Dom Dobry (2025) reż. W. Smarzowski
#1
uniwersum Smarzola przyspieszyło, zaraz będzie produkcja taśmowa jak u Vegi

skoro pojawiło się info o kolejnym filmie to wypada pogadać o nadchodzącym dziele czyli obraz przemocy domowej Polaków wg. Smarzola czyt. chlanie, ruchańsko, wulgaryzmy



zakładam, że przemoc na facecie to będzie duża, gruba, brzydka baba znęcająca się na Jakubikiem

czy pojawią się wątki żymiańskie? o tym dowiemy się już na jesieni, premiera początek listopada 2025

Odpowiedz
#2
Smarzol nie zasluguje od mnie na nic innego jak napisanie tego samego, co w innym temacie:

Kurva, ile mozna, ja cie pierdole.

Juz pal licho, ze Polska Smarzowskiego to mokry sen warszawskich elit, ktore z pogarda patrza na Polske, ktora sie nie chce usmiechac, ale jakiez to kurva wtorne i zwyczajnie artystycznie zalosne.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#3
Karolina Korwin-Piotrowska napisze, że ten film był niezbędny, a w Gdyni nagrodzą wszystkimi laurami, a Smarzowski odda nagrodę Agnieszce Holland mówiąc, że jednak "Zielona Granica" zasługuje bardziej
.

Odpowiedz
#4
Brzmi pięknie, niech słowo stanie sie cialem!
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#5
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#6
Kolejny film ze Smarzowersum?

Piekło kobiet. Smarzol opowie o gehennie jaką niesie za sobą patriarchat. Uciśnione kobiety maltretowane przez facecików. Podcinane skrzydła, tłamszona wolność, deptana niezależność. To wszystko dzieje się pod strzechami naszych domostw. Przemilczane. Do teraz.

Polskie salony będą zachwycone.

Odpowiedz
#7
Jak będę chciał pooglądać polską patologię to przejdę się pod okoliczne delikatesy alkoholowe, nie zamierzam za to płacić i oglądać picia, rzygania i srania pod siebie w kinie.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
#8
Przeca fabuła to co czwarty odcinek Ukrytej prawdy czy innych Trudnych spraw. Nie mówiąc o tym, że Polska miała to pierwsze miejsce w najmniejszej ilości przemocy wobec kobiet, więc pewnie to będzie przejaskrawiony przykład. Może byłaby świeżość, gdyby "idealnym mężem" był jakiś śniady, ale wtedy nie byłoby pedagogiki wstydu. I już mogę powiedzieć, że protagonistka wpadła w bagno na własne życzenie, bo matka ostrzegała żeby nie oceniała książki po okładce.

Odpowiedz
#9
Tu je polska, a "polacy" lubią sami siebie jebać, dawać dupy i być popychadłem. W końcu jesteśmy mocarstwem humanitarnym.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
#10
Smarzowski to reżyser który bardzo szybko się wypalił. Ciągle kręci ten sam film i to zaczyna być nudne, dla mnie to troche taki przypadek jak Tim Burton w USA (wiem zupełnie inny klimat, styl), choć u niego trwało to o wiele dłużej, nim przestał mnie klimat filmów Burtona jarać.

Odpowiedz
#11
(04-09-2025, 14:08)marsgrey21 napisał(a): Tu je polska, a "polacy" lubią sami siebie jebać, dawać dupy i być popychadłem. W końcu jesteśmy mocarstwem humanitarnym.

Raczej jesteśmy ku temu procesowani kognitywnie od wielu lat na wielu poziomach, a że co do zasady dobre i wrażliwe z nas duszyczki, to się dajemy. 

Odpowiedz
#12
Dam tutaj, szkoda, ze temat tylko lizniety, bo kontekstem jest szersza systemowa pogarda salonu wobec Cebulakow, a taki Smarzol to idealny pozyteczny idiota siejacy kulture krytyki:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#13
pasta o smarzowskim ciągle aktualna:

smarzowski przynudza. te same mordy w tych samych okolicznościach co zwykle. dałby już kurwa spokój chociaż z tym jakubikiem

podejrzewam że następny film o polskich szkołach. jakubik wuefista-pijaczyna, macający uczennice. trzydzieści lat wstecz wicemistrz powiatu w rzucie oszczepem. dyplom utrwalający ten sukces trzyma na honorowym miejscu w swojej norze i pije pod ten widok, płacząc i waląc kapucyna.
izabela kuna pijaczka-polonistka, która popuszcza szpary klasowemu gangusowi. w tej roli lekko przypudrowany bartłomiej topa - jest tak stary, bo kiblował przez trzydzieści lat w drugiej klasie technikum. kuna zachodzi z nim w ciążę - kiedy on się o tym dowiaduje, wali ją w ryj i rozkazuje wykonać skrobankę. w wyniku obrażeń następuje poronienie, załamana psychicznie kuna wiesza się na lampie w swojej sali lekcyjnej. kiedy znajdują ją uczniowie widok ich w ogóle nie wzrusza - cieszą się tylko, że nie będzie lekcji i idą się naćpać gdzieś za winklem
robert więckiewicz - dyrektor. kiedyś wielki inteligent, biolog, ale karierę zablokowano mu względów politycznych. dzisiaj złośliwy degenerat, popijający cichaczem z małpek pokitranych w różnych zakamarkach gabinetu. podczas apelu z okazji święta niepodległości jest pijany, zasypia i szcza pod siebie
lech dyblik to z kolei wiecznie zaszczany woźny, walący denaturat przez szmatę do podłogi. jacek braciak przypierdolony matematyk znęcający się psychicznie nad klasą (w kubku termicznym zamiast kawy ma czysty spirytus). trzyma się na stanowisku przez znajomości w kurii - jest nieślubnym synem biskupa, trzęsącego całym miastem
kinga preis - wiecznie najebana szatniarka w usmarkanym fartuchu. podsłuchuje jakąś newralgiczną rozmowę szkolnych dilerów (w roli szesnastolatków aktorzy 10 lat starsi, porozumiewający się koślawymi dialogami, nieudolnie stylizowanymi na młodzieżowy slang). kiedy dilerzy nakrywają ją z gumowym uchem przylepionym do drzwi, biją ją i gwałcą w kantorku na miotły. bo ktoś przecież musi wyruchać kinge preis, smarzol nam nie odpuści takiej obrzydliwości
jeszcze eryk lubos - najlepszy przyjaciel jakubika z kanciapy wuefistów. były kulturysta - dzisiaj impotent, nie jest w stanie wyruchać nawet kurwy (iwona wszołkówna). alkoholik, nieszczęśliwie zakochany w jednej z uczennic. kiedy się dowiaduje, że jakubik ją wymacał pod szatnią za cipę, morduje kolegę z rady pedagogicznej na oczach klasy, miażdżąc mu głowę piłką lekarską. kończy w pierdlu. kiedy odjeżdża suką i już wie, że nic go więcej w życiu nie czeka, zerka tylko na swoją ukochaną andżelikę i liczy, że ona odwzajemni spojrzenie. niestety, andżelika akurat flirtuje z jakimś sebiksem
no i oczywiście marian dziędziel. wiceminister, który wizytuje szkołę w dniu święta narodowego. jest napierdolony jak zwierzę, trzeba go wnosić na podest, gdzie wygłasza bełkotliwe przemówienie, puentując je słowami jana zamojskiego: takie będą rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. po czym wyrzyguje się na trzy pierwsze rzędy uczniów, ale oni są tak naćpani że nawet tego nie zauważają
na koniec cała sala śpiewa pieśń legionów. scena jest bardzo wymowna i zmusza do refleksji. wiwat wojciech smarzowski wreszcie rozliczył patologię państwowego systemu szkolnictwa

Odpowiedz
#14
Dziędzielowi już dał chyba spokój ze względu na wiek. Coś czuję, że teraz Turkot i Schuchardt będą jego nowymi flagowymi twarzami po sukcesie "Domu dobrego".

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#15
Masz genialnych aktorów, jak Schuchardt i przede wszystkim Turkot, i totalnie ich nie wykorzystujesz, bo wolisz pokazywać przez 70% filmu, jak typ napierdala żonę.

Pierwsze 20 minut jest kapitalne, serio, rom-kom obyczajówka, aż miło się to ogląda, aż bym zobaczył cały film w takim klimacie od Smarzola, gdzie główna bohaterka poznaje fajnego kolesia i ten pomaga jej wyjść z traumy bo ta miała pierdolniętą matkę alkoholiczkę. Już to jest dobrym pomysłem, ale nie... Później musi wjechać ona, cała na biało - patola w pełnej krasie. Nie neguję podejmowanego przez Smarzowskiego tematu, on istnieje, nie ma co się nad tym głębiej pochylać, ale kiedy po raz kolejny szokujesz widza dla samego szokowania, to jest to po prostu nudne. Chłop potrafi cudownie prowokować poprzez kino i ma totalnie dar do wzbudzania najprostszych emocji. Doświadczony widz - który ogląda kino i seriale regularnie, a nie od święta, jak Szmarzol wyda nowy film - będzie prawdopodobnie udporniony na takowy szantaż emocjonalny. Oczywiście będą tacy, którzy złapią haczyk, ale no...
Ciekawa też jest kwestia krytyków, recenzentów i podcasterów zajmujących się kinem, bo oni są podzieleni jak nigdy wczęśniej, przynajmniej tak mi się wydaje - wystarczy wejść w sekcję ocen krytyków na FW, żeby zobaczyć co tam się dzieje. Normalnie to przecież powinny być oceny 7/10 w górę.

Generalnie też nie będę wieszał psów na Szmarzowskim bo to nie jest najgorszy film w jego karierze - szanujmy się, chłop nakręcił paździerzowate "Wesele 2". Co więcej, nie uważam też, ze zło w tym filmie u Smarzola ma tylko jedną twarz i jest nią mężczyzna. Wiadomo, że to się najbardziej rzuca w oczy (postać Schuchardta i jego wysoko postawieni znajomy, policjanci), ale też jest pierdolnięta matka-alkoholiczka-przemocowiec, jest też prawniczka, która za hajs broni męża tyrana, jest też scena, w której facet mówi, że żona wrobiła go w jej pobicie (chociaż to akurat można mrugnąć i przeoczyć)...

I na koniec montaż - Smarzowski chyba łoił wódę przez cały okres jak to montował. Serio, tak ciulowo zmontowanego filmu od niego jeszcze nie było - silił się na artsy-fartsty z nielinearną narracją, a wyszedł niezły pierdolnik.

Doceniam natomiast dowcip Smarzowskeigo z "Domem złym" :) to podbija ocene, więc taka 5/10 :)

PS Liczę, że Smarzowski nakręci finał trylogii, tytuł mógłby być "Dom prawdziwy" o madce-alimenciarze, która zabrania spotykania się ojcu ze swoim dzieckiem, przy jednoczesnym dymaniu się z kolejny fagasem. W tej historii byłaby również para policjantów, tylko że tym razem to policjant byłby tym wspierajacym ojca, a policjantka byłaby psiapsiółką głównej bohaterki, która widzi winę po stronie jej ex.

PS2 widzę, że cały czas grzeje ten temat z filmem o polskiej edukacji, ewentualnie eutanazji.. Niech lepiej zrobi film o swoim środowisku artystów :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#16
Postanowiłem obejrzeć, bo jednak te pozytywne recenzje dawały jakąś nadzieję, że może tym razem jest to bardziej wyważone spojrzenie, a nie po prostu ekranizacja najgorszej patologii. Przewijały się zdania, że film świetnie pokazuje jak przemoc niepostrzeżenie może wkraść się do tytułowego dobrego domu - to jest spoko temat do pokazania co udowodnił genialny pierwszy sezon Big Little Lies. Niestety te recenzje to były jakieś bujdy, bo film wcale nie jest o tym, a jest o, niespodzianka... zupełnej patologii, przypadku skrajnej przemocy, która budzi skrajną reakcję. Smarzowski powinien się zdecydować czy ma ambicje pokazać panoramę polskiej przemocy (a to sugeruje obecność scen z innymi parami, przytaczanie historii kobiet ze schroniska i rozmowy podczas lekcji angielskiego) czy może skupić się na konkretnej historii, którą chce pokazać z subiektywnego punktu widzenia ofiary. Pójście w którąkolwiek z tych stron wyszłoby filmowi na dobre, niestety reżyser postanowił pomieszać te perspektywy przez co ostatecznie żadna z nich nie ma szansy wybrzmieć.
Nie jest to jakiś tragiczny film, bo jest solidnie nakręcony, główne role w porządku, kilka pomysłów montażowych było spoko (niestety całościowo jest zbyt chaotycznie), no ale niestety Smarzowski nie zna umiaru i postanowił wrzucić każdą dodatkową scenę jaka mu przyszła do głowy. Co do tego montażu, to uważam że o wiele lepiej ta historia by wybrzmiała opowiedziana po bożemu, chronologicznie, bez udziwnień, no ale podejmując taką decyzję Smarzowski pozbawiłby się efektu "zaskoczenia" gdy dobry chłop nagle zaczyna bić, bo dopiero później w retrospekcjach widzimy, że przemoc była już w entuzjastycznym, początkowym etapie związku.

Waham się pomiędzy 4 a 5/10. Jeśli ktoś, tak jak ja, miał nadzieję, że może tym razem Smarzowski jest bardziej dojrzały, no to nie, nie jest - to wciąż to samo uniwersum.

Odpowiedz
#17
(24-01-2026, 19:11)simek napisał(a): Co do tego montażu, to uważam że o wiele lepiej ta historia by wybrzmiała opowiedziana po bożemu, chronologicznie, bez udziwnień, no ale podejmując taką decyzję Smarzowski pozbawiłby się efektu "zaskoczenia" gdy dobry chłop nagle zaczyna bić, bo dopiero później w retrospekcjach widzimy, że przemoc była już w entuzjastycznym, początkowym etapie związku.

Ten montaż miał być imitacją traumatycznej pamięci ofiary przemocy domowej. Umysł "chowa" dobre momenty na piedestale, a te złe są wypierane, coś na zasadzie selektywnej pamięci. Fachowo nazywa się to trauma bonding - łobuz kocha najmocniej, ale jednak kocha! 

Niestety w filmie wyszło to strasznie ciulowo. Łopata straszna.  
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#18
Rozumiem i dlatego napisałem, że gdyby cały film był tylko o tym, zrobiony w taki sposób, to naprawdę mogło wyjść dobrze, niestety Smarzowski miesza różne perspektywy bez ładu i składu, tak że ja nie wiem w którym momencie opuszczamy umysł skrzywdzonej Gosi i przenosimy się do panoramy polskiej patologii. Przecież jeśli dobrze zrozumiałem, to mamy tutaj nawet fragment ze szkatułkową narracją, gdy oglądamy wspomnienie (opowieść?) trzecioplanowej postaci ze schroniska dla kobiet: to nie miało żadnego innego sensu oprócz tego, aby pokazać jeszcze trochę patologii, tym razem nie z normalnego domu, tylko z jakieś totalnej meliny.

Smarzowski miał trzy pomysły na film:
-panorama polskiej przemocy, czyli pokazać że bije i burmistrz i biznesmen, bije się dzieci, żony i zwierzęta, a na wszystko oko przymykają skorumpowani policjanci.
-standardowo opowiedziana historia dziewczyny z dysfunkcyjnej rodziny, która myśli że trafia na spoko kolesia, ale ten okazuje się bestią. Dziewczyna znajduje w sobie siłę, aby wziąć rozwód i zabić chłopa.
-subiektywna, nielinearna narracja ofiary, która już sama nie wie co było prawdą, co sobie wymyśliła, a co wyparła z pamięci ani kiedy była manipulowana.

Osobno każdy z nich jest ok, a co zrobił Wojtek? Uzna że zmieści wszystkie trzy w 100 minutowym filmie, a jak wstawi tam odpowiednio niewygodne w oglądaniu sceny przemocy, to będzie sukces kasowy, a krytycy będą klaskać.

Odpowiedz
#19
mi się wszystko przez ten montaż pojebało

wersja Gośki co dostała rozwód i później sobie piknikuje z pozostałymi kobietami to po co była, co miała na celu, bo w szpitalu mamy jakby rozdzielenie i są dwie historie, ta która wybiera, że wraca do oprawcy i daje się katować dalej i ta która jednak chce się od niego uwolnić (rozwód)

finalna wersja to ta, że jednak zabiła i wrzuciła męża do szamba?

Odpowiedz
#20
W szpitalu się rozdzieliła, ale czy później mamy konsekwentnie prowadzone dwie różne wersje to szczerze mówiąc nie wiem. Zresztą to też taki dziwny zabieg narracyjny, bo chyba w paru scenach jedna wersja obserwuje drugą? Czy mi też się pojebało?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Smarzowski o Słowianach (2027?) Żółte Krzesło 106 10,965 08-05-2026, 08:49
Ostatni post: Bucho
  Chopin, Chopin! (2025) Spoilerowo 7 941 10-03-2026, 10:29
Ostatni post: shamar
  Wołyń (reż. Wojciech Smarzowski) Mental 303 66,184 12-07-2023, 15:06
Ostatni post: OGPUEE
  Kler (Wojciech Smarzowski, 2018) shamar 216 38,703 08-08-2019, 15:53
Ostatni post: OGPUEE
  Drogówka (2013) reż. Wojciech Smarzowski Juby 212 70,242 16-10-2018, 00:41
Ostatni post: Mental
  Kuracja (2001; reż. Wojciech Smarzowski) zdarteglany 2 7,273 28-10-2016, 00:24
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Róża (2011) reż. Wojciech Smarzowski simek 125 36,391 27-10-2016, 22:26
Ostatni post: Capt. Nascimento
  Pod Mocnym Aniołem (Smarzowski) Juby 71 22,212 25-09-2016, 14:47
Ostatni post: Krismeister
  [oddzielony] Róża (2011) reż. Wojciech Smarzowski Arahan 0 517 13-10-2010, 06:48
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości