Crash (reż. David Cronenberg)
#1
[Obrazek: 14%20crash%201996.jpg]

Przyznam ze to jeden z bardziej fascynujacych filmów jakie widziałem, mimo iż daleko mi do nazwania go arcydziełem w 100%. Do dziś pamiętam seans w 1996 roku w pewnym poznańskim kinie -nieopodal mnie siedziała pewna para w dojrzałym wieku, na którą co jakis czas zerkałem -w miarę trwania filmu ich miny były coraz bardziej niewyrazne...szokujący, kontrowersyjny, niepokojący...o czym tak naprawde jest film Cronenberga ? O pustce która bohaterowie próbuja wypełnić nowymi fetyszami i wymyslnymi dewiacjami seksualnymi ? O zdziczałej chorobie będącej następstwem nadmiernego rozwoju cywilizacji ? O znudzeniu (współ)zyciem i potrzebie przezycia czegos prawdziwego ?

Crash to obraz kompletny od A do Z -tutaj wszystkie elementy wspołgrają ze sobą idealnie - z obrazu aż bije chłodem, zarówno za sprawą zdjęc jak i niepokojącej muzyki. Nawet seks którym przepełniony jest film, sprawia wrazenie czegos mechanicznego i wyobcowanego, jakiejś zimnej namiętnosci. Do tego świetny James Spader, Elias Koteas oraz fenomenalna Deborah Kara Unger -jak dla mnie kwintesencja słowa "zmysłowosc".

Tym co obejrzeli polecam powiesc J.G Ballarda -po jej przeczytaniu odkrywamy iz film oddaje moze z 50% klimatu i wszystkich perwersji opisanych w ksiazce niezwykle impresyjnym językiem. Tutaj jeszcze głębiej wnikamy w chorą psychikę głownych bohaterów, poznajac ich wszelkie obsesje, żądze i wyuzdanie -poziom wyobrazni autora w ich opisywaniu momentami przekracza nawet "American Psycho" Ellisa.
You Are What You Watch

Odpowiedz
#2
Rzeczywiście, obraz fascynujący. Ale jednocześnie odpychający, perwersyjny, odważny. To jeden z tych filmów, które naprawdę wywołują skrajne emocje u widzów, z tymże uczucie obrzydzenia zapewne dominuje. "Crash" to taki cholernie intelektualny film, przemyślany w szczególe i ogóle, jak kolega mówi - kompletny od A do Z. Pamiętam, że swego czasu po seansie kinowym, licealistą będąc przy okazji, "Crash" to był najgorszy, najobrzydliwszy, najbardziej bezsensowny obraz, jaki w swym życiu widziałem. Aby jednak docenić film Cronenberga trzeba go zrozumieć - tak po prostu. Nie poddawać się emocjom, nie oceniać "Crash" po intensywności uczuć ani sposobie realizacji. Zrozumieć to znaczy podjąć intelektualne wyzwanie - po kiego oni się pierdzielą w samochodach, doznają orgazmu w kraksach, fetyszyzują implanty? Wg mnie "Crash", odpowiadając na te banalnie postawione pytania, jest dziełem wybitnie filozoficznym, opisującym symbolicznie rolę człowieka - jego tożsamości i przedmiotowości - w otoczeniu, które wpycha technikę do wszystkich, nawet najintymniejszych sfer życia. Świadomość człowieka została brutalnie przekształcona; ciało człowieka - podporządkowane technologii. Technologii, która nie istnieje po to, aby służyć człowiekowi, tylko żeby człowiek mógł właśnie jej służyć (testując, eksperymentując). W świecie "Crash" [wielkie miasto, spaghetti austostrad, miliony samochodów] ta technologia zwyciężyła z humanizmem. Pojawiła się emocjonalna pustka, niemożność nawiązania kontaktu z drugą osobą i wyuzdania seksualne. Co powinien zrobić "humanizm" aby wygrać z nietypowym bad guyem? Ekstremalne doznania. Orgazm na przykład. Także śmierć jest wyzwoleniem. Maszyna ulega zniszczeniu, do głosu dochodzi ból, czyli dowód na to, że życie jeszcze się gdzieś tli...

Uwielbiam Cronenberga.

Odpowiedz
#3
KrzychuS napisał(a):oraz fenomenalna Deborah Kara Unger -jak dla mnie kwintesencja słowa "zmysłowosc".

zmyslowosc to ostatnie slowo, jakie przychodzi mi do glowy, kiedy mysle o tym filmie.

Odpowiedz
#4
Fakt, zmysłowosc to akurat kiepskie okreslenie, tutaj chyba mamy do czynienia z draznieniem zmysłow. Akurat miałem na mysli całoksztalt osoby pani Unger - sposób mówienia, tembr głosu, nawet sposób palenia papierosa, nie da sie ukryc ze jest zjawiskowa, przynajmniej moim czysto subiektywnym zdaniem
You Are What You Watch

Odpowiedz
#5
nie tylko twoim czysto subiektywnym, ale również i moim czysto subiektywnym, co w efekcie daje czysty intersubiektywizm:)

Odpowiedz
#6
Cronenberg trochę przeładował film seksem. Wywołał mały skandal w Cannes. Ale ciekawe kino, podobne nieco w wymowie do 'Videodrome', o ludziach szukających mocnych wrażeń w samochodowych kraksach. Szkoda, że reżyser nie poszedł nieco w stronę 'Tetsuo' i nie pokazał symbiozy człowieka z maszyną tak jak w 'Videodrome' pokazał symbiozę człowieka z telewizorem. :wink: Dobra, intrygująca rzecz.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Cosmopolis (2012) Reż. David Croneneberg Lawrence 22 7,070 09-11-2012, 16:14
Ostatni post: paj
  A Dangerous Method (2011; reż. D. Cronenberg) Anielski_Pyl 14 4,611 12-03-2012, 10:19
Ostatni post: mariusz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości