26-04-2018, 00:45
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Mnie tam się wątek Vision/Wanda bardzo podobał. To zresztą jeden z tych punktów odniesienie do głównego wątku filmu. Czyli tego ile umie się poświęcić "for the greater good". Gamora prosi Quilla o to, żeby ją zabił, kiedy przyjdzie pora. Strange mówi, że nie zawaha się chronić Oka, nawet kosztem Parkera i Starka, Thanos to w ogóle ma całe życie polegające na takich wyborach, ale kluczowa znów Gamora, no i wreszcie właśnie Vision/Wanda, gdzie ta druga musi zabić ukochanego dla dobra świata. A jak brutalnie się to kończy. Jakbym chciał w tej teorii iść dalej, to można wręcz uznać, żę tytuł "Infinity War" sprowadza się właśnie do takich dylematów moralnych. To jest głębszy film, niż się wydawało.
.
26-04-2018, 00:47
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(26-04-2018, 00:43)SonnyCrockett napisał(a): (26-04-2018, 00:12)Crov napisał(a): Aha, no, i cameo też się nie spodziewałem. Ale to NIE był:
Weaving, w napisach sprawdziłem, bo podczas sceny nie byłem pewien.
Serio? Szukałem [...] w napisach końcowych i w ogóle nie wyłapałem postaci.
Jestem na 90% pewien. Jutro zerkne jeszcze raz.
26-04-2018, 00:50
Red Crow
Liczba postów: 12,737
Liczba wątków: 50
Nie rozumiem tego narzekania na zakończenie w kontekście ewentualnej kontynuacji. Ważne, że działa w samym IW, które jest w pewnym sensie zamkniętą całością. Mało optymistyczne zakończenie "Imperium Kontratakuje" nie dobiera mu jego mocy, bo powstał "Powrót Jedi", scena śmierci Gandalfa nadal działa znakomicie, mimo że powraca potem cały na biało.
26-04-2018, 00:59
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 01:02 przez nawrocki.)
Agent Putina
Liczba postów: 4,426
Liczba wątków: 21
No fajnie, ale to jednak nie ten rodzaj oczekiwanych emocji. Śmierć Gandalfa była fajna, bo epicka, ale jednak nikt znający książkę łezki po nim raczej nie uronił. A IW oczekuje, że będę poruszony. Nie jestem, bo to ten sam chwyt który stosowali wiele razy, tylko na dużo większą skalę. I ja tam widzę na ekranie jedynie masę postaci z gwarantowanymi sequelami, także tego.
26-04-2018, 01:07
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(25-04-2018, 22:53)simek napisał(a): (25-04-2018, 22:46)Juby napisał(a): - Avengers z najlepszymi zdjęciami do tej pory!
Wow, najlepsze zdjęcia spośród trzech filmów, z których jeden miał je przeciętne?
No to niech będzie "Pierwsze Avengers z naprawdę dobrymi zdjęciami, pełne pięknych kadrów i bez żadnych typowych problemów wizualnych Marvela (kontrast, color-grading, nasycenie - wszystko jest tip top)". Lepiej? ;)
(25-04-2018, 23:03)zombie001 napisał(a): 'Juby napisał(a):brawo dla braci Russo i Kevina Feige'a, bo w przeciwieństwie do Nolana w TDKR nie bali się pójść na całość. Jestem totalnie zaskoczony, zdruzgotany i sponiewierany.
Śmiechłem. Poszli na co?? Przecież to zakończenie, nawet na papierze, to czyste scenopisarskie oszustwo. Robienie w wała widzów i tyle.
A czy ja pisałem o zakończeniu? A nawet jeśli tylko o nim bym pisał to Thanos wygrał i zabił pół wszech świata, w tym większość bohaterów. Russo zrobili to, przy czym inni - zwłaszcza w tym gatunku i przy tak ważnym z marketingowego punktu widzenia projekcie - by wymiękli. Na napisach końcowych miałem ciszę na sali jakbyśmy obejrzeli Katyń, a nie kolejny blockbuster Marvela.
Układam sobie wszystko w głowie, już wiem co mi się mniej podobało/dało się zrobić lepiej, ale to drobnostki w porównaniu z tym jakie emocje wzbudził we mnie ten film. Śmiałem się, płakałem, przeżywałem, kilkukrotnie cieszyłem się jak małe dziecko (nie miałem czegoś takiego w kinie od finału Rogue One). Gdybym miał porównać IW do jakiegoś innego filmu superhero, to najbliżej by mu chyba było do X-Men: DoFP, ale Avengersi wygrywają z X-Menami konkretnym, wspaniałym czarnym charakterem.
26-04-2018, 08:01
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Gdzieś tu mignęło porównanie do Imperium
Przewaga ponurego zakonczenia Imperium polega na tym, ze naprawde stanowi ono klamre jaka jest porazka Luke'a i Hana. Nie trzeba tutaj machinacji w czasie i rzeczywistosci aby zmierzyc sie z jego skutkami. Za kilka lat zakonczenie IW zestarzeje sie okrutnie, bo straci swoj ciezar. Zreszta Russo dostali je pewnie tylko dlatego, bo obiecali to odkrecic do lipca 19 i premiery Homecoming 2
Sorry za brak polskich znakow, ale pisze na szybko z telefonu.
Jeszcze co do struktury, ladnie to wszystko plynie, ale wydawalo mi sie to wszystko mocno mechaniczne. Bijatyka-scena dramatyczna-żarcioch-bijatyka i tak w kółko.
26-04-2018, 08:31
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 08:33 przez Szaman.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Zanim zaczniesz złowróżyć o strasznym zestarzeniu się, może poczekajmy na Avengers 4 i na to jak dalej to pociągną, co? ;)
26-04-2018, 08:42
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 08:44 przez Juby.)
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
A wierzysz, ze Star Lord, Spider-Man i Czarna Pantera pozostana martwi? Co wtedy pozostanie z tego zakonczenia? Szok dla szoku. Zadnego ciezaru. Tak jak w Gwiezdnych Wrotach serialowych ubzdurali sobie sarkofag ozywiajacy zmarlych. Tak jak w Archiwum X Palacz ginie po sto razy i wraca. Dla ogladajacych pozniejsze sezony nie ma to juz mocy
26-04-2018, 08:50
Stały bywalec
Liczba postów: 4,444
Liczba wątków: 8
Porównanie do Fury Road bardzo trafione, rozumiem też o co chodziło Kubie, że to może być film na raz - film rozpoczyna się mocnym wejściem i od tamtej pory nie zwalnia. Każda minuta tłoczy kolejnych bohaterów i kolejne wątki dając bardzo mało chwil wytchnienia. I bardzo dobrze, bo to samo czują bohaterowie - życie w całym Wszechświecie jest zagrożone, oni nie są przygotowani, a wróg jest zawsze krok przed nimi.
Ogarnięcie takiego filmu to spory wyczyn i nie wyobrażam sobie, żeby można to było zrobić lepiej. Całość działa w praktycznie każdym aspekcie, zarówno jako film akcji jak i emocjonalna karuzela.
Kilka luźnych spostrzeżeń:
Thanos to na pewno najlepszy wróg MCU, z jasną motywacją i mocną prezencją na ekranie. Od pierwszych chwil budzi zasłużony respekt i spora w tym zasługa Brolina - doskonały występ, nawet jeśli w całości CGI. W ogóle sam wstęp jest bardzo mocny i nadaje mroczny ton reszcie filmu.
Żonglowanie wątkami i postaciami nie jest idealne, ale szczerze - jak to zrobić inaczej? Drużyna Iron Mana znika z filmu na dobre pół godziny i można o nich zapomnieć w trakcie kosmicznych przygód Strażników i Thora, ale co zrobić?
Ziemska ekipa jest najmniej eksponowana i to widać, bo większość bohaterów oprócz Capa, Visiona, Wandy i T'Chali robią niemal za statystów - mimo wszystko cieszy, że każdy dostaje swój ważny moment. Mimo wszystko chciałem nieco więcej Capa, ale jest szansa, że dostanie większą rolę w A4.
Świetnie wypada miniinwazja na Nowy Jork, ze stopniowym budowaniem napięcia.
Nowa zbroja Iron Mana wymiata. W porównaniu do Mark 3 jest to niemal przeskoczenie rekina, ale w akcji wypada po prostu niesamowicie.
Cieszy niezwykle fakt jak kompetentnie pokazany jest Thor i jak dobrze wypada niecodzienne połączenie sił z Rocketem-królikiem i Grootem. Tworzenie topora i odzyskanie sił - wow. Efekt końcowy robi wrażenie.
Walka na Tytanie to chyba najlepsza scena akcji w filmie - w końcu cała drużyna walczy przeciwko jednemu kolosowi, doskonale wypada też ich współpraca, emocjonalny Quill, desperacki last stand Starka.
Ostatnie próby obrony Visiona przed Thanosem - tutaj emocje sięgają zenitu, szczególnie patrząc na to z perspektywy Wandy. I Thanos robi to, o czym zastanawiali się wszyscy - używa kamienia czasu, żeby ostatecznie wygrać.
Dobrze, że Stark i Rogers nie spotkali się w tym filmie, reperkusje Civil War są ciągle wyczuwalne i ich reunion w A4 na pewno tylko na tym zyska.
Plus jeśli chodzi o zakończenie i nowy status quo:
Oczywiście że część bohaterów zostanie przywrócona, ale co z tego? W Infinity War zakończenie spełnia swoją rolę w stu procentach. I jestem ciekaw co się stanie w kolejnym filmie żeby to odkręcić - i nie wykluczone że zostanie to okupione śmiercią innych bohaterów.
A Vision moim zdaniem wróci. Shuri w ostatnim momencie skończyła prace nad kamieniem, więc wystarczy naprawić mu mózg, wgrać nowy soft i dostaniemy nowego, białego Visiona.
26-04-2018, 08:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-04-2018, 08:58 przez Huntersky.)
|