Perched on the edge of the Artic Circle, Fortitude is one of the safest towns on earth. There has never been a violent crime here. Until now.
Najnowszy serial Simona Donalda, twórcy Low Winter Sun. Pierwszy odcinek poleciał 29 stycznia, obsada bardzo spoko, min. Christopher Eccleston, Stanley Tucci, fabuła również zapowiada się ciekawie. Serial wyszedł pod szyldem SkyAtlantic (stacja od Gomorry)
Trailer nieco smętny, na plus fajne widoczki.
i jeszcze małą zajawka opisująca nieco o czym jest serial:
EDIT
I jeszcze osobne info specjalnie dla Mentala - miasteczko jest bardzo pro gun, małe dziewczynki chodzą po ulicach z karabinami myśliwskimi :)
01-02-2015, 09:54 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-02-2015, 09:58 przez vast.)
Fortitude, odc. 1--2
Tyle się naczytałam, jakie to dobre. Że tajemnicza zbrodnia, że dziwni mieszkańcy, że czające się zło w śniegu i lodzie, że klimat jak skrzyżowaniu Twin Peaks i Coś Carpentera. Po dwóch odcinkach pytam: jaki, kierwa, klimat? Owszem, jest zbrodnia, ale jakimś niepojętym sposobem w ogóle mnie nie obchodzi, kto zabił i dlaczego. Dotyczy to całej reszty serialu: tak to zostało zrobione -- albo tylko ja to tak odbieram, nie wiem -- że kompletnie nie obchodzi mnie ani ta zbrodnia ani ci ludzie, z których żaden nie wydaje mi się ani dziwny ani ciekawy -- zupełnie przeciętna, normalna społeczność plus przeciętne obyczajowe blubry, tyle że umieszczone w nietypowych okolicznościach przyrody. OK, szeryf daje radę, ale nie na tyle, żeby zachęcić mnie do dalszego oglądania. Postacie nieciekawe, dialogi takoż, historia nie wciąga -- patrzę, słucham i oczy mi się same zamykają. Zdjęcia bardzo ładne, ale sorry, same zdjęcia Arktyki do robienia klimatu nie wystarczą. Podobno finał to była porażka, ale jak dla mnie porażka to tam jest od samego początku. I nuda, nuda cholerna. Nie oglądam.
Tymczasem Sleepy Hollow trzyma poziom. Finał -- z podróżami w czasie, zaklęciami i dekapitacją Franklina -- rozdaje karty. Kto nie oglądał, stracił masę dobrej zabawy :)
A ja skończyłem Fortitude i jestem bardzo zadowolony. Serial wpisuje się w nurt tych ostatnich seriali kryminalnych jak Top of the Lake czy Broadchurch, w których mamy jakieś malownicze miasteczko, w którym dzieje się coś złego i nagle każdy okazuje się mieć coś na sumieniu. Serial faktycznie ma coś z miasteczka Twin Peaks, bo balansuje na granicy jakiejś niesamowitości i zaczynają się dziać dość dziwne rzeczy. Mnie urzekł taki klimat, bohaterowie są fajni i niejednoznaczni, wyróżnia się zwłaszcza szeryf. Nie jest nudno, więc polecam.
Obejrzałem już całe i śmiało mogę polecić. Wypada dosyć oryginalnie, ciekawe połączenie dramatu psychologicznego z thrillerem, intrygą kryminalną i wątkiem paranormalnym. Zajebisty klimat i fajna rola Stanley'a Tucci.
Serial ma kilka problemów - średnio angażujący początek, dość "kontrowersyjne" rozwiązanie zagadki kryminalnej, kilka niepotrzebnych dłużyzn i momentami posługuje się zbyt ogranymi chwytami - ale poza tym, jest bardzo dobrze. "Frotitude" naprawde nieźle trzyma w napięciu, oferuje zagęszczający się z odcinka na odcinek klimat, dobrze napisane, wzbudzające emocje postacie (na czele z szeryfem) no i syndrom następnego odcinka mocno daje się we znaki, tj. fabuła jest skonstruowana na tyle ciekawie, że sezon obejrzałem w przeciągu trzech dni. I pewnie obadam drugi, bo końcówka sugeruje spory potencjał.
Trzech z czterech najlepszych aktorów tego serialu już zaliczyło zgona i nie pojawią się w drugiej serii :( Oby na ich miejsce wprowadzono kogoś równie dobrego, jak nie to będzie lekka lipa
Dawno się nie zaangażowałam tak w historię, jak w tę w tym serialu. Pięknie nakręcony (Wojciech Szepel), bardzo dobrze oddająca nastrój oraz ciekawa sama w sobie muzyka (Ben Frost). Najciekawsze jednak są postacie oraz uczucie niesamowitości. Czasami wątki, które uznaję za dziwne okazują się przypadkiem, czasem racjonalnie się je wyjaśnia, a czasem pozostają tajemnicą. Ponadto świetny pomysł z 2 prowadzącymi detektywami o zupełnie przeciwnych osobowościach: zdystansowanego i trochę zbyt bezpośredniego przybysza z Londynu (kapitalny jak zawsze Tucci) oraz tutejszego porywczego, a jednocześnie opiekuńczego i twardego szeryfa. W ogóle Richard Dormer w tej roli to odkrycie aktorskie, świetnie operujący głosem oraz spokojną charyzmą. Czeka mnie rok tęsknoty za miasteczkiem.
haiko, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Apr 2015.
Odświeżam, bo drugi sezon niedawno wystartował. Pierwszy był całkiem udany, chociaż pod koniec obniżył loty. Fajnie podsycali ciekawość przez 3/4 sezonu, aby zagadkę rozwiązać w sposób dość przeciętny. Całość jednak się broni, aktorsko OK, scenograficznie bardzo przyjemnie dla oka. Drugi sezon dopiero się zaczął, ale już widać mniej więcej w jaką stronę zmierza fabuła. Na minus ruchy w obsadzie, za świetnego Gambon'a i dobrego Tucci'ego dostajemy nijakiego Quaid'a. Mimo wszystko mam nadzieję, że wyciągną wnioski z poprzedniego sezonu i tym razem będzie lepiej.
Obejrzałem pierwszy sezon i muszę powiedzieć, że tak jak na początku nieźle się wkręciłem tak pod koniec ciężko mi już było przebrnąć przez kolejne odcinki. Niestety historia rozłazi się trochę po środku. Może pokutuje tutaj wybór miejsca rozgrywanych zdarzeń - odosobniona osada z sąsiedztwem miśków polarnych, niby ma swój klimat, ale szybko robi się klaustrofobicznie w złym tego słowa znaczeniu. Tucci jest takim nie wiadomo kim, bo na pewno żaden z niego Sherlock, ani Poirot i w sumie nigdy tak naprawdę wyraźnie nie zaznacza swojej obecności. Reszta ekipy też bez fajerwerków. Żenujący szeryf próbujący wyrwać Hiszpankę, zatroskana pani burmistrz, dziadek-alkoholik i czarnoskóry weteran z Afganistanu. Szału nie ma. Najjaśniejszym punktem Sienna Guillory:
Ktoś skończył serial? Bo jakiś czas temu poleciał finałowy 3 sezon.
Obiecywałem sobie, że nie obejrzę 3 sezonu Fortitude po beznadziejnie słabym drugim sezonie, zwłaszcza gdy okazało się, że twórce nie interesuje nic więcej jak tylko szokowanie widzów. Ogólnie mówiąc od drugiej serial skupia się na tym jak pod wpływem pasożyta ludzi dopada totalne szaleństwo i wychodzą z nich najgorsze instykty. Ale pokazywane jest to w sposób taki absurdalny, że totalnie odrzuca. Ogladało się sezon drugi trochę jak jakiś podrzędny slasher, torture porn, jakby twórca chciał pokazać, skoro dzisiaj w telewizji może być wszystko więc niech będzie wszystko. Ja jestem odporny na brutalność, ale tego co w 2 serii pokazano to nigdy nie zapomnę czyli jednej z najbardziej obrzydliwych scen ,
Skończyłem 2 sezon, ale powiedziałem DOŚĆ kolejnej serii. Fortitude to nie pierwszy serial w którym jest jazda po bandzie, jak np. Ash vs Evil Dead, Spartakus, czy nawet GoT, ale w tym serialu tak jadą po bandzie z okrucieństwem i pojechanymi pomysłami, że dosłownie facepalma strzelałem co trochę w 2 serii i śmiałem się. Ale obejrzałem trzeci, bo okazało się, że to jest finałowy sezon i tylko 4 odcinki. Głupio byłoby nie skończyć serialu. Oczywiście mamy dalsze jechanie po bandzie gdzie mamy takie atrakcje jak
znowu obcinanie penisów (co oni mają z tą kastracją?), wbijanie sobie noża w żebra w czasie seksu, by doświadczyć jak się nie mylę lepszego orgazmu czy picie płynu mózgowego dzięki któremu można się odmłodzić.
Jedyne co mi się podoba to obsada na czele z Richardem Dormerem, który charyzmą rozwala system. Z nowych aktorów pojawia się piękna Aliette Opheim, ale nie powiem kogo gra, bo to byłby spoiler, absurdalny co prawda, ale jednak spoiler, którą uwielbiam za rolę policjantki Agathy w Patriocie. No i zdjęcia oraz klimat serialu jest spoko, ale jako całość serial nie działa. Choć chyba jestem jednym z niewielu widzów, któremu nie przeszkadzało pójście w SF i horror. Jest też świetna muzyka, która w 3 serii bardzo kojarzyła mi się z... muzyką Michała Lorenca np. z Psów Pasikowskiego. A tak ogólnie to poziom trzeciej serii taki jak poprzedniej czyli słaby.
22-01-2019, 18:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-01-2019, 18:43 przez michax.)