, właśnie zastanawiam się na co jutro pujść na Dark Shadows czy Avengers. Jak myślicie ?
18-05-2012, 19:13
|
Dark Shadows
|
|
Zawsze do usług
, właśnie zastanawiam się na co jutro pujść na Dark Shadows czy Avengers. Jak myślicie ?
18-05-2012, 19:13 Cytat:są lepsze co najwyżej od "Marsjanie atakują!". Tak, jak dla mnie to film gorszy od "Alicji" lub "Charliego" eee...lepsze od Marsjan, ale gorsze od Alicji... to twierdzenie jest kompletnie nielogiczne
18-05-2012, 20:12
Może to kwestia zmęczenia ostatnimi filmami Burtona, ale spłynął po mnie ten film jak po kaczce. No bo ile razy można oglądać tego samego aktora, grającego tak samo w tej samej charakteryzacji i tej samej roli? W dodatku w prawie tym samym filmie? Nawet nie chodzi o to, że "Mroczne cienie" są jakoś specjalnie złe, bo podobały mi się trochę bardziej od "Sweeney Todda" i sto razy bardziej od beznadziejnej "Alicji w krainie czarów", ale i tak miałem wrażenie, jakbym oglądał nie tyle film Burtona, co film kogoś, kto bardzo stara się Burtona podrobić. Przydałoby się skrócić "Mroczne cienie" o dwadzieścia minut i wywalić z nich połowę gagów bazującyh na nieprzystosowaniu głównego bohatera do czasów, w których przyszło mu żyć. Pierwsze dwa tego typu żarty rzeczywiście bawią, ale szósty z rzędu po prostu żenuje.
Na plus Michelle Pfeiffer z shotgunem i pojawiający się na kilkadziesiąt sekund Christopher Lee (choć jego rólkę można było o wiele lepiej wykorzystać). PS. z cyklu "translatorskie potworki": Eva Green pluje w Johnny'ego Deppa jakąś zieloną mazią. Deppowi udaje się uchylić, co komentuje: "You missed me" ("Nie trafiłaś"). Co na to polskie napisy? "Tęskniłaś"...
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
20-05-2012, 01:57 Cytat:a nie zachęta dla wyłożenia pieniędzy na sequel... Film raczej się nie zwróci, dlatego nie martwiłbym się tym zbytnio
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 23-05-2012, 09:33
Phil, a dlaczego zmieniłeś ocenę?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 23-05-2012, 17:52 Cytat:No bo weźmy np. świetne (!) wprowadzenie postaci Victorii, obiecywała ważną jej rolę w filmie. Ta owszem może jest ważna, ale scen z Victorią jak na łzy.I wszystko to wzięte z serialu dosłownie. Szczególnie jazda pociągiem i tekst Barnabasa o imieniu, że nie zmieniłby w nim ani jednaj sylaby. Nie wspominając, że serialowy Collins był dużo ciekawszym antybohaterem niż Depp, który niby zabija, ale ogólnie jest ciepłymi kluchami, których cała egzystencja opiera się na żarcie, że nie minął się ze swoimi czasami.
"Imagine that you could save a family by sacrificing a child... but that you had to explain it to the child. What would you say?" - Black Bolt
24-05-2012, 00:21
Dark Shadows to dla mnie swego rodzaju małe pozytywne rozczarowanie, bo po miażdżących, jeszcze gorszych niż w przypadku Alicji recenzjach na RT spodziewałem się gniota. A film, choć ma wiele wad, określiłbym jako całkiem przyzwoity.
Przede wszystkim, dwie sceny otwierające film, czyli prolog i wprowadzenie postaci Vicky, są fantastyczne i ogółem pierwsza połowa to niezłe kino. Plastycznie i muzycznie (bardzo udany dobór piosenek) Dark Shadows są świetne, obsadą można obdzielić trzy filmy, a Depp wyszedł jednak obronną ręką i nie sparodiował sam siebie. Szkoda tylko, że stoi w miejscu. Ogląda się to fajnie, ale w drugiej połowie scenariusz gdzieś się rozłazi, postaci jest chyba zbyt dużo i wszystko zbytnio pędzi, a końcówka jest przesadzona jak dla mnie, choć ma swoje momenty. Konwencja konwencją, ale coś tam nie zagrało. Burton nadal jest bez formy, albo może inaczej: nie potrafi wziąć na warsztat dobrego scenariusza. Ale animacje poklatkowe to jego działka, a fabuła Frankenweenie jest znana, więc wciąż pozostaję dobrej myśli. 09-06-2012, 12:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-06-2012, 12:14 przez Dexter.)
Film – paradoksalnie – bez fabuły, bez treści, bez życia. Burton piętrzy kolejne wątki, z których niektóre spokojnie mogłyby posłużyć za podstawę osobnych filmów, ale żaden, powtarzam żaden z nich nie doczekuje się należytego rozwinięcia czy też satysfakcjonującego rozwiązania. Potrafią za to wprawić w osłupienie i zażenowanie; bardzo chciałbym zobaczyć swoją minę, gdy na ekranie miał miejsce twist związany z postacią graną przez Chloe Moretz.
Świetna Eva Green (szkoda że w finale Burton kazał jej taką żenadę odstawiać), dobrzy Pfeiffer, Depp i Bonham Carter, kilka dosłownie pojedynczych, udanych gagów. Nic poza tym Dark Shadows nie ma do zaoferowania, a już na pewno nic, czym charakteryzowały się dawne, najlepsze filmy Burtona. PS. Rzuciłem okiem na fragmenty oryginalnego serialu na you tube i zachodzę w głowę jak ktoś mógł uznać, że film na podstawie czegoś tak koszmarnego to dobry pomysł. PS2. Scenarzysta Dark Shadows pisze Sok z Żuka 2. Dobry Boże… 09-06-2012, 14:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-06-2012, 14:01 przez Mierzwiak.)
Mierzwiak, generalnie się zgadzam, ale mimo wszystko jest to o wiele sensowniejsze od Alicji. Tańca Deppa nie przebije chyba nic, dlatego jestem skłonny dać Dark Shadows naciąganą, jednak wciąż minimalnie pozytywną ocenę w ogólnym rozrachunku. Ale o finale chciałbym zapomnieć.
Oryginalnego serialu nie znam i może to nawet lepiej. Frankenweenie pisał John August, który może i maczał palce w Dark Shadows, ale za to napisał Corpse Bride i Big Fish, więc wierzę w ten projekt. Może naiwnie, czas pokaże
09-06-2012, 14:32
Zrobić coś lepszego i sensowniejszego od Alicji to żadna sztuka. Ale do obu filmów nie mam zamiaru więcej wracać i na obie wizyty w kinie zmarnowałem pieniądze, więc wskazywanie na to, że Dark Shadows jest mimo wszystko lepsze znaczy dla mnie tyle, co nic.
09-06-2012, 14:47 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-06-2012, 14:48 przez Mierzwiak.)
Po pierwszy kilkudziesięciu minutach myślałem, że Burtonowi nareszcie udało się nakręcić dobry film. Niestety później wszystko się jakoś rozłazi. A końcówka to już kupa totalna. Nie chce spoilerować, ale twist z gówniarą z Kick-Ass'a był kiepski, a motyw z duchem jeszcze głupszy, przez co kilkanaście końcowych minut jest naprawdę kiepskich. Wszelkie gagi i żarciki w głównej mierze opierały się na motywach Depp'a, nieogarniającego współczesnego świata. Szczerze mówiąc średnio to było śmieszne. Spodobały mi się za to żarciki z gierkami słownymi jak chociażby ten z ćpaniem czy balem. Aktorsko spodobała mi się bardzo Eva Green, całkiem. Fajnie wypadłą też Pfeiffer czy Bonham Carter. A Depp ? on po prostu był w tym filmie, zagrał co miał zagrać i tyle. Na pochwałę zasługuje muzyka, gdzie cały czas przygrywają świetne dobrze znane wszystkim kawałki. Ogólnie to film mi się oglądało całkiem przyjemnie, ale jednak czegoś zabrakło, szczególnie w ostatnich minutach filmu.
6/10 31-08-2012, 13:18
Bardzo, bardzo zły film. Poszczególne elementy są w porządku - prolog mógłby zostać rozwinięty w ciekawy film, czołówka z Moody Blues wymiata, jajca z Alice Coopera rozkładają. A jednak ich połączenie po prostu nie wyszło. Ten film zmienia ton nawet nie ze sceny na scenę, ale z kwestii dialogowej na kwestię. W jednej chwili głupawa komedia, w drugiej Depp morduje grupę ludzi, w trzeciej włącza się dramat obyczajowy, a w czwartej Helena robi Deppowi loda. WTF? Jaki miał być nastrój tego filmu? Rozumiem, że coś może być obyczajowym komedio-horrorem, ale atmosfera powinna być spójna, a nie zmieniać się z minuty na minutę.
I o co chodziło z Chole Moretz? Czemu grała w trybie Audrey z Twin Peaks? Przecież ona wygląda na 13-latkę, którą chyba zresztą wtedy była. To raz. Dwa: jej występ pasuje do reszty jak pięść do nosa. W ogóle postaci w tym filmie to dla mnie zagadka - po co ich aż tyle, skoro żadna nic nie robi? Chloe - jest w filmie po to, żeby wspomnieć o Alice Cooperze. Jej rola nie sprowadza się do niczego ważnego. Helena - jest w tle, niczego nie robi. Rorschach - podobnie, niby pomagier, ale jego rola ogranicza się do otwierania drzwi przed Deppem. O tym chłopaczku nawet nie wspomnę. Nawet Michelle Pfeiffer można byłoby się pozbyć, bo Depp to jedyna postać, która faktycznie jakoś działa, podczas gdy reszta biernie patrzy. No i intryga, czyli ratowanie podupadającej rodzinnej firmy. Naprawdę? NAPRAWDĘ?! W pupie mam losy jakiejś firmy zajmującej się puszkowaniem ryb. Czemu miałoby mnie to obchodzić? Czemu ta firma ma być dla kogoś ważna? Jest ważna, bo tak mówi Depp w jednej ze scen - ale tego wcale nie czuć, bo cały wątek potraktowano po łebkach. Całej rodzince Collinsów przed pojawieniem się Deppa nawet szczególnie nie przeszkadzał jej upadek! Oni traktowali swoją konkurentkę biznesową z sympatią! CAŁE MIASTO JĄ UWIELBIA, BO ZAPEWNIA LUDZIOM PRACĘ I GENERALNIE JEST SYMPATYCZNA DLA WSZYSTKICH OPRÓCZ WKURZAJĄCYCH COLLINSÓW! Miasto dzięki niej kwitnie! Czemu miałbym chcieć jej porażki? Słowem: nie daję latającego faka za całą tę bzdurną fabułę z bezpłciowymi, pasywnymi, znudzonymi i nudnymi postaciami. Mam wrażenie, że Burton sam nie wiedział, co chce nakręcić. Miał pomysły na sceny, ale nie na film. Dlatego wyłączyłem w 2/3 - dalej po prostu już nie mogłem, zwłaszcza kiedy włączały się dialogi z pełną ekspozycją. Mordęga. Po prostu przerażająco nudny, nieklejący się, mdły, pozbawiony polotu i ducha, nakręcony na siłę film. 0/10 04-09-2012, 22:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-09-2012, 22:57 przez military.)
Wow. Cóż, dobrze, że nie obejrzałem do końca, bo skala mi się skończyła - nie mogę wystawić oceny niższej niż 0/10, a po takim twiście pewnie nawet ona byłaby za wysoka.
04-09-2012, 23:02
Zachęciliście mnie z militarym, jutro oglądam. Chociaż żenady na poziomie Battleship się nie spodziewam, pomimo wszystko
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 04-09-2012, 23:08
Film jest fajny, czuć dawnego Burtona, nieraz można się uśmiechnąć. Tylko ta końcówka, Timowi chyba naprawdę skończyły się dragi.
05-09-2012, 04:46 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |