Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Agent specjalny James Bond przemyka po rusztowaniach w silosie broni jądrowej, należącym do Superłotra. Stara się poruszać niczym cień, być niewidzialnym dla wroga, ale nagle: coś się stało, poruszyła się barierka, trzask, Bond zostaje dostrzeżony. Włącza się alarm i masa anonimowych sługusów Łotra wylewa się ze wszystkich drzwi, dzierżąc w dłoniach karabiny, a na twarzach mając kaski z nieprzezroczystymi szybkami. James Bond wyjmuje Walthera PPK i kilkoma celnymi strzałami toruje sobie drogę. Stojącego w przejściu pracownika kompleksu wpycha do kruszarki, drugiego do basenu z rekinami, trzeciego spycha w przepaść. Wsiada w odrzutowiec i detonuje bombę podłożoną w kryjówce wroga. Tamten ginie, wraz z kilkoma setkami pomocników. Bond bierze do łóżka pierwszą spotkaną kobietę.
Pełen sukces agenta 007. Świat uratowany, kobieta zdobyta.
Zauważył ktoś, że właśnie zginęło kilkaset osób? Ludzi, którzy mieli - szczęśliwe lub nie - dzieciństwo, którzy mieli rodziny, przyjaciół? Ktoś czekał na nich w domu, z kimś się pokłócili, komuś wisieli parę dolców. Ich ostatni dzień w pracy wyglądał dość rutynowo: pobudka, zasuwanie do fabryki, podbicie karty, nudna pogadanka z kumplami i rutynowe przenoszenie rur z magazynu A do magazynu B, co parę godzin przerwa na kawę.
Nagle alarm. Procedura: wziąć karabin. Przestraszony człowiek chwyta za broń i nie wiedząc co się dzieje biegnie za tłumem. Przechodzi przez jakieś drzwi i...
Koniec. Nie wiedział nawet co go trafiło i skąd nadeszło. Cała jego przeszłość stała się nieważna; był anonimową ofiarą, o której śmierci nikt oprócz rodziny nigdy nie wspomni. Agent 007 nawet nie wiedział o jego istnieniu, a on sam nie wiedział o agencie. Może minęli się parę dni wcześniej na ulicy, może nawet jeden drugiemu ustąpił miejsca w drzwiach i życzyli sobie dobrego dnia. Tylko że: who cares?
Wkurzające jest takie anonimowe traktowanie śmierci, zupełne bagatelizowanie ludzkiego życia. Ot, był tam, nawinął się, zginął. Nic wielkiego.
Jak można w przypadku zabójstwa mówić "nic wielkiego"?
Akceptuję anonimowe zabijanie, jeśli chodzi np. o przypadkowe ofiary strzelanin, ale takie wyrzynanie wrogów niczym w komputerowej strzelance jest nie na miejscu. Przecież oni idą na rzeź bez absolutnie żadnej motywacji, bohater też pakuje im kulę w łeb bez większego przekonania. Ot, bo są.
Każdy film z takim właśnie bezcelowym zabijaniem uważam za skrajnie durny. Także filmy z Bondem. Nie zrozumcie mnie źle - zabijanie w filmach jest ok, nie jestem żadnym przeciwnikiem przemocy. Pod warunkiem, że ta przemoc jest uzasadniona. Akcje "wysypują się przeciwnicy i strzelamy", takie jak w Star Warsach czy Bondach, to szczyt scenariuszowego lamerstwa i telewizyjnej durnoty. Nie widać ani przyczyn, ani skutków morderstwa, a to już jest trywializacja tematu. Czyli ugrzecznianie. Czyli niekonsekwencja. A ta, jak wiemy, jest do dupy, jak i filmy w których ją zawarto. Kropka.
16-09-2007, 20:51
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Po co ten temat, skoro nie ma w tym co napisałeś żadnej zachęty do dyskusji, tylko jasne stwierdzenie, zakończone - o zgrozo - dosłowną kropką?
EDIT: Skoro odpowiedziałem, jest inaczej :wink:
Przypadkowe ofiary strzelanin - tak, ale masowo padające trupy podczas akcji już nie? Idiotyzm, sorry.
Zatem, żeby nie traktować śmierci po łebkach, taki przykładowy Bond powinien trwać kilkadziesiąt godzin, no bo każdej anonimowej ofierze trzeba by dać "character development".
A co z tymi wszystkimi anonimowymi ofiarami w filmach wojennych? Tylko bez wymówek w stylu "no bo to wojna i na faktach". Bullshit.
Niniejszym żądam nowej extended edition LOTRa!!! Chcę wiedzieć kim był każdy zabity ork, ile miał małych orciątek i ile orkowych żon!!!
16-09-2007, 20:57
Nowy
Liczba postów: 2,172
Liczba wątków: 13
A jak to by miało wyglądać? 007 mija na ulicy grupkę robotników i ich rodzin, matek, żon, synów, córek, dziewczyn, narzeczonych itp. Potem spotyka ich we wspomnianej bazie. Ma dylemat: zabić, czy nie zabić. Wybiera to pierwsze. Potem przychodzi na zbiorowy pogrzeb ofiar swojego działania, gdzie przeprasza ich rodziny za swój czyn, tłumacząc się, że nie miał wyjścia.
Czasem trzeba uśmiercić masę przeciwników. Bez tego Bondy nie byłyby Bondami i może bym je polubił :P
16-09-2007, 20:59
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Magiczne i znienawidzone słowo 'Konwencja'. :)
Jest konwencja poważniejszej sensacji, gdzie coś takiego raczej nie występuje i jest złe. Jest też sensacja lżejsza, bondy, gdzie bez tego by się nie dało.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
16-09-2007, 21:02
Nowy
Liczba postów: 669
Liczba wątków: 2
szukanie dziury w całym. przecież to logiczne, że jak ty nie sprzątniesz gościa, to on sprzątnie ciebie
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
16-09-2007, 21:07
Nowy
Liczba postów: 32
Liczba wątków: 0
Rozumiem, że millitary chciał powiedzieć, że kino akcji jest do d*** :P
16-09-2007, 21:08
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,304
Liczba wątków: 67
niech odpowie cytat z Clerks:
Cytat:You know, any contractor willing to work on that Death Star knew the risks. If they were killed, it was their own fault. A roofer listens to this...(taps his heart) not his wallet.
16-09-2007, 21:10
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
powstało wiele filmów na temat zabijania, ale żaden nie wniknął tak głęboko w temat jak Bez przebaczenia. wiadomo - western.
zasadniczo zgadzam się z militarym, przy czym Bond wydaje mi się nie najlepszym przykładem na obronę tezy o dewaluacji śmierci w kinie. Rambo tez rozwala miliony najemników i oglądamy to z zapartym tchem, domagając się więcej trupów. Bondy miejscami przypominają komedie absurdu, w której do pełni szczęścia brakuje tylko licznika w prawym dolnym rogu ekranu, podbijającego liczbę ofiar. dziwne, że twórcy GTA nie wpadli jeszcze na ten pomysł:)
problem leży gdzie indziej - w produkcjach stricte młodzieżowych, takich jak Bad Boys 2, Smokin' Aces czy wyjątkowo pod tym względem deprawujących Świętych z Bostonu. tam dopiero odbywa się bezsensowna, kolorowo-migotliwa, niczym nieuzasadniona rzeź. no dobra, bracia McManus mieli uzasadnienie - Bóg do nich przemówił i postanowili wleźć do szybu wentylacyjnego, po czym zaplątali się w linę i rozwalili wszystkich mafiozów zwisając głowa w dół. zaiste fajowy film:)
reasumując: żadna konwencja nie usprawiedliwia fajnego zabijania. zabijanie w Bondach jest natomiast do tego stopnia umowne, nieudolne i udziwnione, że traktuje cały proces eksterminacji wroga jako zwykła zabawę w strzelanie a la Rambo albo Cobra. mam nadzieję, że Rambo 4 pokaże klasę i wyzbędzie się naiwności lat 80 w kwestii pokazywania przemocy. Sly jest już za stary na takie pierdoły. obym sie nie mylił:)
16-09-2007, 21:16
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
military napisał(a):Zauważył ktoś, że właśnie zginęło kilkaset osób? Ludzi, którzy mieli - szczęśliwe lub nie - dzieciństwo, którzy mieli rodziny, przyjaciół? Ktoś czekał na nich w domu, z kimś się pokłócili, komuś wisieli parę dolców. Ich ostatni dzień w pracy wyglądał dość rutynowo: pobudka, zasuwanie do fabryki, podbicie karty, nudna pogadanka z kumplami i rutynowe przenoszenie rur z magazynu A do magazynu B, co parę godzin przerwa na kawę.
Mike Myers zauwazyl. ;) W pierwszym Austinie Powersie tenze element bondowskiej serii zostal znakomicie sparodiowany. (Austin zabija jednego ze slugusow Dr Evila, nastepuje ciecie, zmiana sceny, znajomi slugusa otrzymuja telefonicznie smutna informacje, po czym przekazuja ja pozostalym znajomym;).
A temat jak dla mnie jest wydumany. Gdybym mial sie za kazdym razem zastanawiac nad tym aspektem, nie moglbym czerpac przyjemnosci z ogladania co drugiej strzelaniny. Idac tym tokiem myslenia moznaby wykazywac bezsens istnienia calych gatunkow, na przyklad slasher-movies. C'mon...
16-09-2007, 21:37
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
temat jest dobry, jeśli odnieść go do pewnej mody, jaka zapanowała ostatnimi czasy, tj. mody na cool zabijanie. wszystko zapoczątkował Tarantino swoim "gadaniem do ucha":) takie jest przynajmniej moje zdanie. wcześniej Rambo strzelał i szedł dalej.
Cytat:Idac tym tokiem myslenia moznaby wykazywac bezsens istnienia calych gatunkow, na przyklad slasher-movies.
dobry slasher to niemalże oksymoron. jedno arcydzieło, jakim dla mnie osobiście jest TCM z 1974 roku, stanowczo odcina się od zalewu tandety. ale w slasherach (mówię o tych ohydnych, tłustych produkcjach grindhouse'owych, których odpryski znajdziemy w pierwszym Mad Maksie), otóż w slasherach jedna rzecz jest kapitalna: jak wpadniesz w gówno, to nie wyjdziesz z niego bez szwanku.
16-09-2007, 21:45
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Taka teoria jest z góry skazana na porażkę bo:
a) Jest 100% zaprzeczeniem pewnego dużego filmowego gatunku.
b) Stosowanie się do niej prowadziło by do ogólnofilmowego sztywniactwa. :)
c) Zabijanie jest fajne. :))
d) Nie było by filmów/bajek sensacyjnych dla dzieci.
[EDIT]
Military lubi Rambo. Rambo morduje dużo ludzi. Morduje jednak samych złych ludzi. Konkluzja. Filmy o masowym mordingu powinny dotyczyć tylko złych jak Miś Haribo osobników. Dwuznaczność moralna? Fuj!
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
16-09-2007, 21:50
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Mental napisał(a):temat jest dobry, jeśli odnieść go do pewnej mody, jaka zapanowała ostatnimi czasy, tj. mody na cool zabijanie.
W takim razie rozmawiamy o dwoch roznych rzeczach. Dla mnie "cool zabijanie" a'la Swieci z Bostonu czy Tarantino, to jednak co innego niz dziesiatki bezosobowych trupow np. w Bondach, o ktorych pisal military.
16-09-2007, 21:52
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
to właśnie zasygnalizowałem w moim pierwszym poście.
16-09-2007, 22:06
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Mnie się też wydaje, że wydaje, że to jest całkiem ciekawy temat. Mnie też samo zabijanie nie przeszkadza, a tym bardziej cool zabijanie a la "Boondock Saints" i Tarantino. Cool zabijanie jest o tyle w porządku, że to głównie zabawa formą i nie należy tego traktować na poważnie. Po prostu przy odpowiednim dystansie cieszymy się fajną sztuką.
Natomiast filmy, w których bohater przebija się przez zastępy bezimiennego mięsa armatniego to już inna bajka. Oczywiście, że to jest konwencja i należy przymknąć oko -- jednak jest jedno "ale". Bo zwróćcie uwagę, że w uproszczonym do granic świecie filmów akcji ci bezimienni tak czy inaczej powinni mieć coś, co sygnalizuje, że są "źli". Źli są najemnicy, których wyrzyna Rambo, na przykład. Źli są oczywiście Niemcy, których wyrzyna Clint Eastwood w "Tylko dla orłów". Źli są wszelcy terrorystycznie nastawieni Arabowie i inni Murzyni, których wyrzynają w różnych filmach. Źli są _zwykle_ pracownicy Łotra, których wyrzyna Bond (dokładnie w myśl zasady z "Clerks", którą zacytował Mefisto -- i która też mi od razu przyszła do głowy, jak czytałem post military :) ).
Ale faktycznie jest problem wtedy, kiedy ten sygnał "oni są źli" nie jest dostatecznie jednoznaczny. Powiem wam, w jakim filmie mi to ostatnio mocno zgrzytnęło. Otóż w filmie "Shooter", takiej oldschoolowej produkcji prawie że a la Rambo. Tyle że w "Shooterze" Marky Mark w pewnym momencie zaczyna wyrzynać... zwykłych chłopaków z amerykańskich armiopodobnych (nie pamiętam w tej chwili) służb. Jasne, że oni wykonują polecenia Paskudnych, Złych I W Ogóle Ludzi Na Górze, Którzy Wrobili Marky Marka I Teraz Na Niego Polują. I chyba w zamyśle twórców to miało wystarczyć za usprawiedliwienie -- ale mnie się włączył syndrom, o którym pisze military. Bo to trochę tak, jakby zrobić prosty i do przodu film akcji o tym, jak się wyrzyna anonimowych amerykańskich żołnierzy w Iraku, co będzie usprawiedliwione tym, że amerykański rząd jest Zły i niesłusznie wysłał wojsko do rzeczonego Iraku.
Tak że koniec końców: mimo że ja jestem z tych, co łatwo łykają różne konwencje, zgadzam się z military, że to bywa w filmach problem.
16-09-2007, 23:48
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Negrin napisał(a):Tyle że w "Shooterze" Marky Mark w pewnym momencie zaczyna wyrzynać... zwykłych chłopaków z amerykańskich armiopodobnych (nie pamiętam w tej chwili) służb. Jasne, że oni wykonują polecenia Paskudnych, Złych I W Ogóle Ludzi Na Górze, Którzy Wrobili Marky Marka I Teraz Na Niego Polują.
To jest nawet ciekawe, muszę przyznać, ale można tłumaczyć to tym, że skoro oni chcą go zwyczajnie usunąć, dlaczego on nie miałby - w ramach obrony/uniknięcia zejścia z tego świata - likwidować ich?
Wyobraź sobie, że ścigają Cię i chcą zabić - nieważne kim są, ale bronisz się przed nimi, czy nie? I zabijasz, kiedy musisz. Pytanie brzmi, czy we wszystkich przypadkach Marky Mark musiał ich zabić. Odpowiedź brzmi oczywiście nie, ale wtedy pojawia się oklepana kwestia: to tylko film...
16-09-2007, 23:57
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Jasne, działanie w samoobronie i te sprawy. Masz rację. Natomiast: widziałeś "Shootera"? Bo ja pamiętam taką scenę, w której, upraszczając, Marky Mark musi się dostać do pewnego wiejskiego domku (mniejsza z tym, w jakim celu -- sam już teraz dokładnie nie pamiętam :) ). I żeby się tam dostać urządza sporą jatkę. Czyli nie w samoobronie. Jasne, że teoretycznie on to w ogóle wszystko robi po to, żeby przeżyć i tam do tego domku też się jakoś tam po to musi dostać -- ale ten, było nie było, ex-żołnierz nawet przez chwilę nie sygnalizuje, że ma problem z zabijaniem gości takich jak on, tyle że słabiej wyszkolonych. Co prawda konwencja, ale jednak trochę mi zgrzytnęło.
EDIT: Siur, ze to tylko film, dlatego w sumie ja nawet nie mówię, żeby on ich całkiem nie zabijał. Ale w takich sytuacjach, w ramach konwencji można dać znak (w sumie równie umowny, jak umowne jest oznaczanie różnych bezimiennych jako "złych"), że on "nie chce, ale musi" i takie tam. Szczególnie, że akurat w "Shooterze" miał tam takiego sidekicka, z którym taki krótki dialog mógłby przeprowadzić.
17-09-2007, 00:05
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Negrin napisał(a):Marky Mark musi się dostać do pewnego wiejskiego domku (mniejsza z tym, w jakim celu -- sam już teraz dokładnie nie pamiętam :) ). I żeby się tam dostać urządza sporą jatkę.
Oczywiście że widziałem, inaczej bym nie pisał :wink:
No owszem, robi jatkę, ale można powiedzieć, że po prostu toruje sobie drogę do prawdy, bo o to mu przecież chodzi, chce się oczyścić.
17-09-2007, 00:12
Nowy
Liczba postów: 343
Liczba wątków: 1
Mnie w tym filmie zdziwilo co innego, a mianowicie rozprawa.
Wszystko pieknie ladnie, nasz cudowny bohater z przymusy jest niewinny w sprawie zamachu... Ale ile osob wyrznal podrodze? Nie wiem czemu, ale jakos mnie to ukulo. Puszczaja wolno kolesia, ktory wczesniej "skroil" snajperka ze 40 zolnierzy, bo jest niewinny.
Ostatnio obejrzane:
TDK - 8/10 jako film, 10/10 jako Batman
Once Upon A Time In America - 11/10
Alien^3 - 9+/10 | 11/10 (se)
Heat - 11/10
17-09-2007, 00:17
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
ALE nie wiemy do końca czy rzeczywiście byli to "normalni" żołnierze, czy może jacyś ludzie zatrudniani bezpośrednio przez bad guyów.
Tak czy inaczej ten brak wspomnienia o ludziach których zabił trzeba dopisać do listy pozostałych dziur fabularnych Shootera.
Mental napisał(a):brakuje tylko licznika w prawym dolnym rogu ekranu, podbijającego liczbę ofiar. dziwne, że twórcy GTA nie wpadli jeszcze na ten pomysł:)
Liczbę zabitych możesz znaleźć w statystykach :twisted:
17-09-2007, 00:19
Nowy
Liczba postów: 343
Liczba wątków: 1
Czy byli zolnierzami, czy najemnikami czy teksanskimi farmerami to zadna roznica, zadna wladza w demokratycznym kraju nie moglaby od tak wypuscic czlowieka, ktory niedosc, ze byl glownym podejrzanym w niedoszlym zamachu na prezydenta stanow, to jeszcze dokonal ludobojstwa :)
W przypadku Bonda wybicie wszystkich nigdy mi nie przeszkadzalo, jakos nie przejmowalem sie setkami glupich pracownikow "Dra Zlo" :)
Ostatnio obejrzane:
TDK - 8/10 jako film, 10/10 jako Batman
Once Upon A Time In America - 11/10
Alien^3 - 9+/10 | 11/10 (se)
Heat - 11/10
17-09-2007, 00:24
|