Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Wydzielone z tematu o Shutter Island
Snuff
Tak, tylko, że ja nadal nie rozumiem dlaczego największym festiwalowym przeżyciem mają być filmy reżyserów bez znanych nazwisk, takich, którzy nic nam nie mówią i bez gwiazd :) To wystarczająco ilustruje tezę jaką ma autor artykułu, a w świetle dalszej części... wiadomo o co chodzi :)
16-02-2010, 01:00
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Tyler Durden napisał(a):No dobra, ale on o samym filmie nic de facto nie powiedział, wyżej wspomniany cytat jak i poprzedzający go wstęp tyczy się raczej klimatu/życia festiwalowego i jaką rolę w nim pełniła premiera filmu, więc zarzuty (Pudelek) dość nietrafione.
Ja też mam wrażenie, że nagłówek dotyczy ogólnej opinii, z jaką spotkał się film Scorsese - bo przecież Tadzio bardzo pozytywnie pisze, tyle, że na koniec stwierdza przekombinowanie i przedobrzenie. Ja tam Tadzia szanuję.
simek napisał(a):ale nie znaczy to wcale, tak jakby chciał Sobolewski, że tylko filmy skromne, ambitne są najważniejszym elementem festiwalów.
Nie mam zbyt wielkiego doświadczenia festiwalowego, ale wydaje mi się, że tak właśnie jest...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
16-02-2010, 01:22
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,505
Liczba wątków: 67
Najważniejszym elementem festiwali powinny być filmy dobre, a to czy są one skromne, kosztujące miliony dolarów, czy też obsadzone full oscarowo, to już nie powinno mieć znaczenia.
16-02-2010, 01:33
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Ale bardzo często uwagę zwraca to, co nowe, nieznane, więc częściej skromne niż wielkobudżetowe. Nie pamiętam, abyśmy na ostatnich Nowych Horyzontach rozmawiali o Almodovarze, Greenawayu, Ozonie - tylko trochę o Hanekem. Mówiło się o Tlenie, Głodzie, Double take, kinie kanadyjskim i tak dalej. Ale nawet gdybyśmy na Almodovarze strzępili sobie języki, to wciąż uważam, że simek nie miał racji. Wiesz dlaczego? Bo nie jedziesz na festiwal, aby obejrzeć coś, co i tak będziesz miał przez dwa miesiące w kinie. Festiwal daje ci możliwość obejrzenia czegoś zupełnie z innej bajki. To jest sens festiwali (pomijając oczywiście spotkania z twórcami itd.) - ich wyjątkowość.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
16-02-2010, 01:56
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,505
Liczba wątków: 67
Artemis napisał(a):Bo nie jedziesz na festiwal, aby obejrzeć coś, co i tak będziesz miał przez dwa miesiące w kinie.
really? to czemu nie mogę obejrzeć w kinie Where the Wild Things are, The Road, Moon i masy, masy innych filmów Z GŁOŚNYMI NAZWISKAMI, POWAŻNYM BUDŻETEM I HOLLYWOODEM ZA PAZUCHĄ. Naprawdę nie wiem co ma do rzeczy biadolenie Sobolewskiego na ten temat...
16-02-2010, 04:18
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Mefisto napisał(a):to czemu nie mogę obejrzeć w kinie Where the Wild Things are, The Road, Moon i masy, masy innych filmów Z GŁOŚNYMI NAZWISKAMI, POWAŻNYM BUDŻETEM I HOLLYWOODEM ZA PAZUCHĄ.
To że polska dystrybucja jest popieprzona, nie zmienia faktu, że Artemis dobrze prawi... :)
16-02-2010, 10:45
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Mefisto napisał(a):Artemis napisał(a):Bo nie jedziesz na festiwal, aby obejrzeć coś, co i tak będziesz miał przez dwa miesiące w kinie.
really? to czemu nie mogę obejrzeć w kinie Where the Wild Things are, The Road, Moon i masy, masy innych filmów Z GŁOŚNYMI NAZWISKAMI, POWAŻNYM BUDŻETEM I HOLLYWOODEM ZA PAZUCHĄ. Naprawdę nie wiem co ma do rzeczy biadolenie Sobolewskiego na ten temat...
Filmy, które wymieniłeś, przynajmniej będziesz mógł obejrzeć na DVD czy nawet DVDripie - tymczasem wielkie festiwale dają ci możliwość obcowania z kinematografią, której nie obejrzysz NIGDY, chociażby dlatego, że nie przyszłoby ci do głowy kupić/ściągnąć taki a taki film. Tadzio słusznie stwierdza, że sercem festiwali nie są międzynarodowe afery i filmy z wielkimi budżetami, ale najczęściej mniej lub bardziej egzotyczne odkrycia. Tyle.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
16-02-2010, 11:37
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,505
Liczba wątków: 67
Artemis napisał(a):Filmy, które wymieniłeś, przynajmniej będziesz mógł obejrzeć na DVD czy nawet DVDripie - tymczasem wielkie festiwale dają ci możliwość obcowania z kinematografią, której nie obejrzysz NIGDY
No popatrz, a to właśnie Moon i np Adama obejrzałem na festiwalu, gdzie na co dzień raczej nie przyszło by mi do głowy po nie sięgnąć... O tym, że sporo z tych egzotycznych odkryć to zwyczajnie crapy nie wspominam. Więc raz jeszcze: filmy dobre - niezależnie od ich budżetu i pochodzenia. Bo co mi z tego, że własnie odkryłem dzieło pana X z Malezji na 33 niezależnym festiwalu filmów o ping-pongu, skoro tego się nie da oglądać?
16-02-2010, 15:27
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
Ja nie wiem, może jestem wybredny ale na festiwalach chodzę na filmy które mnie wcześniej zainteresowały. Nie ma tak, że nagle jest festiwal i idę na wszystkie filmy jakie tam lecą (a znam ludzi którzy tak robią). Bo z całym szacunkiem dla osób wybierających repertuar, niektórych filmów naprawdę ja nie jestem w stanie oglądać.
16-02-2010, 15:48
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Mefisto napisał(a):No popatrz, a to właśnie Moon i np Adama obejrzałem na festiwalu, gdzie na co dzień raczej nie przyszło by mi do głowy po nie sięgnąć...
WFF jest znacznie bardziej mainstreamowy niż np. Nowe Horyzonty... soldamn - rodzaj festiwalu też się liczy.
Cytat:O tym, że sporo z tych egzotycznych odkryć to zwyczajnie crapy nie wspominam. Więc raz jeszcze: filmy dobre - niezależnie od ich budżetu i pochodzenia. Bo co mi z tego, że własnie odkryłem dzieło pana X z Malezji na 33 niezależnym festiwalu filmów o ping-pongu, skoro tego się nie da oglądać?
Ty w ogóle nie przeczytałeś tego, co pisałam powyżej, prawda?:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
16-02-2010, 18:34
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,505
Liczba wątków: 67
Nie, ja się po prostu z Tobą (czy też raczej Sobolewskim, który pozuje na niszowca) nie zgadzam :)
16-02-2010, 21:37
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Sobolewski pozuje na niszowca?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
16-02-2010, 21:58
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,505
Liczba wątków: 67
serio uważasz, że ta dyskusja ma sens? :P
16-02-2010, 22:05
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Mefisto, jedź na ENH to się sam przekonasz, że nie masz racji :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
16-02-2010, 22:18
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,505
Liczba wątków: 67
nie, bo Wy tam pijecie tylko - a potem: "jakie świetne filmy" :P
16-02-2010, 22:22
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Najważniejszym elementem festiwali powinny być filmy dobre, a to czy są one skromne, kosztujące miliony dolarów, czy też obsadzone full oscarowo, to już nie powinno mieć znaczenia - tak twierdzisz ty. Najcenniejsze doznanie festiwalowe polega na tym, że tłoczymy się w kolejkach dla czystego kina, na filmy bez gwiazd zrobione przez reżyserów, których nazwiska nie wiążą się z żadnym skandalem, a czasem nic nam nie mówią - tak twierdzi Sobolewski, stary festiwalowy wyjadacz. Tylerowi, Azgarothowi i mi chodzi mniej więcej o to, że kiedy już jedziesz na festiwal, który ma w programie 200 czy 400 filmów, nagle się okazuje, że ludzie gadają nie o nazwiskach, który uważny czytelnik Wybiórczej zna lepiej lub gorzej, tylko takich, na których trudno nie połamać języka (Tsai, why??:). I że najfajniejsze jest odkrywanie, doświadczanie nowego - nawet, jeśli to grozi kilkoma przespanymi seansami. Dobry film wielkiej gwiazdy może być wydarzeniem - ale filmy wielkich gwiazd nie są priorytetem. Jasne?
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
16-02-2010, 22:30
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,505
Liczba wątków: 67
Artemis napisał(a):tłoczymy się w kolejkach dla czystego kina, na filmy bez gwiazd zrobione przez reżyserów, których nazwiska nie wiążą się z żadnym skandalem, a czasem nic nam nie mówią - tak twierdzi Sobolewski,
Kiedy właśnie czyste kino wcale od tego nie zależy, a jeśli pan Sobolewski koniecznie musi do każdego filmu dopisywać nazwisko, to już jego problem
Cytat:nagle się okazuje, że ludzie gadają nie o nazwiskach, który uważny czytelnik Wybiórczej zna lepiej lub gorzej, tylko takich, na których trudno nie połamać języka (Tsai, why??:).
To bardzo ciekawe podejście, bo ja np nigdy nie gadam o nazwiskach, ale o tytułach, a dalej fabułach. Jasne?
16-02-2010, 22:36
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Mefisto napisał(a):Artemis napisał(a):tłoczymy się w kolejkach dla czystego kina, na filmy bez gwiazd zrobione przez reżyserów, których nazwiska nie wiążą się z żadnym skandalem, a czasem nic nam nie mówią - tak twierdzi Sobolewski,
Kiedy właśnie czyste kino wcale od tego nie zależy, a jeśli pan Sobolewski koniecznie musi do każdego filmu dopisywać nazwisko, to już jego problem
Cytat:Cytat:nagle się okazuje, że ludzie gadają nie o nazwiskach, który uważny czytelnik Wybiórczej zna lepiej lub gorzej, tylko takich, na których trudno nie połamać języka (Tsai, why??:).
To bardzo ciekawe podejście, bo ja np nigdy nie gadam o nazwiskach, ale o tytułach, a dalej fabułach. Jasne?
No cóż - jeśli jesteś taki dosłowny, to chyba naprawdę nie ma o czym rozmawiać
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
16-02-2010, 22:43
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,505
Liczba wątków: 67
1. po co cytujesz całego posta nad sobą, skoro nie masz nic do powiedzenia?
2. fakt, nie mamy o czym rozmawiać, skoro Sobolewski pisze o Berlinie, a Ty masz w głowie jedynie ENH :)
17-02-2010, 01:22
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Mefisto napisał(a):1. po co cytujesz całego posta nad sobą, skoro nie masz nic do powiedzenia?
Chciałam dać ci szansę ponownego przeanalizowania tego, co powiedziałam ja i co powiedziałeś ty :razz:
Cytat:2. fakt, nie mamy o czym rozmawiać, skoro Sobolewski pisze o Berlinie, a Ty masz w głowie jedynie ENH :)
Chodzi o IDEĘ FESTIWALU FILMOWEGO. Która, zakładam, jest o wiele bardziej żywotna na intensywnych, "całoetatowych" NH niż mainstreamowym WFFie, na który ty się powoływałeś.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
17-02-2010, 20:04
|