Bob Iger
#1
To będzie dość nietypowy temat, bo chciałem omówić kilka rzeczy o tej bardzo ważnej postaci, z drugiej strony - wszystko tu jest jednak spekulacją (acz opartą na latach obserwacji) bo.. brak "twardych dowodów".



Otóż Bob Iger to facet który kiedyś wpadł na bardzo prosty w gruncie rzeczy pomysł - Disney to marka.

Czyli - jeśli idziesz do kina na film MCU, "Star Wars", "Piratów z Karaibów", co tam jeszcze - to "idziesz na Disneya". Sympatyczny, family friendly film który z chęcią obejrzą twoje dzieci a także i Ty z drugą połówką przy okazji się rozerwiesz. Pozbawione kontrowersyjnych treści, mocnej przemocy, trudnych tematów - można powiedzieć że widzisz pozycję oznakowaną "Disney" i od razu się odprężasz i wpadasz w błogi relaks.

Proste? Proste. Na różnych produktach Disneya widać różne "odciski palców", często tworzy to coś gorszego (i to sporo) i mniej dochodowego niż mogłoby być - więc nie ma to sensu, prawda?

Nieprawda. Właśnie na tej polityce Bob Iger zbudował gigantyczną potęgę Disneya.

Tego typu produkcjami przy których zaglądano przez ramię w stylu Disneya są ostatnimi czasy np Guardians 3 i Indiana Jones o których pisałem w ich tematach. Czy stał za tym Iger (bo tam się chyba trochę czas nie zgadza) - ciężko powiedzieć.  Ale to są właśnie ruchy dokładnie w jego stylu.

Kiedy był Chapek dość wyraźnie oddano pole twórcom, nie było "nadrzędnej doktryny". Za Igera ne powstałby taki serial jak "She-Hulk" (kontrowersje, hejt), taki film jak "Prey" (przemoc), taki film jak "Eternals" (kompletnie nie-disneyowy), nie pojawiłyby się postacie Marvela kojarzące się z serialami Netflixa nie pasującymi do koncepcji Disneya, nie ruszyłby prawdopodobnie "Deadpool 3" (R-ka).

Myślałem że facet się uspokoił i zaakceptował zmiany ale.. jednak sporo wskazuje na to że nie i chce wrócić do "tego co działało".

Więc.. kiedy słyszycie jakąś historię (albo słyszeliście w przeszłości, a na pewno słyszeliście) jak coś tam się dzieje w jakiejś firmie Disneya, dostajecie tłumaczenie tego.. a wygląda to po prostu tak jakby nagle wpadł ktoś z władzą zwierzchnią, odesłał do kąta Feigiego czy Kathleen Kennedy, wywalił ich pracę za okno, pozmieniał wszystko, zwolnił ludzi i spuścił ich w kiblu - to.. cóż, niemal na pewno tak było.

Jak np przy ostatnich doniesieniach o"Daredevilu".

Chcieliście Daredevila naprawdę "na poważnie", dla dorosłych, jako kontynuację serialu Netflixa?

Pewnie byście dostali gdyby decydował Feige.. ale za Igera możecie sobie chcieć.

Odpowiedz
#2
Co to znaczy, że nie powstałby "Prey"? A co by powstało "Prey PG-13"?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#3
Coś w tym stylu :p

Ostatnio jakoś się gdzieś w tym universum skasował serial animowany. Zgaduję że za dużo przemocy a za mało "family friendly". Czuć delikatną rękę Wujka Boba :p

https://naekranie.pl/aktualnosci/aliens-vs-predator-serial-anime-komentarz-1690900465

Zły Dotyk boli przez całe życie :p

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości