Fundacja (cykl autorstwa Isaaca Asimova) oraz Fundacja (serial Apple TV+)
#1
Yo,

poważnie zastanawiam się nad rozpoczęciem czytania "Fundacji" autorstwa Isaaca Asimova (jak coś to Rebis we wrześniu wydaje wznowienie), ale cholera... Jak to czytać? Według daty wydania książek czy może w kolejności chronologicznej.

W kolejności chronologicznej podaje spis wikipedia, w takiej samej Rebis wydawał numerowane tomy. Teraz wznawiają książkę napisaną, jako pierwszą, czyli tę z 1951.

Czyli jak - lecieć od "Fundacji" czy może jednak od "Preludium Fundacji"?

__

Żeby pozostać już w temacie. Pełny zwiastun od Apple'a:


Odpowiedz
#2
Ja czytałem według kolejności wydania i uważam, że to dobry sposób.
Będziesz po prostu miał główny wątek a potem spinoffy i prequele :D
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#3
Nie wyobrażam sobie żeby można było czytać jakikolwiek cykl inaczej niż w kolejności napisania. Prequele z reguły jednak wymagają znajomości wcześniejszych książek no i oczywiście spoilerują.

Odpowiedz
#4
Okej :) Tak też uczynię.

Poczekam sobie na premierę nowego wydania od Rebis i zamówię, serial pewnie zacznę oglądać, jak wyjdą wszystkie odcinki, więc czasu trochę mam.

Odpowiedz
#5
Przeczytałem "podstawową trylogię" niedawno. Cieszy mnie, że serial mocno odchodzi od książek. Kiedyś czytałem pierwszy tom, teraz machnąłem wszystkie trzy i cóż... Pomysł psychohistorii i koncepcja cyklu jest świetna. Ale realizacja już niekoniecznie. Czuć jak stara jest ta książka, więc liczę, że zmiany będą na plus.

Odpowiedz
#6
Ja przeczytałem tylko pierwszą część i niby fajne jest takie ukazanie jak się rodzi imperium, ale też wiele podobnych motywów widziałem i czytałem gdzie indziej. Pewnie kiedy się książka ukazała było to coś świeżego. Ale niestety jak dla mnie to mocno się ta książka zestarzała.
I co ciekawe i teraz by nie przeszło, w pierwszej książce, chyba w ogóle nie pojawiają się kobiety.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#7
W trzecim tomie są...

https://im.ge/i/delete.WXqhz

Odpowiedz
#8
(21-08-2021, 09:41)Craven napisał(a): Czuć jak stara jest ta książka, więc liczę, że zmiany będą na plus.

Najbardziej zaawansowana technologia, po 12 tysiącach lat istnienia galaktycznego imperium, to... reaktor atomowy :)

A najlepsze są te "barbarzyńskie" systemy planetarne, które zapomniały o zdobyczach technologii, takich jak wszechpotężny ATOM, no ale nadal potrafią pokonywać przestrzenie międzygwiezdne w ułamku sekundy, na co, na WUNGIEL kurde?
Polski już nie ma.

Odpowiedz
#9
(10-04-2022, 17:29)Kluski napisał(a):
(21-08-2021, 09:41)Craven napisał(a): Czuć jak stara jest ta książka, więc liczę, że zmiany będą na plus.

Najbardziej zaawansowana technologia, po 12 tysiącach lat istnienia galaktycznego imperium, to... reaktor atomowy :)

A najlepsze są te "barbarzyńskie" systemy planetarne, które zapomniały o zdobyczach technologii, takich jak wszechpotężny ATOM, no ale nadal potrafią pokonywać przestrzenie międzygwiezdne w ułamku sekundy, na co, na WUNGIEL kurde?

LPG bo dbają o środowisko ;)

BTW serialowa wersja ma świetne intro:


Odpowiedz
#10
Strasznie pompatyczne i epickie ale ja lubię takie klimaty.
Będę oglądał!
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#11
pamiętam jak z kolejnymi odcinkami coraz bardziej irytowały mnie rozwiązania fabularne tego serialu. szczególnie te dotyczące Terminusa.
za to bardzo na plus kreacja lee pace. sumarycznie jednak zmarnowany potencjał
tak że o.

Odpowiedz
#12
Od niedawna mam urlop, więc postanowiłem wykorzystać go nieco na nadrobienie filmow0-serialowych zaległości. Jedną z nich był serial „Fundacja” oparty na cyklu książek Isaaca Asimova (1920-1992) o tym samym tytule.

[Obrazek: AP21242632498502-1280x853-1.jpg?w=]

Ekranizacja tej jednej z najbardziej znanych serii książek science fiction, była kwestią czasu, od kiedy w 2009 r. prawa do niej wykupiła wytwórnia Sony Pictures. Początkowo reżyserem miał być znany z „Dnia niepodległości” (1996) i „Gwiezdnych wrót” (1994) Rolland Emmerich. Po licznych perturbacjach, zrezygnował on jednak z reżyserii, a projekt zdryfował w ostateczności do Apple TV, które zamiast filmu postanowiło zrobić serial. Za sterami produkcji stanęli: David S. Goyer scenarzysta m.in. „Mrocznego miasta” (1998) oraz „Człowieka ze stali” (2013) oraz Josh Friedman znany ze scenariuszy m.in. do  „Wojny światów” (2005) i „Czarnej Dalii” (2006) – raczej zdolni rzemieślnicy niż wybitni twórcy, niemniej o dużym doświadczeniu. Wzięli oni zasadniczy zrąb opowieści Asimova, zachowując przy tym jej kluczowe elementy, dodając też również coś od siebie (ale o tym później).

Akcja serialu przenosi nas w daleką przyszłość, kilkadziesiąt tysięcy lat od chwili obecnej, gdy Ziemia jest jedynie odległym wspomnieniem jako domniemane miejsce pochodzenia ludzkiej rasy, która rozpleniła się po całej Galaktyce. Szczytem możliwości ludzkiej cywilizacji jest Imperium Galaktyczne ze stolicą na planecie Trantor. Od wieków nic nie dokucza jego mieszkańcom, a jednak matematyk Hari Seldon za pomocą stworzonej przez siebie nauki – psychohistorii, pozwalającej przewidzieć los społeczeństw i cywilizacji wieści rychły upadek Imperium, po którym ma nastąpić trzydzieści tysięcy lat mroku i upadku ludzkości. Aby skrócić ten okres do pięciuset lat zakłada on tytułową Fundację – z założenia instytut gromadzący wiedzę, który w momencie upadku ma ją przechować tak by nie zniknęły dotychczasowe ludzkie osiągnięcia.

Oczywiście projekt Fundacji nie spotyka się początkową z pozytywnym odzewem ze strony Imperium, bowiem de facto podważa on jego trwałość, niemniej zostaje postanowione, że Seldon wraz ze swoimi zwolennikami może założyć Fundację na położonej na obrzeżach Galaktyki planecie Terminus.

Tak wygląda zasadnicze zawiązanie akcji w pierwszym odcinku. Goyer i Friedman poszli w serialu na zdynamizowanie akcji tak by była ona atrakcyjna dla widza, zmieniając płeć i rolę występujących w książkach postaci, i tak Gaal Dornick, w powieści zdolny matematyk i kontynuator planu Seldona w serialu stał się młodą kobietą o niezwykłych zdolnościach matematycznych. Z kolei z Salvora Hardina wybitnego dyplomaty i burmistrza Terminusa, nie raz zażegnującego kryzysy związane z upadkiem władzy centralnej Imperium nad obrzeżami Galaktyki zrobiono kobietę, strzegącą granic niedawno założonej na Terminusie osady zwolenników Seldona. Zmian takich jest znacznie więcej, przy czym o ile zazwyczaj jestem literackim purystą i jestem takowym przeciwny, tak tutaj po prostu rozkładam ręce. Należy bowiem wspomnieć, że jakkolwiek „Fundacja” – pierwszy tom z cyklu wyszedł w 1951 r., tak jest to zasadniczo zbiór opowiadań umiejscowionych w okresie upadku Imperium Galaktycznego, które zostały wcześniej (z wyj. jednego opowiadania) opublikowane w l. 1942-1944 na łamach magazynu „Astounding Science-Fiction”. Siłą rzeczy trudno byłoby więc zadbać o narracyjną ciągłość tak potrzebną w telewizji. Asimov pisał bowiem z myślą o przedstawieniu pewnych konkretnych problemów związanych z upadkiem i powstrzymaniem upadku zaawansowanej cywilizacji, a nie w ramach ciągłości opowieści (to zrobił dopiero w dalszych tomach cyklu).

Według mnie twórcy wprowadzając zmiany do opowiadanej historii chybili w kilku miejscach (zawłaszcza jeśli chodzi o melodramat Gaal Dornick i jej dziwny „dar”), niemniej udało im się zachować znacznie więcej z Asimova niż się spodziewałem (przynajmniej w pierwszym sezonie).

Najciekawszą kwestię stanowi to, że najlepszą częścią serialu są losy rządzącej Imperium genetycznej dynastii – klonów imperatora Kleona I, którzy władają Galaktyką jako trójca imperatorów w różnym wieku: Świt, Dzień i Zmierzch. Moc sprawczą ma Dzień, Zmierzch służy mu pomocą doradczą, a Świt przygotowuje się do przyszłej roli pełnoprawnego władcy obserwując pozostałą dwójkę. Wątek ten został wymyślony całkowicie na potrzeby serialu. Grający kolejne wersje Kleona-Dnia Lee Pace to najjaśniejsza kreacja aktorska w całej produkcji. Wykreowaną przez niego postać rozsadza wręcz ekran naturalną charyzma okraszona nutą obojętnej melancholii. Zasadniczo Lee Pace przyćmiewa pozostałych aktorów, no może z wyjątkiem Terrenca Manna w roli Kleona-Zmierzchu oraz Jareda Harrisa w roli Seldona.

Zdjęcia, efekty specjalne oraz muzyka autorstwa Beara McCreary’ego są pierwszorzędne. Apple TV postawiło na kręcenie w oryginalnych lokacjach, od Malty, przez Wyspy Kanaryjskie po Irlandię i widać to na ekranie. Zdecydowany plus, zwłaszcza w kontekście tendencji do cięcia kosztów poprzez kręcenie w studio vide nieszczęsny „Obi Wan” Disney’a z zeszłego roku.

Serial ma swoje problemy, związane głównie z nieszczęsną dynamiką relacji postaci związanych z Seldonem (Gal Dornick jako baba, która nie wie czego chce), co nadrabia jednak w wątkach imperialnych. Warto zerknąć i samemu ocenić.

Póki co moja ocena to 6,5/7 na 10.

Odpowiedz
#13
Skoro jak się okazuje jest odrębny temat to napiszmy dla potomności :)

Obejrzałem pierwszy sezon i jest całkiem niezły a oglądało się przyjemnie. To w dzisiejszych czasach, z mojej perspektywy duży plus. Zwykle po 2 odcinkach czegoś nowego mam dość, a tutaj 10 odcinków weszło całkiem przyjemnie.

Ja akurat jestem fanem książek i wcale nie uważam że się bardzo zestarzały. Całość ma dość prostą i nieskomplikowaną konstrukcję, ale spójną i całkiem logiczną. Oczywiście w dzisiejszych czasach nie mogło się obyć bez zmian i te zmiany z jednej strony potrzebne, z drugiej strony czasami niepotrzebne. Jak zwykle zabrakło złotego środka.
Imperator w osobach Trójcy Świętej jest całkiem spoko. Natomiast serialowa psychohistoria już niespecjalnie. W książkach jak zresztą i początkowo w serialu jest to wytłumaczone bardzo przystępnie. Nie można przewidzieć zachowania poszczególnych jednostek, ale wielka zbiorowość ludzka rządzi się swoimi statystycznymi prawami i regułami, które można przewidzieć i na które można wpłynąć.
W serialu niestety jest to tylko pusty slogan, bo całość opiera się na - jakaś osoba musi zrobić to, a druga musi zrobić tamto, muszą znaleźć jakiś statek, bo wtedy będzie tak i tak.

Jest to wkurwiające nie ukrywam, bo po raz kolejny mamy sytuację, że jakieś scenariuszowe nołnejmy wiedzą lepiej co miał na myśli Sapkowski, co miał na myśli Asimov, co miał na myśli Tolkien. Stare dziady, ja to przerobię po swojemu :)
No ale pal diabli, oglądało się nieźle, wierna adaptacja byłaby pewnie zbyt "oldskulowa".

Wkurzały mnie te mistyczne wizje jednej i drugiej Murzynki, aczkolwiek, jak ktoś zna cały cykl, to o ile będą się tutaj trzymali książkowej fabuły, to wiadomo kto za tym stoi. Choć dużo ciekawszy byłby po prostu końcowy nienachalny i dość ciekawy twist. No ale wiadomo, współczesny widz mógłby nie ogarnąć i musi wiedzieć, że "słuchajcie, tutaj coś jest na rzeczy, czaicie?".

Tak jak wspomnieli przedmówcy dużą robotę robi Lee Pace. Gość jest fenomenalnym imperatorem. Tona charyzmy, z jednej strony bezwzględność kiedy trzeba, zwątpienie z drugiej strony. Ma tę melancholijność kogoś kto wie, że stoi na straconej pozycji, ale będzie walczył do końca. Świetna rola. Jared Haris jako Seldon też daje radę. No ale to po prostu wielki rutyniarz i świetny aktor więc nawet jadąc na autopilocie nie da plamy.
Najbardziej wkurzająca jest ta grająca Gaal Dornick. Nie dlatego, że zrobili z niej Murzynkę, tylko to kiepsko napisana postać. Z jednej strony wybitny matematyk, umysł ścisły i te sprawy, a z drugiej strony cały czas się miota, płacze, krzyczy, zachowuje się jakby miała 15 lat. Bo ta druga Murzynka w roli Salvora Hardina daje radę.

Wizualnie jest naprawdę dobrze. Ogląda się to z przyjemnością i widać, że ktoś nie poskąpił kasy. Nie ma tu nic odkrywczego, ale i dizajn statków fajny i dizajn wielkiej metropolii bardzo dobry. Człowiek czuje tę przyszłość i rozmach.

Więc podsumowując. Z jednej strony zawód, bo nie trzeba tam było robić żadnych wielkich zmian, z drugiej strony w dzisiejszych czasach całość ogląda się całkiem spoko.
Pierwszy sezon porządne 6/10 i pewnie niedługo zacznę drugi.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#14
No więc szybko poszło :D
Obejrzałem 4 odcinki 2 serii i de facto jest to nieoglądalne dla kogoś kto ma rozum i godność człowieka. Cała psychohistoria jest kompletnie do dupy i nie ma najmniejszego prawa działać w tamtym świecie.
Jedna czorna ma wizje przeszłości, druga czorna ma wizje przyszłości, zabity Seldon żyje sobie w najlepsze jako różne hologramy w różnych miejscach i nadal wszystkim steruje. Wątek Bala Riose to padaka. Plus doszedł do tego heheszkujący "humor". Tak jak pierwszy sezon był poważny, nie mroczny ale poważny, tak tutaj już mamy typowe dla współczesnej rozrywki "akcenty humorystyczne". Pojawia się jakaś kapłanka, która w sumie porozumiewa się jakimiś mającymi być śmiesznymi onlajnerami. Pojawia się Hober Mallow, który jest podobny. Chyba miał być jakimś fundacyjnym Hanem Solo. Zadziornym, kosmicznym zawadiaką. Na razie tylko wkurwia. Szkoda, mogli już być konsekwentni i zrobić go Murzynką.
Pojawił się Muł. Jak się pojawił? Ano ta wkurwiająca Gaal Dornick po prostu miała wizję, że za 150 lat się pojawi i już.

Pewnie przebrnę jeszcze z jeden, może dwa odcinki i przeczytam streszczenie na Wikipedii.
Szkoda czasu.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#15
Drugi sezon ma to do siebie, ze te "dobre" postacie usiłują być na siłę cool i edgy, a te imperialne są po prostu źle napisane a ich watki po prostu mdłe. Zupełnie jakby ktoś obejrzał trylogię sequeli SW i pomyślał, ze trzeba isc w ym kierunku.

Z arcyciekawego motywu psychohistorii - przewidywania zdarzeń i zachowań społeczeństw na podstawie zgromadzonych danych (temat cholernie na czasie) zrobiono magię dla debili.

Odpowiedz
#16
Obejrzałeś do końca?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#17
No właśnie po czwartym odcinku mi się odechciało...

Odpowiedz
#18
Ja nie dotrwałem nawet do trzeciego odcinka pierwszego sezonu. Jezue, jaki kupsztyl.

Odpowiedz
#19

(serialu nie widziałem, więc nie wiem, jak bardzo akuratny jest esej tego gościa)

Odpowiedz
#20
No nie poświęcę ponad godziny życia na to :)
Gość na pewno ma rację. Pierwszy sezon jest całkiem niezły, bo po prostu człowiek widzi te zmiany i zastanawia się jak to się dalej rozwinie, choć zdaje sobie sprawę, że to się raczej nie może udać.
Jedna zmiana prowadzi, do drugiej, druga do trzeciej i w pewnym momencie całość nie ma sensu bo mieć jej nie może.
No i drugi sezon to już jest tak jak pisałem. Idiotyzm, na idiotyzmie i idiotyzmem pogania + śmieszkowanie.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości