Bond - temat ogólny
No mnie tam cała "mitologia" akurat wisi i powiewa, więc pewnie stąd inny odbiór.

Odpowiedz
Uwielbiam być umiarkowanym fanem i mieć wyjebane na "wywracanie mitologii". Nie wiem za bardzo co tam NTTD wywróciło, ale wyszło spoko, więc niech wywracają dalej Uśmiech

Odpowiedz
Mendes i Skyfall mają "efekt Nolana", to dlatego. Marketing tego filmu, świadomie albo nie (Da się? Pewnie tak) wykreował obsadzenie Mendesa jako mega ambitne wywindowanie Bonda z poziomu kultowych ale jednak prostych akcyjniaków do czegoś aspirującego. Bo wiecie, Mendes, kino artystyczne, ambitne, a teraz nakręci Bonda.

Do tego ładne (naprawdę świetne) zdjęcia i już ludzie widzą w tym filmie więcej niż jest.

Gieferg (sorry, nie jestem masochistą żeby się bawić w cytowanie na tel na tym forum) - i ja się z Tobą zgadzam że jest to lepszy film niż Mendesa ale to dalej oznacza słaby lub maksymalnie przeciętny film, a zakończenie żywota Bonda jest tej serii dokładnie tak samo potrzebne jak uzasadnienie zmiany aktora grającego Bonda, czyli w ogóle. Chcesz to sobie kończysz serię na dowolnym aktorze i z dupy śmierć tego bohatera jest do tego kompletnie zbędna.

Na pewno te filmy są lepiej wyreżyserowane, ale akcja jest dalej bdzjajaeczna i bez emocji, jak w filmach Mendesa właśnie i to jest dla mnie niewybaczalne bo te filmy mają bawić, a tu są jakieś pseudo telenowelowe wysrywy i mdła "rozrywka" którą ktoś dołożył na siłę żeby była. Nie ma serca w tych scenach akcji.

P.S. Miałeś blokować, miękka faja z Ciebie Oczko
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Cytat:Chcesz to sobie kończysz serię na dowolnym aktorze i z dupy śmierć tego bohatera jest do tego kompletnie zbędna.

Twoim zdaniem. A ja wolę takie zakończenie jakie tu dostałem. Serio chcesz z tym dyskutować?

Cytat:ale akcja jest dalej bdzjajaeczna i bez emocji,

twoim zdaniem. Moim z kolei jest wprost przeciwnie. Serio chcesz z tym dyskutować?

Odpowiedz
Przecież większość Twojej obecnosci na forum to są właśnie tego typu dyskusje wzbogacone jeszcze o element lekceważącej pozy w stosunku do tego, kto ma inne zdanie, więc z czym masz problem?
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
No właśnie z niczym nie mam, przynajmniej w kwestii NTTD Język
Pytałeś "jaka rebilitacja" to ci powiedziałem. I wszystko w temacie.

A że Shamar się uja zna to taki running joke, każda okazja dobra, żeby z nim wyjechać Język

Odpowiedz
(04-01-2022, 18:47)Grievous napisał(a): Uwielbiam być umiarkowanym fanem i mieć wyjebane na "wywracanie mitologii". Nie wiem za bardzo co tam NTTD wywróciło, ale wyszło spoko, więc niech wywracają dalej :)
No stary, jak to co? Emerytura, wyswatanie, dziecior i zakończenie filmu. Tu nawet nie trzeba być większym fanem, żeby się domyślić :D

Cytat:A że Shamar się uja zna to taki running joke, każda okazja dobra, żeby z nim wyjechać
Jeśli umrę to przynajmniej ze świadomością, że coś po sobie zostawiłem :D
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
No to ci się akurat udało Uśmiech
Bardzo trafne.

Odpowiedz
(04-01-2022, 22:03)Corn napisał(a):
(04-01-2022, 18:47)Grievous napisał(a): Uwielbiam być umiarkowanym fanem i mieć wyjebane na "wywracanie mitologii". Nie wiem za bardzo co tam NTTD wywróciło, ale wyszło spoko, więc niech wywracają dalej Uśmiech
No stary, jak to co? Emerytura, wyswatanie, dziecior i zakończenie filmu. Tu nawet nie trzeba być większym fanem, żeby się domyślić Duży uśmiech

No przez chwile sądziłem, że coś się tam odjebało o czym kompletnie zapomniałem. A to trochę takie pierdoły.

To jest pierwszy film serii który był faktycznie pomyślany jako pożegnanie aktora w tej roli. Więc odhacza typowe schematy dla tego typu zakończeń - emerytura, wyswatanie, dziecior i heroiczna śmierć. Nie inne to niż Tony Stark czy Logan. Ja w ogóle nic o tym filmie nie wiedziałem przed wypadem do kina, oprócz tego, że to ostatni film Craiga i z góry założyłem, że to się mniej więcej tak potoczy. Więc jeśli n-ta inkarnacja postaci dostająca definitywne zakończenie, to jest "wywracanie mitologii", to sorry, ale to chujowa mitologia jest i trzeba ją kurwić ile się da bo inaczej to wychodzą takie wymęczone buły jak "Spectre" czy "Die Another Day".

Odpowiedz
Cytat:To jest pierwszy film serii który był faktycznie pomyślany jako pożegnanie aktora w tej roli. Więc odhacza typowe schematy dla tego typu zakończeń - emerytura, wyswatanie, dziecior i heroiczna śmierć
Ale to nie jest tego typu postać, żeby stawiać nad nią aktora. Ja wiem, że lata lecą, ale mam wrażenie, że zapomina się o poprzednich aktorach grających Bonda. Gwarantuję Ci, że jeżeli Brosnan dostałby swój ostatni film to bankowo by go nie zabito. Ta postać jest nieśmiertelna, rzeczy mają się dziać/zmieniać dookoła niej, a nie z niej wynikać. Jeśli zmieniamy ten fundament to dostajemy takie gówna jak Spectre i NTTD. Ujebali postać, która i tak wraca, więc jej śmierć ma zero wagi, zamiast tego wkurzyli masę fanów, która była przy tej serii od początku. Stary Broccolli to rozumiał i dobitnie podkreślał, że Bond może się zmieniać, ale nie może umrzeć. Jego córka powtarzała to samo, ale coś nie pykło bo ego Daniela okazało się ważniejsze ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
To przede wszystkiem było tak sku***syńsko nudne. A uszy bolały od tych dialogów. Szczególnie te brednie Maleka.

Ja pierdole... Przez chwilę miałem nadzieję, że on był synem tego Greena. No bo roślinki. Niczego by to nie zmieniło w ocenie filmu ale połączyliby z Quantum. A był? Synem jakichś nonejjmów. Im dalej myślę o tym filmie tym gorzej.

I jeszcze ten rozrok (znowu) między powagą a śmieszkowaniem. Craig autentycznie stary na twarzy udający Moora. Który też był stary ale wyglądał lepiej.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Przede wszystkim scenariusz jest głupi. W jaki sposób Malek to wszystko zaplanował? Dlaczego Bond, który zaufał Madleine w Spectre i odrzucił przeszłość nagle zrywa z nią bo mistrz przekrętów Blofeld powiedział mu, że ona jest zła, a potem mu powiedział, że sorry żartowałem, ona jest spoko jednak XD Dlaczego po tym jak go niby zdradziła nie wrócił do służby skoro jak widać polowano na niego? XD Nie, on sobie pojechał na emeryturę, gdzie zabić go mógł dosłownie każdy bez większego wysiłku.
Dlaczego Swann która rzekomo zdradziła Bonda jest oficjalnym kontaktem z Blofeldem, który w jakiś sposób kontaktuje się ze światem zewnętrznym, ale nikt w MI6 nie wie jak?! XD
Dlaczego akcja skacze z Londynu do Norwergii bez powodu? I to w ciągu paru minut magicznie się wszyscy przenoszą. Jak?! Po co?! XD
Czemu Malek zabiera dziecko, żeby je oddać? Czemu Malek wraca spróbować zabić gościa, który wykończył cały oddział zawodowych żołnierzy, zamiast spierdalać, skoro i tak nie uratuje wyspy, a ma wirusa, z którego dalej może odtworzyć więcej materiału?

To jest dokładnie poziom kretynizmu z planem Silvy i latarką, przy czym tam Bond jest Bondem, który bez swojej pracy jest nikim. Tutaj nawet się nie przejmuje, że Spectre dalej działa tylko „wyjebane, idę na ryby”
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(04-01-2022, 23:04)Corn napisał(a): Ta postać jest nieśmiertelna, rzeczy mają się dziać/zmieniać dookoła niej, a nie z niej wynikać. Jeśli zmieniamy ten fundament to dostajemy takie gówna jak Spectre i NTTD.

Amen to that! Można się rozejść.

Giefergu wypraszam sobie, na wasze tradycje nie pluję, znam i je rozumiem, wszak napisałem że się chu... znacie :p Pytanie było rzecz jasna retoryczne i spodziewałem się, że to wyłapiesz bo sam takowe zadajesz w wielu tematach. Ale że się rozpisałeś wezmę to za dobrą monetę. Forum jest do wymiany poglądów, ale tak szczerze to myślę że każdy fan Bonda tutaj zdania nie - fanów sobie nie ceni. Nawet jeśli ceni je przy innych okazjach i w innych tematach jak np. ja Twoje opowieści o wprowadzaniu dziecka w świat kinematografii, które są bardzo inspirujące i piszę to bez sarkazmu.

Także zgadzamy się że się nie zgadzamy i mamy wyjebane na zdanie innych w tym temacie. Hał osom iz dat?
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Cytat:Ale to nie jest tego typu postać, żeby stawiać nad nią aktora

Więc my widocznie kompletnie inaczej odbieramy tę serię, bo dla mnie aktorzy to jest właśnie co definiuje Bonda, bardziej niż recasty w innych seriach. Więc stawianie aktora nad samą postać ma dla mnie 100% sens i aż mi żal, że poprzednicy nigdy nie dostali adekwatnego pożegnania. A śmierć ma mieć wagę w kontekście ery Craiga. Przyszły reboot z dindu-Bondem ma się nijak do tego.

Cytat:Gwarantuję Ci, że jeżeli Brosnan dostałby swój ostatni film to bankowo by go nie zabito

Bo Brosnan-Bond to taka fajna, campowa głupotka z lat 90 i wczesnych 2000, która była reakcją na poważniejszego Daltona. Oczywiście, ze jego pożegnanie nie skończyłoby się zgonem. Craig-Bond to to nie Brosnan-Bond.

Odpowiedz
Z tym, że taka śmierć nie ma żadnej siły. Jak w wypierdkach od Marvela. A Bond Craiga to nie jest jakiś inny Bond (choć udają czasem, że jest).
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Cytat:Ta postać jest nieśmiertelna

Not anymore Duży uśmiech

Cytat:Także zgadzamy się że się nie zgadzamy i mamy wyjebane na zdanie innych w tym temacie.

[Obrazek: michaelscott-wink.gif]

Odpowiedz
No, i za to z Tobą wypiję.
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
Głupi ten Holland, nie powiem...

[twitter]https://twitter.com/FilmUpdates/status/1479100831395893249?t=F-Aebbq3o4y-wA8RwE60Gw&s=19[/twitter]

Odpowiedz
No ale przyznał, że to był zły pomysł xd
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Mi tam sama śmierć Bonda nie przeszkadza. Jeśli był początek z byciem 007 to można było zrobić i koniec. Tylko ten koniec był taki.. wycudowany , sztuczny i kompletnie bez wrażenia. Moim zdaniem lepiej by było zrobić prosto, minimalistycznie i klasycznie, np wyskakuje jakiś zbir (może być Malek) do korytarza i zaczyna strzelać do Bonda ale.. pomiędzy nimi stoi Madeleine z dzieciakiem na rękach. Bond najpierw odpycha Madeleine, strzela , tamten pada.. i okazuje się że Bond też dostał. Klisza? Totalna, ale moim zdaniem by zadziałało o wiele lepiej niż "nie będę uciekał bo mam nanocośtam". Są osoby które to kupiły ale po mnie kompletnie spłynęło.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Quantum of Solace (Bond 22) Q 498 81,365 16-12-2025, 00:15
Ostatni post: samuuel



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości