Fire in the Sky
#21
Zgadzam się, to naprawdę dobry film, podobno na faktach, a sceny z porwania i kontaktu są trudne do przebicia.
To z tej historii i filmu kpiono w Dniu Niepodległości, stąd wzięły się "sondy analne" itp. ;)
Mam na VHS.

Odpowiedz
#22
military napisał(a):Szkoda, że nigdzie nie mogę znaleźć informacji o budżecie.

http://www.answers.com/topic/fire-in-the-sky

Cytat:The film was shot in Roseburg, Sutherlin, and Oakland (Oregon) between August and October 1992 for a production cost of $15 million
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#23
Dzięki. W sumie droższy niż myślałem, ale nadal tańszy niż wygląda.

Odpowiedz
#24
Ja wiem czy taki drogi? Taki "Man's Best Friend" Johna Lafii z tego samego roku kosztował prawie połowę tego (6-7 mn dolarów) a w filmie mamy raptem ze dwie psie kukły, nieruchomego sztucznego kota, trochę sosu pomidorowego udającego krew i Lance'a Henriksena w obsadzie. Tutaj znanych twarzy jest mimo wszystko ciut więcej, mamy duże sceny plenerowe plus dość sporo efektów specjalnych, tak praktycznych jak i optycznych. Do tego dochodzą wszelkie budowane od podstaw dekoracje (statek kosmiczny choćby), także jakby nie patrzeć jest to sporo "większy" film niż ten o zmutowanym psie-mordercy ;)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#25
Jeśli ten film z Lancem o którym mówisz to film o psie który zmienia kolory jak kameleon, to tam był też chyba komputerowy morphing - rzecz droga na owe czasy.

Odpowiedz
#26
No i to była jedyna tego typu scena w całym filmie - mimo wszystko w "Fire in the Sky" mamy całą masę róznych efektów, sam segment na statku kosmicznym to było z pewnością mega wyzwanie dla twórców, także mnie absolutnie taki budżet nie dziwi.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#27
Mnie też nie dziwi. Chyba się nie zrozumieliśmy - ten film wygląda jak 40 baniek minimum, ja jestem pod wrażeniem, że zrobili to za 15. Ale z drugiej strony ten film to taka nisza, że myślałem, że więcej niż 5 baniek na niego nie wyłożyli.

Odpowiedz
#28
No chyba że tak ;) Btw - chyba jedyna fota zza kulis, jaką można znaleźć na necie:

[Obrazek: tumblr_m0dvgvKJk31qd0wh3o1_500.jpg]

plus oryginalna makieta ufa z filmu:

[Obrazek: Fire-in-The-Sky-Alien-Maquette-1.jpg]
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#29
Wczoraj powtórzyłem sobie "Ogień w przestworzach" (ten polski oficjalny tytuł "Uprowadzenie" pasuje bardziej do kolejnego klonu "Taken" z Nessonem, niż do bliskich spotkań z UFO).

Po latach rzecz nadal bardzo dobrze się trzyma, zdjęcia, efekty especjalne, scenografia itp. to coś jakby z innego świata, gdy twórcy po prostu musieli się przyłożyć do realizacji zamiast liczyć na magików od CGI.

Chociaż niektórzy narzekali na aktorstwo, to ja zaryzykuję, że było ono całkiem dobre. Da się uwierzyć w przyjaźń Mike'a Rogersa (Robert Patrick) i Travisa Waltona (D. B. Sweeney), a trauma odczuwana przez tego ostatniego - sceny w szpitalu, czy jego załamanie nerwowe gdy chowa się pod stołem, są naprawdę przerażające. Chłop serio potrzebuje pomocy, bo spotkało go coś czego nie potrafi określić. Cienkosć niektórych dialogów może zaś pochodzić z tego, że mamy do czynienia z prostymi ludźmi, jak ujął to scenarzysta Tracy Tormé, nie mieli oni wyobraźni by to wszystko wymyśleć. W sumie pasuje mi te ich nieco redneckowe podejście - to było UFO i uj :P bez jakićhś filozoficznych dywagacji o naturze rzeczywistości.

Co prawda z tego co czytałem twórcy, musieli nieco udramatyzować całe spotkanie z ufokami, którę miało bardziej formę dziwacznego sniu, niż przedstawionej w retrospekcji brutalnej niemal wiwisekcji, ale nie mam im tego za złe, bo podniosło nieco dramatyczną stawkę opowieści.

Początek opowieści gdy poznajemy naszych bohaterów, ich życie, charakterystykę ma w sobię coś takiego co anglosasi określają jako "comfy", można usiąść w fotelu okryć się kocykiem sącząc gorącą herbatę i patrzeć co tam gryzie drwali z północnej Arizony, a tu nagle jeb! Latający spodek nad lasem i nasze postacie staję przed czymś zupełnie innym niż problemy ze spłatą hipoteki. Podejrzenia o morderstwo, atmsfera napięcia w miasteczku są bardzo dobrze oddane. Wszystko działa na tej zasadzie aż do 2/3 filmu, kiedy odnajdują Waltona, a widz ma okazję obejrzeć najlepszą scenę uprowadzenia w historii kina. Bez kitu, to ile włożoną w nią pracy, powala. Współcześnie niemożliwe do oddania za pomocą dostępnych środków. Trochę rozbawiło mnie jednak to, że kosmici mają taki burdel na statku, unoszą się tam jakieś śmiecie, a same korytarze nie sprawiają wrażenia posprzatanych, no ale może mieli w planach porządki już po ty jak uporają się z Waltonem ;)


Podsmowując jako film tak 7/10, jako film o UFO 9/10.

A czy Walton był porwany? I want to belive ;)

Dla ciekawych:


Odpowiedz
#30
Oglądałem kiedyś ten film i pamiętam, że oglądało się go przyjemnie. Myślę, że niżej, niż 6/10 bym nie dał. Może sobie go przypomnę, ale muszę zaznaczyć, że z filmów o uprowadzeniach przez kosmitów szanuję najbardziej Communion z Walkenem.

Odpowiedz
#31
Ryan "hai'ever" Hollinger ma całkiem fajny filmik o FitS

Odpowiedz
#32
Świetna scena. Czyli FitS do przypomnienia.

Odpowiedz
#33
Lubię ten film, z filmów o obcych chyba tylko ten i "Znaki" szajalajamana są filmami godnymi polecenia, wszystko oparte o "horror" zetknęcia się z czymś nieznanym, może jeszcze "Czwarty Stopień" z Millą Jovovich który jest trochę takim skrzyżyowaniem tych dwóch filmów + Blair Witch Project, chociaż momentami bywa przegięty.

Ten motyw jest zajebisty, aż czuć ciarki na plecach.



Ma ktoś do polecenia tego typu filmy o obcych, takie bardziej "grounded", a nie jak w Btwie o Los Angeles z roboobcymi :P

Odpowiedz
#34
(10-04-2022, 17:52)Derelict Machine napisał(a): Oglądałem kiedyś ten film i pamiętam, że oglądało się go przyjemnie. Myślę, że niżej, niż 6/10 bym nie dał. Może sobie go przypomnę, ale muszę zaznaczyć, że z filmów o uprowadzeniach przez kosmitów szanuję najbardziej Communion z Walkenem.

"Communion" o ile dobrze pamiętam to całkowicie na Walkenie stoi, który cudownie tam szarżuje. Muszę też powtórzyć, bo dawno nie widziałem.

Odpowiedz
#35
(10-04-2022, 19:58)Scheckley napisał(a):
(10-04-2022, 17:52)Derelict Machine napisał(a): Oglądałem kiedyś ten film i pamiętam, że oglądało się go przyjemnie. Myślę, że niżej, niż 6/10 bym nie dał. Może sobie go przypomnę, ale muszę zaznaczyć, że z filmów o uprowadzeniach przez kosmitów szanuję najbardziej Communion z Walkenem.

"Communion" o ile dobrze pamiętam to całkowicie na Walkenie stoi, który cudownie tam szarżuje. Muszę też powtórzyć, bo dawno nie widziałem.

Communion to dosyć srogi cios, nie każdemu podejdzie, ale oprócz ufoludków i mistrza walkena jest zajebisty wątek obyczajowo- dramatyczny. Interakcje międzyrodzinne są tak cudnie przedstawione, że nawet bez wątku o ufo film byłby świetny. A Walken oczywiście dopierdala do pieca. Już przy scenie z komputerem byłem kupiony. Geniusz z pokolenia denirów i paczinów, ale jakoś tak za mało doceniany w czasach dzisiejszych.

Odpowiedz
#36
Dżizas krajst co ja pacze :D


Odpowiedz
#37
"Communion" jest cienkie
. Momentami ogląda się to jak jakiś film Gilliama. I to w tym złym znaczniu.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#38
Zachęcony opiniami włączyłem sobie wczoraj. Film byłby niemal nieoglądalny gdyby nie fantastyczne zdjęcia i lekko oniryczny klimat. Reżyseria fatalna, aktorstwo fatalne, dialogi niestrawne. Tym bardziej rozwala cała końcówka, która potężnie kontrastuje z resztą razem z niesamowitą sekwencją na statku. Ta jest wręcz natchniona. To najlepszy horror jaki widziałem od bardzo dawna. Klimat obcości aż przytłacza. Ta przerażająca obojętność "lekarzy". Projekty narzędzi, włączając w to wspaniały pomysł na tą mate do unieruchamiania pacjenta :) Scenografia i efekty na nieziemsko wysokim poziomie. No coś wspaniałego.

Odpowiedz
#39
Piszesz teraz o Communion czy o Fire?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#40
No raczej Fire in the Sky.

Z tym, że ja nie rozumiem co takiego "fatalnego" jest w grze czy dialogach.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Eurovision Song Contest: The Story of Fire Saga (Reż. David Dobkin) 2020 (Netflix) Lawrence 15 3,902 10-05-2026, 19:44
Ostatni post: Bucho
  Streets of Fire (1984) reż. Walter Hill Zły Człowiek 9 3,019 12-05-2021, 03:29
Ostatni post: shamar
  Twin Peaks: Fire Walk with Me (1992) & Missing Pieces (2014) shamar 0 2,343 25-06-2017, 22:25
Ostatni post: shamar
  In The Line Of Fire (reż. Wolfgang Petersen) Mental 4 2,795 14-04-2009, 20:25
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości