Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(28-01-2014, 13:11)simek napisał(a): Chinatown jest idealne i nie wiem jakim cudem komuś się może nie podobać.
Takim samym cudem, jakim tobie nie podoba się pierdyliard rzeczy, ciężkie do pojęcia, co?
No ale to nie do mnie pytanie, mnie się Chinatown podoba jakby co, uprzedzam w związku z tym że ludzie ostatnio mają problemy z najprostszymi zdaniami.
28-01-2014, 13:16
.
Liczba postów: 27,497
Liczba wątków: 60
To może napiszę inaczej: zastanawia mnie to CO się ludziom nie podoba w Chinatown. Bez kitu, uważam, że film jest perfekcyjny w każdym calu i po prostu nie mam pojęcia do czego się można przyczepić, mam mnóstwo filmów, które uwielbiam, ale zdaję sobie sprawę, że to moje uwielbienie jest bardzo subiektywne i rozumiem co innym się nie podoba, ale nie w przypadku Chinatown. Tutaj pojawiła się tylko jedna opinia, że "nie angażuje emocjonalnie". Mało :)
28-01-2014, 13:23
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Cytat:Tutaj pojawiła się tylko jedna opinia, że "nie angażuje emocjonalnie". Mało :)
No według mnie to bardzo dużo.
Nic nie jest idealne, bo nigdy dla wszystkich i nie wiem dlaczego akurat w przypadku genialnego nawet filmu Polańskiego mamy zacząć mówić o czymś tak wyśmiewanym i irracjonalnym, czyli o obiektywnym uwielbieniu.
28-01-2014, 13:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-01-2014, 13:39 przez patyczak.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
simku, jak to CO? Jedne filmy zwalają z nóg, inne nie i niekoniecznie przyczyna tego jest tak prosta do określenia jak mogłoby się wydawać. Uważa Chinatown za film bardzo dobry, może nawet świetny, ale nigdy za arcydzieło, idealne, czy co tam jeszcze, również z tego względu, że od jakiejś dekady nie czułem potrzeby by do niego wrócić.
28-01-2014, 13:42
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 0
Przecież można uważać dany obraz za arcydzieło i obejrzeć go jeden raz. Ja tak mam z kilkoma filmami, kilkukrotnie oglądam filmy ulubione, a nie genialne. A czasami ten ulubiony film jest jednocześnie genialny, ale raczej rzadko się zdarza.
28-01-2014, 22:20
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
No to ja muszę również przyznać, że mnie film kompletnie nie zaangażował. Obejrzałem go chyba dopiero parę lat temu i szczerze mówiąc to... niewiele z niego pamiętam.
Chyba tak przysypiałem, że nawet średnio pamietam końcówkę. O scenariusz też ciężko mi się wypowiedzieć, bo przysypiałem i na dodatek oglądałem go na raty bo ktoś mi ciągle przeszkadzał.
Mam zamiar obejrzeć go ponownie, może tym razem mnie wciągnie. Polańskiego bardzo cenię za Dziecko Rosemary, Watręt, Lokatora, Gorzkie Gody i Dziewiąte Wrota. Ale tutaj mi coś nie pykło.
25-04-2020, 00:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2020, 00:18 przez Doppelganger.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
No i obejrzałem ponownie, znowu w nocy i znowu ktoś mi przeszkodził. Ale tym razem było już lepiej.
No i dobry ten scenariusz ale wymaga 2-3 krotnego obejrzenia bo nawet teraz nie wszystko w nim rozumiem. Ale podoba mi się to, że po 3/4 filmu sens tego wszystkiego jest o wiele głębszy niż jeszcze w połowie. Szkoda tylko, że przez 3/4 filmu Polański tak to kręci, że w dalszym ciągu łatwo się wyłączyć i potem nie wiadomo o co biega i kogo z kim połączyć. Sama historia tych wodociągów jest dość nudna i mało wciągająca, ale jak mówiłem prawdziwy sens scenariusza potrafi to przynajmniej częściowo wynagrodzić.
Świetna muzyka, szkoda że tam jej mało. Aktorsko najlepszy tutaj dla mnie jest John Huston bo stworzył kapitalną postać, o wiele bardziej ona na mnie działa niż postać Gittesa. Faye Dunaway wygląda świetnie i tak też gra - w momentach kiedy jej ojciec jest wspominany widać że daje pewne wskazówki dla widza. Nicholson gra to co zawsze, na tym samym poziomie. Dla wszystkich podrywaczy, tak się rozmawia z kobietami :) (scena łóżkowa, tak od połowy)
Polański świetnie zrealizował końcówkę, jest ona świetna nie tylko scenariuszowo. Ale odnoszę wrażenie, że kiedyś utarło się że to arcydzieło i tak już zostało. Możliwe, że problem pokazany w filmie mógł szokować w 1974 roku, ale od tamtego czasu minęło już 46 lat i niektóre rzeczy ciężko kupić, np. scena jak Gittes wali z niemałą przecież prędkością w drzewo i nic mu się nie dzieje (jedzie bez pasów oczywiście), scena postrzelenia Johna Hustona (dość teatralnie to wyszło) oraz policzkowanie Faye Dunaway (to już wręcz śmieszne było).
Idealnie byłoby ten film w końcu obejrzeć na dużym ekranie bo oglądanie w wersji 480p to nie jest to co lubię.
Ale przesłanie filmu jest bardzo mocne i pesymistyczne (w końcu to noir) więc uznaję oficjalnie film za bardzo dobry :)
8/10
25-04-2020, 11:14
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2020, 13:49 przez Doppelganger.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
(25-04-2020, 11:14)Doppelganger napisał(a): Możliwe, że problem pokazany w filmie mógł szokować w 1974 roku, ale od tamtego czasu minęło już 46 lat i niektóre rzeczy ciężko kupić, np. scena jak Gittes wali z niemałą przecież prędkością w drzewo i nic mu się nie dzieje (jedzie bez pasów oczywiście)
Tylko, że problem pokazany w filmie dotyczy jeszcze wcześniejszych czasów i przez takie należałoby je filtrować, a nie przez rok powstania filmu czy wiek XXI.
Przywołana scena - amerykańskie auta wtedy to były czołgi, nie osiągały nie wiadomo jakich zawrotnych prędkości i były naprawdę twarde, zwłaszcza Fordy. Więc drzewo może być szczęśliwe, że to jemu nic się nie stało, a nie Jack :D Pasów w autach nie było aż do lat 50, a dopiero 20 lat później stały się standardem i wymogiem. Więc równie dobrze mógłbyś się przyczepić, że nie miał poduszki powietrznej :)
25-04-2020, 15:48
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
(25-04-2020, 15:48)Mefisto napisał(a): Tylko, że problem pokazany w filmie dotyczy jeszcze wcześniejszych czasów i przez takie należałoby je filtrować, a nie przez rok powstania filmu czy wiek XXI.
Przywołana scena - amerykańskie auta wtedy to były czołgi, nie osiągały nie wiadomo jakich zawrotnych prędkości i były naprawdę twarde, zwłaszcza Fordy. Więc drzewo może być szczęśliwe, że to jemu nic się nie stało, a nie Jack :D Pasów w autach nie było aż do lat 50, a dopiero 20 lat później stały się standardem i wymogiem. Więc równie dobrze mógłbyś się przyczepić, że nie miał poduszki powietrznej :)
Problem istniał zawsze, po prostu nie przypominam sobie wcześniejszych filmów które pokazałyby to w ten sposób.
No ok z tym samochodem, choć widzę że Gittes siedział tak blisko kierownicy (praktycznie nos wpatrzony w szybę), że musiałby sobie łeb rozwalić.
Właśnie sobie zdałem sprawę, że Gittes bierze udział chyba w każdej scenie w filmie? Czy się mylę?
25-04-2020, 16:08
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2020, 16:08 przez Doppelganger.)
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,116
Liczba wątków: 67
(25-04-2020, 16:08)Doppelganger napisał(a): No ok z tym samochodem, choć widzę że Gittes siedział tak blisko kierownicy (praktycznie nos wpatrzony w szybę), że musiałby sobie łeb rozwalić.
Wszystko zależy od tego, ile naprawdę gnał. Ty widziałeś film na świeżo, ja ostatnio z pół roku temu, ale wydaje mi się, że tam trochę tradycyjnie podkręcili tempo. Jak pisałem tamte samochody nie osiągały niebotycznych prędkości. Wg google: "The car had a top speed of 65 mph", czyli do przeżycia.
25-04-2020, 20:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-04-2020, 20:15 przez Mefisto.)
Do the crane, Danny-boy!
Liczba postów: 4,860
Liczba wątków: 11
No to jest taki mały szczegół do czepiania się. Obejrzałem ponownie - był świeżo po dodaniu gazu, dostał kulkę w koło i przydzwonił centralnie w drzewo. Tak chyba z 40 km/h to było.
25-04-2020, 20:53
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,779
Liczba wątków: 4
Chinatown to jeden z tych filmow, ktore przegraly rzut moneta podczas przygotowywania trzydziestki najlepszych filmow pod najblizszy plebiscyt. Przegral z LA Confidential, ktore po prostu kocham od pierwszego seansu, za wszystko. Pamietam, ze gdy obejrzalem film Polanskiego po raz pierwszy, jakies 15. lat temu to nie wywarl na mnie wielkiego wrazenia, ot sprawnie napisana, pieknie nakrecona i zagrana historyjka noir, i tyle. Wrocilem do niego jakies 2-3 lata temu, gdy masowo nadrabialem/powtarzalem kino lat 70. i po prostu kilknelo, od tego czasu widizalem Chinatown pewnie z dziesiec razy, zawsze odkrywajac cos nowego.
Dwa bardzo dobre materialy:
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
10-03-2021, 16:32
Stały bywalec
Liczba postów: 2,685
Liczba wątków: 0
U mnie też zaraz za trzydziestką.
Heh, też słuchasz commentary tracków do filmów bez obrazu? :)
10-03-2021, 17:49
Agent Mossadu
Liczba postów: 31,779
Liczba wątków: 4
Jezeli jakis film znam dobrze to sie rzeczywiscie zdarza mi sie tak robic. Ogolnie sporo ostatnio slucham podczas gotowania, sprzatania i cwiczen - sluchawki bezprzewodowe (takie za dyche, bo tych ajfonowych nigdy nie kupie) to naprawde zajebiscie wygodny i praktyczny gadzet.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
10-03-2021, 18:21
|