Ja też jako dzieciak byłem w paryskim Disneylandzie i naturalnie szalenie mi się podobało. "Tower of Terror" tam nie było, ale był świetny nawiedzony dom z balem duchów.
Piraci też byli i byli świetni. I chyba były tam też sceny gdzie prostytutki nakładały siedzącym piratom suknie na głowy. Zobaczymy jak długo to wytrzyma :/
Tower of Terror w Paryżu powstało dopiero kilka lat temu (jak na szybko patrzę w wiki - to każda z nich oprócz tej zamkniętej powstała w okolicach 2000+).
Haunted Mansion pamiętam doskonale, choć nie pamiętałem czy to było w Disneylandzie (wtedy byłem jeszcze w parku Asterixa i jeszcze jakimś innym parku rozrywki pod Paryżem i byłem pewien, że to w tym ostatnim był ten nawiedzony dwór). Na Piratach chyba nie byłem. Zresztą jak po latach mówiła mi mama, szliśmy jedynie na te atrakcje, gdzie było najkrótsze kolejki - dla ówczesnego Polaka to był szok kulturowy, że w dużych parkach rozrywki stoi się w kolejce conajmniej 40 minut (w sumie ten szok u wiele jeszcze trwa, gdy pierwszy raz jest się w Energylandii lub Legendii :)). Zresztą z mojej wizyty pamiętam jedynie Piotrusia Pana, zamek Śpiącej Królewny, Timekeepera i łażenie po jakimś pawilonie poświęconym Aladynowi ("Haunted Mansion" dopiero po latach skojarzyłem z Disneylandem, gdy oglądałem filmy z youtube'a).
By nie robić offtopu - to przypomniała mi się jedna kreskówek z Disneya, którą oglądałem namiętnie na kasecie video. Dzisiaj to zaprzeczenie dzisiejszego Disneya (nie tylko jego) - wyśmianie nowoczesnej psychologii, wykorzystywanie dzieci do pracy, niewolnictwo i ludzkie zoo, spore ilości rasizmu i rozwiązanie problemu poprzez brutalną przemoc (w oryginale Donald drze się "You little pest! I'll murder you!"):
Albo po Avengers 4 Feige ogłasza emeryturę i niech się dzieje co chce. :)
I tak naprawdę niech się dzieje co chce, po Avengers 4 i tak zapewne odejdzie kilka najlepszych postaci, więc moja podjarka uniwersum też pewnie nieco spadnie.
Cytat:Jak mówią działacze, do filmu powinna zostać zatrudniona taka osoba, która identyfikuje się z płcią męską, a nie kobieta cisseksualna, taka jak Johansson.
Jaka seksualna?
Wariaci niepotrzebnie komplikują życie.
05-07-2018, 13:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2018, 13:52 przez OGPUEE.)
Cisseksualna, czyli identyfikująca się ze swoją płcią fizyczną, aka nadaną jej przez lekarza przy narodzinach. (Co w niektórych kręgach określa się jako gwałt. True story.)
Kiedyś normalni* ludzie byli nazywani po prostu, eee, nie byli w żaden sposób nazywani bo i po co, dzisiaj środowisko ma na bycie normalnym specjalną nazwę tak jakby było to coś niezwykłego, wymagającego określenia i skategoryzowania.
*używam tego słowa jako skrótu myślowego a nie by podkreślić że osoby transpłciowe są nienormalne, choć można mieć uzasadnione wątpliwości jak się czyta podobne newsy.
05-07-2018, 13:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-07-2018, 13:57 przez Mierzwiak.)
Równie dobrze można powiedzieć, że Lectera powinni grać tylko seryjni mordercy a Robin Hooda wyjęci spod prawa angielscy arystokraci.
Niektórzy najwyraźniej nie załapali idei tzw. "aktorstwa".
(05-07-2018, 13:54)Mierzwiak napisał(a): Cisseksualna, czyli identyfikująca się ze swoją płcią fizyczną, aka nadaną jej przez lekarza przy narodzinach. (Co w niektórych kręgach określa się jako gwałt. True story.)
Kiedyś normalni* ludzie byli nazywani po prostu, eee, nie byli w żaden sposób nazywani bo i po co, dzisiaj środowisko ma na bycie normalnym specjalną nazwę tak jakby było to coś niezwykłego, wymagającego określenia i skategoryzowania.
Dzisiaj? To nie jest jakaś nowość, termin "heteroseksulaność" też powstał jako specjalna nazwa na bycie normalnym, jakby było to coś niezwykłego, wymagającego określenia i skategoryzowania.