Cosmopolis (2012) Reż. David Croneneberg
#1
[Obrazek: Cosmopolis.jpg]





Najnowszy film Davida Cronenberga zapowiada się nad wyraz ciekawie. I jako, że nie jestem jakimś wielkim hejterem Roberta Pattinsona nie przeszkadza mi jego obecność w filmie.

W skrócie fabuła prezentuje się tak:
Eric Parker (Robert Pattinson) multimilioner wielka "gwiazda" na Wall Street podczas przejażdżki swoją limuzyną po Mannhatanie widzi nagle jak kursy walut spadają, nadchodzi kryzys finansowy i całe bogactwo Parkera jest zagrożone. Na ulice zaczynają wychodzić wściekli ludzie, a cała podróż limuzyną przeradza się w niezwykłą i straszną zarazem odyseję.

Film miał niedawno swoją premierę w Cannes. Na razie sam nie zwracam uwagi na wczesne krytyki (nie czytałem i nie znam ich), ani na niski rating na IMDb.
Do polskich kin film wchodzi 22 czerwca. A na razie jakby co mogę gorąco polecić soundtrack do niego, który już jest dostępny.
Jak to u Cronenberga tradycyjnie Howard Shore, ale tym razem z grupą Metric. Niesamowita ścieżka, a tutaj jakby co macie jeden super kawałek na zachętę:



/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#2
Ano zgadzam sie w pelni, co do soundtracku - niesamowite brzmienie i wciagajacy, gesty klimat. Jesli chodzi o sam film, to jestem bardzo podjarana, bo przypomina jakby klimaty... wczesnego Cronenberga Oczko trajler boski, choc podejrzewam,ze biorac pod uwage tematyke, latwo mozna przeszarzowac i zamiast klimatycznego, tyrajacego dziela uzykac nadety, surrealistyczny belkot. Pattinson jak na razie pasuje mi do tej roli i konwencji, ale gdyby w jego miejsce zatrudniono np Fassbendera...
Tak czy siak - niecierpliwie czekam.

Odpowiedz
#3
Fassbender jest do tej roli za stary i nie ma odpowiedniego dla tej postaci wizerunku medialnego. Nie nadaje się Uśmiech

Odpowiedz
#4
To mógł być film wybitny. I warstwa audiowizualna wybitna jest. Muzyka - wiadomo, klasa. Scenografia i zdjęcia - coś niesamowitego. Atmosfera jest duszna, klaustrofobiczna, a od pewnego momentu mocno napięta. Również pod względem inscenizacyjnym "Cosmopolis" to majstersztyk - dialogów podczas badania prostaty i podczas ulicznych zamieszek nie zapomnę długo.

I to wszystko, co wymieniłem powyżej, robi widzowi dobrze przez pierwsze pół godziny, bo "Cosmopolis" to film potwornie przegadany i hermetyczny. To film, w którym czekamy na pierdolnięcie, a ono w końcu nie następuje - finał jest bełkotliwy, pretensjonalny i urwany. Strasznie jestem ciekaw min nastolatek, które wybiorą się na nowy obraz Cronenberga, zwabione japą Pattinsona widniejącą na plakatach. Podczas seansu miałem okazję zobaczyć jedynie grupkę dresów, którzy po kilkudziesięciu minutach zajęli się rozmową i wylansowanych studenciaków, którzy wyszli gdzieś w połowie.

A właśnie, a propos Pattinsona - meeeeh. Z jednej strony świetna, intrygująca twarz, a z drugiej - kompletny brak charyzmy i tego czegoś. Choć tutaj to wcale nie przeszkadza, bo Eric to w założeniu manekin, postać zdystansowana i chłodno analizująca rzeczywistość.

To mógł być film kultowy, ale nie będzie.

Odpowiedz
#5
(27-06-2012, 19:55)leMur napisał(a): Strasznie jestem ciekaw min nastolatek, które wybiorą się na nowy obraz Cronenberga, zwabione japą Pattinsona widniejącą na plakatach.
Średnia ocen i większość opinii na FW i IMDb świadczy o tym, że większość ludzi idących na ten film, nie miała pojęcia, kim jest Cronenberg i na podstawie czyjej prozy zrobił film.

Odpowiedz
#6
Cytat:Średnia ocen i większość opinii na FW i IMDb świadczy o tym, że większość ludzi idących na ten film, nie miała pojęcia, kim jest Cronenberg i na podstawie czyjej prozy zrobił film.

Nie dziwota, skoro marketing został nakręcony tak, jak został. Na samej górze plakatu nazwisko "Pattinson", w centralnej części Pattinson, a zwiastun jest dynamiczny, intensywny i wcale nie sugeruje filmu ciężkiego i snującego się powoli jak limuzyna Erica.

Odpowiedz
#7
Hm, to teraz jestem trochę confused? Ale w skrócie warto iść na ten film? I jest to zdecydowanie lepszy Cronenberg od "Dangerous Mind"?
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#8
Od "Dangerous Method" owszem, wg mnie warto iść, chociaż też jestem trochę rozczarowany.

Odpowiedz
#9
Moim zdaniem spokojnie można odpuścić seans w kinie i zobaczyć "Cosmopolis" na jakimś blurejcu.

Odpowiedz
#10
Mam mieszane uczucia - z jednej strony film mnie strasznie wynudził, ale z drugiej strony tez w jakis dziwny sposob magnetycznie przyciagnał. Calosc to taki troche pseudofilozoficzny bełkot, ale ma w sobie klimat, w ktory się wsiąka. Muzyka - rewelacja, ale rewelacyjny jest tez brak tej muzyki w wielu fragmentach filmu, tych w limuzynie. Cronenberg stworzył surrealistyczną, okrutną, postmodernistyczną odyseję, przestylizowaną, nieco kiczowatą i troche prowokującą.
Poza tym wydaje mi sie, ze Pattinson chyba nie znika z ekranu w ani jednej scenie! I uwazam, ze udzwignał ten ciezar.

Film jest hmmm "cronenbergowski". Jak ktos lubi taki styl - bedzie usatysfakcjonowany, reszta powinna trzymac sie z daleka.

I ja bym jednak doradzala seans w kinie - łatwiej wsiaknac w klimat, ktory, jak wspomnialam wyzej, jest glownym atutem filmu

Odpowiedz
#11
Strasznie się zawiodłem.

Jedynym plusem filmu jest odrealniony klimat, wyznaczany przez rytm kolejnych i zawieszonych jakby w próżni spotkań i rozmów Pattisona z innymi ludźmi. Z jednej strony to ciekawe, że na film składają się takie osobne małe segmenty, z drugiej zaś niestety nie tworzą one satysfakcjonującej całości.

No dobra, plusem jest także muzyka i strona wizualna.

Pattison gra tak słabo, że ani przez moment nie przestałem zwracać uwagi na jego drewnianą mimikę. Przez większość czasu jego twarz przypominała posąg z Wyspy Wielkanocnej, a gdy już próbował pokazać jakieś uczucia, to ewidentnie sprawiało mu to wielkie trudności. Film oparty na dialogach oraz jednym aktorze i Pattison? Ależ samobój. Nie pomaga mu też scenariusz, bo jego bohater, który pewnie miał mieć w z zamierzeniu skomplikowaną osobowość jest beznamiętnym zlepkiem dziwnych zachowań, które nie wynikają z siebie i wygłaszającym stale, poważnym tonem bełkotliwe prawdy objawione. Gdyby chociaż podać je z odrobiną humoru... Ale i tak byłby to tylko bełkot.

Los głównego bohatera w ogóle mnie nie obchodzi, mam wrażenie, że jego samego także.
Przez co film jest nudny. W każdej kolejnej scenie Eric wydaje się być kimś innym, w sumie każda scena wydaje się być innym filmem w tej samej limuzynie, bo te rozmowy wydają się od siebie całkowicie oderwane. Niby coś je łączy, ale nie widzę nad nimi wielkiej, spinającej je klamry. Znaczy wiem, że

Odpowiedz
#12
Nic tylko się podpisać pod powyższą opinią.

Mało znaczący szczegół, który mnie niesamowicie wkurwiał: główny bohater w którymś momencie dostaje ciastem w twarz, a reżyser, żeby pokazać jaki to miliarder nie jest zblazowany zakazuje mu usuwać krem z włosów i widzimy go tak do końca filmu...

Odpowiedz
#13
Do katastrofy w „Cosmopolis” dąży cały świat. Widzimy coraz śmielszych demonstrantów i wymykającą się spod kontroli przestępczość. Świat przyszłości to świat sprzeczności, bajecznego, cynicznego bogactwa i zaawansowanej technologii z jednej i wielkiej biedy i bezużyteczności ogromnych mas ludzkich z drugiej strony.

http://lewica.pl/?id=26713&tytul=Tymoteusz-Kochan:-Cosmopolis---zmierzch-kapitalizmu-

zieeeeew


Odpowiedz
#14
film po brzegi wypełniony pretensjonalnym bełkotem, nudny, przegadany - wszystko to sprawia że cały klimat ulatuje. cronenberg też zbytnio nie popisał się tym razem jeżeli chodzi o epatowanie seksem.

zakończenie jest mega denne.

2/10

jedyne co mi się podoba to kawałek z napisów końcowych

Odpowiedz
#15
Nie ma to jak zrobić kino gadane z najgorszymi dialogami jakie słyszałem a.d. 2012. Po świetnym 'History of Violence' i 'Eastern Promises' tym razem pan Cronenberg zafundował nam pseudointelektualny teatr telewizji z niejakim Robertem Pattisonem, który brakiem charyzmy przyćmił nawet swoją ekranową małżonkę.

"Cosmopolis" jest nudne i oglądanie go sprawia fizyczny ból. Główny bohater jest kompletnie bezbarwny i nieinteresujący, a widz spędza z nim dwie godziny(bo twarz Pattisona oglądamy w niemal każdej scenie). Sceny przemocy powodują ziewanie, tak samo zresztą jak sceny seksu. Rozmowy w limuzynie dłużą się w nieskończoność i do niczego nie prowadzą, a "dramatyczny" finał to gwóźdź to trumny tego badziewia.

Próbuję znaleźć jakiś pozytywy i nie mogę. Miało być prowokujące kino, a wyszedł upośledzony brat bliźniak "American Psycho".

Odpowiedz
#16
Bo Cronenberg skończył się na Nagim lunchu. Wszystkie jego późniejsze filmy to
(14-10-2012, 02:23)Strummer napisał(a): pseudointelektualny teatr telewizji

Odpowiedz
#17
Bullshit, Crash i Spider to filmy wybitne. W ogóle słowo 'pseudointelektualny' akurat dość kiepsko pasuje do Cronenberga. "Cosmpolis", owszem, jest trochę nadęte, ale to nie znaczy zaraz, że jest pseudointelektualne.

Odpowiedz
#18
dalem rade tylko 15 minut. pierniczenie ze az glowa boli 0/10

Odpowiedz
#19
Obejrzałem, podobało mi się i nie rozumiem tych wszystkich narzekań. Zacznijmy od klimatu, który jest świetny. Niby wszystko jest bardzo realne, jedzie sobie ktoś limuzyną, widać protesty, jakiś pogrzeb, wizyta prezydenta. To wszystko może stać się w normalnym życiu w jednym mieście, a mimo to całość jest tak nakręcona, że sprawia wrażenie bardzo odrealnionej. Technicznie bez zarzutu, zdjęcia, scenografie są świetne, zresztą jak zwykle u Cronenberga.

Nie przeszkadzał mi Pattinson. Jego postać miała być taka drewniana, pozbawiona emocji. Człowiek, który ma wszystko i nie za bardzo widzi cel w swoim życiu, nic go nie cieszy, nic nie interesuje. Dopiero gdy coraz bardziej zbliża się do katastrofy tym bardziej na nią wyczekuje. Jest bierny, nie próbuje się ratować, zamiast tego jedzie do fryzjera na drugi koniec miasta spokojnie wyczekując końca.

Dialogi uważam za interesujące, a nie bełkotliwe. Nie każdy film w którym zahacza się o filozofie i ma bardziej rozbudowane dialogi musi od razu być pseudofilozoficzny czy bełkotliwy. Nie uważam też, że nic z nich nie wynika. Dzięki dialogom ze współpracownikami lepiej poznajemy głównego bohatera i jego wizję świata. Może nie każdy dialog był udany i może mogło by ich być odrobinę mniej, ale nie uważam tego za znaczącą wadę.

Film na którym się nie nudziłem, ze świetnym klimatem i interesującą fabułą. Tylko Cronenberg mógł nakręcić taki film i cieszę, że reżyser nadal jest w formie.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#20
Osobiscie goraco polecam wszystkim ten film. Ciekawa historia i do tego swiena gra aktorow.. !

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Crash (reż. David Cronenberg) KrzychuS 5 3,109 20-11-2010, 19:59
Ostatni post: Joe Chip



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości