Castlevania (2017-) Netflix
#41
W jednym z wywiadów, chyba dla IGN Adidas Shankar mówił trochę o 3 sezonie i o tym, że to raczej ich luźna interpretacja gier.

Odpowiedz
#42
Premiera trzeciego sezonu 5 marca.


Żółte Krzesło, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Aug 2013.

Odpowiedz
#43
Dajcie mi to już!

Odpowiedz
#44
Widział już ktoś trzeci sezon?
Ja najwcześniej jutro rano w samolocie.

Odpowiedz
#45
Obejrzane.
Zasadniczo serial trzyma poziom. Byłbym nawet skłonny powiedzieć, że to najlepszy z dotychczasowych sezonów, głównie ze względu na jeszcze lepiej niż dotąd nakreślonych bohaterów i poczucie humoru, ale ostatecznie dwójka wygrywa. Główną słabością jest struktura tego sezonu, rozbita na cztery osobne wątki (Trevor &Sypha, Alucard, Hektor, Izaak) które aż do końca nie łączą się w jedną całość. Podobnie jak w pierwszej serii mamy do czynienia ze wstępem do historii, która doczeka się kulminacji najprędzej za rok; ale tam mieliśmy jeden główny wątek i cztery odcinki, a tu wszystko trochę się rozłazi. Poza tym cały wątek Alucarda to dość nudna strata czasu, w dodatku zmierzająca w przewidywalnym (a w zamierzeniu pewnie zaskakującym) kierunku. Ale pierwsza i ostatnia scena z Alucardem są świetne. W istocie ostatnia jest tak dobra, że pewnie Ellis wymyślił ją najpierw, a potem dopisał resztę tylko po to, żeby do niej doprowadzić.
Jeszcze co do struktury, tak jak ostatnio mamy punkt kulminacyjny przypadający na przedostatni odcinek. Ale w drugim sezonie historia łączyła się w tym momencie w jedną całość, a ostateczna konfrontacja miała emocjonalnego kopa. Tu zaś dostajemy cztery mini finały, z których żaden nie działa do końca. W zamierzeniu miała to być pewnie wielka, odurzająca orgia przemocy i seksu, ale efekt końcowy jest raczej schizofreniczny i mało satysfakcjonujący. Walka Izaaka na przykład jest świetna wizualnie, ale toczona z wrogiem o którym praktycznie nic nie wiemy i który nic nas nie obchodzi - a to i tak chyba najlepszy z tych czterech finałów.
Poza tym brak Vlada jest wyraźnie odczuwalny. Carmilla i jej trzy wampirze siostry nie dorastają mu do pięt. To oczywiście inny typ czarnego charakteru, Dracula był postacią tragiczną i budzącą współczucie, te cztery lafiryndy są pozbawione jakichkolwiek cech pozytywnych i mają budzić głównie nienawiść - taktyka skuteczna, ale jednak mniej interesująca. Jeszcze Lenora jest znacząco lepiej nakreślona od sióstr, ale w sumie też dość płaska. Dużo ciekawszy jest Izaak (jego wątek to być może moja ulubiona część sezonu), ale on z kolei chyba nie kwalifikuje się jako czarny charakter, przynajmniej na tym etapie.
Trochę ponarzekałem, ale tak czy inaczej to nadal wybitny serial, z fantastycznymi dialogami i relacjami między bohaterami. Szczególnie Sypha wypada cudnie i wyrosła na moją ulubienicę z głównej trójki. Z nowych twarzy najciekawszy jest zdecydowanie Saint Germain. Przy okazji, wśród obsady mamy dwoje przedstawicieli wampirzej arystokracji ekranu - Billa Nighy i Barbarę Steele... i żadne nie gra wampira. Ciekawe, tym bardziej że Saint Germain (Nighy) został przedstawiony jako wampir w popularnym cyklu powieści Quinn Yarbro.
A właśnie. Jak zwykle zauważyłem w internetowych recenzjach narzekania, że serial jest powolny i ma za mało akcji. Najwyraźniej niektórzy jeszcze nie zdążyli się zorientować, że to nie akcja jest tu sednem, tylko właśnie dialogi. Castlevania to w na swój sposób bardzo literacki serial, będący przede wszystkim polem do popisu dla bawiącego się słowem scenarzysty, a nawalanka pojawia się tylko momentami i zwykle pro forma, coby uciszyć marudzące pospólstwo. To się ogląda dla takich scen jak dyskusja Izaaka i muszego demona o potępieniu, a nie żeby popatrzeć jak Trevor okłada pejczem jakiegoś piekielnego pomagiera. Oczywiście są wyjątki od tej reguły, jak fantastyczne starcie finałowe w poprzednim sezonie, tym niemniej wyraźnie widać jakie Ellis wyznaczył sobie priorytety.
Jeszcze jedno - to na swój sposób bardzo nieprawomyślny serial się zrobił. Cztery "silne postacie kobiece" mówiące wciąż o rządach kobiet i siostrzanych więziach przestawiono jako podłe i narcystyczne psychopatki, których szefowa wywodzi się z Austrii i którym marzy się podbój Europy (z Polską w kierunku inwazji) i obozy koncentracyjne dla ludzkiego bydła. Tak właśnie, w Castlevanii dostaliśmy całkiem dosłownie feminazistki. Ha.
A i ze zwieńczenia wątku Alucarda można wydobyć bardzo konserwatywny morał:

Odpowiedz
#46
Bardzo przyjemne zaskoczenie. Tak sobie klikałem po Netfixie i zobaczyłem właśnie ten serial. Coś tam mi się przypomniało, że tutaj był jakiś wątek, zajrzałem odrobinkę i widzę same zachwyty. No i faktycznie uzasadnione. Na razie obejrzałem tylko pierwszy sezon (swoją drogą co to za pomysł robić taki 4 odcinkowy prolog) ale to naprawdę wyborna rzecz. Historyjka prosta ale nie prostacka i do tego odpowiednio brutalna i realistyczna. A w zasadzie nie lubię kreskówek dla dorosłych :)
Mogliby zrobić taki aktorski serial.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#47
Aktorski serial? Jak obskoczysz kolejne odcinki to zrozumiesz, że to bez sensu. Przy normalnej produkcji budżet wypierdzliłby poza skalę. A marka Castlavania nie jest na tyle mocna, żeby to się zwróciła

Animowana forma świetnie pasuje tu idealnie do materiału i ja bym raczej nie chciał aktorskiej wersji. Poza tym jakby wydłużyli odcinki na standardowe 40-50 minut to Warren Ellis już by całkowicie odpłynął w tych swoich dialogach. ;)

Odpowiedz
#48
No a ja bym chciał. Nie wiem skąd mają wziąć na to pieniądze. Nie jestem Harveyem Weinsteinem :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#49
Pierwszy i drugi sezon już dawno obskoczyłem. Teraz zacząłem drugi i... No właśnie oglądnąłem 2 pierwsze odcinki jakoś mnie tak nie wciągnęło, a nawet moim zdaniem zbyt dziwnie się zrobiło. Może jeszcze wrócę, ale na razie jakoś ciężko mi się zmotywować. Pierwszy i drugi sezon spoko, szczególnie w finale 2 fani gier mogą zobaczyć i usłyszeć pewne smaczki. :) 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#50
No dobijam do końca, zostawiłem sobie 2 ostatnie odcinki na jutro.
No i tak jak 2 sezon jest naprawdę świetny to 3 już zatracił trochę magii. Nadal się to bardzo dobrze ogląda, ale mam takie odczucia jak pisał Paszczak. Drakula był postacią tajemniczą i tragiczną, a te cztery laski nie mają razem połowy jego charyzmy. Wątek Alucarda jest, no po prostu nijaki, reszta nadal dobra, ale jakbym miał wystawiać cyferki to pierwsze dwa sezony to takie mocne8-9/10 a trzeci to naciągane 7/10.

Gdzieś tam mi mignęło, że ma być czwarty sezon. W sumie to kreskówka, więc pandemia nie powinna jakoś przeszkadzać, no chyba, że jakiś ważny twórca się wyłoży.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#51
Cóż, rysowników i aktorów podkładających głos też trzeba zatrudnić.
Przemęczyłem trzeci odcinek i naprawdę nie wiem, czy dam radę do końca. Nie widzę w tej historii nic ciekawego i rzeczywiście bez Draculi jakoś cały ładunek emocjonalny padł. 
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#52
No ja dokończyłem i końcówka jednak u mnie sporo nadrobiła. Całość oceniam pozytywnie. To trochę inna historia niż 1 i 2 sezon, ale mimo swoich wad było dobrze. Szczególnie ten
Czekam na 4 sezon.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#53
Nadrobione. 
Jest bardzo dobrze, śmiem nawet twierdzić, że to ścisła czołówka jeśli chodzi o wkład Netflixa do popkultury. Finał sezonu 2. oglądałem na krawędzi fotela, wszystko tutaj zagrało, nawet mimo tego, że tak naprawdę nie ma tutaj niczego odkrywczego. Jednak sam montaż, poprowadzenie historii i klimat "zrobiły robotę". O ile kibicowałem Belmontowi i Syphi, to jednak osobisty dramat Alucarda i Draculi pięknie zamyka tę historię.
Z kolei sezon 3. to zwrot w naprawdę ciekawą stronę, a rozbicie formuły na cztery (póki co nie aż tak zazębione) wątki uznaję za duży plus. Obserwowanie Belmonta i Syphi to czysta przyjemność, a dodatkowy wątek Sędziego - taka wisienka na torcie i odniesienie się do klasycznego "zło czai się wszędzie". Historia Kowali każda dobra na swój sposób, ale obie proszą się o poszerzenie tła. W sumie to mój największy zarzut do Castlevanii póki co - ichni świat aż prosi się o większe ukazanie tła, historii i jakieś dodatkowe mikro-wątki.
Niecierpliwie czekam na kolejny sezon.

Najlepsze mindfucki:

EDYTA:
Nie znam historii marki, ale przy okazji udanej Castlevanii naszło mnie, że z chęcią obejrzałbym więcej animacji bazujących na znanych japońskich licencjach growych. Taki Metal Gear albo Metroid Prime w podobnym formacie - oglądałbym.
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#54

13 maja najlepszy serial jakiego Netflix jeszcze nie skasował powraca.
Przy okazji to ostatni sezon Ellisa (#MeToo, jakżeby inaczej), czyli innymi słowy to ostatni sezon. Ponieważ oczywiście Netflix musiał jakoś to zepsuć.

Odpowiedz
#55
Właśnie mi się rzuciło jak przeglądałem Netflixa, że jest już nowy sezon. Ktoś oglądał? Warto. Zresztą i tak obejrzę :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#56
(17-05-2021, 23:48)Dr Strangelove napisał(a): Właśnie mi się rzuciło jak przeglądałem Netflixa, że jest już nowy sezon. Ktoś oglądał? Warto. Zresztą i tak obejrzę :)

Niestety srogi zawod w moim odczuciu. Sezon wyglada tak, jakby nagle ktos w Netflixie sie obudzil i stwierdzil, ze ten serial jest zbyt normalny i za malo woke, wiec trzeba to zmienic. Liczba feministycznych wysrywow i innych dyrdymalow przynaleznych do woke culture jest zatrwazajaca, skutecznie udalo sie zepsuc swietny serial. Niech za recenzje posluzy opis pewnej sceny, gdzie jedna z postaci gotowa jest zniszczyc swiat, bo dawno... ekhem... nie ciupciala. Z ust postaci padaja nastepuja slowa w odniesieniu do swojej osoby: "Bog juz tu jest i niedlugo znow bedzie uprawial seks". Kurtyna.

Odpowiedz
#57
Nie zgadzam się ze Spawne, tylko z tymi opiniami i recenzjami, które uważają sezon za dobry, w sumie to chyba żadnej negatywnej recenzji nie czytałem/nie oglądałem. Choć pewnie jakieś są na NIE. Finałowa seria przygód Trevora Belmonta, to produkcja taka sama jak poprzednie serie, choć od początku widać zmiany, w tym jak rozpisał Warren Ellis całą historie w ostatnim rozdziale. W sezonach 1-3, jeśli się nie mylę, przez większość odcinków bohaterowie chodzili, spiskowali, gadali, a dopiero w ostatnich dwóch odcinkach była akcja. Tym razem od pierwszego odcinka mamy w każdym epizodzie mordobicia, krew się leje litrami, ale też oczywiście rozmowy bohaterów typowe dla tej produkcji, czyli filozoficzne teksty o życiu i seksie, rzucają sucharami, konspirują, przeklinają. Więc jest akcja, gadanie, akcja, gadanie, a jak dialogi trwają za długo, to twórca przeskakuje na historię bohatera, u którego coś konkretnego się dzieje. Każda z postaci ma swój osobny wątek, ale w przeciwieństwie do 3 serii, gdzie wszystkie wątki finalnie się nie połączyły, to w 4 sezonie poszczególne historie się ze sobą łączą.

Głównym wątkiem są przygody Trevora i Syphi, którzy podróżują od osady do osady, gdzie walczą ze stworami, które chcą przywrócić do życia Drakulę i dowiadują się o wampirze o imieniu Śmierć, który żywi się duszami zmarłych. Alucard postanawia pomóc wiosce Danesti w walce z nocnymi kreaturami. Mamy też wątki Isaaca, Hectora oraz wampirzych feminazistek na czele z Carmillą i Lenorą , które łączą się właśnie z wątkami Isaaca i Hectora. Więc jak w końcu ścieżki bohaterów się przecinają to się konkretnie dzieje, np. epizod szósty to taki mały finał, gdzie dochodzi do walki między Isaaciem i Lenorą, która jest świetnie zrealizowana.

Co do głównego bohatera to pewnie nie tylko mnie Trevor Belmont przypomina naszego Wiedźmina. W 1 sezonie miał na wszystko wyrąbane, ciągle był na kacu, rzucał obraźliwymi i cynicznymi uwagami, czyli idealny polski bohater, ale w czwartej serii widać, jak się jednak zmienił. Wciąż rzuca sucharami, czasami jest bucowaty, ale Trevor z 4 serii to już inna postać. Po obejrzeniu całej Castlevanii jestem pewien, że Richard Armitage to byłby świetny wybór na Geralta. Aktor samym głosem robi tak dobrą robotę, że bohater od pierwszych odcinków nabiera charyzmy i charakteru. Zresztą cały oryginalny dubbing zasługuje na wszystkie nagrody świata. Kilka słów pochwały należy się też polskiemu dubbingowi. Dialogi są czasami mocniejsze jak w oryginale, ale też nie przesadzili w polskim dubbingu z wulgarnością.

Ale przez to jak dużo jest postaci to w większości odcinków Trevor i Sypha schodzą na drugi plan, czasami pojawiają się tylko na 5 minut. Więcej dostają czasu ekranowego Alucard, Hector, Isaac, Carmilla i Lenore, więc można odnieść wrażenie, że są ważniejsi od Trevora Belmonta.

A jakby postaci było za mało to dochodzi kilka nowych, np. Varney , któremu fenomenalnie podkłada głos Malcolm McDowell, czy Ratko z głosem Titusa Wellivera. Mam problem z rozpoznawaniem głosów w animacjach, nawet jak aktorów kojarzę, ale McDowella od razu poznałem. Są to kolejne świetne postaci. Wyróżniają się wśród wszystkich wampirów, których przewinęło się w Castlevanii już wielu.

A co do potyczek, mordobić, to jest tak samo dobrze jak wcześniej. Każda walka robi wrażenie pomysłowością, animacją, brutalnością, ale przedostatni 30 minutowy odcinek, w którym Trevor, Sypha i Alucard współpracują dostałem mordobicie, która trwa cały epizod. Każda kolejna potyczka w 9 odcinku robi duże wrażenie. O finałowych walkach w przedostatnim odcinku powiedzieć, że są epickie to mało powiedziane. Epickość w 9 odcinku wyleciała w kosmos, wypadła ponad skalę. Miałem ciarki na dziewiątym odcinku nie raz, tak fenomenalną robotę odwalili twórcy, ale też walki we wcześniejszych odcinkach, to doskonała robota. Jak w poprzednich seriach świetnie buduje emocje i klimat muzyka Trevora Morrisa, której nie można nic zarzucić.

Po 30 minutowej walce dostajemy spokojny ostatni odcinek, który przypomina długie zakończenie Powrotu Króla Petera Jacksona, czyli 30 minutowe pożegnanie z poszczególnymi postaciami. Podoba mi się jak zakończono historie każdego z bohaterów (mam na myśli też postać, która dostała ostatnią scenę w serialu, podoba mi si jaką drogą zamierza pójść) na czele z Trevorem, ale przyczepię się do Isaaca, którego po szóstym odcinku więcej nie zobaczyliśmy.

Dwa finałowe odcinki nie rozczarowały mnie, ale też wcześniejsze osiem odcinków to dobra robota. Serial zostawił sobie na koniec kilka otwartych drzwi na potencjalną kontynuacje, spinoffy w świecie Castlevanii. Z jednej strony szkoda, że serial zakończono, pewnie miały wpływ na to skandale wokół twórcy serialu , ale z drugiej strony tyle dobrze, że dostał Ellis możliwość rozpisania ostatniego rozdziału. Nie widać, że poinformowano go w ostatniej chwili i przepisywał 4 sezon na finałowy, tylko dość ładnie serial przechodzi w 4 sezonie w ostatni rozdział historii. Castlevania to produkcja, która od 1 sezonu do samego końca trzymała dobry poziom. Niektórzy narzekali np. na 3 sezon że nic się nie dzieje przez większość odcinków, ale ja nawet w tych momentach nie nudziłem się, tak wsiąkłem w ten świat. Chętnie zobaczyłbym kolejny serial w tym świecie, z tymi samymi bohaterami, ale też z nowymi. Postawię taką samą ocenę jak za sezony 1-3, czyli 7+/10.

P. S. Podobnie jak w poprzedniej serii jest wielka mapa z rzucającym się w oczy napisem - Kingdom of Poland.

Odpowiedz
#58
No obejrzałem wreszcie. Jak pierwsze 3 sezony poszły błyskawicznie tak tutaj ciągnąłem te króciutkie odcinki chyba ze 2 tygodnie.
Rozczarowany nie jestem, bo w sumie nie spodziewałem się czegoś bardzo dobrego. Pierwsze 2 sezony są mistrzowskie, trzeci już gorszy a ten taki w sumie bardzo przeciętny.

Całość najbardziej irytuje powiedzmy brakiem zasad. Może w pierwszych sezonach nie zwróciłem na to większej uwagi, może po prostu było tego mniej?
Krótko mówiąc raz podczas walki Sypha walczy z wielkim trudem, a za chwilę wali jakimiś fajerbolami jak bombami atomowymi. Alucard tak samo. Trevor tak samo. Strasznie to męczące i irytujące, a że większość to naparzanki to mnie to po prostu nudziło.
Wątki wampirzyc nawet niezłe, szczególnie 2 samobójstwa.

I jeszcze te wszystkie happy endy. Myślałem, że chociaż Trevor sobie umarł.
Takie tam 5/10. Do historii Draculi nie ma startu.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#59



Ciekawe jak sobie poradzą bez Warrena Ellisa po tym, jak został wymeetoowany.

Odpowiedz
#60
W czasie gdy cancelowali Warrena Ellisa, jednocześnie na tapet była sprawa z rysownikiem komiksu Batgirl, i powracająca drama z Maxem Landisem. I w tym okresie, Ellis z nich wydawał się najmniej winny, przedstawił swoje argumenty co do znajomości z tymi kobietami, które miały do niego problem. Jeśli ktoś z tej trójki miałby wrócić do gry to właśnie On.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Arcane (Netflix) Paszczak 43 8,012 15-03-2026, 23:25
Ostatni post: Paszczak
  Tomb Raider (2017) reż. Roar Uthaug Gambit 306 63,438 29-07-2022, 15:26
Ostatni post: zombie001



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości