Clint Eastwood
#81
Clint na pierwszych fotach z "Cry Macho".

[Obrazek: image?url=https%3A%2F%2Fstatic.onecms.io...a-2000.jpg]
[Obrazek: image?url=https%3A%2F%2Fstatic.onecms.io...a-2000.jpg]

Odpowiedz
#82
Tym czasem u Clinta - no nie najlepiej. "Cry Macho" wychodzi na jego największą porażkę dziadka od wieków.

https://deadline.com/2021/09/cry-macho-hbo-max-viewership-clint-eastwood-1234840964/

Odpowiedz
#83
Ja tam bardziej jestem pełen podziwu, że gość w wieku 91,5 lat nadal reżyseruje i gra w filmach.

Odpowiedz
#84
Richard Jewell to film Eastwooda z 2019 roku. Traktuje o gościu, który podczas pracy w ochronie na imprezie znajduje bombę i przez swój "regulamin" ratuje ludzi. Zostaje bohaterem. A potem rzecz się komplikuje. Film Clinta to bardzo, ale to bardzo dobre kino - pozbawione jakichkolwiek udziwnień: klasycznie wykonana opowieść z wyraźnymi bohaterami. Co ważniejsze, sama w sobie fabuła nie ma żadnej akcji (poza tą na koncercie) i jest, zdawałoby się, nieciekawym obyczajem jednak przez ślimacze tempo i skupienie się na charakterach bohaterów, ogląda się to pierwszorzędnie. To film Sama Rockwella i Paula Waltera Hausera. Staruszek Clint zebrał naprawdę dobrą obsadę, która dostarczyła scenariusz w sposób wybitny. Myślę, że w rękach wyrobnika ten film był by po prostu przeciętny albo nawet cienki, a tu tak nie jest, bo Eastwood wyciągnął chyba najlepsze karty z szafy do tego scenariusza. Od dawna w jego filmie aktorzy nie spisali się tak dobrze (chyba Mystic River to ten ostatni raz). Także, ciekawa historia i sposób jej poprowadzenia zrobiły tu kawał dobrej roboty.

8/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
#85
Cry Macho

Ciepłe kluchy. Nie warto. Eastwood jest już za stary, żeby grać w filmach. W niektórych scenach wygląda, jakby miał się rozpaść. Sory, ale po przekroczeniu 90 pewne rzeczy stają się karykaturalne. Dwa słowa o odtwórcy roli nastolatka: dawno nie widziałem takiego drewniaka. Młody Koreańczyk z "Gran Torino" w zestawieniu z tym fasolarzem zagrał oscarowo.

Odpowiedz
#86
Ten Cry Macho jest o toksycznej męskości czy co?

Odpowiedz
#87
Nie. To bajka opowiadana przez dziadka przy ognisku na niedzielny seans po rosole.

Odpowiedz
#88
Ej, brzmi spoko....

Odpowiedz
#89
Niestety, ale ten film nie wie, czym chce być, więc rozjeżdża się w połowie tak bardzo, jak to możliwe. Jazda na sentymencie i rozliczenia z przeszłością zdecydowanie lepiej się Clintowi udały w Gran Torino i MDB. Cry macho to taka siódma woda po kisielu, w której de facto jest trochę niezamierzonej karykatury (Eastwood chodzi tak, jakby miał się przewrócić, po czym... ujeżdża dzikiego konia na luzaku - siur). Najgorsze w tym wszystkim jest jednak to, że jak się popatrzy na historię twórczą tej opowiastki, to mogło to być całkiem fajne kino... 20 lat temu i bez Clinta. A tak trochę smuteczek to było oglądać.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#90
"Cry macho" jest dokładnie taki jak Clint fizycznie. Słabo sprawny. Historia jest miałka, nieangazujaca, niemrawa. W innych rękach pewnie byłoby niewiele lepiej bo to nieciekawe jest. I tyle.

3/10

Trzeba się pogodzić, że to już koniec jego kariery. Przynajmniej tej aktorskiej. Reżyserskiej raczej też. Choć może jeszcze z 1 film zrobi. Ale i tak wolę CZYNNEGO Clinta niż Nicholsona czy Hoffmanna, którzy "odeszli z branży" wieki temu.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#91
Przecież Hoffmann gra cały czas
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#92
Hackman* miało być ;)
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#93
"Cry Macho" jest beznadziejne, dawno nie widziałem tak złych dialogów - już w pierwszej scenie szef głównego bohatera ekspozycją wykłada całe jego backstory. Dzieciak którego ma ratować Clint gra tak źle jak Ciri w polskim Wiedźminie. Film nijaki, dla mnie nieogladalny - po około 30 minutach zrezygnowałem z dalszego seansu.

Odpowiedz
#94
Dalej jest jeszcze gorzej.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#95
shamar napisał(a):Trzeba się pogodzić, że to już koniec jego kariery. Przynajmniej tej aktorskiej. Reżyserskiej raczej też. Choć może jeszcze z 1 film zrobi. Ale i tak wolę CZYNNEGO Clinta niż Nicholsona czy Hoffmanna, którzy "odeszli z branży" wieki temu.

To też zależy od stanu zdrowia. Nicholson skończył z aktorstwem bo miał demencję lub alzheimera i nie pamiętał tekstów.
Z drugiej strony taki Bruce Willis w ostatnich latach wyglądał tragicznie, mimo ciężkiej demencji grał w kilku(nastu?) filmach klasy C rocznie, gdzie był gorzej niż parodią siebie - kompletnie zagubiony, nie rozumiejący wypowiadanych przez siebie tekstów.

No a Hackman jest jeszcze starszy niż Eastwood, żeby w wieku 92+ lat mieć zdrowie i siłę na granie w filmach to już raczej rzadkość.

Ja bardzo chętnie jeszcze zobaczę Eastwooda w jakiejś roli, słyszałem wiele opinii że wygląda jak żywy kościotrup, cień samego siebie i tak dalej, ale jeśli jeszcze jest w stanie, to niech gra, chyba nie ma innego aktora w historii który mając 90+ lat grał na pierwszym planie?

A najlepszy to jest Anthony Hopkins - w wieku niemal 85 lat jest w życiowej formie, albo niesie na barkach cały serial (Westworld), albo gra rolę życia i zostaje najstarszym laureatem Oscara za główną rolę (Ojciec).

Odpowiedz
#96
A czy z tymi kłopotami Nicholsona z pamięcią to nie była jedynie zwyczajna plotka? O ile pamiętam, to gdy miał powrócić do kina rolą Toniego Erdmanna, to główną przeszkodą miała być nadwaga, a nie jakaś demencja lub alzheimer.

Odpowiedz
#97
Było o tym sporo doniesień swojego czasu, mnie to tam wcale nie dziwi - Robin Williams nie raz żartował sobie, że Jack jest jedynym gościem na świecie, który wciągał więcej narkotyków niż Keith Richards.

A jak teraz sprawdzam - oficjalnego potwierdzenia nie ma, także cholera wie, być może po prostu odechciało mu się nagle aktorstwa, acz to dość dziwne, bo nie zagrał w niczym od 13 lat, a jest rówieśnikiem Hopkinsa.

Swoją drogą - poza Toni Erdmann to jeszcze miał zagrać w "The Judge" zamiast Roberta Duvalla.

Odpowiedz
#98
(02-05-2022, 14:01)Capt. Nascimento napisał(a): No a Hackman jest jeszcze starszy niż Eastwood, żeby w wieku 92+ lat mieć zdrowie i siłę na granie w filmach to już raczej rzadkość.
.

Tyle, że ostatni raz pojawił się w filmie 18 lat temu. Wtedy miał "dopiero" 74 lata.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#99
Zgadza się, swoją drogą on akurat sam wyjaśnił, że skończył z aktorstwem z powodów zdrowotnych - choroba serca, lekarz doradził mu unikania sytuacji stresowych.

Odpowiedz
A ja powiem tak. Każdy kolejny film od Clinta i do tego jeszcze z nim w głównej roli to dar. Nawet "Cry Macho" , który może nie był tak dobry jak "Gran Torino". Ale nie był też jakoś wyjątkowo tragiczny żebym nie wiem jak zgrzytał zębami. Ot taki średniak na popołudnie. I Clint ma u mnie ogromny szacunek, żeby w tym wieku i grać główną rolę i reżyserować jednocześnie.

Wysłane z mojego ANE-LX1 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości