Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Po co oglądamy filmy? Pytanie pozornie niepozorne. Z mojego doświadczenia wynika, że nie oglądam filmów, żeby się czegoś dowiedzieć o życiu. Mało tego, nie znoszę dowiadywać się czegoś o życiu oglądając film. To strasznie pedalskie i strasznie europejskie podejście do tematu. Lubię historie spójne, konkretne i samowystarczalne, tzn. takie, które nie muszą odwoływać się do empirii, żeby mnie przekonać o swojej fajności. Jakiś przykład? Obawiam się, że nie mogę podać przykładu, bo jest to dyskusja maksymalnie ogólna.
Dysponuje bardzo silnym poczuciem fikcyjności filmowego świata. Lubię fikcję, wymyślanie, fabularyzowanie itepe. Ważna jest też logika. Kiedy światem fikcji władają prawa logiki, czuje się wówczas usatysfakcjonowany. I chyba to lubię najbardziej w filmach - że można wznosić fikcyjne, zamknięte, samowystarczalne, logiczne światy, w których wszystko się rusza i wszystko ma swoje miejsce. Lubię ciekawe historie, w których coś się dzieje. Tak, ten element "dziania się" jest niezwykle istotny. Chyba z tego powodu nienawidze narracji pierwszoosobowej - za dużo psychologicznego bełkotu się wkrada, gdy ktoś prowadzi taką narrację. Jakieś analne autoanalizy i oralne introspekcje. Ale to tylko niezobowiązująca dygresja. Tak czy siak, musi być w filmie trochę fajnej akcji. Filmów bez akcji nie lubię. Do dupy są takie filmy.
Inna sprawa to sprawa postaci. Oglądam filmy, bo lubie, gdy postać charakteryzowana jest poprzez szczegóły. M.in. dlatego uporczywie chodzę na kolejne filmy. Jakiś przykład? Niestety, ale z powodu, o którym wspomniałem wcześniej, żadnego konkretnego przykładu podać nie moge. Moge jedynie napisać, o co mi chodzi bez podawania przykładu. Np. bohater jest astmatykiem. Choruje. W domowej apteczce za lustrem trzyma plastikowy pojemnik po lekach, w którym tkwią papierosy. To własnie lubię - szczegóły, które mówią dużo o postaci. Lubię, gdy w filmach przedmioty mówią o człowieku; gdy to, co na zewnątrz, wyraża to, co wewnątrz. Dzięki temu można uniknąc pedalskich introspekcji i nie mniej homoseksualnych autoanaliz.
ps. nie muszę chyba mówić, że jeśli w filmie jest fajna strzelanina, to wówczas końcowo ocena filmu wzrasta o dwa oczka (nawet jeśli ów film jest kijowy). Podałbym kilka przykładów, ale jestem zmuszony zaniechać tej czynności ze względu na ideę, jaka przyświecała mi w trakcie tworzenia tego topicu. Maksymalna ogólnikowośc dyskusji wyklucza jakąkolwiek szczegółowość wywodu.
18-11-2006, 02:01
Nowy
Liczba postów: 2,172
Liczba wątków: 13
Ja lubię, gdy film jest spójny i logiczny (nawet od abstrakcyjnych komiksowych wizji świata wymagam odrobiny logiki). Lobię gdy film jest spójny, a bohaterowie nie rzucają życiowymi morałami na lewo i prawo. Bardzo lubię oglądać filmy, które przedstawiają konkretną ludzką historię w naszych czasach (starożytno-średniowieczne wojny mnie nie wciągają). Film dla mnie musi też mieć jakieś przesłanie, jakiś cel (poza zarobkiem rzecz jasna). Jeżeli film jest kręcony tylko dla kasy, najczęściej nie jest wart uwagi.
18-11-2006, 11:02
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
zauważyłem u siebie ostatnimi czasy niejakie pożądanie realizmu. znaczy to tylko tyle, że oczekuję od filmów nie popadania w fałszywy ton oraz fabularne i stylistyczne zadęcie. emocje, słowa, gesty muszą być jak najbardziej autentyczne, kiedy odwołują się do rzeczywistości. innymi słowy nie cierpię teatralnej konwencji, jeśli się ona płynnie nie wpisuje w filmową konwencję. na przykład: gadanie do samego siebie i innych frazesami pełnymi słów górnolotnych, które psychoanalitycznie rozpierdalają pozostałych uczestników konwersacji. znam jeden wyjątek, pewien serial, gdzie freudowskie zapędy porażały niekłamaną błyskotliwością, lecz zazwyczaj filmowi bohaterowie tak kurwa pięknie mówią używając zgrabnej frazy, tak intelektualnie wydymają ustka, że nie mogę przełknąć tej filmowej retoryki. nie lubię tego, bo lubię inaczej.
20-11-2006, 16:30
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
poza tym Mental, że tak powiem: zajebisty avatar 8)
20-11-2006, 16:32
Nowy
Liczba postów: 837
Liczba wątków: 10
Jako osoba w swych oczekiwaniach niestała, mam problem z jednoznacznym określeniem celowości gapienia się w ekran kina, telewizora czy komputera. Wychodzi na to, że oczekuję od filmu, żeby w magiczny sposób zharmonizował się z moim nastrojem (oczywiście staram się dobierać konkretne tytuły tak, aby maksymalnie zwiększyć ich szanse:).To co jednego dnia może mnie irytować, innego przyprawia mnie o zachwyt i vice versa.
Ale po krótkiej autoanalizie (jakkolwiek analnie czy oralnie to zabrzmi ) dochodzę do wniosku, że jednak częściej wolę jak świat filmu jest tworem autonomicznym, w ten czy inny sposób oderwanym od tak czy inaczej rozumianej rzeczywistości. Oczywiście spójność logiczna zawsze jest w cenie, choć nawet ta częściowo może zostać poświęcona w ramach wyższych celów.
20-11-2006, 17:17
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
A ja chcę żeby się fajnie oglądało. I żebym się nie nudził.
20-11-2006, 22:01
Nowy
Liczba postów: 27
Liczba wątków: 0
A ja, kurwa, i i nie w konwencji oralno-analnej Mentala, powiem prosto i skromnie - lubię jak film daje do myślenia. Kończę go oglądać, a on dalej siedzi w mojej głowie. I pamiętam go po latach. Choćby jego strzęp - jedno zdanie, jedną scenę, jedno ujęcie itd. Jest to dowód, że reżyser , realizatorzy, osiągneli swój cel. I nie ważne, czy to komedia, tragedia, czy dramat. Ważne, że film został zakodowany, że coś dzięki niemu przeżyłam. :wink:
22-11-2006, 10:10
Nowy
Liczba postów: 2,101
Liczba wątków: 29
Basiu, Ostojo Ogłady - jak możesz tak mięskiem rzucać? No jak? :)
22-11-2006, 10:24
Nowy
Liczba postów: 27
Liczba wątków: 0
Odpowiadam, a propos mięska:
1/ Kto z kim przestaje takim sie staje. Tak więc, nie chcem ale muszem.
2/ Ambitnie staram się dorównać Mistrzom, którzy tu już się wcześniej udzielili.
3. "Ostoja Ogłady". What ty,...., wiesz o basi?! :)
22-11-2006, 12:27
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
What?! - ja też lubię, jak film daje do myślenia.
23-11-2006, 20:04
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Właśnie zrezygnowałem z oglądania zacnego filmu pod tytułem People vs. Larry Flynt. Powód: 23 minuty reklam na godzinę. Już pomijam opóźnienie o 15 minut, które przeznaczono także na reklamy, bo wyszłoby jeszcze więcej. Jestem tylko ciekawy: czy ktoś ogląda filmy w ten sposób? Znaczy się - do końca. Z takim podejściem polshit powinien mieć zerową widownię, nie rozumiem jak można się tak męczyć. Ta stacja powinna upaść z braku odbiorców. Przypomina 24-godzinne telezakupy z krótkimi przerwami na cośtam innego.
EDIT:
Uważam także, że podobne traktowanie widza przez nadawcę telewizyjnego jest jednym z powodów gigantycznej skali piractwa. Ja na przykład zaraz włączę torrenta i poszukam Skandalisty Larrego Flynta.
05-05-2007, 23:46
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Szkopul w tym, ze dla przecietnego widza taki sposob ogladania jest nawet wygodny. W przerwie mozna cos zjesc, isc na siku. Nie kazdy lubi ogladac filmy nalezycie, po kinomansku, dwugodzinnym, nieprzerwanym ciagiem.
06-05-2007, 12:17
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
To niechby i dawali te reklamy, ale nie 23 minuty na godzinę! Oglądałem niedawno na polsacie Bevelry Hills Ninja. Według programu miał zacząć się równo o 20, więc liczę od tej godziny (w rzeczywistości zaczął się ok. 20:15). Skończył się o 21.45, co daje nam 105 minut filmu (nie liczę napisów końcowych - nie oglądałem, zatem doliczmy te 5 minut, bo czas trwania liczy się z napisami - i mamy 110). A teraz sprawdźmy na imdb, ile w rzeczywistości trwa ten film.
88 minut!!!!
Jak się ma 88 do 110? 22 minuty reklam - czy to nie przesada? Toż to 1\4 filmu! No sorry, ale w tym czasie to zdążyłbym się wykapąć, usmażyć jajecznicę i zaparzyć kawę.
06-05-2007, 12:29
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
U mnie w programie bylo ze zaczyna sie 20:20 :D
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
06-05-2007, 13:01
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Na własnej telegazecie mieli 20:00. :)
06-05-2007, 13:02
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Musi blad w druku byc u mnie bo to jedna z tych niszowych gazetek za 80 gr ;)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
06-05-2007, 13:05
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
military napisał(a):No sorry, ale w tym czasie to zdążyłbym się wykapąć, usmażyć jajecznicę i zaparzyć kawę.
I o to chodzi. ;)
A najbardziej przegiete bloki reklamowe widzialem poki co na TV4. Film czasami potrafi leciec nieprzerwanie nawet przez godzine, ale jak juz pierdykna bloczek to konkretny.
06-05-2007, 14:21
Stały bywalec
Liczba postów: 2,387
Liczba wątków: 9
ja filmy z tv oglaam w jednyny rozsadny sposob, nagrywam na widelec. a pozniej tylko przewijam na podgladzie reklamy.
06-05-2007, 14:30
Natural Born Avtaker
Liczba postów: 8,317
Liczba wątków: 23
military napisał(a):Jak się ma 88 do 110? 22 minuty reklam - czy to nie przesada? Toż to 1\4 filmu! No sorry, ale w tym czasie to zdążyłbym się wykapąć, usmażyć jajecznicę i zaparzyć kawę.
A im dłuższy film, tym reklam więcej. Tydzień temu skusiłem się na "Park Jurajski" (nigdy nie oglądałem) na TVN. Czas trwania filmu: 121 minut. Czas emisji: 160 minut. A więc reklam: 39 minut! Jeszcze gorzej było miesiąc temu, gdy na TV4 leciała 150-minutowa "Firma". Reklamy przerywane reklamami itp. :-)
06-05-2007, 14:32
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
tomashec napisał(a):ja filmy z tv oglaam w jednyny rozsadny sposob, nagrywam na widelec. a pozniej tylko przewijam na podgladzie reklamy.
A ja to robie tak ze nagrywam a jak sa reklamy wciskam stop. Przez czas trwania bloku mozna spokojnie pobawic sie i usunac kawalek reklam co sie nagraly 8)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
06-05-2007, 14:40
|