Babadook (2014) reż. Jennifer Kent
#1
Babadook - fajny film, no i tyle. Fajnie straszy, pewnie kogos, kto sie jara horrorami to zajara. Spoko nakrecony, i w ogole. Dzieciak najpierw wkurzajacy, ale blizej konca calkiem uroczy. Nie wiem tylko, o co chodzilo z tym gadaniem Motodufa, ze film pod koniec zmienia się o 180 stopni i okazuje sie byc czyms innym niz sie wydawalo wczesniej.

siudemechke bym dal maks, ale to dlatego, ze nie lubie horrorow. plus za straszna atmosfere, a nie liczne dżampskery.

Odpowiedz
#2
Babadook - mam podobne zdanie co Crov. Dałbym siódemkę, ale po namyśle wystawiam 6/10. Duży minus za to, że chata, w której toczy się akcja, znowu przypomina Typowy Dom W Którym Straszy, czyli są schody, wielkie drzwi do obskurnej sypialni, kuchnia jak czasów wielkiego kryzysu, takie tam ornamenty. Poza tym liczyłem na gore (bo była mowa o wyrywaniu rąk i nóg), a tu nic, jakaś psychodrama tylko. Biednie..

Odpowiedz
#3
(10-01-2015, 19:43)Crov napisał(a): Babadook - fajny film, no i tyle. Fajnie straszy, pewnie kogos, kto sie jara horrorami to zajara.

Tym kimś jestem ja. Jeden z lepszych horrorów ostatnich miesięcy. Szykuję się też na kupno tej przerażającej knigi. Ma zostać wydana w niezmienionej postaci, bodaj w lecie 2015. Będzie miała postać tej bardziej zrytej, z końca filmu. Wspaniałe kino grozy, nie chce mi się w nim szperać za wadami, ewentualnymi kliszami itd.
8/10

Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.

Odpowiedz
#4
Mnie Badabook też nie ujął, za dużo rzeczy do przewidzenia i tak naprawdę to niewiele horroru w tym horrorze, typowy średniak na miarę 6/10 z przesadzoną końcówką. Ciekawe jednakże co dalej pokaże Jennifer Kent. Pół oczka wyżej za to natomiast wędruje do Jessabelle, film wygrywa klimatem, tylko szkoda, że tak mało ekstraktu wyciągnięto z bagien Luizjany, ten obraz mógłby być o wiele bardziej mroczny, potencjał był zdecydowanie większy. Zwracam uwagę na Sarę Snook, całkiem udana rola, wcześniej widziałem ją w Predestination, gdzie też sobie poradziła. Rok ogólnie słaby dla horrorów, a od czasu Sinister nie widziałem nic mocnego w tym gatunku.
Listen to them. Children of the night. What music they make.

Odpowiedz
#5
(11-01-2015, 19:14)Fanatik napisał(a): Mnie Badabook też nie ujął, za dużo rzeczy do przewidzenia i tak naprawdę to niewiele horroru w tym horrorze
Może dlatego, że to nie horror? Ale ja się nie znam na gatunkach filmowych :) (patrz: The Guest)


Odpowiedz
#6
Do pewnego momentu nie, ale gdzieś od połowy to już full-blown horror (i jak dla mnie zjazd po równi pochyłej). Ode mnie też 6/10 ;)

Odpowiedz
#7
Crov napisał(a):Babadook - fajny film, no i tyle. Fajnie straszy, pewnie kogos, kto sie jara horrorami to zajara. Spoko nakrecony, i w ogole. Dzieciak najpierw wkurzajacy, ale blizej konca calkiem uroczy. Nie wiem tylko, o co chodzilo z tym gadaniem Motodufa, ze film pod koniec zmienia się o 180 stopni i okazuje sie byc czyms innym niz sie wydawalo wczesniej.

Duże spoilery odnośnie "Babadooka":
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#8
Nie, w ogole Babadook to nie horror. Kurna, musical. ;)

Mierzwiak, to, że film mozna interpretowac dwojako nie znaczy, ze nie obiera konwencji horroru. Film ma budzić niepokój i straszyć - więc jest horrorem. W ogole nie wiem, jak to nie horror - som potfory, strashy, jest kripi klimat, krzyczo, bojo się śmierci, so dziwne ludzie w szafie. No horror. :)

Moto, jak dla mnie to niepotrzebne dzielenie filmu i mylenie tego, czym jest film, a czym jest 'character arc' (zna ktos polski odpowiednik tegoż? Rozwój postaci?). Dobre horrory maja w sobie tez nierzadko dobre watki dramatyczne i obyczajowe (ostatnio "Sinister" w którym obyczajowa część była IMO ciekawsza niż horror). Atmosfera niepokoju jest niemal od samego początku, oczywiscie nie wiadomo, co tam sie dzieje, ale nawet w slasherowym "Halloween" niemal 3/4 filmu to obyczajówka. "Babadook" ma po prostu mocnych bohaterów i mocno sie na nich opiera, ale nie świrowałbym z tym, że zmienia konwencje czy cuś. Końcówka nie wygląda jak zmiana o 180 stopni, bo cały film się opiera na tym, co ona zwieńcza.

Odpowiedz
#9
Crov napisał(a):Moto, jak dla mnie to niepotrzebne dzielenie filmu i mylenie tego, czym jest film, a czym jest 'character arc' (zna ktos polski odpowiednik tegoż? Rozwój postaci?). Dobre horrory maja w sobie tez nierzadko dobre watki dramatyczne i obyczajowe (ostatnio "Sinister" w którym obyczajowa część była IMO ciekawsza niż horror). Atmosfera niepokoju jest niemal od samego początku, oczywiscie nie wiadomo, co tam sie dzieje, ale nawet w slasherowym "Halloween" niemal 3/4 filmu to obyczajówka. "Babadook" ma po prostu mocnych bohaterów i mocno sie na nich opiera, ale nie świrowałbym z tym, że zmienia konwencje czy cuś. Końcówka nie wygląda jak zmiana o 180 stopni, bo cały film się opiera na tym, co ona zwieńcza.

Ale tu nie chodzi o rozwój bohaterów, bo rozwój bohaterów to jednak trochę co innego, ba, jak dla mnie to rozwój bohaterów jest częścią trochę szerzej zakrojonego planu Kent. Nie chodzi też o sztuczne dzielenie filmu na części, a o zauważenie tego, co ten film stara się zrobić. Bo jak dla mnie to "Babadook" celowo wygasza na chwilę wątek rodzinny, piętrzy klisze (karaluchy, dziwne stuki itd.), żeby potem jebnąć ze spotęgowaną bardzo niecodziennym finałem. Końcówka jest o tyle zmianą o 180 stopni, że naprawdę ciężko przewidzieć taki finał, odnoszący się już bardzo wprost do wątku traumy, tym bardziej po tych wszystkich akcjach z szaloną mamuśką (które mają oczywiście sens też na płaszczyźnie psychologicznej).
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#10
Naprawde? Niecodzienny finał? Bo dla mnie rozwiazania byly dwa:

Nie umniejszam finałowi, bo uwazam, ze jest dobry, ale nie wiem skad to zaskoczenie.

I tak jak mowie - nie chodzi o rozwoj bohaterów. Character arc nie do konca opisuje 'rozwoj postaci', dlatego pytam. In many narratives, the main characters or protagonists seem unable to resolve their problems because they lack the skills to overcome the forces of antagonism that confront them. - i mniej wiecej cos takiego ma tutaj miejsce. Poprzez traume zwiazana z Babadookiem bohaterowie zmieniaja swoje relacje i siebie.

Odpowiedz
#11
Crov napisał(a):Naprawde? Niecodzienny finał? Bo dla mnie rozwiazania byly dwa:

Eee, no jak dla mnie w 99% filmów masz dwa podstawowe rozwiązania, kwestia nie polega na tym, która z tych opcji zostanie wybrana przez scenarzystę, ale na tym, jak to wygranie lub przegranie będzie wyglądało.
Zresztą trochę przeinaczasz finał, bo pomijasz fakt, że:

Co jest już cholernie niecodzienne :)

Cytat:I tak jak mowie - nie chodzi o rozwoj bohaterów. Character arc nie do konca opisuje 'rozwoj postaci', dlatego pytam. In many narratives, the main characters or protagonists seem unable to resolve their problems because they lack the skills to overcome the forces of antagonism that confront them. - i mniej wiecej cos takiego ma tutaj miejsce. Poprzez traume zwiazana z Babadookiem bohaterowie zmieniaja swoje relacje i siebie.

No i spoko, ale mi chodziło o zmiany na płaszczyźnie scenariusza czy reżyserii, a nie samych tylko bohaterów :)
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast

Odpowiedz
#12
No to, co ospojlerowaleś jest ciekawe i tez mi sie podobalo, ale nie wywraca mi to finalu w zaden sposob. I "w jaki sposob to jest zrobione" tez nie do konca mnie zaskakuje.

Dla mnie to sie wpisuje absolutnie w horrorowe zakonczenie.

Co do odopowiedzi na cytat to nie rozumiem o co Ci chodzi.

Ale bez znaczenia, bo nie spieramy sie o jakosc czy cos, tylko o odbior. Jezeli Ciebie zaskoczylo to spoko, ja bylem na to kompletnie przygotowany :) #znawcahorrorow

Odpowiedz
#13
Ja się na horrorach nie znam, ale ten film nie jest straszny i chyba nikogo tam nie zabijajo więc...

Poza tym film to taka jakaś alegoria o oswajaniu traumy po utracie męża (i ojca) i odnajdywaniu na powrót radości życia, tylko przebrana chwilowo w jakąś taką horroro-bajkową otoczkę. W sumie taka alegoryczna opowieść z morałem to chyba po prostu baśń...
Nie wiem, czy często takie filmy się robi, może i nie, ale na mnie taka forma wrażenia nie robi.
No ale jak dla ludzi sinister to zajebisty film, to i banały z babadooka mogą robić za WYDARZENIE w gatunku...

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
#14
Bieda/nuda /10 - ja rozumiem psychoanalizę i zabawę schematami horroru, ale czy tego typu film musi mnie usypiać i poza przeszarżowanym graniem głównej aktorki i irytującym od początku (to jeszcze rozumiem) do końca (to już chyba wyszło przypadkiem) występem dzieciaka nie mieć nic do zaoferowania?

Nuda, nuda, nuda... Ze 2, może 3 niezle sceny, reszta to jakieś chujwieco, chujwiejak i chujwiegdzie ;) Wiem, mega przekaz, że mama chora i dziecku banie ryje i niby maja ciężkie momenty, a potem super zakończenie, że warto ogarnąć banię dla dobra syna i "potwór oswojony", ale pokazane to tak, że poduszka pod głową wzywa.

Zresztą żaden to horror, bardziej dramat ubrany w średnio pasujące i schematyczne ciuszki kina grozy. Dla mnie żadna rewelacja.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#15
Mam taką listę horrorów, na które byłem ostatnio nahajpowany, a które mnie rozczarowały.

1. It Follows
2. Babadook

Na razie to koniec mojej listy.

Kurde, Babadook nie mógłby być bardziej oczywistą metaforą depresji, choćby nazwali go "Depresja", a demon miał na imię Depresja i nie był demonem tylko depresją. To jest przesłanie typu IN YOUR FUCKING FACE, i nie zmienia tego fakt, że film ma ładne kadry i stonowaną kolorystykę, a dialogi są powolne i nieczęste. Ale spoko, to nie problem. Problemem jest to, że od pierwszej sceny bohaterka jest żałosna i pogrążona w depresji, i moim zdaniem jej 'popadanie w szaleństwo' tutaj nie jest żadnym procesem, jak chcieliby twórcy. Skoro widzę babkę z ciężką deprechą, to nie przejmuje mnie, że po godzinie ma jeszcze cieższą deprechę. Na dodatek ten stan włącza się jej wtedy, gdy ma względny spokój, i właśnie wtedy włącza się Babaduk - a nie wtedy, gdy babka naprawdę nie miała chwili spokoju i była na krawędzi.

Anyway - widziałem już taki film i czytałem taką ksiązkę. Nazywały się Lśnienie i były lepsze. Zwłaszcza że końcówka tu jest totalnie chaotyczna i chyba improwizowana: a teraz dzieje się to, a teraz to, a teraz to... (Nie mówię o epilogu, który jest chyba najlepszą częścią filmu - oprócz zjebanego gołębia, po zobaczeniu którego odruchowo plasnąłem się w czoło z zażenowania.)

Pomysł był niezły, choć Babadook to Johnny Depp z Alicji, wykonanie dobre, aktorzy świetni, ale ten film po prostu leży, jak to ująć, emocjonalnie? Nie ma kontrastu między normalnością i horrorem. To tak jakby cała gra Silent Hill rozgrywała się w pordzewiałym świecie - bez kontrastu ze spokojnym zwykłym światem nie robiłoby to wrażenia. If you know what I mean.

4/10

P.S. It Follows lepsze.

Odpowiedz
#16
Niby nic szczególnego. Mało akcji ;). Stwór też nie wybitny ale... jakież świetne role wkurzającego dzieciaka i matki. Szczególnie matki. Aż czuć było jej sponiewieranie.

6+/10 po tym jak przypomniałem se o ile słabsze były "Witch" czy "It Follows"
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#17
Film to potwierdzenie tezy, że dzieci wychowywane przez samotne matki są niestabilne.

Chyba pierwszy tytuł w straszdzierniku, w którym czułem niepokój (bo bać się nie bałem). Zwłaszcza w drugiej połowie, która powoli zmienia się australijską wersję kubrickowskiego Lśnienia i (przez moment Home alone). Tytułowy potwór działa z początku dość subtelnie, by coraz bardziej jawniej ujawniać. Jak pierwszy raz Babadook się ujawnił, sam zdeczka podskoczyłem. Creepy factor zmaga fakt, że stwór zrobiony został poklatkowo (skojarzył mi się z Švankmajerem).

Synek potrafi być irytujący (jak każde dziecko w tym przedziale wiekowym), ale z biegiem filmu to jemu się kibicuje. Zwłaszcza jak matka robi się coraz walnięta i w sumie była bardziej przerażająca od zjawy. Przez to miałem obawy aż do samej końcówki (zwłaszcza po jednej śmierci). Zrzucenie smarkuli z domku na drzewie dość satysfakcjonujące (tu znów upatruję winy matki - próbowała na siłę socjalizować syna).

To również kolejny horror będący w rzeczywistości dramatem i to rodzinie, której potrzebny na gwałt jest psycholog. Co wzmaga bijący od filmu chłód. Zdecydowanie nieprzyjemny zimny film w dobrym znaczeniu. Na ten moment największe pozytywne zaskoczenie tego maratonu.

8/10, ale waham czy nie dać 9/10

Odpowiedz
#18
A mnie przy powtórce już tak dobrze nie wszedl.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#19
Ja z tym filmem mam tak, że mocno go sobie przehajpowałem i nigdy mi się nie podobał aż tak jak większości, a raczej z tego typu współczesnymi horrorami, które doceniają krytycy jak filmy Astera, Eggersa mam tak, że podzielam zdanie większości. Dużo bardziej podszedł mi jej drugi film Kent The Nightingale (tak na marginesie, czemu tak rzadko kręci filmy?). Nie było w nim wątków paranormalnych, ale i tak działa jako horror lepiej niż niejedno kino grozy, film szarpie nerwy, przeraża i trzyma w napięciu. Jest to tak ogólnie mówiąc film o zemście.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Tusk (2014) Szaman 21 6,690 07-08-2016, 11:55
Ostatni post: Gal Anonim
  Starry Eyes (2014) Quay 5 2,520 12-09-2015, 15:07
Ostatni post: Fanatik
  Harbinger Down - 2014 slepy51 42 10,837 23-08-2015, 19:43
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości