28-05-2015, 16:48
|
Blackhat (2015)
|
|
Okej, obejrzałem, spoko filmik, najbardziej wkurwiająca była końcówka z potokiem dżakartańskich zombi, którzy lezą na ciebie mimo że na ich oczach mordujesz człowieka śrubokrętem a w drugiego celujesz z pistoletu.
Co do zarzutów: 1. Bad guy wolał zainwestować w cynę zamiast szantażować elektrownie bo to czystszy sposób, nie musiał się ujawniać żeby odebrać kasę i automatycznie ją prał. 2. Hathaway nie ryzykował przesadnie, bo najpierw miał nadzieję na skrócenie wyroku o 9 lat, a potem mścił się za śmierć najlepszego kumpla. 3. Z numerem na zmianę hasła poszło za łatwo? Przecież natychmiast go przejrzeli, poza tym na naszym podwórku niedawno udało się komuś zrobić dokładnie to samo. 4. Skróty fabularne czy uproszczenia związane z hakowaniem daruję, bo raz - wygląda to realistyczniej niż w 99% filmów, dwa - to tylko film. 5. Mnie się cyfrowy wygląd podobał, Mann jako jedyny wie, co robi z cyfrowymi kamerami. Ogólnie 7/10. Nie porywa, ale nie nudził mnie, był wystarczająco świeży żebym obejrzał do końca i nie czuł, że oglądam to samo, co widziałem już 1000 razy. 29-05-2015, 20:40
AAAAAARRRGHHHH!!!!!!!!!!!!!
Darowałem sobie wizytę w kinie, bo zniechęciły mnie recenzje (wybaczcie forumowi koledzy, że Wam nie zaufałem) i tym sposobem chodzę do kina na jakieś ascendingowe, szybkie, andreasowo jurajskie paździerze, a ominął mnie tak dobry film. Nie, nie dobry, BARDZO DOBRY. Mann w świetnej formie. Precyzyjny i panujący nad każdym detalem swojego filmu, nieco trudnego, bo całościowo bardzo blisko mu do Miami Vice. Mann nikomu nie stara się tu przypodobać, dlatego emocjonalny chłód jaki na pierwszy rzut oka bije z tego filmu może odrzucać. Wiadomo, nie ma tu postaci na miarę tych z Heat, ani nawet Collaterala (choćby dlatego, że nie ma tu też materiału na takie role), ale każda z postaci w jakiś tam sposób mnie kupiła, a wątek miłosny jest chyba nawet prawdziwszy, bardziej naturalny niż w Miami Vice. Intryga wciąga, jest ciekawa, w przyjemny sposób inna od tego, do czego przyzwyczaił nas ten gatunek. Bardzo fajne, niesłusznie zjechane niemal wszędzie kino, ciekawe i nawet zaskakujące, bo nie spodziewałem się, że z polowania film zamieni się w ucieczkę połączoną niemal z kinem zemsty. Sposób w jaki Mann pozbywa się niektórych postaci jest niemal szokujący, ale to wina blockbusterów, które przyzwyczaiły nas do tego, że tam nikt nie ginie, dlatego bezceremonialność z jaką niektórzy żegnają się tu z życiem jest zarówno odświeżająca, co w ten pozytywny sposób grająca na nerwach. 8/10 14-06-2015, 01:31
Wszystko ok, ale wątek miłosny z Miami Vice jest wpizdu lepszy niż ten z Cybera. Może, jakby Hemsworth dostał ze swoją laską scenę na miarę podróży na Kubę z MV to byłoby o czym gadać, ale skoro jej nie ma, to MV nokautuje wątkiem miłosnym Cybera w pierwszej rundzie.
Mierzwiak - co do ufania recenzjom, to ja już jakiś czas temu przestałem, jeśli mam wątpliwości to czekam co orzeknie forum KMF
14-06-2015, 01:51 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2015, 01:53 przez simek.)
Nie napisałem, że jest lepszy, tylko naturalniejszy i prawdziwszy, choć mam tu na myśli przede wszystkim scenariusz, a nie realizację
Kuba w MV, wiadomo, i jeszcze rejs motorówką z One Of These Morning w tle - bezkonkurencyjne.Cyfra znowu mi się podobała, bo nawet te surowsze, pachnące tanim wideo ujęcia po prostu - znowu - pasują do filmu, dlatego je kupuję. Plus fajne ujęcie spod klawiatury:
14-06-2015, 02:02 (14-06-2015, 02:02)Mierzwiak napisał(a): Nie napisałem, że jest lepszy, tylko naturalniejszy i prawdziwszy Naturalniejszy chyba tylko dlatego, że główną rolę gra Thor, więc każda polazłaby z nim do łóżka. Wymień mordy i dostajesz takiego suchara, że głowa mała.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 14-06-2015, 16:34
Wątek miłosny w "Blackhat" jest w sumie też naturalny. Sam się dziwiłem, że Thor tyle czekał, żeby zakisić, w końcu z paki wyszedł nieźle wyposzczony. A ta Chinka, jak widzimy ją pierwszy raz, to sprawiała wrażenie laski bez życia prywatnego, korpo pracownica całkowicie oddana karierze. Pojawia się przystojny blondyn z USA, też odludek, wiec reszta była tylko formalnością.
edit Oczywiście wątek miłosny w MV o wiele lepszy, to nie ulega kwestii, ale to zasługa w dużej mierze wąsów Colina
14-06-2015, 16:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-06-2015, 16:42 przez Mental.)
Nie ubóstwiam Manna jak niektórzy z was, więc w obliczu słabych recenzji i braku czasu odpuściłem kino a pozytywne opinie tutaj kwitowałem pobłażliwym uśmiechem i tłumaczyłem fanboystwem. Ale kurwa, to może nie rewelacyjny, ale na pewno dobry film.
Przede wszystkim Mann mnie zaintrygował formą. Scenariusz, scenariuszem (kilka głupot jest, w tym dwie które mi przeszkadzały, reszta wybaczalna), ale kurde ten film wygląda, jakby prosta sensacyjna historyjka była pretekstem do nakręcenia filmu niemal, z braku lepszego słowa, "artystycznego", niby realistycznego, ale w sumie bardzo poetyckiego (sic!). Mann tak zawsze kręcił?! Czy wcześniej tylko w Miami Vice, które w tej sytuacji muszę powtórzyć jak najszybciej. Albo dotychczas czegoś nie zauważałem w filmach Manna, albo wyjątkowo forma Blackhat mi podeszła, albo miałem bardzo małe oczekiwania. Tak czy inaczej, chyba muszę przesunąć Manna trochę w górę w osobistym rankingu reżyserów, skoro swoim słabszym filmem tak dobrze się wybronił. No i podzielam opinię krytykujących soundtrack. Biorąc pod uwagę, że film formą stoi, przydałoby się dopełnienie zdjęć i montażu czymś dużo dużo bardziej klimatycznym. 13-07-2015, 14:14 PropJoe napisał(a):Prosta sensacyjna historyjka była pretekstem do nakręcenia filmu niemal, z braku lepszego słowa, "artystycznego", niby realistycznego, ale w sumie bardzo poetyckiego (sic!). Mann tak zawsze kręcił?! Czy wcześniej tylko w Miami Vice, które w tej sytuacji muszę powtórzyć jak najszybciej.No przecież kurde za to go tutaj wszyscy kochają, że, jako chyba jedyny reżyser, potrafi połączyć przyziemną, realistyczną sensację z klimatami refleksyjnymi, romantycznymi nawet można powiedzieć, artyzmem. Poczytaj sobie temat Manna i zalinkowaną tam analizę: http://www.movingimagesource.us/articles/zen-pulp-pt-1-20090701 Podsumowanie twórczości Manna w jednym zdaniu: It's a cinema of Zen pulp. Mann is its master Jeszcze przy okazji (bo niedawno tą analizę obadałem w całości) przytoczę genialne porównanie Heat: Magnolia with gunplay 13-07-2015, 14:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-07-2015, 14:39 przez simek.)
Nie, no ja niby wiem, co charakteryzuje styl Manna a jednak z jakiegoś powodu, w kilku momentach byłem zaskoczony ujęciami idących bohaterów w zwolnionym tempie. Mi to się nawet całkiem podobały te CGI kable i wnętrza sprzętu. Nie wiem, może po prostu dawno nie widziałem filmu Manna. Może przez to, że tutaj treść była mniej angażująca, bardziej zwróciłem uwagę na formę.
No bo Miami Vice spoko, ale Heat to przecież jednak rasowa sensacja z elementami refleksyjnymi. A nie odwrotnie. Collateral też. Ale dzięki za linka, chętnie poczytam i powtórzę wcześniejsze filmy. 13-07-2015, 18:16
Blackhat na 8. miejscu listy najlepszych filmów 2015 według Slant Magazine:
http://www.slantmagazine.com/features/article/the-25-best-films-of-2015/P4 13-12-2015, 19:32
Nieco dziwna, bardzo alternatywna lista, no ale szacun za Blackhata w pierwszej dziesiątce i Mad Maxa na szczycie.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 13-12-2015, 21:17
Jest pewnie kilkadziesiąt filmów, które prędzej wolałbym zobaczyć w reżyserskiej wersji, ale jakby Blackhat był dostępny, to też chętnie bym obejrzał.
04-02-2016, 00:29
Trochę szczegółów na temat dir cuta:
http://www.movie-censorship.com/news.php?ID=10148 Brzmi ciekawie, chociaż nie jestem fanem usuwania, preferuję raczej dodawanie nowego materiału, no ale to decyzja reżysera, wiadomo. 22-02-2016, 11:25
Nic istotnego, same pierdoły. Dobrze, że wywalili dialog z helikoptera, ale znowu szkoda, że skrócili sceny więzienne.
22-02-2016, 11:30
Lubię Manna, ale kurcze pieczone to najgorsze oprócz The Keep co Mann zrobił w swojej karierze.
Całkowicie wyprany z emocji, odpychająco surowy, nudny film z kilkoma tylko fajnymi scenami i całkiem niezłym Hemsworthem. Do zarzucenia mam dużo więcej, bo i cyfra w scenach akcji irytowała(co nigdy do tej pory się nie zdarzało w filmach Manna), sceny strzelanin jakkolwiek fajne to przez na przykład brak wymiany magazynków przez strzelających wkurwiały(Panie Mann wcześniej Pan na takie rzeczy zwracałeś uwagę). CGI kable pasowały do filmu jak pieść do nosa. Generalnie strasznie męczący seans, który sprawił tylko, że nabrałem ochoty na Heat, albo Zakładnika. 3/10
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 01-03-2016, 15:37 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |

Kuba w MV, wiadomo, i jeszcze rejs motorówką z One Of These Morning w tle - bezkonkurencyjne.






