Dziwny sequel. Niby mocno zmienili formułę ze skocznego musicalu na przygodowe fantasy, a całość wydaje się być nieco mroczniejsza i poważniejsza, ale koniec końców nic z tego konkretnego nie wynikło. Przez większość czasu mamy tonę ekspozycji budującą mitologię tego świata (co jest trochę dziwne bo to jednak "Frozen" a nie "Władca Pierścieni"), a bohaterowie po prostu przemieszczają się z punktu A do punktu B, ale w żaden sposób nie są rozbudowywani. Jedynka miała wyraźnie zarysowane postacie i ich motywacje, tutaj kompletnie to nie istnieje. W ostatnich kilku minutach niby są podejmowane istotne decyzje, ale film w żaden sposób do tego nie dążył, specjalnie nie poświęca temu czasu, a jako że konsekwencje działań też nie mają większego znaczenia, to całość po prostu spływa po widzu.
Jest to wizualnie śliczne, piosenki są urocze (chociaż mniej pamiętne niż w jedynce) i całość szybko zlatuje, no i w żadnej sposób nie ujmuje to pierwszej części. Jako familijne filmidło sprawdza się znakomicie, ale historia po prostu rozczarowuje.
Jest to wizualnie śliczne, piosenki są urocze (chociaż mniej pamiętne niż w jedynce) i całość szybko zlatuje, no i w żadnej sposób nie ujmuje to pierwszej części. Jako familijne filmidło sprawdza się znakomicie, ale historia po prostu rozczarowuje.
11-02-2020, 21:52





